Alfabet Teresy Torańskiej
Aleksandra Gumowska

Mówiła, że nie wie, co to talent – metodą osiągania czegokolwiek jest praca. Paliła jak smok, ale nosiła się z myślą, by rzucić. Umiała przyrządzić fasolkę po bretońsku i grochówkę. Mistrzyni rozmowy. Teresa Torańska.
AUTORYZACJA Generał Wojciech Jaruzelski krzyczał na nią przez telefon podczas autoryzacji rozmowy. Ona krzyczała na niego tak, że połowa redakcji słyszała.
– Dygocik? Dygocik się pojawił! Myślał pan tak? – pytała.
– Myślałem, ale…
– Powiedział pan tak, czy nie? No to po co ten dygocik? Proszę się nie denerwować, musi iść.
Rozmowa poszła 13 grudnia 2004 r. Po jej śmierci generał mówił PAP: „Ja wspominam tę rozmowę z dużą satysfakcją, mimo że nie we wszystkim byliśmy zgodni”.
– Zawsze było wiadomo, że bohater wcześniej czy później autoryzuje jej rozmowę – mówi Mariusz Burchart, redaktor „Dużego Formatu”, dodatku „Gazety Wyborczej”.
Lubiła autoryzacje i poświęcała na nie dużo czasu. Uważała, że jeśli pisze się o człowieku prawdę, to on się w końcu w niej odnajdzie. Roman Werfel, działacz komunistyczny, rozmowę autoryzował po dwóch latach, wahając się ciągle, czy nie za dużo powiedział. Tylko Adam Bielan, który udzielił jej wywiadu po katastrofie smoleńskiej, nie odnalazł się w nim.
CIEKAWOŚĆ Była ciekawa ludzi – nie tylko tych, z którymi przeprowadzała wywiady. Mariusz Burchart, który współpracował z nią również przy projektach telewizyjnych, opowiada, jak pewnego razu późno wieczorem wracali przez Puszczę Białowieską po rozmowie z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Dotarli do pensjonatu.
– Ja padałem, a Teresa zaczyna rozmowę z gospodarzem: jak mu się tu żyje? Jak to jest mieszkać tak w lesie? Czy czegoś mu nie brakuje.
Leszek Sankowski, mąż Teresy Torańskiej: – Nawet w autobusie zagadywała nieznajomych.
CZNIANIE (od słowa: czniać; czniać oznacza chromolić). – Pani Teresko, dlaczego pani nie przyszła na weryfikację? – pytał Torańską, zdolną reportażystkę, w 1981 r. dyrektor Wydawnictwa Współczesnego Paweł Kozak. – Powiedzieć panu prawdę? Bo ja czniam wszystkie wasze weryfikacje!
W komisji weryfikującej do pracy w tygodniku „Kultura” zasiadali przedstawiciele wojska, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Komitetu Centralnego. Ani myślała się przed nimi stawiać. Przed nią w kolejce do zwolnienia siedział Ryszard Kapuściński.
DAR – Siadłyśmy, zapaliłyśmy papierosa, a ona od razu postawiła mnie w takiej sytuacji, że musiałam się tłumaczyć: „miała pani rzucić palenie” – przypomina prof. Katarzyna Popowa-Zydroń, nauczycielka Rafała Blechacza, zwycięzcy XV Konkursu Chopinowskiego, z którą Torańska przeprowadziła rozmowę w 2005 r. – Szybko zrobiło się naturalnie i bezpretensjonalnie. Myślałam, że przyjedzie wyfiokowana dziennikarka z Warszawy, a ona weszła w takiej kurteczce, zabiedzona, zmarznięta. Zaczęłam jej opowiadać rzeczy, jakich nie jestem chętna opowiadać ludziom, których pierwszy raz spotykam.
Czytaj dalej tu: Alfabet Teresy Torańskiej
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com