SALTO – film

SALTO

Film po rekostrukcji cyfrowej


Reżyseria: Tadeusz Konwicki
Rok produkcji: 1965 r.
Muzyka: Wojciech Kilar
Obsada: Zbigniew Cybulski, Jerzy Block, Gustaw Holoubek, Irena Laskowska
Opis: Akcja filmu rozgrywa się w prowincjonalnym miasteczku, bardzo podobnym do tego, które Konwicki opisywał w wydanej dwa lata wcześniej powieści “Sennik współczesny”. Podobnie jak tam, także i tu sprawia ono wrażenie położonego na pograniczu jawy i snu, surrealistycznej fantazji i rzeczywistości. Pewnego dnia w miasteczku pojawia się tajemniczy mężczyzna. Przedstawia się jako Kowalski – Malinowski. Zdumionym mieszkańcom przedstawia różne wersje swej biografii. Jednym mówi, że walczył na wojnie, innym, że się ukrywa i grozi mu niebezpieczeństwo. Niepostrzeżenie jego fałszywa legenda burzy senne życie odludnej osady.


Piotr Pazinski

Piotr Pazinski

W najnowszych Sieciach Piotr Zaremba żegna Tadeusza Konwickiego i wspomina film ‘Salto’. Tak się akurat składa, że ja również od 10 dni zajmuję się żegnaniem Konwickiego i czytam kolejne jego książki i przypominam sobie filmy. I zdaje się, że podobnie jak Zarembie ‘Salto’ towarzyszy mi właściwie od zawsze, bo jakbym nie wysilał pamięci, to mam przed oczami scenę, w której Kowalski-Malinowski ucieka z miasteczka, a tłum lokalsów obrzuca go jabłkami. Właśnie tę, a nie ekstatyczny taniec na wieczornicy.

To jeden z obrazów o rozstrzygającym znaczeniu, przynajmniej dla mnie. I podobnie jak Zaremba, wciąż nie jestem pewien, czy rozumiem ‘Salto’, ale spostrzegam, na jak bardzo różnych polach prowadzimy interpretacyjne dociekania. Dla Zaremby – oprócz ponadczasowego niepokoju – to film o Polakach z roku 1965, zarażonych wojną, ale i zniszczonych komunizmem. A ja znów dostrzegam, że jest to film o zagładzie Żydów i żydowskiej nieobecności. Kiedyś chyba tego nie rozumiałem, potem zobaczyłem, już na dorosłych seansach ‘Salta’. Podmienione nazwiska, tu i ówdzie rzucone aluzje Holoubka, źe jest ocaleńcem, tajemnicza Rocznica (wywózki, likwidacji, katastrofy?), dom kultury w dawnej synagodze, szukanie skarbów w ziemi, rozmazana czy też zaburzona pamięć, daleka niepewność, kto w ‘Salcie’ żyje, a kto jest trupem, i kto jest, a kto nie jest Żydem, i kto jest czyim dybukiem… Rzecz prosta, nie twierdzę, że trop zagładowy jest jedyny, jest tu oczywiście i obraz rozbitego społeczeństwa epoki gomułkowskiej i widmo zagłady nadchodzącej z przyszłości (miasteczko ma zniknąć, bo w pobliżu powstaje kopalnia uranu), a może i krytyka komunizmu, ale krępująca i namacalna NIEOBECNOŚĆ wskazują, w moim poczuciu, właśnie na Zagładę. Gdybym miał rację (przegadaliśmy o tym wczoraj kawał czasu z Adamam Lipszycem i doszliśmy do wniosku, że mamy bardzo podobne intuicje), znaczyłoby to, że ‘Salto’, nakręcone pół wieku temu, jest pod wieloma względami filmem znacznie nowocześniejszym od ‘Pokłosia’ czy Idy’, a więc obrazów jakoś pasujących się z tematem żydowskim czy żydowsko-polskim. Niby żadna zaskoczka, ale jednak.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com