Donald Trump twierdzi, że USA nie będą już finansowo wspierać armii Izreala. (Fot. REUTERS/Umit Bektas)
Trump deklaruje wstrzymanie finansowania Izraela. Nie będzie prawie 4 mld dolarów dotacji
Sebastian Ogórek
Tylko do końca roku Stany Zjednoczone mają finansowo wspierać Izrael. Dotąd rocznie przekazywały mu broń za niemal 4 mld dolarów. O decyzji w tej sprawie poinformował Donald Trump, choć de facto zadecydować o tym może Kongres.
Trump przekazał tę informację we wtorek w rozmowie telefonicznej z dziennikarzami konserwatywnej i wielokrotnie go wspierającej stacji telewizyjnej Fox News. Prezydent USA miał stwierdzić, że rozmawiał na ten temat z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i poinformował go, że jego kraj już “nie potrzebuje pomocy, a Stany Zjednoczone wydają na nią dużo pieniędzy”.
– Jeśli chodzi o płacenie Izraelowi, Bibi Netanjahu i ja zawarliśmy umowę, że będziemy dawać Izraelowi 4 miliardy dolarów rocznie, a kilka miesięcy temu zawarliśmy umowę, że wycofujemy tę umowę – stwierdził Trump.
Rezygnację ze środków, według Trumpa, zaproponować miał sam Netanjahu. W rozmowie z Fox News przyznał, że temat pieniędzy dla Izraela stał się tematem politycznym, bo podnosili go politycy Partii Demokratycznej. Prezydent wskazał tu też na konkretną osobę – Abdula El-Sayeda, kandydata Demokratów do Senatu USA ze stanu Michigan.
– Dlaczego mielibyśmy znosić szantaż szaleńców pokroju El-Sayeda, skoro oni [Izrael] tego nie potrzebują? – stwierdził Trump.
Co ważne, deklaracja padła w momencie, gdy w Stanach Zjednoczonych trwają wybory uzupełniające do Kongresu. I wszystko wskazuje na to, że Republikanie stracą po nich władzę, bo Amerykanie chcą ich w ten sposób ukarać za politykę Donalda Trumpa. Słowa prezydenta o odebraniu środków Izraelowi są więc odczytywane jako stricte wypowiedź mająca na ostatniej prostej wpłynąć na wyborców.
Trzeba tu jednak też dodać, że to nie prezydent USA decyduje o ich przyznaniu. Robi to bowiem właśnie Kongres.
Agencja AP spytała administrację jeszcze urzędującego premiera Netanjahu o komentarz do słów Trumpa. Ten nie zabrał jednak głosu. Gadi Eisenkot, czyli szef opozycyjnej do obecnego premiera partii, który prawdopodobnie przejmie po nim władzę, nie krył zaskoczenia.
– To że izraelskie służby dowiadują się o zmianie naszych strategicznych relacji za pośrednictwem mediów, pokazuje, jak niebezpieczne jest postępowanie Benjamina Netanjahu – oświadczył Eisenkot. Sama agencja AP nazwała deklarację Trumpa “radykalną zmianą”.
Poparcie dla Izraela dramatycznie spada od czasu, gdy ten kraj rozpoczął, w reakcji na wcześniejszy wstrząsający atak Hezbollahu, ludobójczą wojnę z Palestyńczykami. W jej efekcie zburzono większość budynków w Gazie, zaatakowano także sąsiednie kraje, niszczono zabytki, zabito dziesiątki tysięcy ludzi.
Komisja ONZ oskarżyła Izrael o ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Udowodniono, że izraelska armia strzelała bez powodu do cywilów, w tym dzieci, dokonywała gwałtów, atakowała konwoje z pomocą humanitarną. Z kolei Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu.
W czerwcu Uniwersytet Quinnipiac przeprowadził sondaż, z którego wynika, że 48 proc. wyborców i aż 66 proc. Demokratów uważa, że Stany Zjednoczone zbyt mocno wspierają Izrael. Dla porównania: w 2017 r. odsetek ten wyniósł odpowiednio 16 proc. i 20 proc.
Sama pomoc wojskowa dla Izraela rozpoczęła się w 2016 roku. To wówczas Barack Obama podpisał porozumienie przyznające Izraelowi pomoc wartą 38 mld dolarów (3,8 mld dolarów rocznie). Początkowo środki miały pomóc w zakupie broni w samym Izraelu, ale z czasem pieniądze miały być wydawane w amerykańskich firmach dostarczających uzbrojenie.
Przypomnijmy, że po dojściu do władzy Donald Trump niemal automatycznie odciął środki finansowe i broń przekazywaną przez Stany Zjednoczone do walczącej z Rosją Ukrainy. Obecnie amunicja czy uzbrojenie są kupowane w Ameryce za środki głównie europejskich partnerów Kijowa.
Redagowała Katarzyna Głowacka
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com