Matka, malarka, aktywistka, feministka, ateistka. Pięć twarzy Marty Frej
Tekst Zuzanna Suliga, fotografie Grzegorz Skowronek, grafiki Marta Frej
Matka, malarka, aktywistka, feministka, ateistka. Pięć twarzy Marty Frej
Kim jest kobieta, o której zrobiło się tak głośno?
Częstochowianka Marta Frej ma różne twarze – jak bohater erotycznego bestselleru Christian Grey. Ktoś inny zestawiony z tym książkowo-filmowym bożyszczem pewnie by się obruszył, ale nie ona. – Świadome nawiązanie do popularnej szmiry leży w duchu mojej postmodernistycznej twórczości, opartej na cytatach i odniesieniach – mówi. I może za to poczucie humoru i bezpośredniość ceni ją tyle osób. A najbardziej kobiety.

Marta Frej , malarka , rysowniczka i performerka . Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Wystarczy spojrzeć na liczby. 36 719 osób lubi jej profil na Facebooku (stan na 5 lutego). 95 proc. to kobiety, przeważnie w wieku 25-32 lata. Publikowane tu pop-artowe memy są komentowane, oceniane, posyłane dalej. W ciągu dnia mogą zdobyć nawet 4 tys. lajków. Udostępnia je średnio ponad tysiąc osób. Ktoś wyliczył, że nowy mem w ciągu pierwszych 10 minut od udostępnienia zdobywa średnio sto “polubień”.
To dużo, bo Frej nie serwuje rzeczy łatwych, nie boi się drażliwych tematów, potrafi wsadzić kij w mrowisko. Dotyka seksizmu, homofobii, dewocji.
– To zainteresowanie jest bardzo miłe. Zwłaszcza, że dla artysty bardzo ważny jest feedback. Sygnał, że to co robi podoba się, że ktoś to zauważył i jest to dla niego ważne. Dla mnie to stymulujące – zaznacza Frej. – Choć nie sadzę, żeby przekaz zawarty w memie mógł zmienić czyjeś poglądy. Moje memy są robione w ramach dowcipu, chcę przemycać istotne sprawy, ale nie krzyczę z nienawiścią i pianą na pysku. Nie nauczam i nie pouczam innych. Mrugam okiem i namawiam, żebyśmy wspólnie zastanowili się nad sprawami, które nie dają mi spokoju. Nie oczekuję od sztuki, żeby bezpośrednio zmieniała rzeczywistość, ale by prowokowała do namysłu, do debaty, które pośrednio zaowocują konkretnymi rozwiązaniami i zmianami.

Marta Frej w marcu skończy 42 lata. Urodziła się w Częstochowie, tu chodziła do II LO im. Traugutta. Studiowała w Łodzi, jest absolwentką tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Do rodzinnego miasta wróciła na dobre kilka lat temu. Aktualnie pracuje w Centrum Promocji Młodych, gdzie zajmuje się organizacją wystaw.
Jest prezeską fundacji Kulturoholizm i współzałożycielką Klubu Krytyki Politycznej w Częstochowie. Razem z partnerem Tomaszem Kosińskim tworzą artystyczny duet FRiKO. Od 2011 r. organizują też Festiwal Sztuki Wspólczesnej ART.eria.

Swoje prace pokazywała na licznych wystawach, także indywidualnych. Można je było oglądać m.in. podczas 6. Krajowej Wystawy Malarstwa Młodych (Wrocław 2005) i Austriackiego Forum Kultury “Nowy podział pracy – niematerialna versus niewolnicza” (Warszawa 2007). Ostatnio jej grafiki ozdobiły kalendarz fundacji Feminoteka. Portal culture.pl umieścił go wśród “10 najfajniejszych kalendarzy ze sztuką na 2015 rok”. Jej memy można też oglądać m.in. w miesięczniku ?Jasne, że Częstochowa? i w sobotnim dodatku “Wyborczej” – “Wysokie obcasy”.
Prywatnie jest mamą Maćka. Opiekuje się dwoma kotami – znajdami Miećką i Behemotem.

– Jestem mamą, malarką, aktywistką, feministką i ateistką – wylicza. – Wydaje mi się, że po równo wypełniam te role. Choć przede wszystkim jestem mamą Maćka i to od 13 lat. Wszystko inne mogłabym zmienić w swoim życiu, ale tego nie.

Lubi siebie. Dobrze oddaje to mem: “Mam 40 lat, nadwagę, zmarszczki, cellulitis i czuję się sexi… Bo kto mi zabroni?”. – Widzę jak bardzo odstaję od ideału, który jest wszędzie promowany. Ale kiedy patrzę w lustro, to moja pierwsza myśl jest taka, że to jestem ja. To osoba, z którą spędziłam 42 lata i z nikim tak dobrze się nie rozumiem – przyznaje Frej.
Czytaj dalej tu: Matka, malarka, aktywistka…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com