Neutralność sieci ocalona. W internecie wszyscy będą równi

Neutralność sieci ocalona. W internecie wszyscy będą równi

Dariusz Ćwiklak


20110226_zaf_e56_007.jpg

Film z YouTube’a idzie jak krew z nosa, a zdjęcia na Facebooku ładują się bez końca, bo Google i Facebook nie dogadali się z twoim dostawcą internetu – tak mogłaby wyglądać globalna sieć, jeśli nie zadbamy o jej neutralność, przekonują sieciowi aktywiści.

Decyzja w sprawie organizacji ruchu w internecie wreszcie zapadła. Federalna Komisja Łączności (FCC) uznała internet za usługę publiczną podobną do dostępu do sieci wodno-kanalizacyjnej. Dlaczego to takie istotne? Bo dzięki temu w internecie nie będzie równych i równiejszych, hegemonów i uciśnionych.

Dyskusja o neutralności sieci toczy się w USA od ponad dekady. Sam termin „neutralność sieci” ukuł w 2002 r. Tim Wu, dziś wykładowca prawa na Columbia University. W jednej ze swoich prac przekonywał, że dostęp do internetu na równych zasadach dla wszystkich będzie sprzyjał rozwojowi sieci i innowacyjności. Mówiąc krótko: w sieci takie same szanse na dotarcie do użytkowników powinien mieć wielki koncern, jak i student ze świetnym pomysłem na startup. Zagrożenie polega na tym, że wielki koncern X stać na to, żeby zapłacić operatorom sieci za wynajęcie „autostrady” na ich łączach, by internauci szybciej mogli łączyć się z serwerem firmy X niż ze stroną wspomnianego studenta.

Bez gwarancji neutralności sieci dostawcy internetu mogliby odcinać pewne innowacyjne usługi, które postrzegaliby za zagrożenie dla swoich interesów. Operator telefoniczny żyjący ze sprzedaży dostępu do sieci, ale i połączeń głosowych, mógłby np. odciąć Skype’a, czyli bezpośrednią konkurencję. Gwarancje neutralności sieci są nie w smak wielkim operatorom, którzy przekonują, że generujące coraz większy ruch serwisy wideo (np. Netflix czy YouTube) powinny zapłacić za obciążenie sieci i związane z tym inwestycje. To stanowisko popiera część polityków Partii Republikańskiej.

FCC od samego początku internetu stara się zagwarantować jego neutralność. W latach 70. 80. wymogła na operatorach telefonicznych, by ich klienci mogli używać modemów, co doprowadziło do rozwoju internetu wdzwanianego. Później wymagała, by operatorzy telefoniczni wpuścili na swoje łącza konkurencyjnych dostawców szybkiego internetu. Ale w 2005 r. Sąd Najwyższy podważył tę strategię. W 2010 r. z kolei FCC zaczęła wymagać, by operatorzy nie blokowali treści internetowych według własnego widzimisię. To postanowienie zaskarżył operator Verizon – i w 2014 r. wygrał.

Czytaj dalej tu: Neutralność sieci ocalona…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com