Więźniowie naszego braku sumienia
Andrzej Koraszewski
Gaza jest dziś największym więzieniem na wolnym powietrzu, Palestyńczycy są więźniami muzułmańskiego świata, są również więźniami sumienia zachodniego świata, który dyskretnie powrócił w stare koleiny. Palestyński dysydent opisuje z nostalgią Gazę sprzed 2005, porównuje również przejścia graniczne dziś, po stronie egipskiej i izraelskiej, pisze o palestyńskich pacjentach izraelskich szpitali i o codziennych transportach artykułów pierwszej potrzeby na tereny wroga. Pani Agnieszka Zagner prawdopodobnie nie czytuje palestyńskich dysydentów, mogło by to prowadzić do dysonansu poznawczego.


Felieton Agnieszki Zagner o wstrząsających malowidłach w Gazie światowej sławy graficiarza podpisującego się „Banksy” ma zaledwie 515 słów. „Gaza często przedstawiana jest jako największe więzienie na świecie pod gołym niebem” mówi sam Banksy w filmie reklamującym jego działa. To prawda. Żeby uciec z Gazy trzeba zapłacić tysiące dolarów. Podobno połowa mieszkańców chciałaby jakoś uciec z tego miasta. Tak twierdzi palestyński dysydent opisujący dramat mieszkańców tego miasta. Za prawo wyjścia tunelem Hamasu do Egiptu trzeba było kilka miesięcy temu zapłacić kilka tysięcy dolarów człowiekowi z Hamasu, kolejne pieniądze należało zgromadzić dla ludzi obiecujących, że wyszmuglują uciekiniera do Europy. Przeładowane łodzie czasem toną.

Śmierć uciekinierów na morzu przypomina historię „Strumy”, statku rumuńskich żydowskich uciekinierów, który dotarł do Istambułu w Turcji, uciekinierzy nie zostali wpuszczeni na ląd, statek z uszkodzonym silnikiem bez zaopatrzenia w wodę czy jakąkolwiek żywność został odholowany na pełne morze, gdzie „przypadkowo” zatopiła go radziecka łódź podwodna. Zginęło 768 osób, ocalał jeden człowiek. Rok był 1942. Ciekawa sprawa, bo w tym roku, po raz pierwszy, rocznicę zatopienia „Strumy” upamiętniła Turcja. O tzw. boat people czytaliśmy wiele. Wietnam, Kuba, Afryka, o tych z Gazy pisano w zachodniej prasie najmniej.
Ani Agnieszka Zagner, ani Banksy nie informują nas ile rakiet zostało wystrzelonych z Gazy na Izrael zanim zaczęła się ostatnia operacja zmierzająca do osłabienia siły bojowej Hamasu, w ogóle nie mówią o militarnych operacjach Hamasu, a nawet istnieniu Hamasu. Czy jest możliwe, że nie wiedzą? Pod wcześniejszym felietonem tej Autorki czytelnik Andrzej Falicz pisze:
“Izrael jest to państwo zbudowane na fundamencie założycielskiej traumy – Holocaustu; państwo, które dotąd nie zdołało przezwyciężyć swego chronicznego stresu pourazowego.
Holocaust oraz jego quasi-religijny kult uczyniły w Izraelu niemożliwą jakąkolwiek normalność, dlatego też Izrael przetrwał jako ostatni bastion nacjonalistyczno-wyznaniowego modelu państwowości wśród krajów rozwiniętych…
Ksenofobiczne, uzbrojone po zęby i pogrążone nieustannie od początku swego istnienia w niekończącej się wojnie państwo żydowskie to ponury chichot historii i pośmiertny triumf Hitlera…”
Podobnie jak Agnieszka Zagner (i światowej sławy graficiarz Banksy) jej czytelnik udaje, że nic nie wie, nic nie słyszał, nie ma zielonego pojęcia o otwartych zapowiedziach dokończenia Holocaustu deklarowanych przez polityków arabskich w 1948 roku. O ówczesnym wysiłku armii arabskich, by te deklaracje wprowadzić w życie, o podejmowanych jeszcze dwukrotnie próbach połączonych armii arabskich, by wymazać Izrael z mapy wyplenić jego ludność.
W 1956 roku Eichman pisał w Argentynie, że pokłada nadzieję w muzułmanach, że docenią jego dzieło i dokończą to, co rozpoczął. Nie były to nadzieje płonne, wiedział, że wielu jego kolegów znalazło schronienie w Egipcie i Syrii, że przeszli na islam osiągając wysokie pozycje nie tylko w Bractwie Muzułmańskim, ale i w kręgach władzy państwowej.
“Wy, 360 milionów mahometan – pisał Eichman – z którymi mam silny związek wewnętrzny od dni mojej więzi z waszym Wielkim Muftim Jerozolimy” – pisał Adolf Eichmann, architekt Holocaustu – „Wy, którzy macie większą prawdę w surach waszego Koranu, wzywam was, byście mnie osądzili”.
Czytelnik blogu pani A.Z. może swobodnie udawać naiwnego i ufać, że mu wierzymy, że nic nie wie. Czy możemy zakładać podobny poziom niewiedzy autorki blogu „Orient Express”?
Raczej trudno sobie wyobrazić brak znajomości Karty Hamasu, brak wiedzy o powiązaniach z Bractwem Muzułmańskim i z Teheranem, brak wiedzy o ustawicznych działaniach zaczepnych Hamasu u dziennikarki zawodowo zajmującej się sprawami międzynarodowymi od ponad 15 lat. Musimy tu przyjąć założenie intencjonalnego wprowadzania czytelników w błąd.
Prezentacja malowideł światowej sławy graficiarza to dziennikarski nikiforyzm. Felieton zaczyna się od słów „Śliczny biały kotek przechyla głowę, u szyi różowa kokardka…”, Autorka informuje, że sam Banksy informuje, iż chciał zwrócić uwagę na zniszczenia w Gazie.
Dalej mamy neutralną opowieść o filmie „Witajcie w Gazie”, autorka pisze, że nie wiadomo kiedy Banksy był w Gazie (to jest bodaj najbardziej podchwytliwa część jej felietonu). Banksy do Gazy wchodzi nielegalnym tunelem, bo nie może tu przylecieć samolotem.
„Jeśli umywamy ręce od konfliktu między potężnymi i bezsilnymi, stajemy po stronie potężnych – nie pozostajemy neutralni” – brzmi przesłanie Banksy’ego. – czytamy w felietonie na 515 słów i musimy z tego wnosić, że Autorka podziela to głęboko moralne przesłanie.
Czytaj dalej tu: Więźniowie naszego braku sumienia
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com