Rosja przechodzi od autorytaryzmu do faszyzmu

Rosja przechodzi od autorytaryzmu do faszyzmu

Z Lwem Gudkowem rozmawia Łukasz Jasina


„Mylą się ci, którzy uważają, że Putin jest wizjonerem, wybitnym graczem w polityce zagranicznej”, twierdzi nasz rozmówca, szef Centrum Analitycznego Jurija Lewady. „Nie potrafi niczego, poza grą na rosyjskich kompleksach, jest skrajnym cynikiem i człowiekiem ograniczonym”.

Autorka ilustracji: Judyta Mierczak

Autorka ilustracji: Judyta Mierczak

Łukasz Jasina: W krajach zachodnich – Stanach Zjednoczonych, ale także w Polsce – istnieje zasadniczy paradoks w postrzeganiu polityki rosyjskiej. Z jednej strony, słyszymy, że Rosja jest państwem niewydolnym, z gospodarką na granicy upadku, z katastrofą demograficzną. Z drugiej – że Władimir Putin prowadzi politykę zagraniczną w sposób przemyślany i efektywny (nawet gdyby ona bardzo nam się nie podobała). Że jest niemal wszechmogącym przywódcą. Jak objaśniłby pan tę sprzeczność w naszym obrazie Rosji? A może nie ma żadnej sprzeczności?

Lew Gudkow: Nie ma tu sprzeczności, ponieważ stwierdzenie, które pan przytoczył, opiera się na złej diagnozie sytuacji. Nie ma żadnego upadku w rosyjskiej gospodarce. Kryzys dopiero się zaczyna. Także katastrofa demograficzna to duża przesada. Mamy do czynienia z inną sytuacją.

Proszę w takim razie o niej opowiedzieć.

Po pierwsze, w odpowiedzi na wzrost niezadowolenia z reżimu i liczby masowych protestów, Putin wzmocnił represyjny kurs wewnątrz systemu politycznego Rosji. Zgodnie z wewnętrzną logiką, ten autorytarny system na utratę masowego wsparcia odpowiada twardszymi metodami. Putinowski reżim, zwłaszcza po zabójstwie Niemcowa, przekroczył pewną granicę. Zyskał cechy rosyjskiego fanatyzmu, z całą powagą używam tego słowa. Chodzi o pełną kontrolę społeczeństwa, wzmocnienie służb, państwową kontrolę nad gospodarką. To recydywa totalitaryzmu, choć w swobodnej formie.

A jeśli chodzi o społeczeństwo?

Zachodzą w nim złożone reakcje. W ciągu ostatnich 15 lat, od kiedy Putin objął po raz pierwszy władzę, zwiększył się poziom życia Rosjan. Reforma rynkowa Gajdara z jednej strony, a z drugiej rosnące ceny ropy pozwoliły podwyższać świadczenia socjalne państwa. Od 2002 do 2015 r. realne dochody ludzi w Rosji zwiększyły się aż o 68 proc.

To bardzo dużo. Jak powiedział Józef Stalin, życie stało się lepsze, życie stało się weselsze…

Można powiedzieć, że Rosja nigdy nie żyła lepiej niż w ostatnich latach. Może nie tyle życie stało się weselsze, co drastycznie wzrosła konsumpcja. To z kolei powiększyło nierówności. Efektem było spotęgowanie społecznej zazdrości, i ostatecznie także rozdrażnienie skorumpowanym reżimem. Ludzie zaczęli tęsknić za Związkiem Radzieckim. To uobecniło ponownie traumę, jaką były jego upadek i utrata tożsamości imperialnej. Tym wszystkim Putin rozgrywał ostatnie miesiące, ostatni rok po Majdanie. Majdan, demonstrując model pokojowej zmiany władzy, pokazywał, jak bardzo reżimy Putina i Janukowycza były podobne. Dlatego celem Putina było zdyskwalifikowanie tej zmiany, np. przez oznajmianie, że nowy rząd w Kijowie nie jest liberalny, ale faszystowski. Ta propaganda miała zupełnie niesamowity charakter, nigdy czegoś podobnego nie słyszałem.

My w Polsce też nie.

To było użycie zupełnie nowych i bardzo efektywnych technologii propagandowych. Głównym celem była dyskredytacja liberalizmu, praw człowieka i reanimacja idei priorytetu państwa, celów kolektywnych, a nie jednostkowych. A poza tym Putinowska propaganda mówi: „Chcecie zmian? Chcecie transformacji? To popatrzcie, co z tego wychodzi: wojna domowa, śmierć, zniszczenia”. W takim klimacie pokazywano Majdan. Rosjanie, dla których lata 90. były jednym z najgorszych doświadczeń w najnowszej historii, łatwo dali się przekonać takimi argumentami. To spowodowało silny wzrost patriotyzmu, konsolidację wokół władzy centralnej. I to, co dziś widzimy, to rzeczywiście rodzaj przejścia od autorytaryzmu do czegoś na kształt rosyjskiego faszyzmu.

Czy uważa pan, że rosyjski prezydent robi to wszystko według z góry ustalonego planu czy przypadkowo? W Europie wiele osób jest przekonanych, że istnieje jakaś diabelska strategia, której celem ma być, że Putin zostanie imperatorem, jeśli nie całej Europy, to przynajmniej tych ziem, które niegdyś wchodziły w skład Związku Radzieckiego. Inni twierdzą, że to czysta improwizacja.

Putin to geniusz przeciętności. Nic nowego nie wymyśla. Ale jest jak najbardziej odpowiedni dla przygnębionej świadomości zbiorowej. Dlaczego tak ważną rolę w propagandzie rosyjskiej zajmuje reanimacja statusu wielkiego mocarstwa? Bo rekompensuje ona ubóstwo, poczucie uzależnienia, biedę, poniżenie. Wszystko, co Rosjanie cierpią w życiu codziennym. Tak jak w czasach radzieckich, można to znieść tylko pod warunkiem ugruntowanego przekonania, że Rosja jest gigantycznym państwem z bronią jądrową. Że inne kraje ją szanują, bo się jej boją. I co bardzo charakterystyczne, im mocniejsza jest w Rosji klasa średnia, tym silniej odczuwa ona brak wspólnych wartości, grupowej tożsamości, tym mocniejsza staje się tęsknota za wielkością imperium. Ta transformacja kompleksu niższości narodowej, klęski modernizacji, w potrzebę kompleksu wyższości przenika całe społeczeństwo. I Putin ją uosabia. Ale on niczego poza grą na kompleksach nie potrafi, jest skrajnym cynikiem i – moim zdaniem – człowiekiem ograniczonym. Dlatego jest błędem przedstawianie go jako wizjonera. Jego polityka to czysta improwizacja.

Czytaj dalej tu: Rosja przechodzi od autorytaryzmu do faszyzmu


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com