Bratkowski: Wokulski to rosyjski sługus, a “Lalka” to powieść antypolska?
Piotr Bratkowski

Serial telewizyjny Bolesław Prus “Lalka” reżyser Ryszard Ber. Na zdjęciu aktorzy Barbara Wrzesińska, Jerzy Kamas
Bolesława Prusa, na łamach tygodnika „W Sieci” zdemaskował i rozliczył sam Jan Polkowski. Zasłużony, odważny działacz opozycji antykomunistycznej. Czołowy poeta swojego (i mojego) pokolenia, niezły prozaik. Prawicowy intelektualista i eks-rzecznik rządu Jana Olszewskiego. A mi się jakoś nie chce już z tego śmiać – pisze Piotr Bratkowski.
Wokulski – rosyjski sługus; „Lalka”: powieść antypolska. Nieprzypadkowo przez przeszło sto lat prowadzono kampanię, lansującą „Bolesława Prusa”, kreującą go na wielkiego pisarza.
Nieprzypadkowo też na podstawie jego sztandarowej powieści kręcono filmy i seriale, wystawiano spektakle teatralne i – last but not the least – wciskano „Lalkę” do lektur szkolnych. Szło o to, by duchowo zniewolić Polaków w duchu rosyjskiej propagandy – najpierw zaborczej, potem komunistycznej, dziś putinowskiej. Ale i po trosze „europejskiej”: “Prus wciska uwagi o podłym kraju i jeszcze gorszych ludziach. Kolaboracja, antykatolicka fobia, niewolnicza tęsknota za stabilizacją, kolonialne lokajstwo, zaorywanie polskiego przemysłu i pragnienie skończenia z niepodległą polskością – wszystkie śmiertelne argumenty i poglądy znane z dzisiejszych gazet, łącznie z lansowaniem prawa do nienaturalnej śmierci, sączył Prus Polakom dyskretnie w krew przy pomocy medium zakochanego idealisty.”
Nie, tym razem nie grzebałem w śmietniku internetowych forów „prawdziwych Polaków”. Bolesława Prusa, na łamach tygodnika „W Sieci” zdemaskował i rozliczył sam Jan Polkowski. Zasłużony, odważny działacz opozycji antykomunistycznej. Czołowy poeta swojego (i mojego) pokolenia, niezły prozaik. Prawicowy intelektualista i eks-rzecznik rządu Jana Olszewskiego.
I mi się jakoś nie chce już z tego śmiać. Parę dni wcześniej publicysta Dominik Zdort zasugerował na łamach „Rzeczpospolitej” deportację polskich Tatarów, teraz Polkowski lustruje Prusa. Dwóch ludzi, których znałem jako przyzwoitych i niegłupich, wypisuje horrendalne brednie.
A może znaczy to, że nie da się bezkarnie mieszkać w umysłowym matriksie? W którym nieustannie tropi się spiski, szuka się zdrajców; w którym nieustannie szuka się wroga? I w którym na co dzień za dopuszczalne, ba: pełnoprawne, uchodzą treści i poglądy rodem z jakiejś kosmicznej rzeczywistości równoległej?
W tym matriksie, po pewnym czasie wszystko już wydaje się możliwe. Nawet to, że Aleksander Głowacki przyjął kryptonim operacyjny „Prus”, by przypodobać się przewodzącej antypolskiej cywilizacji śmierci Angeli Merkel.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com