Leder o „Idzie”: Nadpalone

Leder o „Idzie”: Nadpalone

Andrzej Leder


Kadr z filmu “Ida”

Ten film wypełnia zła pustka. To sprawa otchłani, która wskutek Zagłady otworzyła się pomiędzy losem polskim i żydowskim.

Po Oscarach pył opadł i można już, nie przejmując się kontekstem wyścigów, zapytać: kto właściwie jest bohaterem filmu Ida? Otóż mam w tej sprawie wyraźny pogląd: sądzę, że nie jest tym bohaterem ani tytułowa Ida Lebenstein ani jej ciotka, Wanda Lebenstein. Sprawa bohatera jednak wyjaśnić się winna, gdy ustalimy, o czym ten film opowiada.

Więc o czym jest ten film? Powszechna opinia, wychodząca poza spory o antypolskość czy antysemityzm, jest taka, że to film o jakiegoś rodzaju pustce. Nawet sam reżyser, przy okazji nagrody Akademii, mówił, że zrobił film o pustce i ciszy. I dodawał: a tu proszę, jestem w samym centrum zgiełku… Pustka i cisza, której się w tych interpretacjach domyślam, ma charakter duchowy, jest stanem umysłu związanym z medytacją, klasztorem, oderwaniem od historycznej tragedii a także od żarłoczności i przesytu współczesnej kultury. To pustka, która Kalifornijczykom kojarzyć się może z buddyzmem, zaś w Polsce raczej z klauzurą zakonną. Trop ten jest wyraźny, uprawomocniony przez twórcę oraz mocne sygnały w samej treści filmu. Mała Lebenstein od początku jest „siostrą Anną”, zaś po spotkaniu ze światem mrowiącym się poza murami klasztoru wchodzi – dosłownie – na drogę, która zdaje się powrotem za te mury prowadzić. Jeśliby ten trop uznać za najważniejszy, to moim zdaniem uzasadnione stałyby się zarzuty o chrystianizację problematyki Zagłady. W pewnym uproszczeniu teza brzmiałaby wtedy tak: różne okropne rzeczy zdarzyły się w czasie wojny pomiędzy Polakami a Żydami, ale poradzić sobie z tą nieprzyjemną świadomością można, zwracając się do Boga. W wersji eksportowej zaś: Zagłada to była rzecz okropna, ale najważniejsze jest, żeby odnaleźć równowagę duchową, która mieszka w pustce i medytacji, a nie w paroksyzmach współczesnej cywilizacji.

Nie o tę pustkę jednak tutaj chodzi. Podobnie jak dobra i zła nieskończoność, pustka też może być dobra i zła. Dobra pustka występuje w baśniach, które popkultura snuje o duchowości; w jej stronę zwraca się zmęczony biznesmen, gdy jedzie do klasztoru w Tyńcu, by w ciszy i po zmierzchu spożywać rośliny korzeniowe. Zła pustka pozostaje po zbrodniach i wojnach. Szczególnie tych prowadzonych z większym rozmachem.

Czytaj dalej tu: ..o „Idzie”: Nadpalone


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com