Anne Frank: Symbol ofiar nazizmu, moja przyjaciółka
Marcin Marczak

Anne Frank, zdjęcie wykonane około 1942 r.
Anne byłaby bardzo szczęśliwa, że jej pamiętnik jest czytany na całym świecie. Szkoda, że jej życie zgasło tak szybko. Byłaby wielka pisarką – mówi w rozmowie z Newsweek.pl jej przyjaciółka, 84-letnia dziś, Nanette Konig, której udało się przeżyć obóz w Bergen-Belsen,
Anne Frank była jedną z sześciu milionów żydowskich ofiar Holokaustu, a spisane przez nią w „Dziennikach Anny Frank” („Het Achterhuis: Dagboekbrieven van 12 Juni 1942–1 Augustus 1944”) to przesłanie dla świata, przypominające o okrucieństwie nazizmu. Młoda, ambitna dziewczynka pisała o swoich doświadczeniach w ciasnym i dusznym pokoiku. O tym kim była opowiada nam jej szkolna przyjaciółka.
Newsweek: O czym pani myśli widząc dzisiejszą popularność „Dzienników Anne Frank”?
Nanette Konig: Byłaby bardzo szczęśliwa, że tak wiele osób czyta jej pamiętnik. Chciała być popularna. Liczył, że po wojnie na podstawie swojego pamiętnika napisze książkę. Niestety nie było jej to dane, bo zmarła w Bergen-Belsen pod koniec wojny. Jednak gdy mówię o dzienniku Anne przed oczyma staje mi też jej ojciec. Biedny schorowany człowiek, któremu udało się przeżyć wojnę, ale przez nazistów stracił dwie córki i żonę. Pamiętam jak spotkałam go w październiku 1945 r. gdy usiłował dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie i pamiętam jak trzy lata później gdy wyszedł z sanatorium i opowiadał, że wyda jej pamiętnik, by służył edukowaniu przyszłych pokoleń. Powtarzał, że ta historia musi zostać opowiedziana.
Newsweek: Jak poznała pani Anne Frank, skąd wiedziała pani o jej powojennych planach?
Nanette Konig: Poznałyśmy się w szkole w Amsterdamie, w żydowskim liceum. Wtedy Anne była żywiołową, mądrą dziewczyną. Miała wiele zainteresowań, kochała życie. Potem spotkałyśmy się w Bergen-Belsen. opowiadała mi o swoim pamiętniku, mówiła, że do napisania książki namówiła ją babcia, która także się ukrywała.
Newsweek: A kiedy ją Pani widziała po raz ostatni?
Nanette Konig: To było w zimie 1945 r. na jakieś 4 tygodnie przed jej śmiercią. Właśnie w Bergen-Belsen. Chorowała już wtedy na tyfus i odesłano ją do obozowego szpitala, z którego już nie wyszła. Nie byłam świadkiem jej śmierci. O tym, że zmarła poinformowała nas holenderska pielęgniarka, która opiekowała się chorymi.
Czytaj wiecej tu: Anne Frank…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com