11. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Żydowskie Motywy | Jewish Motifs IFF.
Renata Zawadzka-Ben Dor
Jedenasty festiwal krótszy ale lepszy
Międzynarodowy Festiwal Filmowy Żydowskie Motywy w tym roku wszedł w kolejną, drugą dekadę. Trochę niefortunnie, z przyczyn obiektywnych trwał o dwa dni krócej. Miejmy nadzieję, że to się już nie powtórzy. Było wspaniale jak zwykle ale jednak odczuwamy pewien niedosyt. Obejrzeliśmy 25 filmów ale tych, które można by było zakwalifikować gdyby “czas i pieniądz” na to pozwoliły było więcej.
Dlaczego robimy ten Festiwal? Najprostsza odpowiedź: bo Mirek Chojecki go wymyślił. Trochę bardziej złożona: bo można, bo świat nadal jest zainteresowany Żydami, bo w rozmaitych filmach produkowanych na świecie pojawiają się bezpośrednio albo w tle wątki żydowskie. Co roku powstają nowe filmy. Najwięcej kwalifikujących się do tej kategorii utworów powstaje w Izraelu. Na drugim miejscu zwykle plasuje się Ameryka. Na trzecim Polska. Mniej tego typu dzieł tworzą Francuzi, Niemcy, Czesi. Część z tej produkcji możemy zobaczyć na festiwalach filmów dokumentalnych, sporo w telewizji. A jednak coś zawsze umyka. Festiwal jest okazją by na chwilę skupić się na tym co – przynajmniej naszym zdaniem – w produkcji ostatnich dwóch lat było najlepsze, a przynajmniej na tyle dobre, że warto było zmierzyć się z konkurencją. Specyfiką naszego festiwalu są darmowe wejścia na pokazy ale też filmy pozyskiwane za darmo. Bywa, że reżyser chce zaistnieć ze swoim dziełem na naszej imprezie ale veto z rożnych powodów (pieniądze, premiery na innych festiwalach itp) stawia właściciel praw. W tym roku taki los spotkał dwa bardzo interesujące filmy: austriacko-izraelski “Decent One” (reż Vanessa Lapa) i izraelski “Self Made” (reż. Shira Geffen).

Józef Hen i Andrzej Wajda – jak co roku uroczyście otwierają festiwal
Na tegoroczną, jedenastą edycję festiwalu przysłano blisko 300 filmów. najwięcej – jak zwykle z Izraela. Komisja selekcyjna nominowała 25 spośród nich (w tym 5 krótkometrażówek). Czy to wszystkie, które było warto pokazać? Na pewno nie. Każdemu z nas zabrakło na festiwalu kilku osobistych faworytów. Musieliśmy spuścić z tonu. Mieliśmy w tym roku do dyspozycji tylko trzy dni w dwóch salach kina Muranów i emisję na uroczystym otwarciu festiwalu w Muzeum Historii Żydów Polskich. To niewiele. Dzięki temu selekcja była ostrzejsza a więc poziom wyższy. Tak przynajmniej twierdzi Magda Łazarkiewicz, dyrektor artystyczna festiwalu. Na frekwencję nie mogliśmy narzekać. Były wprawdzie seanse -te przedpołudniowe – kiedy sala była wypełniona zaledwie w 80% ale i takie na których część widzów musiała się zadowolić dostawionymi krzesełkami albo wręcz podłogą. Przyleciala większość zaproszonych reżyserów i producentów. Spotkania z nimi były “gorące”. Atmosfera jak zwykle znakomita. W pewnej mierze zawdzięczamy to także kultowemu kinu Muranów i “wiernej nam” kawiarni “Pardon to tu”, wybranej na miejsce nieformalnych spotkań (mają przedziwny wybór piw) no i oczywiście wszystkim którzy nas wsparli czym się dało.
Zrządzeniem losu festiwal w tym roku zaczął się i zakończył emisją tego samego filmu bowiem Złoty Warszawski Feniks – Grand Prix festiwalu -został przyznany izraelskiemu filmowi “Viviane chce się rozwieść” (Gett), wybranemu przez nas na otwarcie. Odebrał ją współreżyser Shlomi Elkabetz. Na mnie film wywarł ogromne wrażenie

Mchał Nekanda Trepka i Rafał Kwapisz
W tym roku Jury nie przyznało nagrody regulaminowej filmowi fabularnemu. Ja osobiście żałuję, że tej nagrody nie dostała “Bułgarska rapsodia” (reż. Ivan Nitchev – pierwsza izraelsko-bułgarska koprodukcja) Sądząc z tego co słyszałam w kuluarach – nie tylko mnie ten film zachwycił. No cóż. Żal, żalem ale za to dwa Feniksy powędrowały do reżyserek dwóch bardzo osobistych, wzruszających izraelskich filmów dokumentalnych: “Życie na Granicy” (reż. Ronit Ifergan) i “Mój Arabski przyjaciel” (reż. Noga Nezer). Obydwa w aż boleśnie bezpośredni sposób pokazujące te elementy izraelskiej codzienności, o której zwykle nie myślimy, koncentrując się na tym tylko, co wciskają nam media. Nie nagrodzono filmu, który pokochałam od pierwszego wejrzenia “East Jerusalem, West Jerusalem”. Pozwolę sobie go zarekomendować bo przecież gdzieś, kiedyś się na pewno da obejrzeć. Bohaterami są znakomici muzycy izraelscy, amerykańscy i palestyńscy wspólnie nagrywający w palestyńskim studio we Wschodniej Jerozolimie album muzyczny Davida Brozy “East Jerusalem- West Jerusalem”. Część akcji odbywa się w obozie uchodźców w Shuafat tuż za murem – we Wschodniej Jerozolimie. Nieomal na wyciągnięcie ręki. Do niedawna między dwoma częściami Jerozolimy była możliwa komunikacja.. Dzięki temu mógł powstać film który w jakimś sensie jest utworem promującym album Davida Brozy. Jednak sama uroda filmu, jego bohaterowie i znakomita muzyka – a może przed wszystkim jego przesłanie „muzyka może być pomostem do celu jakim jest pokój” sprawia, że zobaczyć go trzeba koniecznie.

Józef Hen, Agnieszka Holland i Andrzej Wajda w tle.
“Regulaminowy” Warszawski Feniks – za utwór krótkometrażowy został przyznany węgierskiemu filmowi “Ishler” (reż Attila Hartung). Niestety nie widziałam go. Moim faworytem w tej kategorii był izraelski liryczny “Dobry Boże” (scenariusz i reżyseria: Erez Tadmar i Guy Nattiv)
Poza nagrodami regulaminowymi jury jak co roku przyznało nagrody specjalne. Warszawski Feniks, Nagroda im. Antoniego Marianowicza dla najlepszego polskiego filmu, ufundowana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, została przyznana Sławkowi Grünbergowi za obraz “Karski i władcy ludzkości”. Na projekcji tego filmu było tłumnie aż do końca spotkania z reżyserem. Gratulujemy. To naprawdę dobry film. Kolejną nagrodę specjalną ufundowana przez Warszawską Wyznaniową Gminę Żydowską, dla filmu najlepiej obrazującego współczesne życie żydowskie, dostały “Głosy z budki” w reżyserii Liny Chaplin. Nagrodę Specjalną Orkiestry Mandolinowej z Góry Kalwarii za najlepszy film lub przedsięwzięcie mające na celu ochronę muzycznego dziedzictwa kulturalnego ufundował Avner Yonai dla filmu :”Minkowski | Saga”, (reż. Rafael Lewandowski) Nagrodę Publiczności widzowie przyznali filmowi: “W ciszy” (reż. Zdeněk Jiráský).
Renata Zawadzka-Ben Dor

Wszystko o festiwalu tu:
http://www.jewishmotifs.org.pl
Zainteresowanych obrazkami zapraszam tu:
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com