Hłasko wielkim pisarzem był…
JAROSŁAW HEBEL

Każda ziemia, choćby najgorsza, jest prawdą; a każdy raj, choćby najlepszy, jest, mimo wszystko, kłamstwem. I nic więcej nie warto na ten temat mówić.
(Marek Hłasko, Następny do raju, Agora S.A., Warszawa 2011, 192 ss.)
Marek Hłasko (1934-1969) już za swojego życia był dość szczelnie okryty legendą, do czego na pewno przyczynił się prowadzony przez niego styl życia. Nie można zaprzeczyć, że był obdarzony wielkim literackim talentem. Okrzyknięto go „polskim Jamesem Deanem” i sam pozował na twardego faceta, takiego „buntownika bez powodu”. Można by nawet odnieść wrażenie, że z wielkim uporem próbował upodobnić się do bohaterów swoich powieści i opowiadań. Kolejny raz ponownie przeczytałem powieść Marka Hłaski, pt. Następny do raju (Agora S.A., Warszawa 2011). Uważam Marka za mojego „brata duchowego” i zawsze z wielką przyjemnością zagłębiam się w lekturę jego tekstów, chociaż od tej jego powieści wolę Pierwszy krok w chmurach, Pętlę, Sowę, córkę piekarza czy Pięknych dwudziestoletnich.
Z reguły mało kiedy przywiązuję wagę do fabuły książki, która, w moim przekonaniu, tak naprawdę może być doskonałym narzędziem i zarazem pretekstem dla autora do powiedzenia przez niego prawdy o życiu. Można bowiem książki podzielić (i ja tak czynię) według tego, czy autor ma nam cokolwiek do powiedzenia. Hłasko pięknie opowiada zaś przerażająco smutną, a przez to na pewno ujmującą i przykuwającą uwagę czytelnika historię, o pracy i życiu kierowców ciężarówek. Pisarz nie pokazuje nam szczęśliwych ludzi, lecz brutalnie obnaża socrealistyczny schemat pojmowania sztuki, z artystyczną wrażliwością nakreśla portrety ludzi w pełni przegranych. Niektórzy z nich nawet nie znają nawzajem swoich imion, po pracy grają w karty, piją wódkę i tęsknią za szczęściem, którego nie są w stanie złapać, ani nawet choćby odrobinę musnąć. Uważają, że ich życie jest pozbawione sensu. Jeżdżą bowiem na byle jakim sprzęcie i gdy jedni po pewnym czasie rezygnują z pracy i najzwyczajniej odchodzą, inni giną…
Tytuł powieści Hłaski ma wydźwięk ironiczny. Pisarz w ten sposób zwraca uwagę na to, że nic dobrego nie czeka potencjalnego kierowcy starej rozklekotanej ciężarówki. Pokusiłbym się jednak również o stwierdzenie, że książka Hłaski jest powieścią antykomunistyczną, może nawet antytotalitarną, o czym miałyby świadczyć słowa, które zostały skierowane przez pisarza pod adresem rządzącej komunistycznej ekipy: Nigdzie nie można uciec. Zamieniliście życie w taki wielki koncentrak, że nie potrzeba nawet drutów kolczastych, strażników, psów i karabinów maszynowych. Nie jest tajemnicą, że komunizm miał być ucieleśnieniem istnego raju na ziemi, ustrojem przymusowej i powszechnej szczęśliwości, który w praktyce przybrał formę potwornego piekła. Symbolizuje go ludzkie cierpienie, krzywdy, upokorzenie, poniżenie, łzy, ale także marzenia o rzeczach często bardzo banalnych. Z tego przeraźliwego piekła na ziemi, które miało być krainą powszechnej szczęśliwości, bohaterowie powieści Hłaski mogą odchodzić już tylko do raju.
Myliłby się jednak ten, kto twierdziłby, że książka Hłaski jest politycznym dziełem o literackiej fabule. Hłasko w pierwszym rzędzie pokazuje nam ludzi wpisanych we własne dramaty, którzy ciężko pracują i mają swoje uczucia i pragnienia. Prowadząc życie bez widoku na szczęście, pozbawione sensu, na co nie bez wpływu pozostają otaczające ich ciężkie realia, niektórzy z nich wyzbywają się wszelkich złudzeń, mówiąc na przykład: Wszystkie jesteście jednakowe (…) Moja matka była taką samą dziwką, moje siostry były takie same i ty jesteś taka sama. Wszystkim wam… patrzy z oczu; nawet na krzyżu widzicie nie Boga, a jego koniec… Wcale to jednak nie znaczy, że nie tęsknią za miłością, która jest najważniejszą i najpiękniejszą rzeczą w życiu człowieka.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com