Geniusz, który nazywał się pięknistą

Lew Landau i jego żona Konkordia w moskiewskim szpitalu, gdzie wybitny fizyk trafił w styczniu 1962 r. po wypadku samochodowym i spędził tam długie miesiące. I to właśnie w szpitalu, a nie w Sztokholmie, 2 listopada 1962 r. odebrał Nagrodę Nobla. (Tihanov / RIA NOVOSTI/EAST NEWS)
Dokonania na polu fizyki teoretycznej przyniosły mu Nagrodę Nobla. Twierdził jednak, że jego największym osiągnięciem jest teoria szczęścia. – Odpowiednie proporcje między pracą, miłością i kontaktami z ludźmi stanowią jej istotę – mawiał ten geniusz i zarazem enfant terrible radzieckiej nauki.
Wiosną 1946 r. do rezydencji na terenie moskiewskiego Instytutu Problemów Fizycznych wszedł Lew Landau, nazywany przez bliskich Dau. Przemaszerował przez bawialnię, duży pokój i zatrzymawszy się w drzwiach pokoju żony, zawołał: “Koroczka, mam dla ciebie wyjątkowo radosną nowinę. Dziś wieczór o godzinie 21 nie wrócę sam. Przyjdzie ze mną dziewczyna i będzie mi się oddawać”.
Konkordia Tierentiewa, jak pisze w swojej książce wspomnieniowej, wiedziała, że ta chwila kiedyś nastąpi, a jednak słowa męża wprawiły ją w osłupienie. Niespełna czterdziestoletni wówczas Landau poprosił żonę o włożenie do szafy w sypialni świeżej pościeli, a następnie objął ją i dodał: “Zależałoby mi, abyś przed przybyciem gościa wyszła lub w ostateczności siedziała u siebie cicho jak myszka”.
Konkordia przygotowała zatem czysty komplet pościeli i wraz z nim zamknęła się w szafie.
Tuż po godzinie 21 przez szparę dostrzegła męża i uwieszoną na jego ramieniu młodą kobietę. Rozmawiali o szczegółach rychłego aktu miłosnego, a po przyjęciu stosownych ustaleń gospodarz podszedł do szafy, by wyjąć pościel. Wówczas z wnętrza wychynęła pani Landau, przemknęła przez sypialnię, wybiegła z domu i przez pół nocy włóczyła się po okolicy. Wróciła nad ranem i zaczęła się pakować. W pewnym momencie do jej pokoju wszedł Landau i dowiedziawszy się, że zamierza wyjechać, zapytał, czy go najpierw nie przeprosi. Kiedy milczała, przypomniał o “małżeńskim pakcie o nieagresji”, zgodnie z którym mieli pozostać ludźmi wolnymi.
Uczony nie miał jednak surowej natury i w jego słowach pojawiły się czułe nuty: – Głupiutka moja głuptasko, jesteś dla mnie najcenniejsza, nie umiem ciebie nie kochać. Konkordia, płacząc, odparła: – Dauńka, mój miły, wybacz mi, żałuję tego, co zrobiłam, i nigdy więcej nie ośmielę się ingerować w twoją wolność.
Geniusz z Baku
Urodzony w 1908 r. w Baku Lew Dawidowicz Landau od dziecka przejawiał niezwykłe umiejętności. W wieku czterech lat nauczył się pisać i czytać, a jako sześciolatek wykonywał skomplikowane obliczenia matematyczne. Gdy miał dziesięć lat, postanowił, że nie będzie chodził do fryzjera ani też kąpał się w morzu. Jego ojciec, inżynier, nafciarz o charakterze despoty, próbował uczynić z niego “porządnego chłopca”, co niespecjalnie mu się udało, jako że młodego geniusza przed ojcowską tyranią chroniła matka. W tym samym mniej więcej czasie Lew przeczytał “Czerwone i czarne” Stendhala i tak jak Julian Sorel, bohater tej słynnej XIX-wiecznej powieści, zapragnął stać się panem swojego losu. Cele postawił sobie dwa: zostać fizykiem i być szczęśliwym.
Czytaj dalej tu: Geniusz, który nazywał…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com