Tajna armia byłych nazistów
Kamil Nadolski
Naziści tworzyli podwaliny najważniejszych instytucji RFN. 70 lat po wojnie historycy co rusz wyciągają z archiwów kolejne rewelacje. Najnowsza jest szokująca.
Ubezpieczenia – teczkę opatrzoną takim podpisem znalazł niedawno członek Niezależnej Komisji Historyków, która na zlecenie Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) porządkuje tamtejsze archiwa. Nie przypuszczał, że zamiast listy polis znajdzie w teczce dokumenty, które wstrząsną opinią publiczną. Pożółkły 321-stronicowy raport, który przeleżał w piwnicy ponad 60 lat, mówi o przymierzu 2 tys. byłych oficerów Wehrmachtu i Waffen SS, którzy po drugiej wojnie światowej utworzyli tajną armię. Docelowo miała ona liczyć nawet 40 tys. żołnierzy, a jej zadaniem było stawienie czoła Sowietom, jeśli ci zdecydowaliby się zaatakować Niemcy Zachodnie. Jednostka została sformowana w 1949 r. bez wiedzy i zgody niemieckiego rządu, parlamentu czy okupacyjnych sił alianckich. – Fakt, że już na początku lat 50. Niemcy Zachodnie dysponowały organizacją obronną, to zupełnie nowa wiedza – mówi „Wprost” dr Agilolf Keßelring, człowiek, który odkrył teczkę z „Ubezpieczeniami”.
– Początki Bundeswehry to przecież rok 1955. Okazuje się, że wojsko nie znosi próżni. Dokumenty budzą niepokój. Wynika z nich, że niemiecki kanclerz Konrad Adenauer nie miał wiedzy o istnieniu paramilitarnego ugrupowania aż do roku 1951. Kiedy się o nim dowiedział, nie zrobił jednak nic, by je rozwiązać. Raport obnaża słabe punkty demokratycznych standardów Republiki Federalnej Niemiec. Albert Schnez, główny inspirator tajnego porozumienia,został później dowódcą wojsk lądowych RFN. Popierali go m.in. Hans Speidel, późniejszy dowódca sił NATO w Europie Środkowej, i Adolf Heusinger, pierwszy inspektor generalny Bundeswehry. Odkrycie po raz kolejny pokazuje, jak nazistowska przeszłość dogania współczesne Niemcy.
GESTAPO BOYS
Był 23 marca 1944 r., kiedy włoscy partyzanci zabili w okolicy Rzymu 33 niemieckich żołnierzy. Odwet był bezwzględny. Aresztowano 335 osób, w większości przypadkowych przechodniów, których ciężarówkami zawieziono do Jaskiń Ardeatyńskich. Prowadzono ich w małych grupkach i strzelano bez ostrzeżenia w plecy. Po masakrze zawalono wejście za pomocą ładunków wybuchowych. Zbrodnię tę uznano za jedną z największych masakr na ziemiach włoskich w okresie drugiej wojny światowej. Wśród Niemców, którzy bezpośrednio strzelali do cywilów, był niejaki Johannes Clemens, Hauptsturmführer SS, którego wszyscy nazywali „tygrysem z Como”. Po wojnie nie tylko uniknął kary, ale znalazł zatrudnienie w zachodnioniemieckim wywiadzie. Podobnie jak Georg Wilimzig, który wraz z 300-osobowym szwadronem IV/2 wymordował w latach 1939-1945 w okupowanej Polsce tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci.
Czytaj dalej tu: Tajna armia….
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
