Oprawcy z obozu zagłady w Treblince przed sądem

Oprawcy z obozu zagłady w Treblince przed sądem

12 października 2014


Członkowie załogi obozu zagłady w Treblince na ławie oskarżonych /Agencja FORUM

Członkowie załogi obozu zagłady w Treblince na ławie oskarżonych /Agencja FORUM

“To było piekło, absolutne piekło. Normalny człowiek nie może sobie wyobrazić, jak ktokolwiek mógłby to przeżyć – mordercy, urodzeni mordercy bez śladu wyrzutów sumienia zabijali każdą, najmniejszą nawet istotę” – napisał po latach Kalman Taigman, jeden z nielicznych więźniów obozu w Treblince, którym udało się przeżyć.

Obóz Treblinka II powstał latem 1942 r. przy istniejącym już karnym obozie pracy Treblinka I, stając się jednym z głównych miejsc zagłady ludności żydowskiej na ziemiach okupowanych przez Niemców.

Załogę obozu w Treblince stanowiło ok. 30 Niemców i Austriaków, służący w oddziałach SS i policji oraz 100-120 strażników, w większości narodowości ukraińskiej. Część niemieckiej załogi miała za sobą udział w akcji T4 (przeprowadzana od 1939 r. akcja likwidacji osób chorych i niepełnosprawnych) oraz służbę w obozie zagłady w Sobiborze. Komendantami Treblinki II byli kolejno Irmfried Eberl, Franz Stangl i Kurt Franz.

Na niewielkiej przestrzeni (zaledwie 400 na 600 metrów) Niemcy zorganizowali prawdziwą “fabrykę śmierci”. Deportowani docierali do Treblinki skrajnie wycieńczeni. Po wielodniowym transporcie w wagonach bydlęcych często 1/3 przewożonych osób już nie żyła lub była bliska śmierci. Transporty Żydów z Europy Zachodniej przyjeżdżały częściowo w wagonach osobowych.

Wypędzeni z wagonów ludzie musieli zostawić bagaż, a następnie pod pozorem kąpieli kazano im się rozbierać. Osoby starsze, niesprawne fizycznie i osierocone dzieci były od razu zabijane strzałem w tył głowy w tzw. lazarecie. Pozostali, popędzani z wielką brutalnością, szli do przypominających łaźnie komór gazowych, gdzie byli uśmiercani spalinami z motoru diesla, dusząc się w wielkich męczarniach przez ok. 30 minut. W tym czasie żydowscy więźniowie sortowali rzeczy zamordowanych, myli wagony i odtaczali je na bocznicę, aby zrobić miejsce dla kolejnych transportów.

W początkowym okresie istnienia obozu Treblinka II na likwidację transportu liczącego 5-6 tys. osób załoga potrzebowała trzech godzin, wkrótce czas ten skrócił się do 90-120 minut. Ciała natychmiast grzebano w wielkich dołach.

Czytaj dalej: Oprawcy z obozu zagłady w Treblince przed sądem


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com