Archives

Żydokomuna i komunopolonia

Życie w tańcuŻydokomuna i komunopolonia

WIĘŹ 8-9 (646) 2012
Kazimierz Wóycicki

Paweł Śpiewak, Żydokomuna. Interpretacje historyczne,
Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2012, 270 s.


Historia Żydów w dużej części przynależy też do dziejów Polski. Nie powinna być więc traktowana jako egzotyczna czy osobna, w istocie jednak dzieje się tak często. Zastanowienia wymaga więc dziś fakt, że historii polskich Żydów nie włącza się do historii Polski albo też traktuje się ją jako coś marginalnego. Z pewnością „Żydokomuna” Pawła Śpiewaka może przyczynić się do zmiany tego stanu rzeczy. Ta świetnie napisana książka wymaga bardzo starannej lektury, stawia bowiem zasadnicze kwestie nie tylko dla stosunków polsko-żydowskich, ale i dla samej historii Polski.

Pierwszym niezbędnym zadaniem jest lepsze poznanie dziejów społeczności żydowskiej w Polsce w szerokim europejskim kontekście. Zawężenie tego kontekstu wyłącznie do wewnętrznych dziejów żydostwa lub zagadnień antysemityzmu nie może dać właściwego zrozumienia.

Dzieje społeczności żydowskiej – tak, jak ją przedstawia Paweł Śpiewak (lub przynajmniej taką interpretację podpowiada) – były w znacznie większym stopniu podobne do dziejów innych procesów narodotwórczych, niż się to powszechnie wydaje. To, że historia żydowskiego procesu narodotwórczego kończy się w Izraelu, a nie gdzieś w Europie, jest wynikiem skomplikowanego zbiegu przypadków, niestety w części przypadków tragicznych. Mówiąc o procesie narodotwórczym, należy mieć oczywiście na względzie tworzenie się nowoczesnych narodów w XIX i po części XX wieku.

Tak jak wiele innych narodowości, które przeobrażają się w nowoczesne narody, wyłaniając się z przednowoczesnej etnicznej mozaiki, również Żydzi zaczynają odkrywać siebie nie tylko jako etniczną czy religijną wspólnotę, ale również jako naród. Zarówno europejskie oświecenie (Haskala), jak i włączenie się społeczności żydowskiej w procesy modernizacji (m.in. dzięki dużej liczbie ludności miejskiej) czyni Żydów pionierami dziewiętnastowiecznej nowoczesności.

Problem polegał na tym, że wielu innych proces ten prowadził do stworzenia państwa narodowego. Urbanizacja, industrializacja i wspólny język pozwoliły na utworzenie państw narodowych nawet tam, gdzie, jak się wydawało, brak było ku temu historycznych przesłanek – jak w przypadku Słowaków czy Łotyszy. Pod wieloma względami społeczność żydowska miała więcej elementów nowoczesności niż inne społeczności, które w końcu dobiły się swego państwa. Masa żydowskiej biedoty czy malowniczy chasydzi nie powinni utrudniać zobaczenia tej właśnie żydowskiej nowoczesności. W przypadku innych narodów podobną funkcję pełnili przecież np. równie dzisiaj dla nas egzotyczni chłopi.

Żydowskiemu ruchowi narodotwórczemu brak jednak było jednego istotnego elementu, który nie pozwolił Żydom utworzyć własnego nowoczesnego państwa narodowego na terenie kontynentu europejskiego – terytorium. Nie wiadomo było ani nie sposób było określić, na jakim terytorium, na jakim obszarze, w jakim miejscu mieliby Żydzi tworzyć swoje państwo. Jedynie to stawiało ich w sytuacji wyjątkowej i trudnej, na koniec zaś tragicznej.

W Europie, w której wielkie procesy cywilizacyjne prowadziły do tworzenia się państw narodowych, Żydzi pozostawali bez swego terytorium – mało tego, byli postrzegani przez innych jako przeszkoda na drodze do uzyskania ich własnych państw narodowych. Wszędzie będąc mniejszością, szukać musieli często dla zachowania własnej tożsamości sojuszników przeciw większości na danym obszarze, opierając się o najmożniejszych Rosjan czy Niemców, co wywoływało dodatkowe konflikty. Bogaty opis Pawła Śpiewaka dostarcza wielu przykładów takiej właśnie sytuacji – jego opis w dużej części zgodny jest z dawnymi już interpretacjami, jakie przedstawiała Hannah Arendt. Nowością i przesunięciem akcentów jest to, że Pawła Śpiewaka interesują przede wszystkim przyczyny zaangażowania Żydów w ruch komunistyczny, gdy tymczasem Arendt interesowały głównie źródła antysemityzmu jako składowej ruchów totalitarnych.

Jeśli ruch narodotwórczy Żydów był często w konflikcie interesów z innymi ruchami narodowymi, to oczywiste staje się pytanie, jak układały się i jak mogły układać się stosunki między polskim a żydowskim ruchem narodowym na ziemiach polskich, gdzie Żydzi stanowili tak liczną mniejszość.

Nieuchronnie nasuwa się pytanie, czy po stronie polskiej (jak i po żydowskiej) nie można było prowadzić zupełnie innej polityki – ścisłego aliansu i ustalania wspólnoty interesów. Oczywiście istnieje wiele argumentów, że tak nie mogło się zdarzyć, ponieważ obie strony tego nie chciały. Polacy uważali, że Żydzi mają inne interesy niż Polacy, Żydzi odrzuceni przez Polaków tym bardziej zamykali się i koncentrowali się na własnych interesach. Tak pewnie musiało być, problem w tym, że tego zaczarowanego koła nikt właściwie nie usiłował przerwać.

Należy zdać sobie jednak sprawę, że stosunki polsko-żydowskie mogły układać się zupełnie inaczej. Żydzi wzięli istotny udział w modernizacji Polski, być może jednak, gdyby te stosunki układały się inaczej i lepiej, ich wkład mógłby być jeszcze większy, a Polska na ścieżkę nowoczesności mogłaby wkroczyć wcześniej i szybciej. Takie jednak wyobrażenie musiałoby być połączone z pełną akceptacją polskich Żydów jako polskich obywateli i Polaków bez żadnych dwuznaczności (i często głupich żartów z tym związanych).

Tylko pozornie centralnym tematem książki Śpiewaka jest żydokomuna. Tym niemniej wobec toksycznej siły tego stereotypu jest to temat ważny. Trzeba od razu powiedzieć, że wyznawcom tego mitu (z których większość, choć może nie wszyscy, są antysemitami) książka Pawła Śpiewaka dostarczyć może dziesiątków argumentów za antysemickimi przekonaniami. Czytając selektywnie i bez zrozumienia, można istotnie odnaleźć w książce opis szczególnego związku, jaki łączył część społeczności żydowskiej z ruchem komunistycznym.

Autor nie unika wspominania o faktach, które z jakichś powodów mogłyby okazać mu się przydatne w dążeniu do demistyfikacji „żydokomuny”. Jest świadomy powszechnie obecnych i obiegowych argumentów, przekonujących że „żydokomuna” istniała i może istnieje dalej. Pisze więc o stalinowskich oprawcach, podaje dokładne statystyki, nie kwestionując danych takich historyków jak Piotr Gontarczyk. Czytam u Śpiewaka o roku 1968: „Wyjątkowo ohydną, bo służalczą rolę, odegrali oficjalni przedstawiciele polskiego żydostwa. Syjonizm atakowano w «Fołks Sztyme», organie Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów, organizowano «spontaniczne akcje» pośród aktywu żydowskiego w celu potępienia państwa Izrael”.

W innym miejscu można w jego książce przeczytać: „Udział Żydów w ruchu komunistycznym w Sowietach i w Polsce, liczna obecność w służbach bezpieczeństwa, wywiadzie oraz w kontrwywiadzie daje się z trudem, jeśli w ogóle, pogodzić z tym dominującym paradygmatem mówienia o Żydach w diasporze [że istotą żydowskich dziejów jest cierpienie i nauka – dop. KW]. Wskazuje na wymiar odpowiedzialności i winy”.

W istocie jednak Paweł Śpiewak całkowicie obala mit żydokomuny, i to w sposób niepodlegający wątpliwości. Nie oburza on go i jego argumenty nie są moralizowaniem (jak zdarza się wielu anty-antysemitom). Jest świetnym historykiem, który odważnie podejmuje temat zakazany dotychczas dla nauki, a zawładnięty przez brak rozsądku i głupotę.

Śpiewak wie, że jeśli mielibyśmy mówić o żydokomunie, to tak samo winniśmy mówić o „komunopolonii”. Fakt, że Żydzi mieli więcej powodów, by wiązać się z ruchem komunistycznym, nie stanowi ani o tym, że byli jego twórcami, ani o tym, że nie mogli stawać się również jego ofiarami.

Autor w niezwykle przenikliwy sposób opisuje i objaśnia powojenną sytuację w Polsce, kiedy Żydzi stanowią istotną część wyższego aparatu władz i służb bezpieczeństwa. Pokazuje, jak przedwojenny mit nakłada się na nową sytuację (nieproporcjonalna liczba Żydów przy władzy). Wskazuje, że nowe formy antysemityzmu były atakiem na janczarów, a nie na ich dowódców w Moskwie, że beznadziejność i klęska wywołują demona. Pokazuje, jak można wyjaśnić nadreprezentatywność Żydów (o której można mówić tylko wtedy, gdy nie jest ona legendarnym ogólnikiem, lecz jest dokładnie określona na podstawie badań), bynajmniej nie usprawiedliwiając czynów takich ludzi jak stalinowski kat Samuel Morel.

Stosunek do Żydów stanowi bardzo poważny test dla polskiej tożsamości. I wcale nie z powodu oczywistej potrzeby zwalczania antysemityzmu, który najpewniej w Polsce utrzymuje się na średnim europejskim poziomie (co bynajmniej nie stanowi żadnego usprawiedliwienia). Stosunek do Żydów i ich kultury wyznacza w Polsce granicę między zwolennikami państwa ściśle narodowego (choćby nie było to wypowiedziane wprost i nie było skażone nacjonalizmem) a zwolennikami polskiego federalizmu. Polski federalizm to odwoływanie się do wielokulturowości pierwszej Rzeczypospolitej. Ta wielokulturowość obejmuje Ukraińców, Białorusinów, Litwinów, a nawet (choć na wpółmityczny sposób) także Ormian czy polskich Tatarów. W znacznie mniejszym stopniu obejmuje zaś Żydów, którzy traktowani są odrębnie (nawet jeśli z sympatią). Ukraińcy, Białorusini i Litwini opuścili jednak tę, wyobrażoną już tylko, wielokulturową Rzeczpospolitą w XIX wieku wraz z narodzinami nowoczesnych ruchów narodowych. Jeśli z federalizmu dawnej Rzeczypospolitej coś pozostało, czy też pozostawało dłużej, to właśnie związek z Żydami.

Ostatnia część książki Śpiewaka ma charakter bardziej osobisty. Marzec 1968 roku, antysemicka kampania w PZPR i wywołane tym antysemickie nastroje w społeczeństwie były już wielokrotnie opisywane. Paweł Śpiewak patrzy jednak na tę epokę oczami pokolenia, które ją przeżywało. Przywołuje pamięć o postaciach, które doskonale znane są jego i mojej generacji – takich jak Wiktor Woroszylski czy Roman Zimand. To właśnie oni, a nie „stalinowscy kaci” wskazywani byli jako pseudodowód istnienia żydokomuny. Istotnie biografie niektórych z nich (jak np. niewspomnianego w książce Krzysztofa Wolickiego, z którym byłem zaprzyjaźniony, co budziło niechętne uwagi tych, którzy nie mogli zapomnieć mu jego wcześniejszej działalności) były w rozmaity sposób uwikłane w dzieje powojennej komunistycznej władzy. Zarzuty te i wypomnienia czyniono wtedy, gdy osoby te były już w poważny sposób zaangażowane w opozycję antysystemową.

Jeśli ktoś chce pamiętać każdego żydowskiego stalinistę, to będąc konsekwentnym (choć nie jest to konsekwencja godna specjalnej pochwały), winien też pamiętać każdego żydowskiego opozycjonistę – spośród działaczy tego ruchu, który stworzył „Solidarność”, a następnie przyniósł Polsce niepodległość. Jest zadziwiające i godne podziwu, że tak minimalna żydowska społeczność wyłania z siebie tylu dzielnych ludzi niewahających się wziąć udziału w tak ryzykownym przedsięwzięciu, jakim było obalanie komuny.

Nie chcę w ten sposób w żadnym wypadku powiedzieć, że walka z systemem może być jakimś zadośćuczynieniem za zaangażowanie w stalinizm (to problem winy i odpowiedzialności, o którym pisze Śpiewak). Byłoby czymś niestosownym zestawianie obu zjawisk. Chcę jedynie powiedzieć, że trzeba zauważać pozytywny wkład Żydów – zarówno tych, którzy chcą się tak nazywać, jak i tych, którzy są tak nazywani – w najnowsze dzieje Polski.

Z pewną ironią można też zauważyć, że wiodącymi intelektualnie postaciami dla dwóch przeciwstawnych politycznie obozów są obecnie Adam Michnik i Bronisław Wildstein – jeden i drugi o wspaniałej biografii opozycyjnej. Dla nieuleczalnych antysemitów mogłoby to być powodem do stwierdzenia, że Żydzi – jak zawsze – są wszechobecni i sięgają po rząd dusz. Może to być jednak wyrazem normalności: że Żydzi to dziś nie tylko „żydolewica”, ale i „żydoprawica”. Wspominam tu oczywiście o żydowskich korzeniach Adama Michnika i Bronisława Wildsteina tylko z pewną złośliwością pod adresem tych, którzy z własnego obozu w taki czy inny sposób chcieliby wykluczać żydowskich współobywateli. W istocie owa żydowskość nie powinna bowiem mieć dzisiaj żadnego znaczenia, gdy mówimy o czyjejś obecności w życiu publicznym.

Mimo wszystko w stosunkach polsko-żydowskich dokonały się po roku 1989 pozytywne zmiany. I jeśli coś stanowi trudność w tych stosunkach, to nie jest to antysemityzm (słabnący, choć wciąż oczywiście należy go zwalczać), lecz właśnie brak zrozumienia, że dzieje polskich Żydów i dzieje Polski są nie do oddzielenia, że dzisiejsza polska społeczność nie zrozumie własnych dziejów i nie opowie sobie i światu własnej historii bez wiedzy o dziejach żydowskich współobywateli.

Tematyka stosunków polsko-żydowskich nadal budzi duże emocje. Należy jednak zadać pytanie, czy ich siła może być miarą znaczenia tej tematyki. Społeczność żydowska w dzisiejszej Polsce to zaledwie 20-30 tys. osób, a polityka polska nie jest aż tak globalna, aby stosunki polsko-izraelskie stały w centrum zainteresowań Warszawy. Jest jednak czynnik decydujący o tym, że problematyka polsko-żydowska długo jeszcze zachowa wielkie znaczenie. Jest nim pamięć o Holokauście. Głównymi depozytariuszami tej pamięci są oczywiście Żydzi. Są jednak nimi w poważny sposób również Polacy, ponieważ zagłada w dużej mierze rozegrała się na ziemiach polskich. Tragedia Holokaustu łączy więc obie społeczności w nierozerwalny sposób, nawet jeśli stosunek sąsiedztwa i bezpośredniego współżycia został bardzo poważnie ograniczony.

Ostatnia moja uwaga dotyczy samego autora tej wspaniałej książki. Paweł Śpiewak ma wybitną biografię zarówno jako intelektualista, jak i uczestnik ruchów obywatelskich i opozycyjnych przed rokiem 1989. Obecnie został on dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego. Ta niezwykle ważna dla polskiej kultury instytucja miała przez długi czas pecha. Niegdyś zsyłano tam na kierownicze stanowiska strąconych z piedestału komunistycznych działaczy żydowskiego pochodzenia. Ich wykorzenienie decydowało, że w istocie posiadali oni niemal zerowe kompetencje, by kierować tą instytucją. Szczególnie szkodliwe było to, że – będąc całkowicie areligijni lub na komunistyczny sposób religijności wrodzy – zajmować się mieli zbiorami poświęconymi żydowskiej tradycji przepojonej religijnością.

Sytuacja z czasem poprawiała się, zwłaszcza po roku 1989, ale nigdy na czele Żydowskiego Instytutu Historycznego nie stał człowiek obdarzony taką intelektualną charyzmą i takim naukowym autorytetem. Nie wygląda na to, aby książka przygotowywana była z myślą o objęciu tego stanowiska. Ukazała się jednak w momencie, gdy Paweł Śpiewak określa na nowo kierunki kierowanej przez siebie placówki. Daje to nadzieje, że ŻIH stanie się miejscem i inspiratorem wielu debat, których Polska tak bardzo potrzebuje, a tematyka żydowska zyska swoje pełne obywatelstwo w kulturze polskiej. Nawet jeśli stanie się to tak późno i po tylu tragediach, będzie to z pewnością czymś szalenie istotnym.

Kazimierz Wóycicki


Kazimierz Wóycicki – ur. 1949. Politolog, filozof, publicysta. W latach 70. i 80. redaktor WIĘZI. Autor m.in. książek Niemiecki rachunek sumienia. Niemcy wobec swojej przeszłości 1933-1945 oraz Niemiecka pamięć. Rozrachunek z przeszłością NRD i przemiany niemieckiej świadomości historycznej. Był m.in. dyrektorem Instytutu Polskiego w Düsseldorfie i Lipsku, dyrektorem szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Obecnie wykładowca w Centrum Studiów Wschodnich Uniwersytetu Warszawskiego. Współinicjator polsko-niemieckiego kręgu dyskusyjnego „Grupa Kopernika”. Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Historii Polski. Członek Polskiego Pen Clubu. Prowadzi stronę internetową kazwoy.wordpress.com. Mieszka w Warszawie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Będą wspominać ofiary holokaustu z Sędziszowa

Urząd Miejski w Sędziszowie MałopolskimBędą wspominać ofiary holokaustu z Sędziszowa

Anna Olech



28 stycznia 2016 r. po raz pierwszy w Sędziszowie Małopolskim odbędą się obchody Międzynarodowych Dni Pamięci o Ofiarach Holokaustu. 18 stycznia br. w sędziszowskim Urzędzie Miejskim odbyła się w tej sprawie konferencja prasowa, w której uczestniczył burmistrz Sędziszowa Małopolskiego Bogusław Kmieć oraz prezes Fundacji Anty-Schematy 2 Tomasz Malec.

Od 25 do 29 stycznia 2016 r. na całym Podkarpaciu odbywać się będą obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, honorowy patronat nad wydarzeniem objął Marszałek Województwa Podkarpackiego Władysław Ortyl. To już ósme obchody, a w tym roku po raz pierwszy uroczystości te odbędą się również w Sędziszowie Młp. – To ważne, by pamiętać o ofiarach tej straszliwej zbrodni hitlerowskiej, w wyniku której zginęli również przedstawiciele żydowskiej społeczności naszego miasta. Ale trzeba też pamiętać o Polakach, którzy często z narażeniem życia ratowali swoich sąsiadów, znajomych – mówił w trakcie konferencji burmistrz Sędziszowa Młp. Bogusław Kmieć, który objął patronatem obchody w naszym mieście.

Natomiast Tomasz Malec z Fundacji Anty-Schematy 2 podkreślał edukacyjny charakter tego wydarzenia. – Chcemy, by młodzież pamiętała o tych zbrodniach – mówił.

Organizatorami obchodów na Podkarpaciu są: Fundacja Anty-Schematy 2, Uniwersytet Rzeszowski, Instytut Pamięci Narodowej oddział w Rzeszowie, Kuria Diecezjalna w Rzeszowie, Podkarpackie Kuratorium Oświaty, Podkarpackie Centrum Edukacji Nauczycieli, Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, a odbywać się one będą w: Krośnie, Dukli, Rymanowie, Jarosławiu, Przeworsku, Markowej, Przemyślu, Birczy, Rzeszowie, Lubaczowie, Kolbuszowej, Dubiecku, Łańcucie, Dynowie i Sędziszowie Młp.

Program obchodów w Sędziszowie Młp.

28 stycznia 2016

godz. 10.00 – 11.00 – Modlitwa na cmentarzu żydowskim oraz uczczenie pamięci Żydów sędziszowskich pod obeliskiem upamiętniającym zamordowanych 24 lipca 1942 r.

godz. 11.30 – 12.00 – Projekcja filmu dokumentalnego o rodzinie Klejmanów z Sędziszowa „My jesteśmy stąd” – Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Sędziszowie Młp.

godz. 12.00 – 13.00 – Wykład Tomasza Kocura-Malca (Fundacja Anty-Schematy 2) i Ewy Koper (UR, Muzeum – Miejsce Pamięci w Bełżcu) – Holokaust Żydów sędziszowskich.

godz. 13.00 – Promocja albumu „Każda ofiara ma swoje imię” autorstwa Ewy Koper.

godz. 13.30 – Spotkanie z przedstawicielami trzeciego pokolenia ocalonych z Holokaustu Żydów sędziszowskich.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Comparing Amnesty’s Reports on Russian Strikes in Syria and Israeli Actions in Gaza

Comparing Amnesty’s Reports on Russian Strikes in Syria and Israeli Actions in Gaza

Elder of Ziyon’s


The logo of Amnesty International. Amnesty's recent report about Russia said they found zero evidence of any military targets among the sites hit. But it admitted that Israel did have some military targets, even according to their biased investigation. Photo: Wikimedia Commons.

The logo of Amnesty International. Amnesty’s recent report about Russia said they found zero evidence of any military targets among the sites hit. But it admitted that Israel did have some military targets, even according to their biased investigation. Photo: Wikimedia Commons.

From Amnesty International:

“Some Russian air strikes appear to have directly attacked civilians or civilian objects by striking residential areas with no evident military target and even medical facilities, resulting in deaths and injuries to civilians. Such attacks may amount to war crimes,” said Philip Luther, Director of the Middle East and North Africa Programme at Amnesty International.

Compare that language with how Philip Luther described Israeli attacks on houses in a nearly parallel report issued last November:

“Israeli forces have brazenly flouted the laws of war by carrying out a series of attacks on civilian homes, displaying callous indifference to the carnage caused,” said Philip Luther, Director of the Middle East and North Africa Programme at Amnesty International. “The report exposes a pattern of attacks on civilian homes by Israeli forces which have shown a shocking disregard for the lives of Palestinian civilians, who were given no warning and had no chance to flee.”

Amnesty uses much more graphic and loaded language to describe Israeli actions.

It gets worse. Amnesty’s report about Russia says that they found zero evidence of any military targets among the sites hit. But it admits that Israel did have some military targets even according to their biased investigation:

In several of the cases documented in the report, possible military targets were identified by Amnesty International. However the devastation to civilian lives and property caused in all cases was clearly disproportionate to the military advantages gained by launching the attacks.

As I have proven repeatedly, Amnesty was wrong about many of the targets, because I was able to document valid military targets in nearly every single case Amnesty mentioned. And Amnesty was wrong about international law (“disproportionate”) in the report on Israel.

But with Russia, where Amnesty cannot find a single military target, Philip Luther’s language is far less critical and more clinical.

The bias is obvious. As usual.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Memorial for Jews turned away from Canada in 1939

‘None is too many’: Memorial for Jews turned away from Canada in 1939

Kathryn Blaze Carlson


This picture dated June 1939 shows the M.S. St. Louis in Havana, Cuba. The St. Louis carried 930 Jewish refugees from Nazi Germany to Cuba where all but 22 denied landing. After being refused refuge in the U.S., the ship returned to Europe where the refugees were scattered in Great Britain, Belgium, France and the Netherlands. Many of the passengers who were not in Britain were ultimately rounded up and sent to concentration camps.

Sol Messinger was just six years old when, as one of 907 German Jews aboard the M.S. St. Louis seeking a place to escape persecution, the ship was shunned first by Cuba and then by America. He remembers sailing along the Florida coast as Miami’s city lights disappeared into the dusky distance.

Canada did not want the refugees traveling on the vessel either — “none is too many,” an immigration agent would say of Jews such as those aboard the ship in May, 1939. The St. Louis was within two days of Halifax Harbour when Ottawa, under pressure from high-ranking politicians within, refused to grant the Jewish families a home.

“Nobody wanted us,” Dr. Messinger, now 78 and a retired physician in Buffalo, N.Y., said in an interview with the National Post. “We were Jews, we were expendable … It was terrible — terrible, terrible — of Canada and the United States, of all countries, to not let us in.”

Turned away thrice, the ship had no choice but to journey toward an uncertain fate in Belgium. Dr. Messinger, then just a boy, would celebrate his seventh birthday en route back to the very land his parents feared spelled disaster for their only son.

Dr. Messinger said the German crew had treated the passengers “as human beings,” even offering them “big breakfasts, and ice cream with mini umbrellas pegged in the scoop.” Canada, though, would offer the family nothing.

He and his parents managed to survive the Holocaust — thanks to a “series of miracles,” he said — but 254 of the Jews turned away by the Mackenzie King government would not.
On Thursday, more than 70 years later, at Halifax’s Pier 21 — the very place where the ship would have docked had Canada welcomed it — a memorial designed by renowned architect Daniel Libeskind will be unveiled.

“It’s important to remember the mistakes the country has made,” Dr. Messinger said of the memorial, the first of its kind.

Canada’s mistake nearly cost Dr. Messinger his life: En route to France from Brussels, his mother laid on top of him to block machine-gun fire that threatened to rain from German planes overhead. Then later, just weeks after his family fled southern France for America in 1942, the French rounded up the Jews and sent them to concentration camps.

Related

Libeskind to make monument commemorating Jewish refugees

Dr. Messinger said he appreciates Canada’s gesture in erecting the steel memorial, titled The Wheel of Conscience and which is part of a $500,000 project initiated by the Canadian Jewish Congress and paid for by Citizenship and Immigration Canada.

“What brilliant symbolism: the very facility through which these refugees could have entered and found refuge only to have the door slammed in their face will now feature an enduring memorial to their memory,” Mr. Libeskind, who was born to Holocaust survivors in Poland and whose projects include the Jewish Museum in Berlin, wrote in the Ottawa Citizen last fall.

For Bernie Farber, CEO of the congress, the Wheel culminates a decade of efforts to memorialize what has become known as the Voyage of the Damned.

“On this boat was the world: There were children, the elderly, young men and women, brides and grooms, teenaged romances, it became a metaphor for life,” said Mr. Farber, whose mother arrived at Pier 21 in 1933. “[The St. Louis] was the microcosm of the macrocosm of what was the Shoah.”

Mr. Farber explained that the congress has never asked Ottawa to apologize for the wrongdoings of those in power at the time — most notably Frederick Charles Blair, the head of immigration, and Vincent Massey, Canada’s high commissioner to Great Britain (and later Governor-General) who, according to the 1982 book None Is Too Many, “worked through External Affairs to keep Jews out of Canada.”

“Within [the Jewish] tradition it is not really permissible to demand apologies,” Mr. Farber said. “It is more accepted for people to do T’shuva, which means to make amends.”

National Post
kcarlson@nationalpost.com

Messenger Family


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


UN employees suspended after UN Watch report incitement to anti-Semitic violence

UN “very regrettably”UN admits employees suspended after UN Watch report exposing incitement to anti-Semitic violence

chris-gunness-2

GENEVA, October 22, 2015 -The spokesman for United Nations Secretary-General Ban Ki-moon quietly announced on the UN website that UNRWA employees have “in a number of cases” beeen subjected to disciplinary action, including suspension and loss of pay, following an investigation that verified evidence published by UN Watch — in one report last week, and another in September — of incitement to anti-Semitic violence committed by at least 22 UNRWA employees. UNRWA added that it “condemns and will not tolerate anti-Semitism or racism in any form.”

Curiously, UNRWA’s admission was made public only as a bracketed addition buried deep in a UN transcript, and not posted as a stand-alone statement by the UN, or indeed anywhere at all on the UNRWA website.

UN Watch welcomed the announcement, yet noted that “the UN statement hides more than it reveals,” said Hillel Neuer, executive director of the Geneva-based non-governmental monitoring group.

“We need to know, first, which of the UNRWA teachers identified in our reports were suspended, what were the findings, and whether the UN investigations found any additional incitement to anti-Semitic violence.”

“Second,” said Neuer, “In light of the above, UN Watch is demanding a full apology from UNRWA spokseman Chris Gunness for his McCarthyite tirade against what he called UN Watch’s ‘baseless allegations about antisemitism’.”

Gunness famously launched into a frenzied attack on UN Watch, issuing an “appeal to journalists” to ignore what he insisted was a “non-story”:
•“Appeal to journalists: please don’t turn UN Watch baseless allegations about anti-semitism into a ‘he said she said’ story. It is a non-story.”
•“UN Watch makes a fool of itself … Credibility dead in water. Will anyone believe them again”?
•“Interested to find out more about UN Watch’s political and financial affiliations since it establishment. Can anyone advise?”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com