
Jedyne prawo człowieka, którego nikt nie domaga się dla Palestyńczyków
Elder of Ziyon
Państwa arabskie go nie przyznają. Autonomia Palestyńska go nie definiuje. A organizacje praw człowieka, które w tym tygodniu domagają się jego poszanowania od Trumpa, ani razu nie domagały się go.
W czwartek prezydent Trump podpisał dwa kolejne rozporządzenia wykonawcze ograniczające prawo do obywatelstwa z tytułu urodzenia, a środowisko organizacji praw człowieka zareagowało oburzeniem. Amnesty International USA stwierdziła w lutym, że zniesienie obywatelstwa z tytułu urodzenia jest „zakorzenione w rasizmie i białej supremacji”. Human Rights Watch opublikowała szereg komunikatów prasowych krytykujących próby Trumpa zmierzające do zniesienia obywatelstwa z tytułu urodzenia dla dzieci nielegalnych imigrantów. ACLU wniosła pozew w ciągu kilku godzin od podpisania pierwszego rozporządzenia wykonawczego w styczniu 2025 roku i w czerwcu wygrała przed Sądem Najwyższym – w orzeczeniu 6 do 3 w sprawie Trump v. Barbara, które potwierdziło obowiązywanie Czternastej Poprawki. Demokratyczni senatorowie i znaczna część środowiska prawników zajmujących się prawem imigracyjnym uznali próbę odmówienia obywatelstwa dzieciom urodzonym w Ameryce za atak na fundamentalne prawo, a środowisko organizacji praw człowieka podzieliło tę ocenę.
Mają rację, że obywatelstwo z tytułu urodzenia jest uznawane za prawo fundamentalne. Jest ono zapisane nie tylko w Czternastej Poprawce, lecz także w Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z 1961 roku, która zobowiązuje państwa do przyznania obywatelstwa dziecku urodzonemu na ich terytorium, jeśli w przeciwnym razie byłoby ono bezpaństwowcem, oraz w Konwencji o prawach dziecka, ratyfikowanej przez każde państwo arabskie, Państwo Palestyna oraz wszystkie pozostałe kraje na Ziemi z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych.
To bardzo interesujące. Bo jeśli chodzi o Palestyńczyków, żadne państwo arabskie nie pozwala dzieciom urodzonym na swoim terytorium uzyskać obywatelstwa, chyba że jedno lub oboje ich rodziców już je posiada. A organizacje praw człowieka milczą na ten temat bardzo, bardzo wymownie.
Konwencja o prawach dziecka nie wymaga, aby każde państwo przyznawało obywatelstwo każdemu, kto urodzi się w jego granicach. Jeśli istnieje droga do uzyskania obywatelstwa, zazwyczaj z racji obywatelstwa rodziców, państwo nie ma obowiązku przyznawania dziecku własnego obywatelstwa. Artykuł 7 nakłada jednak szczególny obowiązek „w szczególności w przypadku, gdyby brak tych działań spowodował, iż dziecko zostałoby bezpaństwowcem”, co oznacza, że jeśli dziecko nie ma innej możliwości uzyskania obywatelstwa jakiegokolwiek państwa, powinno zostać obywatelem kraju, w którym się urodziło.
Dokładnie tak wygląda sytuacja Palestyńczyków: żadne państwo arabskie nie pozwala dziecku urodzonemu na swoim terytorium uzyskać obywatelstwa, chyba że jedno z rodziców już je posiada, a palestyński rodzic nie ma innego obywatelstwa, które mógłby przekazać dziecku, ponieważ żadne państwo – w tym to, które twierdzi, że reprezentuje Palestyńczyków – nigdy takiego obywatelstwa nie ustanowiło. Amnesty i Human Rights Watch, tak skore do ochrony prawa dzieci nielegalnych imigrantów do obywatelstwa Stanów Zjednoczonych, ani razu nie zażądały, by państwa arabskie respektowały to prawo w odniesieniu do palestyńskich dzieci.
Miliony Palestyńczyków urodziły się w Libanie, Syrii, Jordanii i Iraku na przestrzeni czterech pokoleń, a państwa, które ich przyjęły, nigdy nie zaoferowały im obywatelstwa. Amnesty i HRW, które z całą pewnością popierają tę Konwencję, nigdy nie zażądały od państw arabskich przestrzegania Konwencji, którą same podpisały, i przyznania obywatelstwa palestyńskim dzieciom.
Czy jest to zatem prawo człowieka, czy nie?
Pytam o to co najmniej od 2019 roku, kiedy zadałem to pytanie bezpośrednio Sarit Michaeli z B’Tselem na Twitterze: czy zgadza się, że Palestyńczycy powinni mieć możliwość uzyskania pełnego obywatelstwa w arabskich państwach, które ich przyjęły, jeśli tego chcą? Nigdy nie odpowiedziała, ponieważ szczera odpowiedź ujawniłaby stanowisko podzielane przez B’Tselem, HRW i Amnesty, że fikcyjne „prawo do powrotu” prawnuków uchodźców z 1948 roku jest ważniejsze niż rzeczywista bezpaństwowość ludzi żyjących obecnie. (A swoje prawne uzasadnienie „prawa do powrotu” opierają na czymś, co musi być celowym przeinaczeniem rzeczywistej sprawy rozpatrywanej przez MTS.)
A co z samym „Państwem Palestyna”?
Tu robi się jeszcze ciekawiej.
Link do oryginału:
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com







