Archive | 2014/07/10

Jak żyją wrocławscy Żydzi? Kantor odpowiada Gleichgewichtowi

Jak żyją wrocławscy Żydzi? Kantor odpowiada Gleichgewichtowi

Leszek Leo Kantor, nauczyciel akademicki, publicysta, reżyser filmów dokumentalnych, od 1968 roku w Szwecji 26.06.2014 , aktualizacja: 26.06.2014 23:12

Szanowny Panie Gleichgewicht, Pana odpowiedź na wywiad, jakiego udzieliłem Dorocie Wodeckiej, jest charakterystyką moich cech osobowości. Podjął się jej pan, ponieważ zauważyłem, że w pana gospodarstwie nie dzieje się dobrze. Że nie godzi się brać kasę na cmentarzu od studentów i wrzeszczeć na odwiedzających, jak i odpychać od wspólnoty ludzi starszych.

Nie mam żadnych przywódczych zamiarów w kierowanej przez Pana Gminie. Wystarczy mi 6500 członków Międzynarodowego Forum Kultury w Szwecji, którym kieruję, do którego należy wiele żydowskich organizacji. To jest mój świat.

Mój świat to też żydowskie dzieci z Dolnego Śląska, które przyjeżdżały na kolonie letnie, często z jedną koszulką w walizce. Przez wiele lat aż do wyjazdu w 1968 roku byłem ich opiekunem.

Mój świat to żydowskie obozy studenckie, które prowadziłem. To ludzie dzisiaj rozsiani po całym świecie, tęskniący do siebie, spotykający się od czasu do czasu na Polish Jews Reunion 68 w Ashkelonie. Ten zjazd osobiście zaprogramowałem i powołałem w 1989 roku do życia z dwoma kolegami. Zabroniłem wtedy brania pieniędzy od osób, które przybyły nań z Polski.

Mój świat, Panie Gleichgewicht, to organizacja pierwszej konferencji w Szwecji o naukach wynikających z Holocaustu. Pierwszej tego rodzaju w Europie z udziałem premierów, prezydentów i laureatów Nobla z ponad 30 krajów.

Mój świat dzisiaj to mały cmentarzyk w Strzegomiu z 1820 roku, który po spotkaniu ze mną pan burmistrz, młodzież szkolna i nauczyciele pięknie w 2013 roku uporządkowali i postawili na miejsce ponad 80 macew. Mimo że interesuje się nim tylko jedna rodzina z USA.

Mój świat dolnośląski dzisiaj, Szanowny Panie, to odwiedziny w mieszkaniach starych, samotnych Żydów na Dolnym Śląsku, którzy nigdy nie mieli okazji dowiedzieć się, jak Pan wygląda.

I opowieść na dziesiątkach uniwersytetów, często bez honorariów, o świecie, który zniknął.

Mój świat to wreszcie ostatnie dwa filmy o Żydach na Dolnym Śląsku i ratowanie pamięci o tych, których nazwałem największą w Europie oazą uratowanych z Zagłady, jak na tamten czas szczęśliwą.

Nie musi Pan oglądać moich filmów. Zobaczy je paręset młodych Wrocławian na festiwalu Era Nowe Horyzonty w lipcu tego roku, jak również studenci dziesiątków uniwersytetów na świecie i widzowie prestiżowych festiwali filmowych w Europie i USA. Zobaczą Wrocław często po raz pierwszy i dowiedzą się o jego żydowskiej tradycji.

Na koniec proszę, by za pieniądze z wynajmu kamienic niemieckich Żydów wysłać na cmentarz kogoś, kto zetnie z pięknej bramy głównej drzewo, które od wielu lat rośnie na jej murach i prawdopodobnie niebawem zgruchocze ją swoimi korzeniami. I niech Pan, na Boga, nie sadzi kwiatków na cmentarzu, bo to jest wbrew religii żydowskiej.

Czytaj dalej TU

W obronie Kantora: Tak się po prostu nie godzi [POLEMIKA]

W obronie Kantora: Tak się po prostu nie godzi [POLEMIKA]

Dorota Wodecka 14.06.2014 , aktualizacja: 13.06.2014 17:23

Dorota Wodecka, autorka wywiadu z Leszkiem Leo Kantorem, odpowiada przewodniczącemu wrocławskiej Gminy Żydowskiej Aleksandrowi Gleichgewichtowi.

W”Gazecie Wyborczej Wrocław” ukazał sięlist Aleksandra Gleichgewichta , przewodniczącego wrocławskiej Gminy Żydowskiej. Zgodnie z prawem prasowym ma on prawo do merytorycznej polemiki z opiniami Leszka Leo Kantora, które ten przedstawił w rozmowie ze mną zatytułowanej “Wrocławscy Żydzi umierają w samotności”. Uważam, że pan Gleichgewicht nadużywa swojego prawa do wypowiedzi, szafując oskarżeniami ad personam.
Ma pan Gleichgewicht prawo, by nie zgadzać się ze zdaniem pana Kantora, ale nie ma prawa do manipulowania jego wypowiedziami.

Leszek Leo Kantor twierdzi, że są Żydzi, którzy rezygnują z darmowej zupy, bo nie chcą, by ich sąsiedzi dowiedzieli się, że są Żydami. Nie twierdzi natomiast, że gmina nie rozwozi obiadów do swoich starych i chorych członków.

Twierdzi, że są Żydzi, którzy nie widzą dla siebie miejsca we wspólnocie, nie kwestionuje natomiast istnienia tej wspólnoty, co zarzuca mu w swoim liście pan Gleichgewicht. Podobnie jak nie mówi, że odbudowa synagogi wydaje mu się zbędna.

Nie powiedział również, że “wrocławscy Żydzi umierają w samotności” – tylko że wolałby, żeby wrocławscy Żydzi nie umierali w samotności. To, że pan Gleichgewicht ma ich wszystkich skatalogowanych, nie oznacza, że nie ma tych, którzy nie przychodzą na zupę i drugie danie, nie chodzą do synagogi i umierają samotnie.

To, czy pan Kantor dał czy nie dał datku na cmentarz – co nie wiadomo jakim prawem wytyka mu pan Gleichgewicht – jest jego prywatną sprawą. Nie jest natomiast prywatną sprawą pana Gleichgewichta płatny wstęp na żydowską nekropolię. Tego jednak pan Gleichgewicht nie tłumaczy.

Sugeruje natomiast – też trudno zgadnąć jakim prawem – że pan Kantor mógłby przysłać znajomych z zagranicy, którzy pomogliby w jej uporządkowaniu. Biorąc pod uwagę, że znajomi pana Kantora – podobnie jak on – są już sędziwymi ludźmi, trudno nie mieć wrażenia, że sugestia owa brzmi szyderczo.

 Czytaj dalej TU


Od Leszka Kantora do Nas o nowymszefie Wroclawskiej Gminy

Szanowni

Nowy szef Gminy Żydowskiej we Wrocławiu Szanowny Pan Aleksander Glegewicht przybyły z emigracji w Norwegii w Norwegii od około dwóch lat szefuje Gminie i jak twierdza wrocławscy Żydzi w większości przesiaduje w nowo powstałej własnej Restauracji, najczęściej w barze, na żydowskiej kiedyś ulicy Włodkowica 11, knajpie pod nazwą Steinhaus, założonej w celu jak napisał na internecie zbliżenia narodów, kultur, religii oraz ludzi, kulturalnych i mądrych.
 

Na ścianach restauracji, mającej krzewić wiedzę i wielokulturowość, bo naprawdę jest tam parę dań żydowskich , znajduje się nawet wiele wzorów matematycznych tego wybitnego światowej sławy matematyka wrocławskiego Hugona Steinhausa, natomiast ani jeden wzór nie pozbawiony jest błędów. Świat matematyki we Wrocławiu, a jest znaczący z tradycjami jeszcze Lwowskimi, stamtąd tez wywodzi się Steinhaus, wyje ze śmiechu a na śledzik a la Steinhaus i szparagi jego imieniem profesor na pewno przewraca się w grobie. Ale do rzeczy, Aleksander Gleigewicht obraził się ostatnio mocno na film i dyskusje wokół filmu o Żydach „W poszukiwaniu utraconego krajobrazu”. U raził się ponieważ nie opowiedziałem o tych 20 talerzach zupy, którym wydaje się biednym Żydom i uporządkowanym cmentarzu zydowskim przy ulicy Lotniczej, gdzie maja być wysadzone kwiatami alejki a w istocie jest syf. Dobrze ze Steinhaus pochowany jest na innym.

Na premierę filmu szef gminy ani jego pracownicy w Centrum Informacji Żydowskiej nie dotarli. Przyszli ludzie starsi i młodzież. Ludzie starsi płakali, młodzież zadawala mądre pytania. Przyszli znaczący politycy miasta, dziennikarze i studenci. Ale jest renesans twierzi Gleigewich bo za pieniądze europejskie odremontowano synagogę, inaczej by zgnila. Na modlitwę w każdą sobotę nie w synagodze a w starej kamienicy tzw. sztibl „izdebka” i minian(10 modlących się Żydów) w ostatnich latach nie wyciąga się tory, ponieważ brakuje 10 Żydów a Gleigewicht twierdzi ze ma ich 340 a ma być niedługo tysiąc.

Ten bezwstydny tzw. „odrodzenie się” kultury żydowskiej w reżyserii Glegewichta nie znającego ani jednego słowa po idisz lub po hebrajsku, to zmartwychwstanie tysiąca Żydów wrocławskich, uprawiane bez szacunku do pięknej żydowskiej historii, pogrzebie te znacząca dla historii Polski i Europy tradycje. Mesjasz Gleigewich to przypilnuje, tak jak ostatnie wybory na których przepędzil większość starszych i zasłużonych działaczy tej Gminy. W restauracji odbyła się prezentacja wiecznych piór i tez wieczór skandynawski. Powinien być tez szczególnie szwedzki, wielce nieprzychylnego do dramatu Izraelskiego oprócz Norwegii kraju. Łososia możemy podesłać, pod warunkiem ze nie będzie al. a Hugo Steinhaus. Bo tego nam nauka i kultura światowa już nie wybaczy, wystarczy śledzik z cebulką i setka koszernej wódki.

Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego lata.
Leszek Kantor