Archive | January 2015

Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych [WIĘŹ 5 (25) 1960]

Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych

WIĘŹ 5 (25) 1960 Tadeusz Mazowiecki


Długie oczekiwanie królestwa światłości (i inne...)

Największą tragedią Żydów jest nie to, że ich antysemita nienawidzi, ale to, że łagodni i dobrzy ludzie mówią: „porządny człowiek, chociaż Żyd”.
Ludwik Hirszfeld: „Historia jednego życia”

Przyznam się, że kiedy powstała inicjatywa przedyskutowania tego problemu ogarnęły mnie najpierw wątpliwości. Czy dyskutowanie dziś w Polsce problemu antysemityzmu nie mija się z celem albo – co gorsza – nie wywołuje skutków odwrotnych od zamierzonych? Słowem – obawiałem się, czy nie będzie to czasem wywoływanie wilka z lasu, nieumyślne rozbudzanie namiętności, które w tej kwestii, jak w żadnej innej, powinny wreszcie zamilknąć.

Problem ten wygląda przecież obecnie w Polsce zgoła inaczej niż w latach międzywojennych. I to jest pierwsza generalna konstatacja, której nie sposób nie mieć stale przed oczyma, kiedy się do rozpatrywania tej sprawy przystępuje. Zjawisko otwartego, wojującego antysemityzmu znikło z powierzchni naszego życia. Nie ma organizacji, które by programowo głosiły rasizm i antysemityzm. Inne jest stanowisko państwa, które obie te ideologie traktuje jako wrogie ludzkości i zakazane przez prawo. Inaczej wygląda sytuacja w społeczeństwie. Mamy za sobą tragiczne i doświadczenia wojny. Mamy też za sobą wiele autentycznej pracy wychowawczej, która wprost lub pośrednio wpływała na głębszą, niemechaniczną zmianę postaw ludzkich.

Ale – choć pod każdym względem sytuacja jest inna – od poruszania tego problemu uciekać nie można, bowiem on istnieje. Nie ma otwartego, wojującego antysemityzmu, ale jest jeszcze antysemityzm walczący z zakrytą przyłbicą. Inny jest jego zasięg i inne znaczenie, ale nie znikł on bez reszty. A przede wszystkim istnieje i stanowi w naszym społeczeństwie zjawisko jeszcze ciągle szerokie antysemityzm łagodny, ta przechowywana na dnie serca pogarda czy po prostu mit antyżydowski, które, jak nie wygasłą iskrę rozniecić nie tak znów trudno, a które podtrzymywane są przez wiele narosłych na nowo kompleksów.

Przezwyciężenie nie zostało więc jeszcze doprowadzone do końca. Niedawno przypomniano nam o tym w sposób bardzo drastyczny. Rudolf Buchała opublikował na łamach „Więzi” artykuł o ośrodkach neofaszystowskich w różnych krajach świata, w którym omawiał również sprawę znanych ekscesów antysemickich, jakie ostatnio miały miejsce w NRF i innych krajach. Był to referat, który wygłosił on w Klubie Inteligencji Katolickiej w Warszawie i w toku dyskusji nad tym właśnie referatem zrodziła się wśród słuchaczy inicjatywa przedyskutowania sprawy antysemityzmu. W parę dni po opublikowaniu artykułu Buchały redakcja „Więzi” otrzymała, podpisany kryptonimem, list przypominający dawne najbardziej niewybredne enuncjacje antysemickie. Autor tego listu przypisuje wszystko zło zarówno w świecie, jak i w Polsce Żydom, a „Więź” – jego zdaniem – okryła się wieczną hańbą publikując artykuł zwalczający antysemityzm.

Można wzruszyć ramionami i powiedzieć: oto jeden z nieuleczonych, ukryty faszysta. A jednak, czy argumenty, którymi się on posługuje, nie są ciągle w społecznym obiegu? Nie ma oczywiście sensu dyskutować z człowiekiem, który pała żądzą ścinania głów Żydowskich. Nie sprowadzajmy jednak wymiaru sprawy do tego, że żyje jeszcze w Polsce pewna ilość nieuleczonych fanatyków, którzy gotowi byliby w każdej chwili zaktualizować swoje marzenie o pogromach. Istnieje przede wszystkich problem gleby, na której i takie zjawiska mogą jeszcze wyrastać. A więc – program społeczno-psychologicznego klimatu, w którym pozostał wciąż jeszcze głęboki osad antysemityzmu.

Dlatego właśnie rozważania te adresuję nie do fanatyków i pogrobowców faszyzmu, nie do wojujących antysemitów, z którymi dyskutować nie ma sensu. Ich postawa nie stanowi zresztą dziś w naszych warunkach „figury centralnej” w obrazie tego problemu. Dużo większe znaczenie ma ów osad antysemityzmu, który w przeciętnych postawach pozostał z przeszłości lub narósł na nowo i od czasu do czasu daje o sobie znać. Piszę więc z myślą o przeciętnych, łagodnych i dobrych ludziach, którzy mówią „porządny człowiek, chociaż Żyd”.

Czytaj dalej tu: Antysemityzm ludzi…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pamięci skreślonych

Pamięci skreślonych

Kamilla Jasińska


Uniwersytet Wrocławski – choć nie jest prawnym następcą przedwojennego Śląskiego Uniwersytetu im. Fryderyka Wilhelma, a jedynie depozytariuszem i spadkobiercą jego historii, nieponoszącym odpowiedzialności za decyzje poprzednika – uczci ofiary totalitarnej ideologii nazistowskiej III Rzeszy, tj. osoby, które po 1933 r. zostały pozbawione stopni naukowych uzyskanych na tej uczelni. Projekt „Skreśleni” obejmuje ponad 260 osób.

Dnia 22 stycznia 2015 r. Uniwersytet Wrocławski oraz Uniwersytet w Kolonii, który w 1951 r. przejął patronat nad byłym niemieckim Schlesische Friedrich-Wilhelms-Universität zu Breslau, wydadzą wspólne oświadczenie. Odebranie stopnia naukowego Niemcom, w przeważającej większości żydowskiego pochodzenia, którzy uzyskali go na przedwojennym wrocławskim Uniwersytecie, zostanie oficjalnie uznane za niebyłe i z tego powodu nieposiadające mocy prawnej. Jak zaznacza prof. Krzysztof Ruchniewicz – dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, który jest koordynatorem projektu „Skreśleni”, nie będzie to przywrócenie stopni naukowych, bo tego polski Uniwersytet Wrocławski uczynić nie może. Uroczystość będzie jednak symbolicznym upamiętnieniem tych osób oraz potępieniem bezprawia oraz naruszającego prawa człowieka politycznego prześladowania, jakie stało się udziałem przedwojennego środowiska akademickiego. Oświadczenie dotyczyć będzie zarówno nauczycieli akademickich relegowanych z uczelni, jak i tych, którzy po uzyskaniu stopnia doktora pracowali poza uczelnią i wyemigrowali z Niemiec, czego następstwem było odebranie im niemieckiego obywatelstwa, majątku i uzyskanych wcześniej stopni naukowych. Na podstawie częściowo zachowanych dokumentów archiwalnych udało się ustalić listę ponad 260 osób pozbawionych przez Śląski Uniwersytet im. Fryderyka Wilhelma stopni i tytułów naukowych, jednakże ogólna liczba ofiar tego procederu może być większa.

Uroczystości, która odbędzie się w czwartek 22 stycznia w Auli Leopoldyńskiej (gmach główny UWr, pl. Uniwersytecki 1) o godz. 11.00, towarzyszyć będzie m.in. koncert Bente Kahan „Pieśni z getta” w Synagodze pod Białym Bocianem (ul. Włodkowica 7) o godz. 18.00. Na piątek 23 stycznia w Oratorium Marianum (gmach główny UWr, pl. Uniwersytecki 1, godz. 9.00–13.30) zaplanowano sympozjum „Skreśleni”. PEŁNY PROGRAM

By zrozumieć tę wspólną inicjatywę Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Kolońskiego, którą wspiera Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego oraz Urząd Miejski Wrocławia, należy zapoznać się z kilkoma istotnymi faktami.

Śląski Uniwersytet im. Fryderyka Wilhelma u progu III Rzeszy

Na przełomie 1932 i 1933 r. na niemieckich uczelniach studiowało blisko 118 tys. studentów. Spośród 54 ośrodków akademickich Wrocław znajdował się na czwartym miejscu, zaraz po Berlinie, Lipsku i Dreźnie. Na pięciowydziałowym uniwersytecie, noszącym od 1911 r. nazwę Śląskiego Uniwersytetu im. Fryderyka Wilhelma (Schlesische Friedrich-Wilhelms-Universität zu Breslau) kształciło się ok. 5600 osób, zaś w Wyższej Szkole Technicznej (Technische Hochschule) ok. 1500. Warto pamiętać, że już w tym czasie tj. od 2 grudnia 1932 r. na mocy decyzji władz państwowych Uniwersytet działał „w siostrzanej współpracy i współegzystencji” z Wyższą Szkołą Techniczną, tworząc Uniwersytet Śląski. Fuzja, choć pod pewnymi względami bardzo korzystna, nie wytrzymała jednak próby czasu i do rozdzielenia uczelni doszło 2 grudnia 1937 r. tj. dokładnie 5 lat po ich połączeniu.

Początek lat 30. XX był dla wrocławskiego Uniwersytetu dosyć korzystny. Uczelnia mogła poszczycić się światowej klasy uczonymi. Powstawały nowe programy badawcze i uruchamiano nowe kierunki studiów, co sprawiło, że sukcesywnie, począwszy od powojennego załamania, wzrastała liczba studentów, zarówno tych przyjeżdżających z innych miast niemieckich, jak i z zagranicy np. Pragi, Budapesztu i Wiednia. To wszystko świadczyło o wzrastającej randze uczelni, która miała ambicje być „latarnią morską niemieckiego ducha, która błyska sąsiadom po wschodniej stronie i zaprasza do wymiany duchowych dóbr”.

Przejęcie władzy kanclerskiej w Niemczech przez Adolfa Hitlera, które nastąpiło 30 stycznia 1933 r. było początkiem nowego okresu nie tylko w dziejach Niemiec i Europy, ale także niemieckiego systemu oświaty. Dla wielu szkół wyższych była to data przełomowa, bo jak się wkrótce okazało, oznaczała koniec autonomii i początek skrajnego upolitycznienia uczelni. Sukcesywnie wprowadzane w życie nowe ustawy oficjalnie miały na celu „ujednolicenie” Rzeszy, natomiast w rzeczywistości służyły całkowitemu podporządkowaniu społeczeństwa oraz wszystkich instytucji nowym władzom. Już w lutym 1933 r. w całych Niemczech odwołani zostali na pewien czas rektorzy, a senaty i rady wydziałów zaczęły funkcjonować jako „narodowo-socjalistyczne rady mężów zaufania”. To był dopiero początek głębokich i tragicznych w skutkach zmian.

Czytaj dalej tu: Pamięci skreślonych


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Holocaust Encyclopedia – Krakow (Cracow)

Holocaust Encyclopedia – Krakow (Cracow)

Copyright © United States Holocaust Memorial Museum, Washington, DC


The Nazi flag is raised over the Krakow castle. Krakow, Poland, 1939.

The Nazi flag is raised over the Krakow castle. Krakow, Poland, 1939. (Library of Congress; Unknown or unpublished)

JEWISH POPULATION OF KRAKOW
Founded before the end of the first millennium, the city of Krakow (Cracow), located today in southern Poland, served as the seat of the Piast Dynasty and eventually as the capital of the Polish Kingdom until the early 17th century. After the third partition of Poland in 1795, Krakow became the seat of Galicia province in the Austrian Empire. In 1918, with the reestablishment of the Polish state, Krakow became and remains one of its most important cities.

The first recorded presence of Jews residing in Krakow dates from the early 13th century. 55,515 Krakow residents identified themselves as Jews in the Polish census of 1931; on the eve of the war some 56,000 Jews resided in Krakow, almost one-quarter of a total population of about 250,000.

By November 1939, the Jewish population of Krakow had grown to approximately 70,000. This increase reflected the concentration of Jews who fled or were driven from the countryside into the city and its suburbs, and the arrival of Jews deported east from the District Wartheland (a part of German-occupied Poland that was directly annexed to the so-called Greater German Reich).

GERMAN OCCUPATION OF KRAKOW
Upon the German invasion of Poland, the German army occupied Krakow in the first week of September 1939. The German military authorities initiated immediate measures aimed at isolating, exploiting and persecuting the Jews of the city. On October 26, 1939, that part of German-occupied Poland which the Germans did not annex directly came under rule of civilian occupation authorities under the leadership of Hans Frank, the former legal counsel to the Nazi Party. Appointed Governor General by Adolf Hitler, Frank established his headquarters in the Wawel Castle in Krakow, which the Germans designated as the capital of the Generalgouvernement. On Frank’s staff was SS General Friedrich-Wilhelm Krüger who as Higher SS and Police Leader commanded all SS and police personnel stationed in the Generalgouvernement.

Krakow was also the capital of Krakow District in the Government General. The first District Governor was SS Major General Otto Wächter. When Wächter took over Galicia District in 1942, SS Major General Richard Wendler, SS chief Heinrich Himmler’s brother-in-law, was the District Governor until his reassignment to District Lublin in July 1943. The SS and Police Leaders for District Krakow were: SS Lieutenant General Karl Zech until 1940, SS Colonel Julian Scherner from 1941 until February 1944, and SS General Theobald Thier from February 1944 until the German evacuation in January 1945. The Commander of Security Police and SD for District Krakow was SS-Lieutenant Colonel Max Grosskopf. The German Security Police established their headquarters near the Montelupich Prison.

Like elsewhere in the Generalgouvernement, the German occupation authorities required Jews in Krakow city and the surrounding areas to report for forced labor (October 1939), form a Jewish Council (November 1939) identify themselves by means of a white armband with a blue Star of David to be worn on the outer clothing (December 1939), register their property (January 1940-March 1940), and to be concentrated in ghettos (September 1940-March 1941).

KRAKOW GHETTO
In May 1940, the Germans began to expel Jews from Krakow to the neighboring countryside. By March 1941, the SS and police had expelled more than 55,000 Jews, including refugees from the German-annexed District Wartheland; about 15,000 Jews remained in Krakow.

Read more: Holocaust Encyclopedia…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tureckie reakcje na terrorystyczny zamach na “Charlie Hebdo”

Reakcje tureckie na zamach terrorystyczny na “Charlie Hebdo”: Erdogan oskarża zachodnią hipokryzję, rasizm, mowę nienawiści, islamofobię; media islamistyczne/pro-AKP usprawiedliwiają to; media świeckie płaczą

OdaTV.com, 10 stycznia 2015.

W Turcji islamistyczne media popierające AKP usprawiedliwiają zamach terrorystyczny na redakcję francuskiego tygodnika satyrycznego ”Charlie Hebdo” w Paryżu. Tytuły i artykuły głoszą twierdzenia, że Francja zbiera to, co zasiała i że “Charlie Hebdo” obraził Proroka Mahometa i sprowokował muzułmanów.

Podczas gdy kierownictwo AKP potępiło zamach, obwiniało także za niego Zachód; ponadto, jego główną troską było to, że pogłębi anty-muzułmańskie nastroje [1]. Prezydent turecki Recep Tayyip Erdogan obwiniał Zachód o hipokryzję, rasizm, mowę nienawiści i islamofobię: „Musimy być świadomi spisków [Zachodu] przeciwko światu muzułmańskiemu”. Ponadto parlamentarzysta AKP, Ali Sahin, twierdził w serii tweetów, że zamach został zainscenizowany, „jak plan filmowy”.

Billboard postawiony w mieście Tatyan, rządzonym przez AKP: “Chwała braciom Kouachi, którzy pomścili Posłańca Allaha/Niechaj Allah przyjmie ich męczeństwo/Kiedy wy [tj. Zachód] uderzacie, to jest to demokracja – kiedy my mścimy się, to jest to terroryzm” [2].

Nie-islamistyczne media tureckie, szczególnie karykaturzyści, zareagowali emocjonalnie na zamach. Dziennikarze i karykaturzyści wiecowali w Stambule z plakatami “Je Suis Charlie.” Tureckie anty-islamistyczne periodyki satyryczne „Leman” i „Penguen” upamiętniły wydarzenie: „Leman” zaczernił swoje zdjęcia profilowe na Facebooku i Twitterze, a znak firmowy magazynu „Penguen”, pingwin, płakał na rysunku.

Media islamistyczne w Turcji zamieściły groźby na portalach społecznościowych wobec “Leman” i “Penguen” [3] i ostro krytykowały postaci z mediów świeckich [4].

Czytaj dalej tu:Reakcje tureckie


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


In a town built on Jewish headstones…

In a town built on Jewish headstones, still no fixing what the Nazis destroyed

By Ilan Ben Zion


The tombstone of Rabbi Haim Leib Barit atop a pile of gravestones at the Brest Fortress in Belarus. (photo credit: Ilan Ben Zion/Times of Israel staff)

The tombstone of Rabbi Haim Leib Barit atop a pile of gravestones at the Brest Fortress in Belarus. (photo credit: Ilan Ben Zion/Times of Israel staff)

Ariel Sharon’s parents were born here. Menachem Begin grew up here. And then the Nazis came. More than 70 years later, even efforts for a monument to the annihilated Jewish community of Brest are frozen, with just one charity group pressing ahead

BREST, Belarus — A frozen, stony tendril pokes through the damp leaves clumped along the base of one of the burned out houses of the Warburg Colony, where destitute Jews were provided homes after World War I. Nearby, surrounded by leaf litter, plastic bottles, pill packs and condom wrappers, some engraved stone books show through, and beneath them Hebrew letters in the memory of “a man young in years, plucked at the age of 23.” These are decorations atop two Jewish gravestones, two among thousands demolished by the Soviets six decades ago that have surfaced in this western Belarusian city over the past decade.

Since they began turning up after the fall of the USSR, efforts to preserve the headstones have failed to make any progress. Members of the tiny local community have even turned to Israel and the US of late, without much success, for help in erecting a monument to the thousands of Jews who once called this border town home.

Most of the stones that have been collected have, in an ironic historical twist, found refuge a 15-minute drive from the old Warburg Colony at the Brest Fortress, a 19th century Russian fortification straddling the confluence of the Muchavets and Bug rivers, which now serves as a shrine to Soviet soldiery.

They’ve been heaped in mounds beneath a brick vault in one of the fortress’s northern earthworks alongside workshops for the site’s maintenance crews. A crude enclosure made of gravestones stacked 14 high cordons off the accumulation from curious intruders, though few ever venture back there. Some of the gravestones have been stacked in an orderly fashion, like cordwood, but most are strewn in a pile several feet high and some 20 feet in length. A rare few are intact, such as the monumental green lichen-covered tombstone of Rabbi Haim Leib Barit, who died in 5696 (1935/6), but the majority were smashed into tiny fragments, some no larger than a copy of “War and Peace.”

Read more: In a town built…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com