Archive | 2015/01/04

Artykuł w Aljazeera.net wychwalający ataki nożowe

Artykuł w Aljazeera.net wychwalający ataki nożowe

Dr Adnan Abu Amer (zdjęcie: Aljazeera.net)

Artykuł w Aljazeera.net wychwalający ataki nożowe, ataki pojazdami i inne formy oporu: Izrael może produkować nowoczesne systemy pociskowe, ale nie może ochronić swoich obywateli przed atakami nożem

Dr Adnan Abu Amer, dziennikarz palestyński i wykładowca na uniwersytecie w Gazie, poświęcił ostatnio swój regularnie ukazujący się felieton w Aljazirah.net zamachowi z 18 listopada 2014 r. na synagogę w Jerozolimie i na inne niedawne zamachy w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu. Abu Amer wychwalał “kreatywność” palestyńskich zamachowców, którzy, jak powiedział, zaczęli używać prostej broni, takiej jak noże i kamienie, które są łatwo dostępne wszędzie. Taka broń, napisał, jest szczególnie skuteczna, ponieważ może jej użyć samotny zamachowiec, a izraelskie aparaty bezpieczeństwa nie są w stanie zatrzymać takiego zamachowca, zanim uderzy. Według Abu Amera, wzrost zamachów nożowniczych świadczy o rosnącym duchu samo poświęcenia w społeczeństwie palestyńskim.

Poniżej podajemy tłumaczenie fragmentów jego artykułu [1]:

Niedawne operacje pokazują, że każdy może prowadzić opór przy użyciu prymitywnych narzędzi

“Niedawne operacje Fidai dokonane przez młodych Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i w okupowanej Jerozolimie przeciwko armii izraelskiej i osadnikom ujawniają, że lud palestyński uzbroił się w wolę prowadzenia oporu przeciwko okupantowi i nie akceptuje dłużej żałosnej i ponurej sytuacji [która istnieje obecnie]. Te operacje pokazują, że osiągnęliśmy punkt, z którego nie ma powrotu do poprzedniego status quo, który obejmuje wielokrotne wtargnięcia do Haram [tj. na teren otaczający meczet Al-Aksa] i wielokrotne ataki na meczet Al-Aksa.

… Fakt, że ludzie z Zachodniego Brzegu i Jerozolimy dołączyli do pola bitwy [ruchu] oporu w ostatnich tygodniach ulepsza i odnawia popularną, prymitywną broń i czyni ją skuteczniejszą niż przedtem. W niedawnych operacjach bojownicy używali wielu różnych rodzajów broni o coraz większym zaawansowaniu – od kamieni i procy, przez noże i inną ostrą broń, do broni palnej. To jakościowe ulepszenie narzędzi oporu używanych w walce przeciwko okupantowi pozwala każdemu członkowi ludu [palestyńskiego] na prowadzenie oporu tą prymitywną bronią. I tak, jedna osoba wznosi barierę, a druga pali oponę, trzecia robi bombę ogniową, a czwarta kopie okop, piata rozrzuca na drodze gwoździe, szósta dźga nożem osadnika, a siódma przejeżdża [samochodem] żołnierza. Palestyna stała się powszechnym warsztatem, gdzie każdy odgrywa jakąś rolę”.

Prymitywna broń jest skuteczna i podkreśla kontrast z nowoczesną bronią izraelską

„Przegląd niedawnych [operacji] oporu przeprowadzonych na terytoriach palestyńskich i rozmaitej użytej broni ujawnia, która broń była najważniejsza – zarówno broń prymitywna, jak broń palna, jak wyszczególnione poniżej:

1. Kamień: używany do wznoszenia barier, blokowania arterii drogowych i budowania kryjówek i barykad [włącznie] z zasadzkami. Nawet jeśli kamień w kategoriach wpływu fizycznego nie wywołuje w umyśle obrazu heroicznej walki, ma potężne znaczenie symboliczne, ponieważ podkreśla kontrast między [prostą bronią Palestyńczyków] a nowoczesną bronią wroga, który posiada bombę atomową.

2. Proca:… Palestyńczycy używają procy w operacjach strzelania do sił okupacyjnych i ich rozmaitych środków transportu. Jej znaczenie polega na fakcie, że strzelec może jej użyć, pozostając niewidoczny, co komplikuje sprawy dla sił okupacyjnych. Chociaż [ta broń] rzadko powoduje śmiertelne uszkodzenia, jest zdolna do spowodowania poważnych ran, jeśli jest używana z bliska i jeśli kamień jest ciężki, a strzelec silny.

3. Pożary i palenie opon: Zeszłego lata Izraelczycy doświadczyli ‘gorącego sezonu’, którego płomienie dotarły do samego serca Izraela. Dziesiątki pożarów wybuchło w lasach i zagajnikach i podpaliły setki hektarów. [Te pożary] stanowiły dodatkową niespodziankę dla izraelskich aparatów bezpieczeństwa, które niedawno zaczęły budzić się do nowych niespodzianek [ruchu] oporu.

4. Barykady i przeszkody: to narzędzie było używane przez [ruch] oporu, żeby blokować wejścia i ulice dla pojazdów armii okupacyjnej w miastach, wsiach i obozach uchodźców, a to pomogło młodzieży rozdzielić ataki na siły izraelskie [między siebie], a jeszcze bardziej, wycofać się w odpowiednim momencie z gwarancją, że pojazdy wojskowe i opancerzone nie mogą ich ścigać…”

Znaczenie ataków nożowych: Nóż jest przedmiotem domowego użytku; także Arabowie izraelscy mogą brać udział w takim oporze

“Noże były bronią najczęściej używaną w niedawnych [operacjach] przez ludowy opór na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie. Najnowszy atak nożowy w synagodze [w Jerozolimie] doprowadził do zabicia pięciu Izraelczyków i ranienia ośmiu. Operacje nożowe są ważne, bo ta broń ostra znajduje się w każdym domu i jej użycie ma duże znaczenie – nie tylko w sensie śmiertelnego potencjału, ale dzięki psychologicznym efektowi na Izraelczyków, którzy widzą i pojmują, że żołnierz może zostać zabity nożem także, kiedy trzyma nowoczesny karabin maszynowy.

Najważniejszą rzeczą jest, że ataki nożowe zmuszają okupanta do otwarcia nowego frontu, który zawsze może wybuchnąć im w twarz. Bowiem ataki nożowe przekreśliły ich zdolność odstraszania i zaszkodziły morale społeczeństwa do punktu, w którym oficerowie armii [izraelskiej] przyznali, że właściwie stracili zdolność odstraszania [Palestyńczyków]… Fale ataków nożowych na Zachodnim Brzegu, w Jerozolimie i wewnątrz Zielonej Linii przeciwko zarówno żołnierzom okupanta, jak osadnikom, wywołała zainteresowanie badaniami najważniejszych cech tego nowego sposobu opierania się, z których najważniejszymi są:

A. [Ataki nożowe] wybuchły po spadku akcji masowych protestów, co dało początek koncepcji przejścia do etapu jakościowej i wyjątkowej działalności, której jednym z narzędzi i zasobów jest na tym [etapie] wojna noży.

Czytaj dalej tu: Artykuł w Aljazeera.net wychwalający ataki nożowe


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dla wielbicieli – Teresa Toranska

Alfabet Teresy Torańskiej

Aleksandra Gumowska


torańska podwójna

Mówiła, że nie wie, co to talent – metodą osiągania czegokolwiek jest praca. Paliła jak smok, ale nosiła się z myślą, by rzucić. Umiała przyrządzić fasolkę po bretońsku i grochówkę. Mistrzyni rozmowy. Teresa Torańska.

AUTORYZACJA Generał Wojciech Jaruzelski krzyczał na nią przez telefon podczas autoryzacji rozmowy. Ona krzyczała na niego tak, że połowa redakcji słyszała.

– Dygocik? Dygocik się pojawił! Myślał pan tak? – pytała.

– Myślałem, ale…

– Powiedział pan tak, czy nie? No to po co ten dygocik? Proszę się nie denerwować, musi iść.

Rozmowa poszła 13 grudnia 2004 r. Po jej śmierci generał mówił PAP: „Ja wspominam tę rozmowę z dużą satysfakcją, mimo że nie we wszystkim byliśmy zgodni”.

– Zawsze było wiadomo, że bohater wcześniej czy później autoryzuje jej rozmowę – mówi Mariusz Burchart, redaktor „Dużego Formatu”, dodatku „Gazety Wyborczej”.

Lubiła autoryzacje i poświęcała na nie dużo czasu. Uważała, że jeśli pisze się o człowieku prawdę, to on się w końcu w niej odnajdzie. Roman Werfel, działacz komunistyczny, rozmowę autoryzował po dwóch latach, wahając się ciągle, czy nie za dużo powiedział. Tylko Adam Bielan, który udzielił jej wywiadu po katastrofie smoleńskiej, nie odnalazł się w nim.

CIEKAWOŚĆ Była ciekawa ludzi – nie tylko tych, z którymi przeprowadzała wywiady. Mariusz Burchart, który współpracował z nią również przy projektach telewizyjnych, opowiada, jak pewnego razu późno wieczorem wracali przez Puszczę Białowieską po rozmowie z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Dotarli do pensjonatu.

– Ja padałem, a Teresa zaczyna rozmowę z gospodarzem: jak mu się tu żyje? Jak to jest mieszkać tak w lesie? Czy czegoś mu nie brakuje.

Leszek Sankowski, mąż Teresy Torańskiej: – Nawet w autobusie zagadywała nieznajomych.

CZNIANIE (od słowa: czniać; czniać oznacza chromolić). – Pani Teresko, dlaczego pani nie przyszła na weryfikację? – pytał Torańską, zdolną reportażystkę, w 1981 r. dyrektor Wydawnictwa Współczesnego Paweł Kozak. – Powiedzieć panu prawdę? Bo ja czniam wszystkie wasze weryfikacje!
W komisji weryfikującej do pracy w tygodniku „Kultura” zasiadali przedstawiciele wojska, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Komitetu Centralnego. Ani myślała się przed nimi stawiać. Przed nią w kolejce do zwolnienia siedział Ryszard Kapuściński.

DAR – Siadłyśmy, zapaliłyśmy papierosa, a ona od razu postawiła mnie w takiej sytuacji, że musiałam się tłumaczyć: „miała pani rzucić palenie” – przypomina prof. Katarzyna Popowa-Zydroń, nauczycielka Rafała Blechacza, zwycięzcy XV Konkursu Chopinowskiego, z którą Torańska przeprowadziła rozmowę w 2005 r. – Szybko zrobiło się naturalnie i bezpretensjonalnie. Myślałam, że przyjedzie wyfiokowana dziennikarka z Warszawy, a ona weszła w takiej kurteczce, zabiedzona, zmarznięta. Zaczęłam jej opowiadać rzeczy, jakich nie jestem chętna opowiadać ludziom, których pierwszy raz spotykam.

Czytaj dalej tu: Alfabet Teresy Torańskiej


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nicholas Winton

Nicholas Winton

 

In 1939, the English stockbroker Nicholas Winton rescued 669 Czech children from their doomed fate in the Nazi death camps, but his achievement went unrecognised for more than half a century.

For fifty years most of the children did not know to whom they owed their lives. The story of Nicholas Winton only emerged when his wife Greta came across an old leather briefcase in an attic and found lists of the children and letters from their parents. He hadn’t even told her of his role during the war.

Nicholas Winton, a 30-year-old clerk at the London stock exchange, visited Prague, Czechoslovakia, in late 1938 at the invitation of a friend at the British Embassy. When he arrived, the British team working in newly erected refugee camps asked him to lend a hand.

He spent a few months in Prague, and was alarmed by the influx of refugees endangered by the imminent Nazi invasion. He immediately recognized the advancing danger and decided to make every effort to get the children outside the reach of Nazi power.

Nicholas Winton

‘The commission was dealing with the elderly and vulnerable and people in the camps kept telling me that nobody was doing anything for the children,’ Nicholas Winton later recalled.

Word spread about the ‘Englishman of Wenceslas Square’ and parents flocked to the hotel to try to persuade him to put their children on the list, desperate to get them out of the country before the Nazis invaded. ‘It seemed hopeless,’ he said years later, ‘each group felt that they were the most urgent.’ But Winton managed to set up the organisation for the Czech Kindertransport in Prague in early 1939 before he went back to London to handle all the necessary matters from Britain.

Iin London, Winton began organizing transports to get the children out of the country in cooperation with the British Committee for Refugees from Czechoslovakia and the Czechoslovak travel agency Cedok. He was required to find a foster family for each child that could produce a 50 pound guarentee. He also raised money to help pay for the transportation for the children of poorer families.

During an interview on CBS’s “60 Minutes” in April 2014, Winton said he tried to send children to the U.S. as well, who refused. He said he wrote a letter to then-President Franklin D. Roosevelt explaining the urgent need to transport children out of the country, and asked for any support the U.S. could provide.

The original letter Winton sent to President Roosevelt asking for American support to evacuate children from Czechoslovakia (NARA)

As the war continued, Nicholas Winton managed to arrange for 669 children to leave on eight different trains from Prague to London (a small group of 15 were flown out via Sweden). The ninth train – the biggest transport – was to leave Prague on September 3, 1939, the day Britain entered the war – but the train never left the station. ‘Within hours of the announcement, the train disappeared,’ Winton later recalled. ‘None of the 250 children on board was seen again. We had 250 families waiting at Liverpool Street that day in vain. If the train had been a day earlier, it would have come through. Not a single one of those children was heard of again, which is an awful feeling.’

None of the children set to flee that day survived the following years. Later, more than 15,000 Czech children were also killed.
Winton never forgot the sight when the exhausted children from Czechoslovakia piled out of the trains at London’s Liverpool Street station. All wore name tags around their necks. One by one, English foster parents collected the refugee children and took them home, keeping them safe from the war and the genocide that was about to consume their families back home.
Winton, who gave these children the gift of life, watched from a distance.
Winton, one of the unsung heroes of World War II, known as the Schindler of Britain, is still revered as the father who saved scores of his ‘children’ from Nazi death camps.
Vera Gissing, one of the children saved by Winton, has written his biography and scripted the film, Power of Humanity. She says: ‘He rescued the greater part of the Jewish children of my generation in Czechoslovakia. Very few of us met our parents again: they perished in concentration camps. Had we not been spirited away, we would have been murdered alongside them.’

In September, 2001, Nicholas Winton was the guest of honour at the film premiere of his story in Prague. Winton was invited by Czech president Vaclav Havel and around 250 of the 664 people he saved were expected at the event. The biography, Nicholas Winton and the Rescued Generation, by Muriel Emmanuel and Vera Gissing (Vallentine Mithchell Press) was published in 2001. A Slovakian film entitled: Nicholas J. Winton – Power of Good is also in the works.

Winton insists he wasn’t anything special, adding, ‘I just saw what was going on and did what I could to help.’

But survivor Vera Gissing said: ‘I owe him my life and those of my children and grandchildren. I was lucky to get out when I did and having the chance to thank Nicky was the most precious moment in my life.’

The survivors, though many are now grandparents, still call themselves ‘Winton’s children.’ Among the children saved were Dagmar Simova, cousin of the Czech-born U.S. Secretary of State Madeleine Albright. Lady Milena Grenfell-Baines, whose father, Rudolf Fleischmann saved Thomas Mann by assisting him to gain Czech citizenship for his self-imposed exile from Germany after the rise of Hitler. Joe Schlesinger, the CBC correspondent. Julius Sidon from California, the brother to Chief Rabbi Karol E. Sidon of the Czech Republic. Lord Dubs, a Member of Parliament. Hugo Merom, the ex-Israel air force pilot and consultant who specialises in airport planning. And acclaimed film director Karel Reisz. Forty-five years later Reisz actually met Nicholas Winton at the first reunion. ‘I had never heard of him. I thought the Red Cross had organised it,’ he said. ‘I took my children and grandchildren – I think it brought it alive to them to learn where their grandfather came from. It was very emotional .”

suggested by: Vlady Rozenbaum

 Winton currently resides in Maidenhead, Great Britain. He was honored as a Member of the British Empire (MBE) in 1983 for his charitable work the Abbeyfield Houses, a large elderly care home. He was honored in the summerr of 1998 at an event called “Thank You Britain,” which was sponsored by the Czech ambassador to Britain. On October 28, 1998, Vaclav Havel, President of the Czech Republic, awarded him the Order of T. G. Marsaryk in a grand ceremony in Hradcany Castle. In December 2002, Winton received a knighthood from Queen Elizabeth II.

Winton was born to Jewish parents who converted and baptized him. (He insists that his genealogy has no connection with his willingness to transport the 200 youngsters from Czechoslovakia to Britain in 1938). Because of this, Israel has never recognized him as one of the Righteous Gentiles at Yad Vashem. Not that it matters to Winton: As far as he is concerned, his actions weren’t anything extraordinary.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com