Archive | June 2017

THE DARK SIDE OF THE RAINBOW

THE DARK SIDE OF THE RAINBOW

HEN MAZZIG


These are dark times in the Middle East, especially for the LGBT communities.

Tel Aviv City Hall lights up for pride‏ – June 6, 2017. (photo credit:BECKY BROTHMAN)

As pride month begins around the world, I am disappointed to admit that even as an openly queer individual, I cannot fully celebrate it with my international LGBT community, as fractions of my community are still fighting against me. From a community that has established itself on the grounds of fighting for equality and acceptance, it baffles me as to how so many of the members of my community can practice the very same bigotry that we are fighting against. And why? Simply because of my nationality.

Being an Israeli secular Jew, half African, half Iraqi and queer, I know oppression all too well. I’ve experienced the challenges of acceptance at every stage of my life. I always fought against LGBT phobia, racism and all other forms of bigotry.

Being who I am, I felt like I never had any other option.

But when I was first attacked by members of the international LGBT community for my nationality I was caught off guard. Yes, my own family, of people who know first-hand how difficult it is to be who you are, are joining a campaign to persecute me because of where I born.

This group from within the LGBT community is promoting a campaign against “pinkwashing,” which they describe as Israel using its LGBT community to whitewash the conflict with our neighboring Arab and Muslim countries, and most obviously the Palestinians. As an ex-humanitarian officer in the IDF, someone who worked in the West Bank with Palestinians on a daily basis between 2007 to 2012, I know how challenging this conflict is and fully support a two-state solution.

But what does this conflict have to do with the progress that the Israeli LGBT community has made, and why can’t we celebrate it? Some even go as far as attacking LGBT activists that support Israel, as they did last week in New York. Or calling on LGBT leaders and artists who planned to attend the Israeli Pride Parade to cancel their visit – to culturally isolate my country and its LGBT community until the conflict is over.

It does not make any sense, but these calls are increasing and are somehow becoming a legitimate matter to discuss. It is twisted.

One of my closest American liberal friends told me recently that I should accept the fact that because of the actions of our leaders, my country will not be able to celebrate its LGBT community. Given that I, too, am very critical of my country’s government actions and politics, I can fully understand their frustration with the current Israeli leadership.

And yet, to use the same logic, if the leader of a country is a racist, sexist, patriarchal bigot that was quoted saying terrible things about women, is in favor of banning Muslims from entering his country and mocks the disabled, should we all boycott this country’s people? Should we urge the world to boycott its pride events because of him? Or should we back them, celebrate them and promote this community within a country that deserves our support? Instead of supporting the Israeli LGBT community, that is in need of their support, there are LGBT activists around the world who instead decide to join a campaign tailored by people with a clear political agenda. Bodies which have nothing to do with our struggle for justice. A campaign which was established by several Gulf state-supported, media and strategy groups. Their goal is simple: to exploit the international LGBT community to fight their own political war against Israel.

Activists in my own community are being used to fight on the side of dictatorial, anti-gay Arab leaders with whom they have nothing in common.

Why would an LGBT activist choose to fight for a political issue and not an LGBT issue? When you decide to use your LGBT identity to fight against Israel’s LGBT community, for a political cause, it makes you the “pinkwasher” – not the Israeli government.

These are dark times in the Middle East, especially for the LGBT communities. Minorities are under daily attacks and the LGBT community is under daily attack in most Arab and Muslim countries – where being gay may get you the death penalty.

Today more than ever, we must be united as one community.

There are enough issues to polarize the public debate, many political issues to discuss and to solve. Many Israelis, such as myself, are devoting their time and effort to coming up with a solution to this complex conflict. Israelis work day and night to bring peace about. But this conflict has nothing to do with our struggle as LGBT people, and to use our identity to fight for political issues is wrong and dangerous.

We need the LGBT community’s voice, not to attack us, but to support us, to celebrate our achievements. This is what we are all about – coming together against discrimination, against bigotry, against hate.


The author is a strategic communications consultant and activist from Tel Aviv. @HenMazzig


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nagroda im. Księdza Musiała

Nagroda im. Księdza Musiała

Stanisław Krajewski, Mirosław Skrzypczyk


Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała za rok 2013 – laureat Stanisław Krajewski (Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta)

6 marca br. na Uniwersytecie Jagiellońskim odbyła się uroczystość wręczenia Nagrody im. Ks. Stanisława Musiała. Nagroda ta – ustanowiona przez Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze” – przyznawana jest w dwóch kategoriach: za twórczość w duchu dialogu i współpracy chrześcijańsko- i polsko-żydowskiej oraz za inicjatywy społeczne na rzecz tegoż dialogu i pojednania. Laureatami Nagrody za 2013 r. zostali: Stanisław Krajewski – za całokształt twórczości, oraz Mirosław Skrzypczyk – za ocalanie pamięci o polskich Żydach.

Poniżej zamieszczamy mowy obu laureatów oraz wykład prof. Zdzisława Macha: Pamięć o Zagładzie i problemy tożsamości Polaków, wygłoszony podczas uroczystości. Teksty zostały skrócone przez redakcję „Znaku”.

Stanisław Krajewski

Czy ja jako Żyd zawdzięczam coś istotnego chrześcijanom i chrześcijaństwu? Otóż tak: zawdzięczam. Nie dlatego że – jak przez wieki nauczał Kościół – Żydom bez chrześcijaństwa brakuje czegoś zasadniczego. To, rzecz jasna, odrzucam. Judaizm ma w sobie dostateczne zasoby, by rozwinąć wszelkie wymiary religijności. Jednak to w chrześcijanach mogę upatrywać nie tylko braci (i oczywiście siostry), ale i coś jeszcze. Ks. Tomáš Halík cytuje pewnego Żyda, z którym zgadzam się całkowicie: „Chrześcijanie nie są jedynie przyjaciółmi Żydów, ale są jedynymi przyjaciółmi Żydów”, to znaczy: Żydów jako Żydów, a nie po prostu ludzi. Przez przyjaźń jest tu rozumiane coś, co wykracza poza czysto ludzkie relacje. Chodzi o to, że chrześcijanie mogą zrozumieć, a w każdym razie uszanować, tajemnicę Izraela. A my – jestem o tym przekonany – możemy uszanować tajemnicę Kościoła, możemy być sojusznikami. Jest tak pomimo ciemnych kart historii, pomimo zagrożenia z powodu braku akceptacji. Ten sojusz i ta przyjaźń są możliwe. Im dłużej tkwię w relacjach żydowsko-chrześcijańskich, tym bardziej się to – mimo wszystko – potwierdza. Tak myśli niemało Żydów; dowodem jest deklaracja Dabru emet z 2000 r., której jestem sygnatariuszem wraz z ponad 200 teologami i intelektualistami żydowskimi.

Dzięki chrześcijaństwu wszyscy wiedzą, że Bóg prawdziwy to Bóg Izraela. Wszyscy, bo nawet niewierzący, nawet ci, którzy drwią z religii, są wychowani nie bez wiedzy na temat tradycji biblijnych i na ogół inaczej postrzegają te tradycje niż np. mitologię grecką. Gdy chcemy wyjaśnić słowo „Bóg”, w całym świecie naznaczonym przez chrześcijaństwo czynimy to przez odwoływanie się do żydowskiego Pisma Świętego, a nie do opowieści o bogach olimpijskich. Za to jestem chrześcijaństwu wdzięczny.

A co – mógłby ktoś zapytać – z osobą Jezusa? Ona dzieli, a raczej dzieli postrzeganie jej statusu. Zgodnie z formułą: „Wiara Jezusa nas łączy, wiara w Jezusa dzieli”. Nadnaturalna osoba z narracji chrześcijańskiej, Chrystus z Trójcy, to nie jest figura, która do mnie trafia. Natomiast, jego nauczanie – to, co poznajemy z Nowego Testamentu – bywa fascynujące. Wskazanie miłowania nieprzyjaciół – to myśl, która została uwypuklona w przekazie chrześcijańskim. Najmocniejszy wyraz tego nauczania to idea nadstawiania drugiego policzka. Oczywiście ta idea jest tak radykalna, że właściwie nikt jej nie stosuje. Radykalizm jest dla mnie najważniejszym motywem Ewangelii. Nie bardzo jest to widoczne w realnym chrześcijaństwie, które znamy. Ewangeliczna skrajność obrazuje zasadniczo poglądy ludzi, którzy żyją rychłym nadejściem końca świata. W takiej sytuacji nie liczy się ani bogactwo, ani władza, ani nic z przewag doczesnych. Prawie nikt nie żyje zgodnie z takim radykalizmem. Z osób, które znałem, przykładem jest może właśnie ks. Stanisław Musiał, który nie mógł spocząć, póki nie rozdał wszystkich pieniędzy, jakie miał w kieszeni. (…)

Istnieje kilka ważnych dla mnie osób, o których mógłbym powiedzieć, że zawdzięczam je w jakimś sensie chrześcijaństwu. Pozwolę sobie wspomnieć dwie związane z Krakowem: Jerzego Turowicza, z którego działalności tak wiele skorzystałem – choć myśląc o „Tygodniku Powszechnym”, myślę od razu również o „Znaku” i o warszawskiej „Więzi” – oraz Jana Pawła II, w którego słowach wyrażała się wspólnota polskich chrześcijan i polskich Żydów jako właśnie: polskich. W tej wyobrażonej galerii postaci wybija się sylwetka ks. Stanisława Musiała. Jest on jedną z tych osób, które reprezentują dla mnie jasną i czystą twarz chrześcijaństwa. W pewnym sensie to chrześcijaństwu zawdzięczam możliwość spotkania tego człowieka ukształtowanego przez swój zakon, do którego wstąpił jako 15-latek. Nie sposób nie dodać, że pod koniec życia był traktowany w sposób bolesny nie tylko dla niego, ale nawet dla mnie. Tym bardziej jestem szczęśliwy, że przyznaje się nagrodę jego imienia, co oznacza, iż dziedzictwo ks. Musiała jest uznane, a jego postawa potraktowana jako godna naśladowania..

Mirosław Skrzypczyk

Pierwsze moje spotkanie z Żydami sięga dzieciństwa i jest związane z kartkami świątecznymi, które otrzymywał mój ojciec od Henryka Szaniawskiego. Rodzice wyjaśnili mi wtedy, że przysyła je Żyd lelowski Chaim Środa, któremu mój dziadek Kazimierz Skrzypczyk pomagał w czasie wojny. Wydaje mi się, że gdyby nie te kartki i nie postawa mojego dziadka nie byłoby mnie tu dzisiaj. Nie bez znaczenia był również fakt, że ta historia została przechowana przez moją rodzinę i przekazana mi ze zobowiązaniem do pamiętania. W rodzinnej tradycji zachowała się również druga opowieść. Oto oprócz tych, którzy pomagali, byli także ci, którzy wdarli się do domu mego dziadka i próbowali zabić żydowskiego sąsiada. Tę relację także otrzymałem w spadku.

Dobrze zapamiętałem obydwie te opowieści – w mojej świadomości funkcjonują one obok siebie i towarzyszą mi aż do tej pory. Zabrałem je ze sobą, wyruszając do liceum w Częstochowie i na studia polonistyczne do Łodzi. W czasie studiów nieustannie spotykałem się z tematyką żydowską w literaturze polskiej – poznawałem fascynujący świat polskich Żydów i jego tragiczny koniec podczas Zagłady. Uświadomiłem sobie, że w Lelowie, gdzie mieszkam, i w Szczekocinach, gdzie pracuję jako nauczyciel, mogę spotkać Żydów bliskich – nie tych z kart książek, ale tych, którzy tu żyli przez wieki i którzy w większości zostali zamordowani w czasie Zagłady. Dostrzegłem także, że pamięć o nich została wyparta, a ślady – zatarte. To był dla mnie prawdziwy wstrząs, a jednocześnie olśnienie. Może to było światło cadyka Dawida Lelowera? Może ból wywołany profanacją żydowskich cmentarzy w Szczekocinach i Lelowie? Może wywoływane z pamięci ludzkie opowieści o dawnych żydowskich sąsiadach? Może spotkanie Ocalałych? A może to wszystko razem? Nie wiem, ale to coś spowodowało, że postanowiłem w moich miejscach przywracać pamięć o ich żydowskiej przeszłości.

Jestem nauczycielem i mieszkańcem prowincji. Bycie nauczycielem w takim miejscu ma swój szczególny wymiar. Sławomir Mrożek pisał kiedyś o prowincji: „Naoczność związków między ludźmi. Bliskość. Jest się w środku, ponieważ prowincja jest środkiem. Prowincja nie ma peryferii i nie można być gdzie indziej, jak tylko w środku. Chcąc nie chcąc”. Nauczyciel na prowincji jest w środku, szkoła na prowincji jest w środku. Oboje powinni być centrum życia społecznego i kulturalnego, powinni wywoływać zmiany w otaczającej rzeczywistości, mają obowiązek wchodzić w relacje ze społecznością lokalną, ale jednocześnie muszą wywoływać ważne dyskusje, upominać się o prawdę, zmieniać mentalność, przeciwdziałać uprzedzeniom i stereotypom. Mają do odegrania ważną rolę i nie mogą udawać, że zrobi to za nich ktoś inny. Są przecież w centrum. Czasami muszą powiedzieć, że „czarne jest czarne”. To może dużo kosztować, ale nie wolno inaczej.

Zespół Szkół w Szczekocinach, w którym pracuję jako nauczyciel języka polskiego, stał się centrum przywracania pamięci o szczekocińskich Żydach. Wszystkie projekty o tematyce żydowskiej, które były realizowane w Szczekocinach (m.in. sesje popularnonaukowe, spotkania młodzieży żydowskiej i polskiej, festiwal kultury żydowskiej, projekty „historii mówionej”, publikacja kilku książek poświęconych szczekocińskim Żydom, wyprawy edukacyjne śladami polskich Żydów, marsze pamięci), miały swoje oparcie w tej szkole, jej nauczycielach, uczniach i absolwentach. Wśród bardzo wielu działań przywracających pamięć o szczekocińskich Żydach najbardziej cenię sobie te, które mają charakter edukacyjny; za równie niezwykłe uważam akcje artystyczne w przestrzeni miasta. Wszystkie one są zarazem spotkaniami dawnych i obecnych mieszkańców, młodzieży z Izraela i Szczekocin, społeczności lokalnej z własną pamięcią, uczniów z opowieściami przodków oraz ich sąsiadów. Pragnę opowiedzieć o jednej z takich akcji artystycznych, w którą zostali zaangażowani mieszkańcy Szczekocin. Miała ona miejsce w 2011 r. podczas Szczekocińskiego Festiwalu Kultury Żydowskiej Yahad-Razem i była próbą wypełnienia choćby na chwilę pustego miejsca na starym szczekocińskim cmentarzu żydowskim, na którym nie ma już macew. Ich szczątki były zbierane przez lata i zostały zgromadzone w jednym miejscu. Właśnie te fragmenty macew powróciły w symboliczny sposób na swoje miejsce dzięki działaniom artystycznym.

O tym, jak istotnym i przejmującym doświadczeniem było to wydarzenie, świadczą słowa absolwentki Zespołu Szkół w Szczekocinach Justyny Odzimek: „Na początku pojawiła się ciekawość i jednoczesna obawa – jak można frotażować wielką kamienną macewę? Czy to w ogóle może się udać? Czy hebrajskie inskrypcje będą czytelne? Zadanie nie było łatwe. Papier darł się pod mocniejszym naciskiem ołówka, a wiatr porywał zaszkicowane arkusze. (…) Po kilku chwilach zobaczyłam dokładnie odrysowane na papierze macewy, z których można było odczytać większość liter. Pracowaliśmy dość dużą ekipą, więc z każdą chwilą przybywało zarysowanych arkuszy. (…) Czuło się, że te kamienne macewy otrzymują drugie życie. To okazało się jednak niczym w porównaniu z chwilą, kiedy te wielkie arkusze papieru zawisły na sznurach w ulewnym deszczu podczas modlitw na żydowskim cmentarzu. Mieszkańcy Szczekocin trzymali w rękach sznury podobne do tych, na których wiesza się pranie. Inni, spinaczami od bielizny, przypinali do nich papierowe macewy. Już chwilę potem oczom nas wszystkich ukazał się obraz niezwykły: padający deszcz roztapiał kolejne arkusze papieru, które, spadając, łączyły się z cmentarną ziemią. Macewy wróciły na swoje miejsce. Dla mnie była to nieprawdopodobnie magiczna chwila, należąca do gatunku tych, których się nigdy nie zapomina”.

Dzięki czemu takie chwile są możliwe?

Mieszkam w Lelowie, małej miejscowości, którego nazwa u chasydów, jak pisał rabin Simcha Krakowski, przewodniczący Fundacji Chasydów Leżajsk Polska, wzbudza drżenie serca, wzmaga poczucie świętości oraz symbolizuje miejsce pełne cudów. Chasydzi zmieniają tę nazwę na „Lo lew” – on ma serce, co oznacza, że Lelów ma serce, a tym sercem jest cadyk Dawid Biderman, który tu się urodził, żył i został pochowany na miejscowym cmentarzu. W Gogu i Magogu Martina Bubera możemy znaleźć następującą opowieść o cadyku Dawidzie: „Raz, jak co roku szedłem długą drogą z Lelowa do Leżajska, do rabiego Elimelecha (…). Kiedy byłem już blisko celu, doszedłem do lasu dobrze mi znanego, bo przecież stale chodziłem tą drogą. Ale wyobraźcie sobie – zbłądziłem! Biegam tam, biegam z powrotem, nie ma końca, nic nie świta. Mija godzina za godziną, a ja błądzę w kółko. I jak sądzicie, co Dawid w końcu zrobił? Zapłakał! I kiedy tak płaczę, przechodzi jakiś człowiek i pyta: »Czemu płaczesz, drogi synu?«. »Ach – skarżę mu się, nie przestając płakać – chodzę przecież rokrocznie do mego nauczyciela tą samą drogą i ten las znam też jak własną kieszeń, a nagle zbłądziłem i nie umiem dać sobie rady – tu dzieje się coś niesamowitego i niewątpliwie ze mną samym coś jest nie w porządku!«. »Nie martw się – powiedział człowiek – i chodź ze mną, już razem znajdziemy wyjście«. I ledwo uszliśmy razem parę kroków, gdy zauważyłem, że skraj lasu jest blisko. »Wiesz teraz – zapytał człowiek – co znaczy: razem?«. »Wiem« – odrzekłem. »Wobec tego – dodał – dam ci coś jeszcze na drogę. Jeśli chce się zespoić mocno dwa kawałki drewna, tak by stały się jak jeden, trzeba najpierw ociosać je ze wszystkich nierówności. Jeśli jednak do wypukłości w jednym pasuje wgłębienie w drugim i na odwrót, żadne ociosywanie nie jest potrzebne. Oto jest prawdziwe Razem!«”.

Dziękuję wszystkim osobom, z którymi razem realizowałem i realizuję w Szczekocinach i Lelowie projekty ocalające pamięć o polskich Żydach. Dziękuję Państwu za to, że jesteśmy tutaj razem, w swej różnorodności połączeni niczym dwa kawałki drewna z opowieści Dawida Bidermana, wierni wspólnemu przekonaniu, że ocalanie pamięci, dialog i przymierze mają głęboki sens.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tel Aviv Pride Festival in full swing

Israel21cTel Aviv Pride Festival in full swing

ISRAEL21c Staff


This year’s Pride Festival will feature the first large-scale pride parade in the world dedicated to celebrating the bisexual community.

Israeli and gay pride at the 2016 Pride Parade in Tel Aviv. Photo by Guy Yechiely

At noon on Friday, June 9, Tel Aviv’s annual Pride Parade will step off from the Tel Aviv Gay Community Center in Meir Park, with the theme of “Bisexual Visibility.”
Marchers and floats will proceed along Bograshov Street, turning north on Yarkon Street, west on Frishman and eventually south onto the beach promenade toward Charles Clore Park, where thousands are expected to turn out for the biggest sunset beach party in the Middle East.

Participants in Tel Aviv’s 2016 Pride Parade. Photo by Guy Yechiely

According to the municipality, this will be the first large-scale pride parade in the world dedicated to celebrating the bisexual community. Tel Aviv was dubbed “the world’s gayest city” by The Boston Globe and “the gay capital of the Middle East” by Out Magazine.
Last year’s Pride Festival attracted 200,000 people including some 30,000 tourists from around the world.

Tel Aviv Mayor Ron Huldai at the 2016 Pride Parade. Photo by Guy Yechiely

The parade is part of a weeklong Pride Festival sponsored by the municipality from June 4 to 10. A Pride 2017 tourist information truck is parked this week at Hilton Beach — the LGBT community’s second home throughout the year.

Among many events scheduled throughout the city are the TLVFest-LGBT Film Festival , Tel Aviv Pride Market at the trendy new Rothschild/Allenby Market, an inaugural LGBT Photography Conference & Exhibition at the Tel Aviv Museum of Art, a Pride History Walking Tour, a Fashion & Pride Walking Tour, an Urban Culture & Graffiti Tour, a Levinsky Market Tasting Tour and nightly parties.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Let It B: Tel Aviv Pride Parade 2017

Let It B: Tel Aviv Pride Parade 2017

Let It B: Tel Aviv Pride Parade 2017



Over 200,000 people from all four corners of the world will gather in Tel Aviv for the biggest pride parade in the Middle East and one of the biggest in the world. The Tel Aviv Pride week will officially begin June 4th and feature a variety of events, parties and shows all dedicated to the LGBTQ community, the main event is the pride parade that will take place on June 9.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Seminarium “Uchodźcy i migranci w przestrzeni miasta”

Seminarium “Uchodźcy i migranci w przestrzeni miasta”

Polin


Muzeum POLIN i Fundacja Ocalenie zapraszają na seminarium “Uchodźcy i migranci w przestrzeni miasta”, towarzyszące obchodom Światowego Dnia Uchodźcy przypadającym na 20 czerwca.

23 czerwca (piątek), godz. 13.00-20.00, wstęp wolny, WYPEŁNIJ FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY >>

W jaki sposób mówić o uchodźcach i migrantach? Jak uwzględniać ich głos? Jak można sensownie włączać ich w działania edukacyjne i kulturalne, a jakich błędów unikać? Które działania można uznać za dobre przykłady? Jak wygląda Warszawa z perspektywy mieszkających tu uchodźców?

Seminarium będzie okazją do poruszenia tych pytań i wspólnego zastanowienia się jak planować działania międzykulturowe w przyszłości. Chcemy stworzyć platformę do spotkania, dyskusji i wymiany pomysłów. Poznamy ciekawe projekty realizowane w Gdańsku i Warszawie –  prezentacje eksperckie pozwolą spojrzeć na te miasta z różnych perspektyw. Sesja przygotowana przez osoby pracujące w Fundacji Ocalenie będzie mieć charakter warsztatowy i będzie poświęcona przede wszystkim omówieniu zagadnienia w jaki sposób sensownie włączać migrantów i uchodźców.

Bardzo ważną częścią seminarium będzie spacer przygotowany przez Jean-Philippa Masemo – uchodźcę z Demokratycznej Republiki Konga, który mieszka w Warszawie.

PROGRAM SEMINARIUM DO POBRANIA

ZAPISY

Seminarium kierujemy przede wszystkim do osób, które pracują w domach kultury, bibliotekach, instytucjach kultury, organizacjach pozarządowych i które mają niewielkie doświadczenie pracy z migrantami. Udział w seminarium jest bezpłatny, organizatorzy nie pokrywają kosztów dojazdu i zakwaterowania w Warszawie.

Formularz zgłoszeniowy do wypełnienia TUTAJ

Na zgłoszenia czekamy do 12 czerwca. Wyniki rekrutacji prześlemy zainteresowanym osobom 14 czerwca.

Z okazji Światowego Dnia Uchodźcy w dniach 24-25 czerwca Muzeum POLIN organizuje także dwudniowe warsztaty antydyskryminacyjne „O uchodźcach”. Więcej informacji o warsztatach >>

UWAGA: osoby zgłaszające się do udziału w seminarium nie muszą wypełniać osobnego formularza zgłoszeniowego na warsztaty.

Partnerem wydarzenia jest Fundacja Ocalenie

Fundacja Ocalenie

Wydarzenie realizowane w ramach projektu “Żydowskie dziedzictwo kulturowe. Polsko – norweskie działania bilateralne w 2017 r.”
Wsparcie udzielone z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię oraz z budżetu Państwa.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com