Co, moim zdaniem, trzeba zrobić.Teraz – ani chwili później.


Co, moim zdaniem, trzeba zrobić.Teraz – ani chwili później.

Phyllis Chesler


Dym wydobywa się z wież World Trade Center po tym, jak 11 września 2001 r. zostały one trafione przez dwa porwane samoloty w ataku terrorystycznym (Getty)

Na początku XXI wieku „w pośród ciemnego znalazłam się lasu, albowiem z prostej zbłąkałam się ścieżki”. Jednak w przeciwieństwie do Dantego, który przeszedł przez Czyściec i Raj, dla mnie to właśnie utrata prostego szlaku pozwoliła odnaleźć właściwą drogę. To, co się działo, było dla mnie zupełnie jasne.

I tak zaczęłam pisać o nowej formie Holokaustu, która już się rozpoczęła. Pisałam o roli, jaką Wielkie Kłamstwa odegrały zarówno w chrześcijańskich, jak i muzułmańskich pogromach antyżydowskich, a potem w Shoah. Inne głosy również się odzywały. Na przykład: Bruce Bawer, Nonie Darwish, Steve Emerson, Oriana Fallaci, Richard Landes, Douglas Murray, Daniel Pipes, Robert Spencer, Ibn Warraq, Bat Ye’or. Wszyscy ponieśliśmy za to cenę – ale to nie jest ważne.

Wciąż powtarzałam, że znów jest dosłownie kilka minut przed północą. A zachodni akademicy, inteligencja (to nie zawsze jest to samo), nasi „postępowcy”, nasze feministki, celebryci, a także tak zwana społeczność międzynarodowa – wszyscy oni, niczym naziści, przyłączyli się do permanentnej islamskiej wojny przeciwko Żydom – i przeciwko Zachodowi.

Jak ktoś może być tak ślepy, by nie chcieć widzieć?

Były przecież te wszystkie porwania samolotów przez arabskich islamistów i Palestyńczyków, począwszy od 1969 roku. Pamiętacie mocno gloryfikowaną Leilę Khaled z Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny? Te nieustające, ciągłe ataki terrorystyczne Palestyńczyków na Żydów i na państwo żydowskie? Nigdy, przenigdy nie zapomnę o porwaniu, torturowaniu i zamordowaniu izraelskich sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku, ani o porażce niemieckich służb w uratowaniu ofiar i zatrzymaniu terrorystów. Pamiętam też coraz liczniejsze rezolucje ONZ potępiające Izrael, które zaczęły się piętrzyć od lat 70.

Nigdy też nie zapomnę zamachów bombowych na synagogi dokonanych przez arabskich terrorystów w Europie – w latach 80. stałam w Paryżu, Rzymie i Wiedniu, widząc ochronę policyjną, której te miejsca wymagały. Kto dziś pamięta zamach bombowy na amerykańskie koszary marines w 1983 roku, przeprowadzony przez Hezbollah, irańskiego pełnomocnika w Libanie? Pamiętacie Żyda-Amerykanina, Leona Klinghoffera, który w 1985 roku został zamordowany na pokładzie statku przez tę samą grupę – FFLP?

W moim bardzo przejrzystym „ciemnym lesie” nie mogłam pojąć, dlaczego tak wielu ludzi, szczególnie lewicowych  Żydów oraz nadmiernie wykształconych mieszkańców Zachodu, nie dostrzegało, że islamiści wypowiedzieli wojnę wszystkim niewiernym – zwłaszcza Żydom – a także sobie nawzajem? Toczenie wojen było trwałym sposobem życia dla największych imperialistów w dziejach – fundamentalistycznych, fanatycznych muzułmanów.

Bliżej domu: zamach na rabina Meira Kahane’a, który miał miejsce trzydzieści lat temu, w 1990 roku, dziś jest upamiętniany na Brooklynie. Jego zabójca, urodzony w Egipcie Sayid El-Nossair, ostatecznie przyznał się do winy, ale wtedy nie został skazany za morderstwo. I co? Jeden z dwóch jego wspólników został później skazany za udział w próbie zamachu bombowego na World Trade Center w 1993 roku. A wiecie co jeszcze? Ten sam człowiek – Omar Abdel-Rahman – planował uwolnienie El-Nossaira z więzienia Attica za pomocą ciężarówki z ładunkami wybuchowymi. Ta fala nie zatrzymała się ani na moment. Pamiętacie islamskie morderstwo młodego, amerykańskiego ucznia jesziwy, Ariego Halberstama, na Moście Brooklińskim w 1994 roku, którego dokonał urodzony w Libanie Rashid Baz?

W XXI wieku wojna była już w pełni realna. Pamiętacie 11 września? Pamiętacie al-Kaidę? Pamiętacie sfilmowaną dekapitację amerykańskiego, żydowskiego dziennikarza Daniela Pearla w Karaczi w 2002 roku? Tych ataków terrorystycznych ze strony Arabów, muzułmanów i Palestyńczyków jest zbyt wiele, by je wszystkie wymieniać. Lista jest tak długa, że można przy niej oszaleć.

Nie ufam Wikipedii, ale zamiast powtarzać ich listę islamskich ataków terrorystycznych na świecie i w USA, proszę zajrzyjcie sami do tego zestawienia w Wikipedii.

Ponieważ widziałam to wszystko wcześnie, po raz pierwszy mogłam publikować swoje poglądy wyłącznie w mediach żydowskich i konserwatywnych – nigdy więcej w mediach lewicowo-liberalnych, gdzie kiedyś byłam bardzo modna. Zawsze będę dumna z nowego domu, jaki moja twórczość dla mnie znalazła.

Żydzi mają teraz następujące opcje. Jak niedawno zasugerował Benjamin Kerstein, autor Self Defense. A Jewish Manifesto: możemy udawać – znów – że to wszystko się nie dzieje, że możemy to przeczekać, trzymać się na uboczu, uchodzić za „ocalałych”, mówić że są ważniejsze sprawy niż Izrael i judaizm – i że Izrael jest daleki od ideału. (A Hamas?) Możemy też uciec, na przykład wyjechać z Nowego Jorku, gdy burmistrzem zostanie Zohran Mamdani. Albo możemy stanąć do walki.

Oto, co myślę: Żydzi nie powinni już więcej przekazywać ani centa wszystkim tym wielkim organizacjom żydowskim, które tak źle nam służyły, a których głównymi priorytetami są ich własne emerytury, wygórowane pensje i przywileje podróżnicze. Zauważcie, jak wiele z nich nagle obiecuje „monitorować” szalejący antysemityzm, który całkowicie ogarnął świat. Zobaczcie, jak po raz pierwszy zaczynają zauważać, że zarówno lewica, jak i prawica, są antysyjonistycznie antysemickie. Niektóre z nich nieśmiało zaczynają brać pod uwagę rolę, jaką odegrały pieniądze z Iranu, Kataru i od Sorosa w rozkwicie nienawiści do Żydów. Zaczynają powoli dostrzegać, że wojna arabsko-palestyńska nie dotyczy terytorium ani „okupacji”, lecz jest po prostu starą, religijną wojną. Mój przyjaciel i kolega, dr Mordechaj Kedar, wybitny izraelski arabista, wiedział to od dawna.

Więc oto, co jeszcze myślę:

Po raz pierwszy rozumiem jeszcze lepiej, dlaczego Żydzi nie opuścili Niemiec na początku – przynajmniej gdy jeszcze mogli. Jak dziadkowie mogą zostawić swoje dzieci i wnuki? Jak starsi ludzie mogą porzucić swoich lekarzy? Jak można zostawić swoje domy, firmy, społeczności, by uciekać w nieznane? Jak pisarka może całkowicie porzucić swój język i dawny świat? Stefan Zweig nie potrafił tego zrobić. Popełnił samobójstwo w Brazylii.

Więc myślę też i o tym:

Rozważam, byśmy wszyscy, każdy z nas, zaczęli tworzyć grupy skupione na samoobronie, wzajemnym wsparciu i polityce edukacyjnej dla żydowskich dzieci. Byłabym szczęśliwa, gdyby te pomysły zostały również przyjęte i rozwijane przez naszych chrześcijańskich, sikhijskich, hinduskich i ateistycznych sojuszników – tu i na całym świecie. W przypadku Żydów – mimo że jesteśmy przerażająco podzieleni w tylu sprawach – bardzo chciałabym, żebyśmy spróbowali zjednoczyć się przynajmniej w jednej kwestii: przetrwania. Tak, tutaj – w Nowym Jorku, w Stanach Zjednoczonych, w Europie i w Izraelu. To powinna być całkowicie dobrowolna organizacja, ale o zasięgu ogólnokrajowym.

Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać na żadnego Mesjasza, by przyniósł pokój. Ona/on/oni nigdy nie przyjdą, jeśli najpierw sami nie zrobimy chociaż tyle.


Link do oryginału: https://substack.com/home/post/p-178447076

Phyllis Chesler – Emerytowana profesor psychologii, znana amerykańska feministka, autorka wielu książek, w tym An American Bride in Kabul i A Politically Incorrect Feminist.   


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com