Płonące drzewo oliwne i bomba, której nie było
Sheri Oz

Izrael stoi w obliczu unikalnego strategicznego paradoksu: im skuteczniej udaremnia palestyński terroryzm, tym bardziej świat przekonany jest, że to Izrael jest agresorem.
Media społecznościowe nagradzają to, co widoczne, a nie to, co prawdziwe. Zapobieganie terrorowi jest niewidzialne.
Liczne doniesienia o coraz brutalniejszych atakach osadników na palestyńskich rolników w obecnym sezonie zbioru oliwek skłoniły mnie do przeanalizowania liczby postów na platformie X (Twitter) oraz relacji mediów dotyczących przemocy na Zachodnim Brzegu – zarówno tej ze strony osadników, jak i Palestyńczyków. Nie była to analiza naukowa i nie ma ona takiego charakteru.
Zdecydowana większość treści krążących w internecie skupiała się niemal wyłącznie na domniemanej agresji osadników. Tylko niewielki ułamek postów wspominał o palestyńskich atakach, a zaledwie garstka uwzględniała przemoc z obu stron. Cały ekosystem informacyjny wydawał się zaprojektowany tak, by ukazywać przemoc żydowską jako centralną, a przemoc palestyńską – jako marginalną lub nieistotną.
Nie da się zrozumieć globalnej narracji bez zrozumienia tej nierównowagi.
Opinia publiczna nie reaguje na faktyczne wydarzenia. Reaguje na te wydarzenia, które są jej wielokrotnie i emocjonalnie prezentowane.
A w tym przypadku niemal wszystko, co dociera do opinii publicznej, dotyczy osadników. To wypaczone skupienie uwagi wzmacnia i utrwala zniekształcony obraz sytuacji.
Posty ukazujące agresję osadników regularnie zdobywają tysiące polubień i udostępnień, czasem stając się viralowe. Viralowe posty zawierają nagrania wideo. Telefony rejestrują zniszczone gaje oliwne, rannych aktywistów albo kogoś przebijającego oponę. Widzowie dostrzegają akcję, hałas, ruch, konfrontację. Te nagrania stają się surowcem dla influencerów, dziennikarzy, organizacji pozarządowych i dyplomatów, którzy na ich podstawie kształtują moralny język opisu regionu.
Tymczasem posty dotyczące palestyńskiej agresji przyciągają minimalne zaangażowanie. Niewiele z nich zawiera nagrania. Brakuje elementów działających na zmysły, które media społecznościowe mogłyby „skonsumować” — takie posty szybko znikają z pola widzenia.
Nierówny dialog
Akty przemocy ze strony Żydów są nagrywane cyfrowo przez aktywistów i organizacje pozarządowe, które przybywają z kamerami gotowymi do działania. Często nagrywają za pomocą kamer nasobnych, rejestrując prawdziwe punkty zapalne — niekiedy je eskalując.
Tymczasem przemoc, która niemal nigdy nie trafia do viralowych materiałów, to właśnie ta, która pochłania najwięcej ofiar.
Według śledztwa „Ynet” obejmującego ostatni rok, na terenie Judei i Samarii miało miejsce ponad 6800 ataków palestyńskich. Zginęło 46 Izraelczyków i obywateli innych państw. Do incydentów należały: strzelaniny, ataki nożowników, próby linczu, bomby przydrożne, głazy zrzucane na samochody, koktajle Mołotowa i ataki samochodowe. Wydarzenia te mają miejsce z częstotliwością, która sparaliżowałaby każdą inną społeczność.
A jednak niemal nie pojawiają się w globalnej narracji.
Przemoc ze strony osadników jest realna. I narasta. To fakt. Według „Times of Israel”, armia izraelska (IDF) odnotowała 704 „nacjonalistyczne incydenty” w 2025 roku i 675 w 2024 roku — obejmujące nękanie, wandalizm, a w mniejszym stopniu przemoc fizyczną wobec ludzi lub zwierząt. Tego rodzaju czyny są niewłaściwe, przestępcze i mają charakter incydentalny, nie systemowy. Nie da się ich porównać pod względem skali, intencji czy śmiertelności do 6828 udokumentowanych ataków palestyńskich.
Nieobecni
Siły bezpieczeństwa udaremniły 1040 planowanych ataków terrorystycznych, w tym zamachy bombowe z dużą liczbą ofiar i porwania. Zapobieganie terrorowi opiera się na tajnych informacjach wywiadowczych, aresztowaniach w ciemności i lakonicznych komunikatach prasowych.
Płonące drzewo oliwne to zniszczone źródło utrzymania — ale dobrze wygląda na nagraniu.
Zamach samobójczy, do którego nie doszło, nie wygląda na nic.
A nieproporcjonalna uwaga tworzy nieproporcjonalne postrzeganie.
Konkretna ilustracja
8 listopada natychmiast pojawiły się reakcje na nagrania i zdjęcia ukazujące starcia między osadnikami a izraelskimi aktywistami i palestyńskimi rolnikami. Obrazy Odeda Yehayi, uderzonego kamieniem w głowę, zdobyły tysiące polubień i udostępnień oraz dziesiątki tysięcy wyświetleń — w języku hebrajskim i angielskim.
Dla kontrastu, „Ynet” poinformował, że w ostatnich miesiącach siły bezpieczeństwa zatrzymały palestyńskie komórki terrorystyczne przewożące materiały wybuchowe i karabiny w kierunku Jerozolimy. W jednej z takich grup byli ojciec i syn planujący masakrę w klubie nocnym w Tel Awiwie. Komunikat izraelskiej policji na platformie X zdobył 179 polubień, 50 udostępnień i ok. 12 tys. wyświetleń.
Konsekwencje
Gdy palestyński terroryzm znika z narracji, samo istnienie IDF w Judei i Samarii wydaje się nieuzasadnione. Obraz staje się prosty: to osadnicy stanowią główne zagrożenie dla pokojowego współistnienia.
Nawet dobrze nastawione do Izraela głosy przejmują ten wypaczony obraz. Duchowni, komentatorzy i dziennikarze coraz częściej mówią, jakby żydowski ekstremizm zastąpił palestyński terroryzm jako główne zagrożenie.
A przecież gdyby Izrael wycofał się jutro z Judei i Samarii, te 1040 udaremnionych ataków nie zniknęłoby. Zostałyby przeprowadzone.
Izrael obecnie ponosi koszty za powstrzymywanie masakr również w wojnie psychologicznej.
Nagrania, które dziś stają się viralowe, tworzą warunki pod masakrę, która jutro również stanie się viralowa.
A gdy ta masakra nastąpi — gdy eksplodują autobusy i pizzerie — te same głosy, które dziś domagają się wycofania, zapytają, dlaczego Izrael nie zareagował wcześniej.
Link do oryginału: https://ozsheri.substack.com/p/the-burning-olive-tree-and-the-bomb
Israel Diaries, 16 listopada 2025
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com