
10 niesamowitych historii o Izraelu
Joshua Hoffman
Współczesne Państwo Izrael to opowieść o ludziach, którzy nie uznają ograniczeń logiki ani konwencjonalnej mądrości, jaka obowiązuje inne narody.
Historia Izraela zupełnie nie przypomina uporządkowanych osi czasu, jakie znamy z podręczników. To wir niemożliwych misji, szalonego ryzyka, tajnych operacji ukrytych pod przykrywką kurortów wakacyjnych i decyzji podejmowanych w ułamku sekundy — decyzji, które zadecydowały o losach całego państwa.
W świecie, który często redukuje Izrael do nagłówków i politycznych punktów programu, prawda okazuje się dziwniejsza, odważniejsza i bardziej niewiarygodna, niż większość ludzi przypuszcza. To nie są mity, legendy ani scenariusze filmowe — to udokumentowane wydarzenia, realizowane przez ludzi, którzy odmówili podporządkowania się ograniczeniom logiki czy normom obowiązującym inne państwa.
Poniżej przedstawiamy przegląd najbardziej szalonych, zuchwałych i niesamowitych historii w dziejach Izraela — momentów, w których granica między przetrwaniem a unicestwieniem była cienka jak brzytwa, a mimo to niemożliwe stawało się rzeczywistością.
1. Wigilijne porwanie okrętów — Operacja Arka Noego (1969)
Izrael pilnie potrzebował kutrów rakietowych dla swojej marynarki. Francja zgodziła się je sprzedać, ale nagle nałożyła embargo na broń. Tyle że statki już zbudowano i czekały w porcie.
Izraelczycy założyli więc fikcyjną norweską firmę, stworzyli fałszywych dyrektorów, fałszywe dokumenty przewozowe i całą przykrywkę komercyjną. Francuzi pomyśleli: „Świetnie, Norwegowie je kupili”.
24 grudnia, gdy wszyscy francuscy urzędnicy spędzali Wigilię przy winie i świątecznych potrawach, izraelskie załogi po cichu weszły na pokłady, uruchomiły silniki i wypłynęły na Morze Śródziemne.
Zanim ktoś się zorientował, statki były już w połowie drogi do Hajfy. Francja była wściekła, ale oszustwo było legalne — przynajmniej na papierze. Światowe media nazwały to „największą morską kradzieżą stulecia”.
2. Luksusowy kurort Mossadu w Sudanie — Operacja Bracia (1977–1984)
By przemycić tysiące etiopskich Żydów z wrogiego terytorium, Mossad wpadł na pomysł… prowadzenia kurortu. Naprawdę. Wynajęto opuszczony hotel nad Morzem Czerwonym, odnowiono go, przygotowano broszury, zbudowano bar, oferowano lekcje windsurfingu, a agenci zostali przeszkoleni również w roli barmanów.
Turyści byli zachwyceni. Sudańscy urzędnicy cieszyli się z wpływów podatkowych. Mossad uwielbiał to, że nikt niczego nie podejrzewał.
Za dnia agenci prowadzili kursy nurkowania i serwowali drinki. W nocy prowadzili konwoje z etiopskimi Żydami przez pustynię do samolotów, które zabierały ich do Izraela.
Pewnej nocy sudańscy żołnierze zatrzymali agentów. Oficer Mossadu blefował:
„Musimy pilnie naprawić pompę wodną w ośrodku.” Pozwolili mu jechać dalej.
Operacja ocaliła tysiące ludzi.
3. Kibuc, który przypadkiem stał się częścią programu nuklearnego (lata 50.–60.)
Izraelski program nuklearny był tak tajny, że nawet osoby zajmujące się jego logistyką nie wiedziały, co robią.
W kibucu Sdot Yam członkom mówiono, że produkują „materiały ceramiczne” na eksport. W rzeczywistości wytwarzali kluczowe komponenty do reaktora nuklearnego w Dimonie.
Pracownicy sądzili, że pakują ceramikę albo sprzęt przemysłowy. Dopiero po dekadach dowiedzieli się, że uczestniczyli w najściślej strzeżonym programie strategicznym Izraela.
Wyobraź sobie: rano doić krowy, a po południu — pakować części do instalacji nuklearnej. Tylko w Izraelu.
4. Kiedy Izrael „porwał” własny samolot — jako test bezpieczeństwa (1954)
W początkach izraelskiego lotnictwa postanowiono przetestować, jak załogi zareagują na porwanie. Nie uprzedzono pasażerów. Agenci udający terrorystów „przejęli” samolot w trakcie lotu. Pilot się podporządkował, pasażerowie wpadli w panikę. Niektórzy próbowali wedrzeć się do kokpitu.
Chaos był tak duży, że po incydencie wprowadzono jasne zasady: nigdy więcej symulacji z udziałem niczego nieświadomych cywilów.
To wydarzenie stało się fundamentem izraelskiej filozofii bezpieczeństwa: musi być realne, rygorystyczne i nigdy improwizowane.
5. Noc, gdy Ben-Gurion zmienił strefę czasową Izraela, by wygrać bitwę (1948)
Podczas oblężenia Jerozolimy różne oddziały posługiwały się różnymi czasami: „żydowskim”, „brytyjskim”, „arabskim”. Skuteczna koordynacja ataku była niemożliwa.
Rozwiązanie Ben-Guriona? Tymczasowo wprowadził nową narodową strefę czasową, nakazując wszystkim synchronizację zegarków według jednej godziny — tylko na tę noc.
Zadziałało. Skoordynowany atak przerwał arabskie linie oblężenia i otworzył drogę do Jerozolimy. To być może jedyny przypadek w historii, gdy o wyniku bitwy zadecydowała… zmiana czasu w całym kraju.
6. Pierwsze izraelskie lotnictwo: złom, buntownicy i desperacja (1948)
Młode państwo nie miało lotnictwa. USA zakazały eksportu broni. Brytyjczycy blokowali wszystko. Co zrobił Izrael?
Kupił używane czechosłowackie podróbki Messerschmittów, przemycił amerykańskich pilotów wojennych przez Europę, a samoloty składano w stodołach. Jeden z pilotów leciał, trzymając drzwi kokpitu ręką, bo się nie domykały. Inny mówił, że samolot trząsł się tak bardzo, że wypadły mu plomby.
A jednak — piloci zatrzymali egipską armię wystarczająco długo, by siły izraelskie mogły się przegrupować. W historii wojskowości uchodziło to za niemożliwe. Izrael zrobił to w pierwszym tygodniu istnienia.
7. Operacja Diament: kradzież najnowocześniejszego myśliwca ZSRR (1966)
MiG-21 był dumą sowieckiego lotnictwa i podstawą sił powietrznych krajów arabskich. Izrael chciał zdobyć jeden do analizy. CIA — jeszcze bardziej.
Wytypowano chrześcijańskiego pilota z Iraku, Munira Redfę, który czuł się dyskryminowany. Przez wiele miesięcy budowano zaufanie. Obiecano mu bezpieczeństwo dla rodziny, nowe życie w Izraelu, dużą sumę pieniędzy i karierę po ucieczce.
Redfa przeleciał nisko pod radarem nad pustynią — i wylądował w Izraelu. Gdy CIA zobaczyła myśliwiec, analitycy dotykali go jak relikwii. Zmieniło to równowagę sił powietrznych na Bliskim Wschodzie.
Dzięki zdobytym informacjom Izrael zdominował niebo w czasie wojny sześciodniowej w 1967 r.
8. Szpieg, który wspiął się na szczyty syryjskiej władzy (1960–1965)
Podwójne życie Eli Cohena w Damaszku to jedna z najbardziej niezwykłych historii szpiegowskich na świecie. Organizował wystawne przyjęcia. Syryjscy generałowie dzielili się tajemnicami po alkoholu. Został bliskim przyjacielem ministra obrony. Niemal został wiceministrem obrony.
Jego najsłynniejszy wyczyn: przekonał syryjskich oficerów, by posadzili eukaliptusy wokół umocnień na Wzgórzach Golan — „dla cienia”. Izrael wykorzystał te rzędy drzew jako znaczniki celów podczas wojny sześciodniowej.
Cohena w końcu złapano, ale jego informacje uratowały Izrael.
9. Rolodex ajatollaha (1979)
Podczas rewolucji irańskiej izraelscy dyplomaci mieli zaledwie kilka godzin na ewakuację. Ale przed opuszczeniem ambasady agenci Mossadu rozpruli sejfy, zabrali tajne dane, zniszczyli dokumenty i ukryli materiały w zwykłych workach pocztowych.
Zabrali też kody komunikacyjne nowego reżimu i kluczowe dokumenty należące do rządu ajatollaha Chomeiniego. Wszystko wysłano do Izraela jako zwykłą pocztę dyplomatyczną. Gdy Gwardia Rewolucyjna weszła do budynku, sejfy były puste.
Irański oficer miał podobno powiedzieć: „Izraelczycy ukradli nam budynek.”
10. Odmowa zaakceptowania niemożliwego
Brzmi jak fikcja polityczna w stylu Aarona Sorkina. Ale wydarzyło się naprawdę — i zmieniło układ sił na Bliskim Wschodzie.
Jednym z pierwszych i najważniejszych zadań Szimona Peresa jako 29-letniego dyrektora generalnego izraelskiego Ministerstwa Obrony była organizacja kampanii synajsko-sueskiej w 1956 r. To właśnie wtedy Peres doznał swego rodzaju objawienia.
W pewnej francuskiej willi, gdzie Izraelczycy, Brytyjczycy i Francuzi planowali kampanię, Peres zaproponował coś, co wszyscy uznali za niewykonalne. Ku jego zaskoczeniu — francuscy ministrowie się zgodzili: Francja pomoże Izraelowi stworzyć własny program energii jądrowej.
W 1957 r. Francja zgodziła się dostarczyć Izraelowi reaktor na pluton. Potrzeba było jeszcze podpisów ministra spraw zagranicznych i premiera.
Peres, przygotowany na wszystko, przekonał ministra Pineau, że reaktor będzie „wyłącznie pokojowy”, a wszelkie zmiany będą konsultowane z Francją. Pineau zgodził się i podyktował warunki sekretarce.
Premier nie odbierał telefonu. Peres czekał w jego biurze do nocy, pijąc whisky i licząc na cud. W końcu, 30 września, nad ranem, Bourgès-Maunoury — właśnie obalony premier — podpisał dokument datowany wstecznie.
W ten sposób zasiano ziarno izraelskiego programu jądrowego.
Peres podsumował: „Ta czy inna data, co za różnica? Między przyjaciółmi to bez znaczenia.” Minister Mosze Dajan dodał: „Reaktor powstał, bo Szimon Peres nie uznawał słowa ‘niemożliwe’.”
Link do oryginału: https://www.futureofjewish.com/p/10-unbelievable-stories-about-israel
Od Redakcji „Listów”
Warto tu dodać Entebe, pagery i kilka operacji skracających życie arcywrogów.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com