„Komuniści przeciwko komunistom” Roberta Spałka

Stalinowskie samoukąszenie. „Komuniści przeciwko komunistom” Roberta Spałka

Łukasz Bertram


Dlaczego ofiarami terroru komunistycznego w powojennej Europie często padali działacze partyjni? Co tak naprawdę decydowało o skali czystek i przebiegu walki o władzę w Polsce Ludowej? Odpowiedzi na te pytania dostarcza książka Roberta Spałka „Komuniści przeciwko komunistom”.

Nigdy chyba w dziejach slogan o rewolucji pożerającej własne dzieci nie zrealizował się tak brutalnie, jak w ZSRR i krajach mu podległych pomiędzy końcem lat 20. – kiedy to władzę na Kremlu przejął Józef Stalin – a rokiem 1953, kiedy wódz postępowej ludzkości zmarł. Mimo to w polskiej historiografii wciąż nie dysponujemy całościowym opracowaniem tragiczno-ironicznego finału dziejów Komunistycznej Partii Polski podczas Wielkiej Czystki lat 1936–38, która pochłonęła tysiące „starych bolszewików” radzieckich, a także prawie wszystkich znaczniejszych komunistów polskich [1]. W dyskusji na temat znaczenia wewnętrznych czystek w systemie totalitarnym pojawiają się jednak nowe głosy. Najnowszym z nich jest imponujący już na pierwszy rzut oka, bo ponad 1100-stronowy tom „Komuniści przeciwko komunistom. Poszukiwanie wroga wewnętrznego w kierownictwie partii komunistycznej w Polsce w latach 1948–1856” autorstwa historyka z Instytutu Pamięci Narodowej Roberta Spałka.

Im lepiej, tym gorzej

Dynamika terroru stalinowskiego skierowanego przeciw własnym kadrom – choć nigdy nie osiągnęła już takiej skali jak podczas Wielkiej Czystki – nie zmniejszyła się po II wojnie światowej. Stalin konsekwentnie przenosił do sfery praktyki swój najwybitniejszy wkład w teorię marksizmu-leninizmu: koncepcję walki klasowej zaostrzającej się w miarę postępów budowy socjalizmu. Wielkiemu Językoznawcy udało się w jej ramach odwrócić dawne hasło „im gorzej, tym lepiej” i w genialny sposób uzasadnić konieczność zachowywania politycznej czujności nawet wtedy, gdy wszystko zdaje się zmierzać ku świetlanej przyszłości. Wróg klasowy kąsa bowiem najboleśniej, gdy zostanie przyparty do muru, a co gorsza wnika w komunistyczne szeregi, po czym chytrze się w nich maskuje.

Zdrajców szukano więc na Węgrzech, w Bułgarii, Rumunii, a także Albanii, w której krwawe partyjne dintojry, osadzone w długiej tradycji klanowej przemocy, trwały do początku lat 80. Pod wyssanymi z palca zarzutami na szafot szli ministrowie, wicepremierzy, sekretarze, którzy dopiero co zasiadali ze swoimi oskarżycielami i katami w tych samych prezydiach. Pod koniec 1952 r. powieszono Rudolfa Slánský’ego, byłego sekretarza generalnego KC Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Wokół jego procesu pobrzmiewały nowe tony. W roli naczelnego demona titoizm zastąpiony został przez syjonizm. Śmierć czeskiego genseka, a także rzekomy spisek „kremlowskich lekarzy” (o wyraźnym podłożu antysemickim) mogły stać się preludium do kolejnego przetasowania, w którym z talii wypaść miały również tak wysłużone figury, jak Wiaczesław Mołotow czy Ławrientij Beria. Tej partii Stalin już nie zdążył dokończyć. Nikita Chruszczow na XX Zjeździe KPZR w lutym 1956 r. ujawnieniem niewielkiego wycinka zbrodni Chorążego Pokoju sprawił, że kształtowanie kadr metodą plutonu egzekucyjnego odeszło bezpowrotnie w przeszłość. W europejskim komunizmie – z marginalnym wyjątkiem albańskim – zakończyła się epoka nie tylko terroru masowego i powszechnego, lecz także, jak pisze Robert Spałek, autoagresywnego.

„Komuniści przeciwko komunistom” nie stanowią studium porównawczego. Zamierzeniem autora było – po pierwsze – wyjaśnić, w jaki sposób w Polsce Ludowej po zdławieniu opozycji antykomunistycznej rozpętano polowanie na czarownice we własnych szeregach pod hasłem walki z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym, reprezentowanym jakoby przez Władysława Gomułkę. Po drugie – przedstawić metody, które w tej walce zastosowano. Po trzecie – odpowiedzieć na pytanie, co stanowiło o polskiej odmienności. Dlaczego Gomułka czy Marian Spychalski, w przeciwieństwie do Trajczo Kostowa czy László Rajka, nie trafili ani na szubienicę, ani nawet na salę sądową?

Odchylenie prawicowo-paranoiczne

Spałek skrupulatnie charakteryzuje kolejne pola walki między polskimi komunistami. Opisuje śledztwo wokół grupy Włodzimierza Lechowicza i Alfreda Jaroszewicza, aresztowania amerykańskiego sympatyka komunizmu Hermanna Fielda i grupy jego polskich przyjaciół (całkowicie bezpodstawnie oskarżonych o współpracę z zagranicznymi ośrodkami wywiadowczymi). Dotyka również – aczkolwiek już raczej na zasadzie dygresji – osobnego tematu aresztowań w Wojsku Polskim (na czele z odwołaniem ze stanowiska gen. Wacława Komara) [2]. Pokazuje, w jaki sposób zamierzano uczynić z tych spraw ogniwa projektu najważniejszego, czyli oskarżenia Mariana Spychalskiego, a następnie Władysława Gomułki, w 1948 r. napiętnowanego, w 1949 usuniętego ze wszystkich stanowisk, wreszcie w sierpniu 1951 aresztowanego.

„Komuniści przeciw komunistom” to szczegółowa rekonstrukcja narastającej zbiorowej paranoi. W historii tej nie chodziło bowiem tylko o sformułowanie wobec Gomułki i osób z nim powiązanych zarzutów czysto politycznych, takich jak brak pełnego zaufania dla Związku Radzieckiego, niewłaściwe (czyli: niezbyt entuzjastyczne) podejście do kwestii kolektywizacji rolnictwa czy nieodpowiednia ocena tradycji ruchu robotniczego w Polsce. Misterna – w założeniu twórców – konstrukcja opierała się bowiem na założeniu, że oskarżeni przywódcy odpowiadali również za wprowadzenie w szeregi partii zdrajców i prowokatorów i umożliwili jej penetrację przez każdego możliwego do wyobrażenia wroga – od Niemców przez Polskie Państwo Podziemne po wywiady imperialistyczne.

Podążając za tą logiką, Spałek śledzi mozolne wznoszenie przez przywódców PZPR oraz funkcjonariuszy Biura Specjalnego / X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego gmachu całkowitej fikcji. Wyrazistym jej przykładem jest tu szczegółowe opisanie losów Lechowicza i Jaroszewicza. Ci przedwojenni współpracownicy wywiadu radzieckiego, a w czasie okupacji komunistyczne wtyczki w strukturach Państwa Podziemnego, oskarżeni zostali o ni mniej, ni więcej tylko szpiegowanie na rzecz tych, których w rzeczywistości rozpracowywali. Na tej absurdalnej podstawie zamierzano „dojść” do Gomułki jako ich świadomego protektora. W logice systemu mieściło się zatem całkowite odwrócenie wektorów. Każdy czyn i wypowiedź, które dopiero co stanowiły świadectwo komunistycznej moralności, mogły zostać w razie potrzeby zmienione w dowód winy.

Spałek detalicznie przedstawia, odwołując się do niezliczonych stenogramów, notatek i innych dokumentów, stosowane metody śledcze oraz ich zróżnicowanie w zależności od postawy więźnia, a także sytuacji politycznej. Daje wgląd w to, w jaki sposób paranoiczna struktura i mentalność w połączeniu z gołą, brutalną przemocą wpływały na zachowanie ludzi, którzy wpadli w tryby systemu. Pisze o biciu, torturach, upokarzaniu, wielogodzinnych przesłuchaniach, pozbawianiu snu – działaniach mających sprawić, że zatrzymani przyznawali się do czynów, których nie popełnili i do spisków, w których nie uczestniczyli. Rysuje portrety ludzi, którzy całe dorosłe życie spędzili w służbie idei i Partii, by w ich imię zostać zepchniętymi na dno ludzkiej egzystencji albo przynajmniej poddanymi destrukcyjnym dla tożsamości zabiegom polegającym na wmawianiu, że całe życie danej osoby było wypełnione fałszem. Autor zastanawia się też nad nadzorcami i wykonawcami walki z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym – nad tym, czy działali oni całkowicie cynicznie, starając się „wykazać”, czy może sami wpadli w sidła własnych manipulacji i uwierzyli w absurdy, które próbowali wmówić aresztowanym. Sugeruje przy tym, że przynajmniej na szczeblu oficerów śledczych, druga z tych odpowiedzi mogła być w wielu przypadkach prawdziwa.

Czytaj dalej tu: Komuniści przeciwko…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com