Obama wypowiada wojnę Izraelowi
Bassam Tawil

Premier Izraela Netanjahu spotyka prezydenta Obamę w Białym Domu, 20 maj 2011 r. (Zdjęcie: Israel PM office)
Wielu Arabów i muzułmanów zaciera ręce z radości, patrząc jak prezydent USA Barack Obama wypowiada wojnę Izraelowi po zwycięstwie Likudu, partii Benjamina Netanjahu, w wyborach w zeszłym tygodniu.
Nie traktują narastających napięć między Obamą i Netanjahu jako wyniku osobistego sporu między dwoma przywódcami. Wielu Arabów i muzułmanów widzi to jako część strategii administracji Obamy w dążeniu do osłabienia Izraela i zmuszenia go do ustępstw terytorialnych, które będą stanowić zagrożenie egzystencjalne dla tego kraju.
Na początku swojej pierwszej kadencji Obama wzbudził wielkie nadzieje w krajach arabskich i innych islamskich, kiedy popędził wygłosić pełne skruchy przemówienie na związanym z Bractwem Muzułmańskim uniwersytecie Al-Azhar w Kairze. Jego przemówienie wywarło na wielu Arabach i muzułmanach wrażenie, że wreszcie pojawił się prezydent Ameryki, który jest gotowy poświęcić Izrael na rzecz ugłaskania jego wrogów.
Wielu muzułmanów uważało, że Obama jest po ich stronie w konflikcie z Izraelem. Spodziewali się, że będzie pierwszym prezydentem USA, który porzuci Izrael na rzecz Arabów i muzułmanów. Od czasu przemówienia w Kairze w 2009 r. w krajach arabskich i islamskich nastąpiło jednak wielkie rozczarowanie Obamą za to, że nie zrobił „czegoś” w sprawie Izraela.
Wreszcie, po długim czasie, wzmożona wrogość administracji Obamy wobec Izraela zaczyna być radośnie witana w wielu stolicach arabskich i islamskich. Nie posiadają się z radości widząc, że po zawodzie, jak przez sześć lat sprawiał Arabom i innym muzułmanom, Obama wreszcie zaczyna iść we „właściwym” kierunku.
Także grupy terrorystyczne, takie jak Hamas, Hezbollah, Al-Kaida i Islamski Dżihad wyrażają zadowolenie z tego, co widzą jako “wypowiedzenie wojny” przez Obamę przeciwko Izraelowi. Przedstawiciele Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu także świętują fakt, że Izrael stał się największym wrogiem w oczach administracji Obamy.
W tym tygodniu przytoczono wypowiedź przedstawiciela Autonomii Palestyńskiej, który powiedział, że Palestyńczycy nie zdziwią się, jeśli sam prezydent Obama dołączy do kampanii wnoszenia oskarżeń Izraela o zbrodnie wojenne do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Podobno przedstawiciel ten powiedział zachodniemu dyplomacie stacjonującemu w Ramallah, że Obama nienawidzi Izraela i że jest to dobra wiadomość dla Palestyńczyków.
Wrogowie Izraela siedzą na jego granicach i czekają tylko na okazję do ataku. Jednym z powodów, dla którego jak dotąd byli niechętni rozpoczęciu wojny na pełną skalę, by zniszczyć Izrael, był ich strach, że USA przyjdą Izraelowi na ratunek. Teraz jednak Hezbollah, Hamas, Islamski Dżihad, Państwo Islamskie i inne grupy terrorystyczne są pełne nadziei, że Obama wreszcie zdecydował się porzucić Izrael.
Terroryści także z wielkim entuzjazmem śledzili doniesienia o rozważaniu przez administrację Obamy rewizji polityki na Bliskim Wschodzie w następstwie zwycięstwa wyborczego Netanjahu. Są to właśnie te wiadomości, na które czekali przez tak wiele lat – że USA nie uważają już Izrael za głównego partnera strategicznego na Bliskim Wschodzie.
Rosnąca liczba Arabów i innych muzułmanów uważa doniesienia, że administracja Obamy nie będzie dłużej popierała Izraela na forach dyplomatycznych i w agencjach międzynarodowych, szczególnie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ i w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, za początek końca partnerstwa między USA i Izraelem. To partnerstwo przez dziesięciolecia niepokoiło wrogów Izraela, ponieważ stało na drodze do osiągnięcia ich celu – wymazania Izraela z powierzchni ziemi.
Krótko mówiąc, antyizraelskie stanowisko Obamy jest najlepszym podarunkiem, jakie Ameryka mogłaby dać terrorystom islamskim i radykalnym Arabom. Po raz pierwszy administracja Obamy wywołała nadzieję wśród wrogów Izraela, że USA wreszcie da im pełne poparcie, tak samo jak daje je Iranowi.
Ostry kryzys między administracją Obamy i Izraelem ma miejsce w czasie, kiedy USA tracą większość swoich arabskich i muzułmańskich przyjaciół, szczególnie w Egipcie, Jordanii, Jemenie, jak również w innych krajach. Dzieje się również w czasie, kiedy Iran przechwytuje jedno państwo arabskie za drugim i otoczył teraz pola naftowe w Zatoce Perskiej, jak również przez lata prowadził po cichu infiltrację Ameryki Południowej.
Czytaj dalej tu: Obama wypowiada wojnę Izraelowi
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com