Do odpowiednich gremiów
Andrzej Szpilman
(za pozwoleniem autora z Fecebook’a)

Do odpowiednich gremiów.
1.6.2015
Szanowni Panstwo,
Jako, ze jestem urodzony w 1956 roku, a mój Ojciec – Władysław Szpilman zmarł w 2000 roku, miałem sporo czasu (44 lata) by usłyszeć od Ojca o jego krewnych i rodzinie, a także rozeznać się w tych istotnych dla mnie relacjach.
W rodzinach o żydowskich korzeniach, w rezultacie zorganizowanej przez Niemców eksterminacji, krewni i rodzina to rzadkość.
Władysław Szpilman należał do wąskiej grupy najbardziej znanych, ocalałych z holocaustu i to z następujących powodów
1) Wspomnienia wojenne pod t. “Smierć miasta” zostały wydane drukiem w 1946 roku i w tym okresie nastąpił ich częściowy przedruk na łamach gazety “Przekrój”. Historia ocalenia Władysława Szpilmana stała się wówczas bardzo znana wszystkim ludziom w Polsce.
Należałoby oczekiwać, że dla krewnych Ojca nie było nic łatwiejszego niż nawiązanie z nim kontaktu, choćby przez Polskie Radio, gdzie nieprzerwanie do 1963 roku pracował.
2) Popularność Władyslawa Szpilmana była tym większa, że do początku lat 60-tych nie było telewizji, zaś głównym medium było Polskie Radio i jego dwa programy. I w nich pojawiało się nazwisko Władysława Szpilmana niemal każdego dnia, jako ¥e w Radiu występował jako pianista i tam też nadawano ciągle jego piosenki, będące przebojami, a trzeba wiedzieć, że prawie zawsze wymieniano w owym czasie nazwiska autora tekstu i kompozytora..
Niezrozumiałe i w mojej opinii wykluczone jest istnienie w Polsce osób powiązanych więzami rodzinnymi z Władysławem Szpilmanem, o których bym nie wiedział. Nie było powodu, by tacy, jeśli by byli po wojnie przy życiu, nie nawiązali z nami kontaktu i przed Ojcem się nie ujawnili.
Stąd wielkim szokiem jest dla mnie informacja, jakoby pan Przemysław Szyszka mógł być ze mną spokrewniony. Nie wierzę tego rodzaju twierdzeniom.
Jestem głęboko przekonany, że p. Szyszka nie może nawet udzielić informacji na temat genealogii moich przodków i nie może przedstawić mi jakichkolwiek wiarygodnych dla mnie dokumentów, które mogłyby świadczyć o jakichkolwiek więzach rodzinnych pomiędzy nim i mną.
Tym bardziej nie mogę uwierzyć w jakiekolwiek moralne uzasadnienie, dla używania mojego nazwiska przez osobę z nami nie spokrewnioną, która w niewytłumaczalny dla mnie sposób nazwisko Szpilman przyjęła ( i nie słyszałem do tego czasu, by pan Szyszka korzystał z mojego nazwiska w okresie przed sukcesem książki i filmu Pianista ).
Wielokrotnie miałem osobiście okazję przeżyć, jak silnie emocjonalnie reagują ludzie na wiadomość, że jestem synem Władysława Szpilmana, bohatera książki i filmu Pianista.
Dochodzące do mnie sygnały, jakoby “mój kuzyn” (jakoby syn mojego Wuja Henryka Szpilmana, który miałby w tajemniczych okolicznościach przeżyć holocaust i z jakichś tajemniczych powodów się nie ujawniać) żył w Warszawie były dla mnie wstrząsające i oburzające.
Uważałem to za nieprawdę i efekt konfabulacji lub jakiegoś koszmarnego nieporozumienia ze strony osób takie informacje mi przekazujących.
Jeśli tego typu proceder nadal będzie kontynuowany, pozostanie on w mojej opinii próbą podszywania się pod pokrewieństwo z osobą ogólnie znaną i szanowaną, w celu odniesienia korzyści osobistych, szczególnie wśród ludzi z zagranicy, nie znających dobrze moich relacji rodzinnych.
W najbliższym czasie skorzystam więc z mediów, by o tym zjawisku poinformować opinię zagraniczną.
Z poważaniem:
Andrzej Szpilman
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com