Pod sztandarami dżihadu

Pod sztandarami dżihadu

Andrzej Koraszewski



Jeden z Pani czytelników złożył na mnie doniesienie do prokuratury. Gdyby przypadkiem prokuratura potraktowała go poważnie, miałbym pewien problem z pełną dokumentacją jego elektronicznego dżihadu. Zamieszcza setki komentarzy pod wieloma pseudonimami, wiele jego komentarzy zostało usuniętych przez moderatora ze względu na ich antysemicki charakter. Zebranie i prezentacja dostępnej dokumentacji byłoby zajęciem czasochłonnym i uczciwie mówiąc, nudnym jak flaki z olejem.

Dżihad naszych nadwiślańskich antysemitów to nasza sprawa wewnętrzna, nie wpływa na losy świata, możemy najwyżej prowadzić badania nad stanem umysłów mieszkańców naszego zaścianka na obrzeżach (zachodniej) Europy.

Czy zwróciła Pani uwagę na nazistowskie saluty jednego z polskich reprezentantów w Parlamencie Europejskim? Janusz Korwin-Mikke nie ukrywa swojej wrogości do demokracji, jest zwolennikiem dyktatury, rządów silnej ręki, publikowane przez niego pismo ma również silne wątki antysemickie. Oddając salut nazistowski z trybuny Parlamentu Europejskiego ten pan w muszce twierdzi, że zwalcza totalitarne tendencje w Unii Europejskiej.

Wielu ludzi krytykuje nadmierną biurokrację w unijnych instytucjach, skłonność do regulowania wszystkiego, brak umiejętności zastosowania zasad federalizmu. Gospodarczy centralizm był znacznie silniejszy w Związku Radzieckim niż w III Rzeszy i mimo wszystkich zapewnień, nasz reprezentant w PE pozostawia nas w niepewności, czy oddając ten salut z unijnej trybuny robi to jako zwolennik nazizmu, czy jako jego krytyk, czy tylko jako groźny pajac na międzynarodowej arenie politycznej.

Deklarowany dżihad Janusza Korwina-Mikke to „rozwalić Unię Europejską”. Demokracja umożliwia realizowanie takich celów metodami demokratycznymi.

Interesujący jest dżihad Amnesty International, organizacji niegdyś bardzo mi bliskiej. Chciałbym Pani opowiedzieć o jednym z setek incydentów informujących o dżihadzie obecnych przywódców organizacji niegdyś broniącej więźniów sumienia.

Ci obrońcy czegoś innego zakochali się w kampaniach na twitterze.

Jeden z nich wyglądał tak:

AmnestyInternational‏@AmnestyOnline 
12 July #GazaCity: 17 family members killed when Israeli warplanes bombarded house as worshippers left nearby mosque http://amn.st/6017B8fcb ;

(17 lipca #GazaCity: 17 członków rodziny zabitych kiedy izraelski samolot wojskowy zbombardował dom podczas gdy wierni wychodzili z pobliskiego meczetu.)

Informacja krótka, rzeczowa, zamieszczona w kilka miesięcy po wydarzeniu, o którym wszystko było od dawna wiadomo, ale działacze organizacji niegdyś broniącej więźniów sumienia, chcieliby poruszyć nasze sumienia dziś. Czy link w tweecie informuje lepiej? Nie, ale AI nie zajmuje się informowaniem.

No to może spróbujmy dowiedzieć się więcej. Chodzi o rodzinę Al Batsh, której dom w dzielnicy Szedżaija został istotnie zbombardowany. Zginęło 18 osób (jedna osoba zmarła później wskutek odniesionych ran).

Na czele rodziny stał Nahed Na’im al-Batsh, a Hamas wyprodukował nawet krótki film o męczeństwie tego oficera Brygad Kassam. (film jest tylko w wersji arabskiej, ale zdjęcia informują obszerniej niż tweet AI). Z zabitych 18 osób sześć było członkami „ruchu oporu” (pojęcie ukradzione z czasów walki z nazizmem, a w tym kontekście oznaczające członków organizacji terrorystycznych). Zginęło, również dziesięcioletnie dziecko, chłopiec, którego zdjęcie w mundurze polowym i z karabinem automatycznym wskazuje na indoktrynowanie dzieci do zabijania.

Warto zwrócić uwagę na eleganckie połączenie wychodzącej właśnie z meczetu gromady wiernych i zbombardowania domu (w domyśle niewinnych cywilów), z którego prowadzono operacje terrorystyczne, ale udajemy, że o tym nie wiemy. Czy Pani również uważa, że pytanie o dżihad Amnesty International jest uzasadnione?

Słowo „dżihad” stosunkowo najczęściej tłumaczone jest jako „święta wojna”. Zwolennicy reformacji w islamie są na ścieżce wojennej z tym tłumaczeniem i woleliby, żeby tłumaczyć je jako drogę do Boga, czyli zmagania o doskonalenie się duchowe. Nie wiem, czy Korwin-Mikke prowadzi świętą wojnę, czy tylko doskonali się duchowo, ale użycie tego słowa w wystąpieniach działaczy islamskich organizacji religijnych i militarnych zazwyczaj nie pozostawia wiele wątpliwości co do tego, które znaczenie mu przypisują.

Dla zachodniego odbiorcy strawy medialnej spory o różne interpretacje tego pojęcia nie mają większego znaczenia. Dżihad kojarzy się jednoznacznie z motywowanym przez religię islamskim terroryzmem. W Stanach Zjednoczonych właśnie zatrzymano młodego człowieka, który podobno planował zamach bombowy w studenckiej stołówce. Alexander Ciccolo konstruował bombę, był w posiadaniu niezarejestrowanej broni, o swoich sympatiach pisał na Facebooku, planował zamach w imieniu Państwa Islamskiego.

Sto lat temu młodych ludzi z duszami rewolucjonistów kusił anarchizm, który również głosił drogę do świetlanej przyszłości prowadzącą przez zamachy bombowe. Pewną zaletą tamtego terroryzmu było jego ograniczenie do władców i polityków, chociaż efekty końcowe liczyły się w milionach ofiar. (Możemy się zastanawiać nad pytaniem, jak zasadne jest łączenie zabójstwa Stołypina z bolszewicką rewolucją, czy zabójstwa austriackiego arcyksięcia z wybuchem pierwszej wojny światowej? Były to wydarzenia marginalne, ale nie bez znaczenia. Domyślam się jednak, że dla Pani ciekawsze były wynurzenia Chomsky’ego niż przerwane reformy Stołypina.

Czy lubi Pani określenie „badacze owadzich nogów”? Noam Chomsky jest interesującym lingwistą, lingwiści to też „badacze owadzich nogów”, więc lingwistyczne teorie Chomsky’ego nie interesują studenckich mas, studenckie masy porywa jego anarchistyczna miłość do morderców. Dżihad Noama Chomsky’ego jest wspólny z dżihadem przywódcy Hezbollahu (Partii Boga), Nasrallaha, którego osobiście odwiedził, i którego gorąco popiera. Nasrallah nie ukrywa, że jego dżihad to dżihad Eichmanna, uzupełniony o miłość do Allaha. (Tej ostatniej Chomsky nie podziela, ale ważna jest wspólna sprawa.)

Badacze owadzich nogów to ludzie przyziemni, bez wizji, można powiedzieć, że bez serca i bez ducha. Dżihad to wizja nadające sens zarówno życiu, jak i śmierci.

Dżihad fanatycznego islamu obserwujemy na wszystkich kontynentach. Więc pojawia się pytanie, co łączy syna wysokiego oficera amerykańskiej policji, Alexandra Ciccolo, z synem wiejskiego duchownego afgańskiego?

Inny amerykański dżihadysta, urodzony w Ameryce Adam Yahiye Gadahn, został zabity uderzeniem dronu 19 stycznia 2015. Ciekawa postać, żydowska rodzina, dziadek znany urolog, ojciec muzyk, matka chrześcijanka, (dziennikarka), ojciec nawrócony na chrześcijaństwo ateista. Adam Gadahn studiował, trochę muzykował, szukał siebie. Nawrócił się na islam, a następnie w 1997 roku pojechał do Pakistanu i dołączył tam do Al-Kaidy.

Literatura może nam czasem pomagać w rozwiązywaniu zagadek, czasem wpuszcza na fałszywe tropy, czasem zmusza do zastanowienia się. Rodzice Adama Gadhana zmienili nazwisko z Pearlman na Gadhan, co jest innym zapisem znanego z Biblii Gideona, niszczyciela. (Ciekawe, ale w tym wątku dalej możemy tylko spekulować.) Tak czy inaczej amerykański Żyd, Adam Gadhan, był przed śmiercią rzecznikiem Al-Kaidy.

Właśnie angielskojęzyczny magazyn tej organizacji opublikował nieznaną wcześniej rozmowę z Gadhanem, podczas której odpowiadał na pytanie dlaczego dołączył do dżihadu:

„Poza pragnieniem dopełnienia jednostkowego obowiązku dżihadu, sądzę, że szczególnie kierowały mną dwie rzeczy, które są wspólne niemal dla wszystkich, którzy się zgłaszają: potrzeba pomocy i obrony prześladowanych i uciskanych muzułmanów, gdziekolwiek oni się znajdują oraz pragnienie, by pomóc w ustanowieniu islamskiego państwa. W moim przypadku było to również pragnienie zobaczenia islamskiego rządu – rządu talibów – w działaniu.”

Prawda, że piękne, wręcz rozczulające. O rządach talibów w działaniu są tłumaczone na język polski dwie bardzo piękne książki afgańskiego pisarza, Khaleda Hosseiniego. Czytała je Pani? Pytałem o nie polskiego muzułmanina (nie, nie polskiego Tatara, polskiego inteligenta, który nawrócił się na islam). Najpierw odpowiedział, że są ciekawsze książki, potem, że owszem słyszał o tych wszystkich okrucieństwach muzułmanów wobec muzułmanów i też mu przykro, ale zapewnia mnie, że islam ceni ludzkie życie.

Dżihad jest ideą imperialną. Był ideą imperialną w początkach islamu, pozwolił zjednoczyć najpierw arabskie plemiona i błyskawicznie podbić obszary znacznie większe od imperium rzymskiego. Dzisiejsze odrodzenie tej idei to nie jest li tylko ciekawostka dla politologów.

Jesteśmy ignorantami, jesteśmy skazani na obcowanie z informacjami, które nie są pewne i które nigdy nie są kompletne. Czytamy opinie, ale opinie są skażone wiarą, uprzedzeniami ich autorów, tym, że ich autorzy są również ignorantami, czasem nazbyt przekonanymi, że wiedzą więcej niż inni. Mamy również skłonność do myślenia przez analogię, ale te analogie mogą być mylące.

Informacje o opublikowanym pośmiertnie wywiadzie Adama Gadhara zaczerpnąłem z artykułu Tufaila Ahmada, jednego z pracowników badawczych MEMRI, który ukazał się pierwotnie w jednym z indyjskich periodyków. Ahmad pisze, że idea międzynarodowego dżihadu od 1980 roku porywa umysły młodych muzułmanów od Kalifornii do Kandaharu i od Kaukazu do Kabulu. Dżihadystyczne ugrupowania mogą się koncentrować początkowo na jednym kraju czy regionie, ale nieodmiennie okazywały się częścią globalnego dżihadu.

Ta islamska międzynarodówka, jak pisze Tufail Ahmad, jak się wydaje zaczęła się rodzić wraz z powstaniem Islamskiej Republiki Iranu w 1979 roku, sunnicka Al-Kaida zrodziła swoją bardziej radykalną wersję Islamskie Państwo. Adam Gadhan mówi w tym wywiadzie, że Al-Kaida nigdy nie zamierzała ograniczać się do jednego kraju lub regionu. Na jej czele stali arabscy dowódcy, ale początkowo była to organizacja głównie pakistańska, założona w 1988 roku w Peszawarze, inspirowana i nadzorowana przez pakistański wywiad.

Cel Bractwa Muzułmańskiego, Iranu, Al-Kaidy, ISIS, Boko Haram jest jeden i ten sam – wszechświatowy islamski kalifat. Chętni rekruci garną się do tych, którzy są bardziej brutalni i mają więcej zwycięstw. W cieniu czai się Turcja, marząca o odbudowie osmańskiego imperium i, podobnie jak niegdyś Japonia, marząca o rzuceniu rękawicy Zachodowi. Tu myślenie jest strategiczne, długofalowe, obliczone na wykorzystanie zwycięstw harcowników i wzajemne wyczerpanie się pretendentów do przewodzenia międzynarodowemu dżihadowi.

Pisząc ten list do Pani dostałem dwie wiadomości – pierwszą od znajomego muzułmanina z Egiptu, który przesłał mi tylko link do informacji o nowym wystąpieniu prezydenta Sisiego. Serwis angielskojęzyczny Ahram 14 lipca 2015 pisał m.in.

Prezydent Abdel-Fattah El-Sisi oskarżył Wielkiego Imama Al – Azharu Ahmeda El-Tayeba oraz innych duchownych o to, że nie podjęli wysiłku rozpoczęcia dyskursu o religii w Egipcie.

„To wy jesteście odpowiedzialni za ten religijny dyskurs i Bóg mnie zapyta, czy jestem z tego zadowolony, czy nie.”

„Rolą duchownych nie jest wygłaszanie kazań w meczetach ale propagowanie pokoju wśród ludzi.„

„Kiedy podczas ubiegłorocznej ceremonii podjąłem ideę religijnej rewolucji, nie miałem na myśli narzucania zmian przemocą, mówiłem raczej o zrewolucjonizowaniu naszego myślenia, aby było zgodne z naszymi czasami i prowadziło do poprawienia obrazu islamu.”

Czy obserwuje Pani dżihad tego egipskiego generała, który po ulicznych masowych protestach przeciw Bractwu Muzułmańskiemu został egipskim prezydentem? Czy możemy powiedzieć, że prowadzi dżihad przeciwko dżihadowi? Pani najwierniejsi komentatorzy bardzo go nie lubią. Podejrzewam, że bardziej podnieci ich druga wiadomość. Jest to wiadomość również z 14 lipca 2015 i również dotycząca Egiptu. Pochodzi z Jerusalem Center for Public Affairs. Z krótkiego doniesienia dowiadujemy się, że Egipt oskarża Turcję o inspirowanie i wspieranie działalności ISIS na Synaju. Egipska armia poinformowała o aresztowaniu oficerów tureckiego wywiadu. Egipcjanie podają nazwiska czterech aresztowanych na Synaju osób. Równocześnie wywiad izraelski poinformował, że Turcja zezwoliła na założenie co najmniej trzech obozów treningowych dla dżihadystów na swoim terytorium, w pobliżu granicy z Syrią i Irakiem. Działalność w tych obozach jest kierowana i nadzorowana przez wywiad turecki.

Było wiele wiarogodnych doniesień o cichym wspieraniu ISIS przez Turcję i nawet prezydent Obama powiedział nieśmiało, że Turcja mogłaby robić więcej w walce z terroryzmem ISIS.

Od obalenia w Egipcie prezydenta Mursiego Turcja otwarcie okazywała swoją wrogość wobec nowego rządu w Kairze i (całkiem otwarcie) udzieliła schronienia i wsparcia związanej z Bractwem Muzułmańskim egipskiej opozycji.

Podobnie jak wcześniej komunistyczna międzynarodówka była siedliskiem walczących ze sobą żmij, tak globalny dżihad pełen jest wewnętrznych konfliktów, a mimo to nieustannie rośnie w siłę. Jak się okazuje jest to siła potężniejsza od lokalnych armii i znakomicie dająca sobie radę z walczącą z nim międzynarodową koalicją krajów zachodnich. W organizacjach globalnego dżihadu niesłychanie popularny jest gest, który Janusz Korwin-Mikke wykonał w Parlamencie Europejskim. Niektórzy zastanawiają się nad dżihadem prezydenta Obamy, który również szuka porozumienia z najpoważniejszymi pretendentami do przewodzenia globalnemu islamskiemu dżihadowi – Iranem i Turcją.

Nie sądzi Pani, że żyjemy w ciekawych czasach?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com