Czy wy o takich rzeczach wiecie?

Czy wy o takich rzeczach wiecie?

Malgorzata P. Bonikowska


DSC05479
Czy wy o takich rzeczach wiecie?


Zaczęło się od tego, że obejrzałam film o niezwykłym spotkaniu uczniów jednej klasy po wielu dziesięcioleciach, które odbyło się we Wrocławiu. Oglądałam go poruszona do głębi. Takie spotkania zdarzają się nieczęsto. Kiedy po wielu wielu latach spotkałam się z kolegami ze Żmichowskiej na szkolnym zjeździe, było dużo emocji, ale tutaj… To nie był tylko zlot kolegów z ławy szkolnej, ale powrót do…? No właśnie – do czego? Nie do domu, nie do ojczyzny. Do młodości i czasów przyćmionych przez długie lata życia w innych rzeczywistościach. Do miejsca, które było domem, ale nagle brutalnie odebrano mu to imię. „Wiele czasu minęło, zanim nazywaliśmy tak jakiekolwiek miejsce na ziemi”, napisała organizatorka tego zjazdu.

W 2010 roku prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz gościł w swoim mieście wygnańców marca 1968 roku – ofiary chorego systemu i jego ludzi, którzy bez litości wyrwali z korzeniami tysiące Polaków żydowskiego pochodzenia, nie bacząc na niezabliźnione rany niedawnego Holocaustu, i z kraju, który kiedyś był dla ich przodków gościnnym schronieniem, wypędził ich przerywając nić odbudowywanego mozolnie życia.

Absolwenci VII LO im. Szolema Alejchema we Wrocławiu w 45. rocznicę ich matury postanowili spotkać się właśnie tam. Otrzymawszy list z taką sugestią prezydent Dutkiewcz zgodził się natychmiast. Przyjechali tam z całego świata, bo trafili w różne strony – USA, Kanada, Izrael, Szwecja, Anglia… Z 36 wyjechało 35. Wielu po raz pierwszy, wielu przełamując niechęć, żal i złość. Dali szansę sobie i miastu swojej młodości. Prezydent, głęboko wzruszony, witał, przepraszał za historię i dziękował im za tę szansę. Wręczył im klucze do miasta. Był serdecznym i gościnnym gospodarzem.

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i Sabina Baral
Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i Sabina Baral


Klasę reprezentowała na uroczystości Sabina Baral, jedna z wygnanych, mieszkająca od wielu lat w San Francisco. To ona zaczęła szukać kolegów z liceum – odnalazła 28 osób, przyjechało 21. Wygłosiła przejmujące wystąpienie na uroczystości w zabytkowym ratuszu, gdzie zadawała wielokrotnie pytanie: „Czy wy o takich rzeczach wiecie?” O czym? O rzucanych na nich – dzieci żydowskiej szkoły kamieniach, o przezwiskach i niechęci, o pierwszym i ostatnim dniu w polskich przedszkolu, z którego wróciła z pokrwawionymi stopami, bo do jej bucików ktoś wsypał pokruszone szkoło, o ranach noszonych w sercach przez ich rodziców, ale przede wszystkim o tym co stało się z nimi kiedy w 1968 roku rozszalała się atmosfera bliska pogromu. (Film z tego pamiętnego spotkania na końcu artykułu, poniżej)

Sabina Baral za namową ciotki, a zapewne też pod wpływem tego spotkania z dawnymi kolegami i z Polską, napisała książkę o swojej drodze z jednego do drugiego świata „Zapiski z wygnania”, wydaną w 2015 roku przez oficynę Austeria.

To pierwsza i jedyna taka książka – rok 1968 był opisywany przez historyków, dziennikarzy, ale nikt z samych wygnanych nie opisał dotychczas swojej własnej historii, starając się jednocześnie pokazać przejścia innych. Ta opowieść odciska nieporównanie głębsze piętno na czytelniku niż fakty, liczby, opracowania historyczne. Poznajemy odczucia 20-letniej dziewczyny, która musi pozostawić za sobą wszystko, co znała i kochała, chłopca, z którym planowali ślub, miejsca, ludzi, wspomnienia. Byli tacy, którzy zostali, więc były też trudne rozstania.

zapiski-z-wygnaniaSabina Baral szczegółowo opisuje przygotowania do wyjazdu, kontrole przez wyjazdem i na granicy. Jakby samo wygnanie nie było wystarczającym ciosem, sprawcy zgotowali Żydom upokorzenia i prawdziwe psychiczne tortury. Ci, którzy ukończyli studia, musieli za nie zapłacić. Ktoś aby wywieźć rower musiał zrobić kartę rowerową. Inny musiał wyremontować pozostawione mieszkanie dla tych, którzy je przejęli. Dokumenty wymagały setek pieczątek i potwierdzeń autentyczności – kompletowanie tych idiotycznych świstków trwało wieczność i kosztowało fortunę.

Wolno im było wywieźć wymienione w banku 5 dolarów na osobę. Nagle trzeba było sprzedać wszystko co możliwe i kupić cokolwiek mogło się przydać na banicji. Nie wiadomo jednak było co wolno wywieźć, bo nie było żadnych konkretnych przepisów. Wszystko sprzed 1945 roku było zakazane – meble rodzinne musiały zostać, podobnie wiele dokumentów, pamiątek rodzinnych. Niektórzy je szmuglowali, inni zostawiali. Sabina Baral opisuje perturbacje innych rodzin, ich próby poradzenia sobie z szaleństwem biurokracji i polityki. Wyjazd fali 1968 roku był rajem dla tych, którzy za łapówki robili wyjątki od nieistniejących reguł.

Wypełnienie w trzech egzemplarzach detalicznej deklaracji celnej było początkiem kolejnych szykan. Sabina Baral wspomina jak „przeszliśmy kilkudniową, mozolną i upokarzającą odprawę celną w zimnej jak kostnica hali ukrytej w czeluściach wrocławskiego Dworca Głównego”. Tam też łapówki potrafiły zdziałać cuda. Przy odprawie celnej pewnej rodziny znalazły się kamery aby pokazać społeczeństwu jakie to zrabowane Polakom dobra wywożą syjoniści.

I to jeszcze nie koniec. Na granicy w Zebrzydowicach kolejne przeszukania, kwestionowanie i rozkradanie misternie spakowanych rzeczy. Sabina straciła tam ważną część siebie – pamiętnik (nie wolno wywozić rękopisów!) – sama go podarła, żeby nie trafił w łapy celników, „zamykając w ten sposób moją dziewczęcą przeszłość”. Jej chłopiec, którego zapewnili, że będzie mógł wrócić do wagonu na ostatnie pożegnanie, już nie miał tam wstępu. Tak rozpoczęło się ich rozstanie.

Z Zebrzydowic niektórzy trafili do więzień – za jakąś bzdurę, która nie była wymieniona w deklaracji celnej.

Tam przekraczając tę granicę na zawsze, Sabina Baral, podobnie jak tysiące innych wygnańców nie mogła nie myśleć o tym, że „Wraz z nami kończy się żydostwo w Polsce, że jesteśmy ostatnim rozdziałem tej bogatej historii”.

Sabina Baral (Binder) na obozie studenckim, ostatnim przed wygnaniem z Polski

Sabina Baral (Binder) na obozie studenckim, ostatnim przed wygnaniem z Polski


Czytaj dalej tu: Czy wy o takich…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com