Stola: Pochwały Polin górują nad zarzutami niczym Himalaje
Kacha Szaniawska
Fot. Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland, cc, Flickr.com
Niektóre z pomysłów na ulepszenia narobiłyby więcej szkody niż pożytku – mówi dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich.
Kacha Szaniawska: Wystawa główna Polin została otwarta w październiku 2014, wkrótce pojawiły się głosy krytyczne, m.in. Joanny Krakowskiej czy Jerzego Halbersztadta. Deklarował pan, że „reagowanie na opinie publiczności to część projektu muzeum” – czy w związku z tym ktoś nad wystawą nadal pracuje? Teraz sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, bo wystawę krytykują jej współtwórcy.
Dariusz Stola: Ciekawie zaczynamy tę rozmowę: już pierwsze pani zdanie wprowadza przyszłego czytelnika w błąd. Przecież tym, co uderza w reakcjach na otwarcie wystawy, nie są liczne głosy krytyki, ale jej zaskakująco marginalna skala i niespotykana przewaga ocen pozytywnych. Z prasy polskiej i zagranicznej, radia, telewizji i portali internetowych zebraliśmy dosłownie tysiące wypowiedzi o naszej wystawie stałej. Zaledwie kilka z nich – mniej niż 1% – jest krytycznych. Co prawda argumenty należy ważyć, a nie liczyć, ale i pod tym względem pochwały muzeum, zamieszczane w najpoważniejszych tytułach, górują nad zarzutami niczym Himalaje. Dziwne, że pani tego nie zauważyła. Kilkadziesiąt cytatów z ważniejszych tytułów krajowych i zagranicznych znajdzie pani na naszej stronie. Mnie zastanawia, co sprawiło, że tak wielu autorów z bardzo różnych gazet i portali – od „New York Timesa” po pisma powiatowe w różnych częściach Polski – poświęciło muzeum tak wiele uwagi i oceniło wystawę tak pozytywnie.
Także spośród twórców wystawy – a samych historyków zaangażowanych w jej powstanie było kilkudziesięciu – zdaje się tylko trzy osoby skrytykowały publicznie parę jej fragmentów, a kilka innych osób mówi, że to albo owo można było zrobić lepiej, co jest oczywiste. Nie znam żadnego historyka dziejów Żydów, który oceniłby wystawę negatywnie, a wiosną tego roku, podczas zorganizowanej w muzeum konferencji, obejrzała ją i dyskutowała o niej ponad setka specjalistów z trzech kontynentów. Pani teza, że „sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej” jest po prostu gołosłowna.
Oczywiście na wystawie są błędy – jest przecież olbrzymia i stworzyli ją ludzie, a nie Pan Bóg. Jesteśmy wdzięczni tym wszystkim, którzy zwrócili nam na nie uwagę. Jak każda narracja, wystawa jest też wybiórcza, ma swoje założenia i tezy, na temat których były, są i będą dyskusje. Historycy różnią się w opiniach na wiele tematów i twórcy wystawy musieli siłą rzeczy wybierać między rozbieżnymi opiniami, przez co wystawa nie zadowala wszystkich we wszystkim, ale to były wybory między opiniami dopuszczalnymi, uzasadnionymi. To właśnie dzięki ożywionej dyskusji historyków przez ostatnie 30 lat, dzięki rozwojowi studiów polsko-żydowskich od lat 80. XX wieku, treści wystawy są tak przemyślane. Zachęcam do przeczytania katalogu wystawy, w której autorzy przedstawiają bliżej lub wyjaśniają tezy, które wystawa pokazuje za pomocą eksponatów, obrazów czy cytatów z różnych dokumentów historycznych.
Skrzętnie zbieramy uwagi do wystawy i jesteśmy wdzięczni tym, którzy poświęcili swój czas, by podjąć z nią dyskusję. Wystawa potrzebuje dyskusji – jak każda interpretacja przeszłości. Gdy ta dyskusja ujawni, że jakiś fragment wystawy wymaga zmiany, to będziemy ją zmieniać. Z myślą o takich potrzebach sformułowaliśmy procedurę wprowadzania takich zmian, którą zatwierdziła niedawno Rada Muzeum. Notabene ma ona pozwolić na zmiany, ale też chronić wystawę przed zmianami pochopnymi. Niektóre z pomysłów, jak uczynić wystawę jeszcze lepszą, narobiłyby więcej szkody niż pożytku.
A czyje były te pomysły?
Czytaj dalej tu: Pochwały Polin…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com