Siostra Aleksandra od chasydów

Siostra Aleksandra od chasydów

Szczęście, miłość, dzieci, sukcesy w interesach, wymarzone studia – to wszystko można zdobyć w Leżajsku. Wystarczy poprosić o pomoc Matkę Boską ze słynącego z cudów obrazu lub nieżyjącego od 228 lat cadyka. Najlepiej podczas dorocznej pielgrzymki chasydów (która w tym roku trwa od 1 marca – przyp. red.).
Chasydzi w Leżajsku

– Widzieliście ich już? Przyjechali ci nasi Żydzi? Dużo ich jest? – pyta z błyskiem w oku siostra Aleksandra z Domu Pielgrzyma przy klasztorze ojców bernardynów w Leżajsku. Wszędzie jej pełno. Niczym duch znika w jednych drzwiach, by znienacka wychynąć z innej strony. Robota pali jej się w rękach. Gdy jednak przychodzi tych kilka wyjątkowych wczesnowiosennych dni, nawet ona nie potrafi ukryć zaciekawienia. Ani ekscytacji. Nie jest w tym uczuciu odosobniona.

W leżącym w dolinie Sanu podkarpackim miasteczku mieszka na co dzień 14 tysięcy ludzi, lecz raz w roku jego populacja znacząco się powiększa (w tym roku pielgrzymi przyjadą dwukrotnie – przyp. red.). Leżajsk wybiera się wtedy w podróż w czasie. Ulicą Górną wędrują setki mężczyzn ubranych w czarne odświętne chałaty oraz kobiety w perukach i długich płaszczach. Chodzą pojedynczo, parami i w grupach. Ci pierwsi noszą maleńkie modlitewniki, Torę owiniętą w biały materiał; pchają taczki z koszernym jedzeniem.

Chasydzi w Leżajsku

Spacerom towarzyszy skoczna muzyka. Czasem kilku przybyszów obejmuje się ramionami i zaczyna śpiewać oraz tańczyć. Niektórzy mają pejsy i kapelusze, inni – brody i futrzane czapki.

Od czasu do czasu ktoś znika w jednym z namiotów ustawionych przy ulicy lub w pomieszczeniach wynajętych na parterach domów. Ich drzwi są zawsze szeroko otwarte. Na długich stołach czeka herbata, kawa z mlekiem, posiłek. Do tych jadłodajni kobiety nie mają wstępu; po poczęstunek muszą udać się do jednego z miejsc na uboczu.

Chasydzi w Leżajsku

Ulica prowadzi na cmentarz z grobem cadyka Elimelecha. To ten mędrzec, zmarły w 1787 roku, przyciąga do Leżajska rozhasany chasydzki tłum. Wzdłuż drogi wiodącej do grobu stoi prowizoryczny płot opięty czarną folią – tak by nie było można zobaczyć, co jest po drugiej stronie. Ogrodzenie oddziela świat mężczyzn od świata kobiet. Oni chodzą po lewej stronie, one mają prawą. Na końcu męskiego szlaku są wrota do ohelu cadyka, czyli grobowca przypominającego domek.

Wewnątrz wszyscy się modlą, kołyszą jak w transie i nucą, tak jakby śpiewał w nich Stwórca. Bo kiedy zapytano cadyka Elimelecha, jak wyjaśnić słowa psalmu „Dobrze jest śpiewać naszemu Bogu”, odrzekł: „Dobrze jest, gdy człowiek sprawia, że Bóg w nim śpiewa”.

Chasydzi w Leżajsku

Czytaj dalej tu: Siostra Aleksandra od chasydów


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com