Wielki Bal w Sztokholmie 16 kwietnia 2016 zorganizowany przez Fride Schatz
autor: Ewa Korulska (Szwajcaria)
Piękna, elegancka sala, długie stoły, obrusy w odcieniu błękitu …kolor tak bliski sercu każdego Żyda…
Z estrady wita nas przyjaźnie wierny Axel – Wasz opiekun i towarzysz z tamtych lat, świadek pierwszych Waszych przeżyć na tej szwedzkiej ziemi, zawsze pomocny w doli i niedoli… Podziwiamy jego piękną polszczyznę! My niestety nie zrobiliśmy postępów w szwedzkim, lecz czujemy bez slow jak bardzo związał sie on z Wami przyjaźnią, która trwa juz 46 lat…. Zycie cale! Jak bardzo ceni sobie wasza wyjątkową generacje imigrantów – najlepsza ze wszystkich! Oby te dzisiejsze generacje mogły wziąć Was za przykład i także kiedyś w przyszłości wypełnić te świąteczną sale serdeczna zabawa!
Po przemowach, pora na rozrywkę:
Świetna grupa Janusza Tencera na gościnnych występach :
Na scenie małżeńska para szykuje stół na przyjecie: biały obrus, szabasowe świece, czulent-bigos, wszystko ma być doskonale dla słynnego gościa, co przyjechał z daleka…
Małżeństwo stare i dobre, wiec kloca sie trochę… Skąd my to znamy ? 🙂
On – poczciwy niedźwiedź w czapce, ona – energiczna rzadzicielka, nie daje mu spokoju: ploteczki, dociekania, jakieś małżeńskie wymówki i zawracanie glowy….jak to baba… Niedźwiedź znosi to z filozoficznym spokojem i wytrenowana latami cierpliwością……samo życie..
Każdy komentarz ilustrowany jest piosenka…. i o podstarzałym podrywaczu którego nikt juz nie myśli podrywać, i o tym panu co szuka mamusi zamiast zony, o za szybko mijających latach, o sztuce gotowania czulentu, i o nowych życia urokach….
Każdy może sie odnaleźć w tych słowach i pośmiać z samego siebie…
Śpiewają Janusz, Benek, Helena…. a wszyscy doskonali!
Czas na bufet, a wokół niego krzątanina, podjadanie, i dalsze przywitania….
Nowe twarze, i te znajome, co w miarę kolejnych spotkań staja sie nam coraz, bliższe i droższe…. I całusy, i wspominki, i nowe fajne plany… Az w glowie sie kreci od tych bogactw…

Po kolacji następne występy. Ben Auerbach śpiewa Yiddish Blues
a Magda Stoltz “46 lat”, które stało sie hymnem tego pokolenia… Wtórujemy jej refrenem i łezka w oku…

Potem Frida Schatz wita nas ze sceny tak ciepło i serdecznie ze każdy czuje ze był osobiście zaproszony…. Ona posiada cenny sekret tej rodzinnej atmosfery, tej szczodrości i gościnności na 140 osób!
Na zakończenie tych występów Frida śpiewa piosenkę o pięknym Israelu „Eretz, Eretz”, kraj o błękitnym niebie i miodowym kolorze słońca, kraj, w którym Frida przeżyła wiele lat i który zawsze będzie jej ojczyzna. Czujemy wszyscy, jakie znaczenie ma ta piosenka dla Fridy.
A potem śpiewy jej…. i tance… tance… tance… Wszyscy tańczą!!! Bo i jakże tu usiedzieć przy Fridy muzyce? Przy tej naszej wesołej, żydowskiej muzyce, co sama podrywa i łaskocze w nogi? Wiec tańczymy i tańczymy, do utraty tchu… do przytulania…. do późnej nocy… Aby rozstać się zmęczeni, z ciepłem w sercu i muzyka w glowie, i maszerować do domu naszych gościnnych przyjaciół otuleni magiczna wiosenna mgłą, co nadaje ratuszowi i uliczkom nierealne kształty….
Fredziu droga, dziękujemy Ci najmocniej za Twoja serdeczność, za świąteczną gościnę jakby we własnym domu. Ty o wszystkim pomyślałaś, zadbałaś o każdy szczegół, i włożyłaś cale serce abyśmy tak świetnie sie bawili, i ciałem i dusza…
I dziękujemy wspaniałym Artystom, co trafili nam do serca wzruszeniem i śmiechem…
Juz cieszymy sie na następne z Wami spotkanie w Warszawie i w listopadzie na następnym balu w Sztokholmie, który zorganizuje Frida!!!
Bo mówimy jednym językiem, i wszyscy dzielimy emigrancki los, choć życie każdego z nas jest unikalne i jedyne. A i wszyscy starzejemy się sie po równo…..wiec pośmiejmy sie z samych siebie choćby jeszcze raz!
Ewa Korulska



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
