Kim jest Żyd, do którego tęskni Rafał Betlejewski?

Kim jest Żyd, do którego tęskni Rafał Betlejewski? Czy może to raczej Żyd, za którym tęskni? – polemika

red. Ewa Lenna Rosowska


słuchaj radia

 


marc-chagall-8
M.Chagall

Pytanie, co to za postać Żyda, którą wykreował artysta, i za którą to postacią uparcie tęskni, pozostaje otwarte. A zatem kim jest? Nie, to nie współczesny mieszkaniec dowolnego kraju Świata (minus Polska), i z całą pewnością – nie mieszkaniec Izraela (o swoim stosunku do państwa Izrael i jego mieszkańców Rafał Betlejewski informował wiele razy m.in. na antenie Radia TOK FM i RDC).

A więc, ten wytęskniony, milczący Wielki Nieobecny , to raczej bohater powieści Singera, obrazów Chagalla, musicalu „Skrzypek na dachu” (bo już raczej nie powieści Szolema Alejchema). Czarny chałat, blada twarz, cieniutkie precelki pejsów- bujający się gdzieś między niebem i ziemią Abram albo Mosze. (Nawet nie wiem, jakie imię mógłby nosić taki uniwersalny, cichy, nieprzeszkadzający Żyd. Które z żydowskich imion przetrwało w polskich głowach?)

Co jest złego w akcji plastycznej, w działaniu w przestrzeni, w performansie „Tęsknie za tobą Żydzie”??
Czemu wywołuje furię po stronie katolików, narodowców, Żydów i antysemitów? I czemu budzi też moją głęboką niechęć?

Gdyby oceniać to zupełnie obiektywnie – mówilibyśmy o akcji, happeningu, wydarzeniu wynikającym z wrażliwości artysty. Wiele znam osób, które reagują emocjonalnie na sytuacje społeczne, historyczne i wykorzystując artystyczne środki wyrazu opowiadają o swoich odczuciach i uczuciach.

W przypadku akcji „Tęsknię za tobą Żydzie” jest – podobnie jak w przypadku np. „Piramidy zwierząt” Kozyry czy „Pasji” Nieznalskiej – drastyczna granica między tymi, którzy akceptują czy popierają a tymi, którzy kategorycznie odrzucają koncepcję i wykonanie projektu. A może nawet główną ideę performance’u.

Więc – obiektywnie – spełnione są wszelkie podstawowe potrzeby twórcy. Jego praca została zauważona, wzbudziła kontrowersje, dyskusje, zaczęła żyć własnym życiem. Doszło do akcji na świeżym powietrzu ( malowanie, domalowywanie, zamalowywanie, kolejne malowanie napisu ), naparzanki słownej w Internecie, kilku wypowiedzi pisemnych i słownych autora projektu w Medium Publicznym.

Pytanie: czy istotą akcji miało być obracanie się wkoło autora i napisu? Jaki głębszy sens miał towarzyszyć tej pracy?

Jeśli uwierzyć w pytanie malowane na murze, w jego czyste intencje, powróćmy do kwestii – kim jest osoba, za którą tęskni Rafał Betlejewski?

Z całą pewnością można powiedzieć, kim nie jest domniemany bohater wydarzenia. Otóż, nie jest to torturowany i spalony na stosie mieszkaniec Poznania z roku 1399. Z całą pewnością też nie poniżany, wypędzany z miasta, oznaczony łatą bądź spiczastą czapką mieszaniec I Rzeczypospolitej. Nie ten, kogo ciągnięto za brodę, topiono, okradano i wyśmiewano przez następne stulecia. I nie jeden z zamordowanych przez wojsko Hallera w 1918. Nie pięcioletni Abramek Szenker zastrzelony prze oenerowców czy innych wszechpolaków na warszawskim chodniku 1 Maja 1937 roku. Nie małżeństwo Minkowskich z Przytyka – zmarli z roztrzaskanymi czaszkami, bo ratowali swe dzieci przed niespodziewaną wizytą katolickich sąsiadów. Nie są to setki i tysiące poturbowanych, pobitych, ośmieszonych, poniżonych, spauperyzowanych mieszkańców II RP. Nie są to stłoczeni w gettach, przerażeni mieszkańcy Wielunia, Łasku, Bełchatowa i Konina. Nie jest to żadne z 15 tysięcy dzieci poniżej 14 roku życia z łódzkiego getta, zagazowanych w ciężarówkach w Chełmnie nad Nerem. Nie są to ukrywający się w jamach, stogach słomy i piwnicach uciekinierzy z transportów, obozów i gett. Nie są zesłani na Sybir, i nie są powracający z ZSRR, witani kamieniami i wyzwiskami ostatni polscy Żydzi. Nie są ci wyrzucani z pociągów, ani zabici w Kielcach. Nie wypędzeni z Polski w 1968 i 69.

Więc kto??

A gdyby gdzieś na Wołyniu na murze wymalowano napis: „Tęsknię za tobą Polaku”? O czym byśmy myśleli? O tkliwym wspomnieniu obsypanej białym kwieciem jabłoneczki przed drewnianym domkiem? Czy o prababce z rozprutym brzuchem?

Akcja doprowadziła do eskalacji wyzwisk, do przywołania gazu, Adolfa Hitlera, Shoah. Jest nieudana. Jest zła.

Kiedyś Sandauer napisał, że filosemityzm to w istocie inna twarz antysemityzmu. Tak, w tym protekcjonalnym „Żydzie”, w tym braku refleksji, w tej pewności siebie jest coś niedobrego.

A najgorsze jest chyba to, że reakcje, które towarzyszyły akcji nie powiedziały niczego nowego. Nie ma żadnej tęsknoty. Nie ma żadnej refleksji. Jest kastet i pałka.

Może akcja: „Zapytaj się babci, skąd ma maszynę do szycia” ? Albo „Poszukaj, kto podpisał się na twoim krześle” byłyby ciekawsze?

Tego samego dnia, kiedy Rafał Betlejewski pisał na murze: ”Tęsknię za tobą Żydzie” w publicznej ( państwowej? narodowej?) telewizji Rafał Ziemkiewicz zwierzał się panu Pospieszalskiemu, że: ”przedwojenny ONR nie lubił Żydów, ale nie lubili ich wszyscy. Nawet Giedroyć chciał ich wyrzucić z Polski!” Tym złotym myślom przysłuchiwała się rosła i oznakowana opaskami młodzież oenerowska. Wstyd to nie jest dobre słowo. Obrzydlistwo, kłamstwo, głupota – to ciągle zbyt słabo.

Nie ma słowa parlamentarnego, którego mogłabym użyć w stosunku do osób, które w tak podły sposób kłamią, przeinaczając historię. Dziwię się tylko oenerowcom, że nie wstali i nie zaczęli w studio (w końcu program był ponoć „na żywo”) protestować, że nie po to ich partia została rozwiązana po raptem trzech miesiącach istnienia w 1934, a wielu jej członków działając nadal, już nielegalnie, narażało swoje zdrowie i życie ganiając się z Policją, siedząc w Berezie i aresztach, żeby teraz jakiś wygodny „publicysta” mówił, że: „ONR nie lubił Żydów”!!! Nie lubić to można kaszanki albo pietruszki w zupie! Prawdziwi narodowcy Żydów nienawidzili żywiołowo, mordowali, bili, podpalali, wysadzali w powietrze, tłukli, łamali kości, wybijali oczy. A jeśli nie tylko ”publicysta” nie ma o tym pojęcia, ale też chłopcy i dziewczęta z zielonymi opaskami to gówno wiedzą, co znaczy nacjonalizm a la polonaise.

Zrzut ekranu 2016-03-13 o 21.32.53[6]

To dla was napisałam „Tajemnicę pana Cukra”. Za jedyne trzydzieści parę złotych, a na przecenie pewnie za dwie dychy – dowiecie się, jak czternastolatkowi wypłynęły jelita z brzucha, bo opętany nienawiścią wszechpolak, endek czy inny zmanipulowany nacjonalista podłożył bombę pod Synagogą w Sosnowcu. Nie słyszeliście nigdy o Przytyku? O Mińsku Mazowieckim? Częstochowie? O Lidze Zielonej Wstążki, o „corocznym wstydzie” na wyższych uczelniach?

Kiedy dowiecie się, jak żałosne jest skakanie do cudzej melodii, wypełnianie rozkazów otumanionych „kierowników” i przywódców”, zedrzecie swoje zielone opaski razem z rękawami, a zielone sztandary, w najlepszym wypadku, przeznaczycie do przetarcia podłogi.

I w publicznych (państwowych? narodowych?) studiach telewizyjnych i radiowych przestaną straszyć zdeprecjonowane ideały z formaliny.

Takie to dwie strony medalu objawiły się pewnego kwietniowego dnia w Polsce, anno domini 2016.
A czereśnie kwitną, jak co roku.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com