Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata ledwie stać na wieńce

Bohaterowie II wojny światowej od lat żyją w biedzie i umierają w samotności. Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata ledwie stać na wieńce

Magda Łucyan / Źródło: Fakty TVN



Historie, których nie kalkulowano. Bezinteresowne działania ratowania życia, za które w Polsce groziła kara śmierci, mogą przestać być nagradzane. A wszystko przez problemy finansowe. Stowarzyszenie „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata” odznacza medalami Polaków, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Żydów. O pięknie idei od lat mówią politycy wszystkich opcji a towarzystwu pomaga jedynie strona żydowska. Ostatni żyjący Polacy z trudem zrzucają się na wieńce. 

Z blisko 7 tysięcy Polaków, którzy zostali odznaczeni medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”, żyje tylko 250 osób. Wszyscy, którzy otrzymali wyróżnienie, są na liście, które prowadzi Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Gdy ktoś umiera, wykreślają go z listy, płaczą i zastanawiają się, skąd wezmą pieniądze, by uczcić pamięć o tych, którzy odeszli. Towarzystwu sprawiedliwych pieniędzy brakuje na wszystko – także na wieńce i nekrologi. – Wycierają sobie gębę ten i ów – przedstawiciel władzy – że my mamy „Sprawiedliwych”. Chełpią się. To jak my tak sobie gębę wycieramy, że myśmy (Polacy – przyp. red.) ratowali, to teraz ratujcie tych, co ratowali! A to nie w głowie nikomu – żali się Joanna Sobolewska ze Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” w Polsce.

Sami pomagają, im nie pomaga nikt

Towarzystwo działa od 30 lat i przez te wszystkie lata walczy o finansową pomoc od państwa. Państwo pomogło tylko raz –prezydent Lech Kaczyński dał im 3 tysiące złotych – kupili wtedy komputer. – Największym bólem serca jest to, że nie mamy żadnych dotacji. Żadnych, które by pozwalały w jakiś sposób, chociaż skromny, dysponować tymi pieniążkami – mówi Alicja Szczepaniak-Schnepf z Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Choć od lat – o bohaterskich Polakach, którzy ratowali Żydów – mówią politycy wszystkich opcji, Towarzystwu pomaga jedynie strona żydowska. Gmina wyznaniowa rocznie przeznacza na ten cel ponad 40 tysięcy złotych. Pieniądze idą na zapomogi dla najbardziej potrzebujących. – Nie mają na opał, nie mają na lekarstwa, nie mają na lekarza, bo nie mogą się dostać. Nie mają na jedzenie – wylicza Joanna Sobolewska ze Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” w Polsce. – Jeżeli są zapraszani na jakieś uroczystości, są na tyle starzy, że nie mogą korzystać z komunikacji miejskiej. Biorą więc taksówkę, a wtedy nieraz muszą zrezygnować z posiłku – mówi Lena Klaudel z Fundacji „From the Depths”.

Ci wszyscy ludzie są niezwykle skromni i bardzo niechętnie mówią o swoich potrzebach. Chętnie za to opowiadają o ciężkich czasach wojny. – Odznaczenie to dostałem za uratowanie 54 osób narodowości żydowskiej – wspomina Józef Walaszczyk odznaczony medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Józef Walaszczyk do okupowanej Warszawy przywoził jedzenie, a do getta przemycał wszystko, co mogło być tam przydatne. Pomagał też swojej ukochanej – Irenie –której wiele razy ratował życie. Gdy gestapo zabrało ją, wraz z całą grupą młodych Żydów, żeby ją uwolnić, musiał zebrać kilogram złota w 5 godzin. – Szedłem po znajomych i wygarniałem wszystko, co mieli. Żony, nie żony, panowie złote papierośnice oddawali. I na piątą miałem to złoto – wspomina Józef Walaszczyk.

Nie czują się bohaterami

Z kolei Czesława Żak – także odznaczona medalem – razem z rodzicami ukrywała w domu 14 osób. Wszyscy przeżyli. Jednak ani ona, ani żaden ze Sprawiedliwych nie czują się bohaterami. – Czy to jest bohaterstwo? To jest po prostu ratowanie człowieka – mówi Czesława Żak. Podobnie jak Józef Walaszczyk, który mówi, że czuł, że był potrzebny. – Spełniłem swój ludzki obowiązek. Nie czuję się bohaterem – mówi Walaszczyk. Uhonorowanymi zaszczytnym medalem Polska powinna się chwalić na całym świecie. Niestety od lat żyją w biedzie i umierają w samotności. 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com