Jan T. Gross w rozmowie z Jarosławem Kuiszem i Karoliną Wigurą

Czy oni Boga się nie boją?

Karoliną Wigurą
Jarosław Kuisz


„Niech ludzie dowiedzą się, co działo się w tym kraju. Niech poznają własną historię”. Jeśli tego nie dopilnujemy, pozornie scementowana polska wspólnota zacznie rozchodzić się na wszystkie strony. Przeciw akcentowaniu wyłącznie jasnych stron polskiej historii przez PiS zdecydowanie protestuje autor „Sąsiadów”, Jan Tomasz Gross.

Jarosław Kuisz: Dlaczego nagle wrócił temat Jedwabnego?

Jan Tomasz Gross: Chcecie, żebym ja to tłumaczył? Ten kolejny idiotyzm? Po prostu wariaci rozbijają polskie państwo na wszystkie możliwe strony. Nadchodzi także rewizja historii najnowszej. Ten nowy reżim przemyślał sobie dotychczasowe doświadczenia, więc będzie chciał kontrolować to, co jest, i to, co będzie. Żeby to zrobić, trzeba zawładnąć również tym, co było – a Jedwabne to jest właśnie część publicznej i dobrze widocznej historii. I to część bardzo przykra, bo psuje tę szlachetną, wspaniałą wizję Polski, która ma być promowana za ok. 100 mln zł na całym świecie. Najlepiej więc, by sprawa Jedwabnego po prostu zniknęła.

JK: Czy przygotowane przez zawodowych historyków opasłe tomy na temat tragedii, jak choćby wydane przez Instytut Pamięci Narodowej „Wokół Jedwabnego”, można tak po prostu wyrzucić za burtę?

JTG: Nie, ale dzieciom w szkołach można w ciągu najbliższych 5 lat mocno namieszać w głowie.

Karolina Wigura: Czy ktokolwiek uczył dotąd dzieci w szkole o Jedwabnem?

JTG: Były szkoły w Polsce, gdzie uczono na lekcjach historii o Zagładzie. Poznałem wielu nauczycieli bardzo przejętych tą tematyką, biorących udział w szkołach letnich na Uniwersytecie Jagiellońskim, czy warsztatach organizowanych przez Forum Dialogu. Ale teraz nowe władze będą myślały o tym zgodnie ze słynną formułą Jacka Kurskiego – „ciemny lud to kupi”. A co będą serwować „ciemnemu ludowi”, mogliśmy usłyszeć niedawno od nowego prezesa IPN-u i minister edukacji…

Jedwabne to bardzo przykra część historii Polski, bo psuje tę szlachetną wizję Polski, która ma być promowana za 100 mln zł na świecie. Najlepiej więc, by ta sprawa zniknęła.

Jan Tomasz Gross

KW: Mam wrażenie, że nie traktuje pan naszych pytań poważnie.

JTG: Ależ skąd, bardzo poważnie. Ale nie mogę powstrzymać się od ironii, bo to jest jak grom z jasnego nieba, żeby takie absurdy wygadywali ważni urzędnicy państwowi, a nie jacyś przypadkowi ludzie z tzw. marginesu, mający swoje prywatne uprzedzenia. Chodzi o to, że te dwie sprawy – mamy tu do czynienia w istocie z dwiema sprawami, chodzi o Jedwabne i pogrom w Kielcach – wykładają na stół wątek agresywnego i morderczego antysemityzmu Polaków w kontekście II wojny światowej i powojnia. Jeśli podważy się rolę Polaków w tych dwóch wydarzeniach, jeśli się powie: to po prostu Niemcy zrobili, albo: to po prostu była prowokacja [* ostatnio np. dziennikarz Krzysztof Wyszkowski w Polskim Radiu powiedział, że pogromy w Jedwabnem i Kielcach były prowokacjami – przyp. red.], to znika cała historia antysemityzmu, który wyrasta z endeckiego i ONR-owskiego przekazu; z przekazu Kościoła katolickiego, który przed wojną był niesamowicie agresywny.

KW: Rozmawiałam ostatnio z bardzo inteligentną osobą z polskiego rządu. Zapytałam, dlaczego nie możemy w Polsce budować mądrego modelu pamięci, opartego na szerokiej perspektywie, w której Polacy odgrywali bardzo różne role: bohaterów, ofiar, sprawców, biernych obserwatorów… Odpowiedziała, że jej zdaniem to zbyt zniuansowane, nikt tego nie zrozumie, ludzie oczekują prostych komunikatów…

JTG: Prezes oczekuje.

JK: Naprawdę oczekuje akurat tego? Z książek i wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wynika jasno, że nie jest antysemitą.

JTG: A co to znaczy, nie jest antysemitą? Przecież to jest idący ramię w ramię z ojcem dyrektorem duchowy spadkobierca endecji i ONR-u, które z miłości do Żydów, o ile mi wiadomo, nie zasłynęły. A poza tym to jest człowiek, który bez zahamowań potrafi powiedzieć dowolne rzeczy na każdy temat. Przypomnijcie sobie retorykę, jakiej używał wobec uchodźców – a więc niechrześcijan, o ciemniejszym kolorze skóry, wśród których jest wielu brodatych mężczyzn, o wełniastych włosach, mówiących innym językiem – że przenoszą pasożyty i pierwotniaki! To jest nienawiść rasowa w najgorszym wydaniu. W Polsce to jest otwarty antysemicki kod, który społeczeństwo natychmiast chwyta.

Jeśli się podważy rolę Polaków w Jedwabnem i Kielcach albo powie, że to była prowokacja, to znika cała historia antysemityzmu wyrastającego z endeckiego i ONR-owskiego przekazu.

Jan Tomasz Gross

czytaj dalej tu:  Czy oni Boga się nie boją?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com