Więcej niż pogrom. Wywiad z reżyserami filmu „Przy Planty 7/9”
MICHAŁ BOJANOWSKI
“Przy Planty 7/9” reż. Michał Jaskulski i Lawrence Loewinger
22 CZERWCA ODBYŁA SIĘ PREMIERA FILMU „PRZY PLANTY 7/9” W REŻYSERII LAWRENCE LOEWINGERA I MICHAŁA JASKULSKIEGO. CI, KTÓRZY LICZYLI NA KOLEJNE STARCIE W PRZEPYCHANCE O PRAWDĘ NA TEMAT POGROMU KIELECKIEGO, BĘDĄ ZAWIEDZENI.
MICHAŁ BOJANOWSKI: SKĄD POMYSŁ NA FILM O BOGDANIE Z KIELC?
Lawrence Loewinger: Na początku chciałem pokazać amerykańskiego artystę, który pracował nad pomnikiem upamiętniającym pogrom, ale na konferencji prasowej dotyczącej pomnika w Kielcach poznałem Bogdana Białka, redaktora naczelnego „Charakterów” i choć nie rozumiałem nic z tego, co mówił po polsku, od razu stało się jasne, że w tym człowieku jest coś niezwykłego, przykuwającego uwagę, bardzo ciekawego. Miał w sobie pasję i poczucie moralnego obowiązku. Gdy okazało się, że historia pomnika nie jest zbyt interesująca, skupiliśmy naszą uwagę na Bogdanie, ale nadal nie był on centralną postacią filmu. Stał się nią dopiero 3 lata później.
„Przy Planty 7/9”
O CZYM WŁAŚCIWIE JEST WASZ FILM?
LL: Zdecydowaliśmy nakręcić film o konkretnym człowieku i jego misji budowania pojednania między Polakami i Żydami. Nie chcieliśmy pokazać historii pogromu, a wieloletni wysiłek Bogdana, żeby zmienić coś w świadomości ludzi. Interesowała nas ta relatywnie mała grupa osób, która wraz z nim prowadzi własną, niespecjalnie głośną krucjatę inicjującą dialog, łączącą Kielce ze społecznością żydowską na świecie. Chcieliśmy pokazać, jak oddziałuje to chociażby na mieszkańców miasta. Nawet Jan Gross przyznał, że jest zaskoczony zmianami, które tam zaszły, że nie ma już choćby antysemickich graffiti na murach.
Michał Jaskulski: Kiedy miał powstać pomnik, zrodziło się wokół niego wiele kontrowersji. Pytano, czy powinno się w ogóle upamiętniać pogrom? Zażarcie dyskutowano, czy była to sowiecka prowokacja. Mówiono, że przecież nikt nie wie, co dokładnie się wydarzyło. I tak dalej. Mogliśmy zrobić film, który pokazałby, jak Żydzi i Polacy się kłócą, przedstawić obraz tego, że po 60 latach temat pogromu wywołuje gorące emocje bez sensownych wniosków. Tymczasem Bogdan nadał sens całej historii.
CO NAJBARDZIEJ WAS ZADZIWIŁO?
MJ: Bogdan mówił o współczuciu zarówno dla Żydów, jak i dla Polaków, co nie jest typowe. Jego spojrzenie wykracza poza żydowską czy polską perspektywę, patrzy na ludzi przede wszystkim przez pryzmat ich człowieczeństwa. O wojnie zazwyczaj myślimy bardzo kategorycznie, skrupulatnie dzielimy ofiary na nasze i ich, a gdy pojawia się wątek żydowski, zaczyna się zazwyczaj awantura. Bogdan zwraca uwagę na coś innego:
w Polsce nie mamy empatii nawet dla samych siebie.
Nie zastanawiamy się nad tym, jaki straszny wpływ wywarła na nas wojna – patrząc z perspektywy głodu, strachu o własne życie, czy tego, jak układały się relacje między Polakami a Żydami. Na stosunek Polaków do Żydów wpłynęło też to, że narzucono im rzeczywistość, gdzie Żyd nie był człowiekiem. Można go było bezkarnie ograbić, zgwałcić, zamordować. Jedyna rzecz, jakiej Polakom zabroniono robić w stosunku do Żydów, to pomagać im. To jest perspektywa, która pozwala w jakimś stopniu zrozumieć postawę wielu osób.
UKAZYWANIE W FILMIE GŁÓWNIE POGLĄDÓW BOGDANA DAJE ZŁUDZENIE, ŻE WIĘKSZOŚĆ MIESZKAŃCÓW KIELC REPREZENTUJE PODOBNE POGLĄDY.
MJ: Ludzie, którzy naprawdę myślą, że powinni wypowiedzieć się w kwestii pogromu, to z reguły starsze osoby, które nie mogły o nim mówić przez lata komunizmu. Nie było dostępu do dokumentów, utajnionych ze względu na udział w pogromie milicji i wojska. Dlatego całe pokolenia wychowały się wierząc w teorie konspiracyjne i głośno to teraz manifestują. Inni nie podejmują tematu w ogóle, bo po prostu nie wiedzą o nim za dużo. Nawet jeśli spojrzy się na artykuł o pogromie w polskiej wersji Wikipedii, znaczna jego część to teorie konspiracyjne. Nie próbuje się zrozumieć tamtych czasów.
POJAWIAJĄ SIĘ W FILMIE DWAJ STARSI PANOWIE, KTÓRZY ŻĄDAJĄ PRAWDY.
MJ: To są te same osoby, które później przychodzą na debatę. Należą do stowarzyszenia, które broni dobrego imienia Polski. Krzyczą, że wszystko jest winą Żydów, że Żydzi zorganizowali pogrom. Szukaliśmy ludzi, którzy reprezentują takie poglądy, żeby też mogły się wypowiedzieć. Twierdzili, że więcej osób chciało przyjść, ale jednak się nie pojawili.
PYTALIŚCIE OSOBY OCALAŁE Z POGROMU O ICH STOSUNEK DO TYCH TEORII? W FILMIE JASNO POKAZUJECIE, ŻE ZOSTALI ZAATAKOWANI PRZEZ TŁUM ZWYKŁYCH LUDZI.
LL: Nie, oni w ogóle się do tych teorii nie odwoływali. Ocalali mówią o swoich osobistych doświadczeniach, nie o przyczynach. To, co pokazujemy w filmie, bazuje na relacjach ocalałych i świadków. Pokazywanie teorii spiskowych, na które jak dotąd nie ma twardych dowodów, byłoby rozsiewaniem miejskich legend.
MJ: Jeżeli w mówieniu o pogromie głównym tematem uczynisz możliwą prowokację, co to właściwie zmieni? Załóżmy, że pojawiają się w końcu dokumenty, które udowadniają tę teorię. Co to zmieni? Nic. W dalszym ciągu w masakrze brali udział mieszkańcy Kielc. Cywile, wojskowi, milicjanci, zwykli ludzie, o których świadkowie opowiadają w filmie. Jest tam wiele kobiet, walczących na przykład o kilka opakowań cukru.
NIE SKUPIACIE SIĘ JEDNAK NA TYM.
LL: Zależało nam, żeby możliwie dokładnie ukazać historię pogromu od środka. Przyglądamy się dynamice historycznego wydarzania, ale ważniejsze jest mierzenie się ludzi z problemem. Na przykład Piotr Piwowarczyk, którego dziadek aktywnie uczestniczył w pogromie, mówi na końcu filmu o własnym bólu i o tym, że zło wraca do ciebie z podwojoną siłą.
MJ: Wyjaśnienie przyczyn i przebiegu pogromu jest zadaniem historyków. Naszym było pokazanie, jak sobie radzić z tym, co wydarzyło się w przeszłości. Rok temu, kiedy kończyliśmy kręcić film, przypadała dziesiąta rocznica powstania Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, założonego przez Bogdana. Podczas uroczystości pewna kobieta powiedziała, że ma żydowskie korzenie i po wojnie czuła się zupełnie samotna, a teraz widząc, co robi stowarzyszenie, czuje się, jakby znowu miała rodzinę. Zrozumiałem wtedy, że pamięć to troska o drugiego człowieka, o jego rodzinę, jego ból. Zadaniem filmowca jest poszukiwanie światła, ukazywanie, że rozmowa o przeszłości nie musi wywoływać nowych sporów, ale może prowadzić do czegoś pozytywnego, budowania więzi, wspólnoty.
czytaj dalej tu: Więcej niż pogrom…..
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com