Archives

Iran, Irańczycy i reszta (Czy militarna chirurgia zdoła skutecznie usunąc irańskiego raka?)


Iran, Irańczycy i reszta – (Czy militarna chirurgia zdoła skutecznie usunąc irańskiego raka?)

Andrzej Koraszewski


Długo zapowiadany atak rozpoczął się w sobotę. Jakie będą jego rezultaty? Oczywista odpowiedź brzmi – zobaczymy. Nie ma żadnej gwarancji, że ostateczny wynik będzie taki lub inny. Dopiero co na łamach „Foreign Affairs” były amerykański dyplomata, który przez 18 lat zajmował się sprawami Iranu, przypominał, że przed przeniesieniem ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy przepowiadano apokaliptyczną reakcję arabskiego świata — skończyło się na cichych pomrukach. Ten sam alarmistyczny ton słyszeliśmy po likwidacji generała Sulejmaniego, po przyzwoleniu na rozprawę Izraela z Hamasem w Gazie i z Hezbollahem w Libanie. Katastrofizm powrócił po zeszłorocznym wspólnym z Izraelem ataku na Iran i po aresztowaniu prezydenta Maduro w jego pałacu. Dyplomata przyznaje, że to wszystko prawda, że analitycy byli w błędzie, ale teraz uderzenie na Iran to fatalny błąd.

Nie jestem analitykiem i wyłącznie zdaję sobie sprawę z faktu, że obserwujemy historyczny moment oraz że od sukcesu tej operacji bardzo wiele zależy. Tak, ryzyko niepowodzenia jest ogromne, władzę mogą przejąć ludzie jeszcze gorsi od Chameneiego, co jednak trudno sobie wyobrazić. Sukces zmieniłby jednak bardzo wiele.

Zmiana reżimu w Teheranie to nie tylko wyzwolenie Irańczyków, to poważny cios zadany Chinom i Rosji, to gwóźdź do trumny Hezbollahu, Hamasu i Huti, cios dla Turcji i Kataru. To radykalne uderzenie w całą sieć islamskiego terroryzmu. Z pewnością nie śmiertelny cios — ideologia dżihadu to bestia, której nie można zabić jednym uderzeniem, ale to bestia, którą Islamska Republika Iranu w ostatnich dziesięcioleciach karmiła i zbroiła.

Oczywiście Unia Europejska jest zatroskana. Kaja Kallas podkreśla poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa.

Chwilowo widzimy początek czegoś, co może się zakończyć równie nagle, jak się zaczęło, lub trwać przez długie tygodnie. W nocy z soboty na niedzielę otrzymaliśmy potwierdzenie, że Ali Chamenei został zlikwidowany. Wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref poinformował urzędników o planach powierzenia mu kierowania państwem w czasie wojny. Czy to znaczy, że prezydent Pezeszkian z jakiegoś powodu nie jest zdolny do prowadzenia swoich obowiązków? Wiadomo, że żyje, czyli to raczej walka o władzę.

Według informacji Czerwonego Półksiężyca w sobotę w Iranie 200 osób zostało zabitych, a ponad 700 rannych. Irańskie uderzenia na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie spowodowały śmierć jednej osoby w Abu Zabi. Uderzenia na Izrael są jak dotąd słabsze, niż się spodziewano — rakiety skierowane na północny Izrael i Jerozolimę zostały skutecznie zestrzelone. Jedna rakieta uderzyła w budynek mieszkalny w Tel Awiwie — jedna kobieta zginęła.

W samym Iranie szef bezpieczeństwa Iranu Ali Laridżani ostrzega przed próbami podziału kraju po zabiciu najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego.

„Grupy dążące do podziału Iranu powinny wiedzieć, że nie będziemy tego tolerować” — powiedział Laridżani, przewodniczący Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w wywiadzie wyemitowanym w państwowej telewizji, wzywając Irańczyków do jedności.

To oznacza tylko, że państwowa telewizja nadal działa, ale nie wiadomo, o jakie grupy może chodzić — czy w armii, czy w stworzonym na wzór SS Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej?

Tymczasem syn szacha, Reza Pahlawi, wkrótce po sobotnich atakach opublikował w internecie nagranie wideo, sugerując koordynację działań opozycji.

„Jesteśmy bardzo blisko ostatecznego zwycięstwa. Chcę jak najszybciej być u waszego boku, abyśmy razem mogli odzyskać i odbudować Iran” — powiedział Pahlawi.

Pahlawi opowiada się za świecką demokracją w Iranie, ma znaczące poparcie wśród krytyków Islamskiej Republiki, brak jednak informacji, czy ma swoich sojuszników w armii. Chwilowo zwrócił się z apelem, aby ludzie pozostali w domach.

„Proszę was, abyście na razie pozostali w swoich domach i zadbali o swoje bezpieczeństwo. Zachowajcie czujność i gotowość, aby w odpowiednim momencie — który ogłoszę wam dokładnie — móc wrócić na ulice do ostatecznego działania.”

Chwilowo jest powód do nadziei — militarne uderzenie było doskonale przygotowane, ale teraz wiele zależy od tego, czy będą podziały w siłach zbrojnych, kto i z kim będzie walczył na arenie wewnętrznej oraz jaki będzie przebieg działań sił zbrojnych USA i Izraela.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli woman killed in Iranian missile strike on Tel Aviv


Israeli woman killed in Iranian missile strike on Tel Aviv

JNS Staff


A woman was killed and more than 20 people were hurt when Iranian missiles slammed into a Tel Aviv residential block, triggering major rescue and medical operations.

Israeli Home Front Command troops work at the scene of a missile impact in central Israel, where rescue teams searched damaged buildings for trapped civilians on Feb. 28, 2026. Credit: IDF.

A woman was killed and at least 21 people were injured late on Saturday when Iranian missiles struck a Tel Aviv residential block, according to Israeli media reports and Magen David Adom, Israel’s national emergency medical service.

MDA paramedics initially treated the 40-year-old woman at the scene. She was pronounced dead shortly after midnight. A man about 40 years old was evacuated to Ichilov Hospital in serious condition with shrapnel injuries, and a man about 30 years old and a woman about 90 years old were hospitalized in moderate condition. Seventeen others, including seven children, sustained mild injuries, according to Channel 12.

The woman is the first person killed in Israel since the start of “Operation Roaring Lion/Epic Fury,” the joint Israeli-American military action against the Iranian regime that began on Saturday morning.

Two apartment buildings suffered heavy damage in the attack.

A second fatality was reported on Sunday when a woman in her 60s died after suffering from severe shortness of breath while rushing to a safe room, Channel 12 reported.

Magen David Adom teams administered initial medical treatment at the scene before evacuating her to the emergency room at Ichilov Hospital in Tel Aviv, performing resuscitation efforts during the journey. At the hospital, Ichilov staff continued prolonged efforts to stabilize her condition, but despite intensive treatment she could not be saved and was pronounced dead.

Iran has launched hundreds of missiles and dozens of drones at Israel since fighting began.

A second wave of missile fire early on Saturday morning targeted the northern region and the Jerusalem area. MDA teams conducted searches at several sites and reported no casualties from those strikes.

A third round of alerts on Saturday morning prompted MDA teams to respond to several people injured while rushing to shelters, as well as others suffering from anxiety. No impact sites were reported from that barrage.

MDA urged the public to follow Home Front Command directives.

The IDF said early on Sunday that the National Search and Rescue Unit of the Home Front Command rescued three civilians at an impact site in central Israel. Troops and rescue personnel are conducting extensive searches and extraction operations for individuals trapped beneath rubble.


.

The IDF said it is operating in full coordination with all emergency and rescue services and repeated the call for the public to adhere to Home Front Command safety directives.

Maj. Gen. Shay Kleper, commander of the Home Front Command, said at the scene:

“This is a tragic incident in which a civilian was killed as a result of an Iranian missile strike. We are reviewing the details of the incident. The troops acted swiftly to rescue trapped individuals and continue to operate to save lives. Complex days lie ahead. Your mission—reach the scene quickly and save lives.”

United Hatzalah volunteers, medics, and paramedics remained on site hours after the attack, continuing to provide critical medical and psychological care to residents impacted by the strike. The organization said the missile caused heavy structural damage, destroying homes and displacing dozens of civilians.

Teams have been delivering emergency medical treatment, stabilizing patients, assisting residents down damaged stairwells, and supporting evacuation efforts in structurally compromised buildings. Among those rescued was an elderly wheelchair-bound man who was carefully evacuated and transferred to safety.

United Hatzalah’s Drone Unit deployed to the area to locate injured individuals trapped in rubble and assess unsafe zones. The Psychotrauma and Crisis Response Unit provided psychological first aid and emotional stabilization to residents experiencing shock and anxiety.

Israel mobilizes 20,000 reservists

Israel’s Home Front Command has called up approximately 20,000 reservists and fielded roughly 65,000 calls to its emergency hotline in a 24-hour period, the IDF said on Sunday.

.

Commander Maj. Gen. Shai Klapper conducted a situation assessment on Saturday and visited multiple operational theaters alongside Dan District Commander Col. Shani Gerashi, according to an IDF statement.

Regular and reserve Home Front Command forces are deployed nationwide, the military said, adding that written and digital inquiry channels received more than 9,000 additional contacts during the same period.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Wojna w Iranie. “Trump poddał się naciskowi Izraela”


Wojna w Iranie. “Trump poddał się naciskowi Izraela”

Anna Wyrwik


Anna Wyrwik – Dziennikarka. Ukończyła socjologię i kulturoznawstwo latynoamerykańskie. Publikowała też m.in. w “Tygodniku Przegląd”, “Dwutygodniku”, “Kulturze Liberalnej”, “Przekroju”, “Krytyce Politycznej”, “Twórczości” i na portalu Onet.pl. Zajmuje się literaturą Beat Generation, spaceruje z psem Rogerem, a najbardziej lubi być w podróży.


Uderzenie irańskiej rakiety w Tel Awiwie. (Fot. REUTERS/Gideon Markowicz)

* Karolina Cieślik-Jakubiak – iranistka, orientalistka, publicystka. O Bliskim Wschodzie, jego historii, kulturze i społeczeństwie pisała między innymi dla „Tygodnika Polityka”, „Więzi”, „Rzeczpospolitej”, „Glissanda” czy „Magazynu Kontakt”. Interesuje się historią idei, obecnie badając spotkania marksizmu i islamizmu w Iranie. W Wydawnictwie ArtRage prowadzi serię „Rahla” poświęconą literaturze pięknej tłumaczonej z języków regionu Azji Zachodniej i Centralnej oraz Afryki Północnej.


Karolina Cieślik-Jakubiak: – Czerwone linie, o których mówi prezydent USA, trudno interpretować jako amerykańskie. Właściwie dotyczą bezpieczeństwa Izraela.

Co wiemy o ataku USA i Izraela na Iran?

  • Izrael i USA rozpoczęły atak na Iran w sobotę (28.02) rano. 
  • Izraelskie wojsko poinformowało o uderzeniach na setki celów w Iranie
  • Iran odpowiedział atakami rakietowymi na Izrael i amerykańskie bazy w regionie.
  • Rozmowa została przeprowadzona przed komunikatem Donalda Trumpa, który w sobotę wieczorem czasu polskiego poinformował o zabiciu Aliego Chameneiego, duchowego przywódcy Iranu. 

Anna Wyrwik: „Naszym celem jest obrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie bezpośrednich zagrożeń ze strony reżimu irańskiego, okrutnej grupy bardzo twardych, okropnych ludzi” – powiedział w oświadczeniu Donald Trump, podkreślając, że nie można dopuścić, by Teheran „kiedykolwiek miał broń nuklearną”. A tak naprawdę, dlaczego USA i Izrael zaatakowały Iran?

Karolina Cieślik-Jakubiak*: – Moim zdaniem Donald Trump poddał się naciskowi strony izraelskiej i dał się zapędzić w kozi róg. Tematy, które były lub które Stany Zjednoczone bardzo chciały uczynić głównymi podczas negocjacji z Iranem dotyczących nowego nuklearnego dealu, nie były tymi samymi, o których słyszeliśmy chociażby jeszcze w zeszłym roku.

W związku z tym wielu analityków na świecie zadawało podstawowe pytanie – czyje są czerwone linie, o których mówi Donald Trump? Trudno interpretować je jako amerykańskie, ponieważ właściwie dotyczą one bezpieczeństwa Izraela. Chodzi tu zarówno o funkcjonowanie irańskiego programu rakietowego, jak i o współpracę Irańczyków ze swoimi sojusznikami rozpoznanymi jako organizacje terrorystyczne, takimi jak choćby Hezbollah.

Sprzeczne komunikaty. Dlaczego USA i Izrael zaatakowały Iran?

Dlaczego Benjaminowi Netanjahu tak bardzo zależało, by zaatakować Iran i skąd znowu temat programu nuklearnego, skoro – jak twierdził Donald Trump  – w czerwcu 2025 roku w ramach operacji „Midnight Hammer” kluczowe obiekty nuklearne w Iranie zostały zniszczone?

– Od pojawienia się w izraelskiej polityce na początku lat 90. Benjamin Netanjahu miał jedno raison d’être – zaatakować i zniszczyć Iran. Powtarzał to regularnie, zawsze posługując się tym samym argumentem, czyli że Irańczycy są blisko zbudowania bomby atomowej.

Jedynie okres osiągnięcia takiej gotowości – według Netanjahu – się zmieniał, bo czasem mówił, że są o krok od tego, a czasem, że dzielą ich od celu miesiące albo lata. Zważywszy, że Izrael od lat jest zarządzany przez Netanjahu, nie jest dziwne, że obrał taki kurs.

Zwróciłaś uwagę na fakt, że raptem w zeszłym roku otrzymaliśmy od Donalda Trumpa informacje, że po tym, jak Stany Zjednoczone oficjalnie włączyły się w konflikt, program nuklearny został „unicestwiony”. Gdy dzisiaj ponownie słyszymy, że Irańczycy są o krok od osiągnięcia celu umożliwiającego im budowę broni nuklearnej, to – zakładając prawdziwość tego, co sama administracja Waszyngtonu deklarowała jeszcze w zeszłym roku – wydaje się to niemożliwe.

Na dodatek wczoraj omański minister spraw zagranicznych Badr al-Busaidi powiedział po rozmowach w Genewie między przedstawicielami Iranu i USA, że Iran miał zgodzić się na zaprzestanie magazynowania wzbogaconego uranu w takich ilościach, które umożliwiają budowę broni nuklearnej.

Komunikaty są zatem sprzeczne.

Jak na atak USA i Izraela na Iran reagują sami Irańczycy?

– Jeśli chodzi o irańską diasporę, należy pamiętać, że tu opinie co do mieszania się USA w sprawy Iranu są zróżnicowane. Głos części Irańczyków jest wspierany przez organizacje, takie jak Free Iran, które mają wspólne cele z Waszyngtonem.

Zdanie innych jest z kolei nieobecne w mediach mainstreamowych. Ci pierwsi kibicują Stanom Zjednoczonym, niezależnie od środków, jakie te podejmują. Są gotowi na to, by zgodzić się, może nawet entuzjastycznie, na propozycję USA, jaką byłby powrót Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu.

Ci drudzy są przeciwko Islamskiej Republice Iranu, ale nie zgadzają się na to, co proponuje Pahlawi, któremu suflują Stany Zjednoczone.

Są demokratami i mówią, że Islamska Republika powinna upaść, ale powinna upaść na rzecz demokracji, która będzie faktycznie reprezentowała Irańczyków.

Nie zaś na rzecz interregnum monarchy, który kompletnie nie zna Iranu, nie rozumie Irańczyków, nie jest w stanie zaproponować im żadnego racjonalnego programu czy przejścia od monarchii do ewentualnej demokracji w przyszłości, nie mówiąc już o programie gospodarczym, który miałby podnieść upadającą od lat irańską gospodarkę.

A co z Irańczykami mieszkającymi w kraju? Donald Trump zaapelował do nich o przejęcie władzy po zakończeniu działań wojskowych, mówiąc: „To prawdopodobnie będzie wasza jedyna szansa na pokolenia”. Benjamin Netanjahu powiedział, by „zrzucili jarzmo tyranii i stworzyli wolny i pokojowy Iran”.

– W tym momencie głosów z Iranu za bardzo nie mamy, ponieważ jest tam prawie całkowity blackout. Dobiegają do nas właściwie tylko obrazki z Teheranu, na których widzimy ludzi stojących w długich korkach do dróg wyjazdowych, próbujących rozpaczliwie ewakuować się ze stolicy. 

Co do słów Trumpa, istnieje jeszcze jedna ich interpretacja, na którą też zwróciłabym uwagę. Można je czytać jako plan na drugą część operacji, która miałaby odbyć się nie rękami Amerykanów czy Izraelczyków, ale samych Irańczyków. Może to jest nawoływanie ze strony czy to Trumpa, czy też Netanjahu, żeby Irańczycy wzięli sprawy w swoje ręce, skorzystali z momentu, który Stany Zjednoczone i Izrael im dają, i ponownie wyszli na ulice, tak jak wyszli na ulice półtora miesiąca temu.

W artykule w „Krytyce Politycznej” cytowałaś irańskiego studenta, Farhana, który powiedział: „władza musi pochodzić od ludu, a nie być narzucana z zewnątrz”. Reza Pahlawi będzie narzucony z zewnątrz, ale czy w ogóle Iran ma dziś jakąś inną opcję niż syna ostatniego szacha?

– Wydaje mi się, że Reza Pahlawi, jako namaszczony przez waszyngtońską administrację i pozostających w bardzo bliskich relacjach również z administracją w Tel Awiwie, jest na pewno jedyną opcją, którą w tym momencie widzieliby sami politycy Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Nie jest to jednak kandydat popularny wśród samych mieszkańców Iranu. Również dlatego, że w powszechnej ocenie jest to człowiek niekompetentny. Nie ma zadatków na władcę: jest mało charyzmatyczny, nie mówi językiem konkretów ani językiem faktów, tylko ogólnikami. Nawet wtedy, gdy opowiada – a robił to wielokrotnie – o tym, jak widzi swój powrót na tron, do którego przyznaje sobie naturalne prawo ze względu na to, że siedział na nim jego ojciec.

Wiemy, że jego plan na czas po ewentualnym obaleniu Islamskiej Republiki obejmuje pewien okres monarchii i dopiero w jej następstwie przejście w kierunku demokracji. Według niego wymagałoby to jakiejś przerwy, jakiegoś okresu nauki Irańczyków, jak powinno wyglądać społeczeństwo obywatelskie.

W artykule w „Krytyce Politycznej” cytowałaś irańskiego studenta, Farhana, który powiedział: „władza musi pochodzić od ludu, a nie być narzucana z zewnątrz”. Reza Pahlawi będzie narzucony z zewnątrz, ale czy w ogóle Iran ma dziś jakąś inną opcję niż syna ostatniego szacha?

– Wydaje mi się, że Reza Pahlawi, jako namaszczony przez waszyngtońską administrację i pozostających w bardzo bliskich relacjach również z administracją w Tel Awiwie, jest na pewno jedyną opcją, którą w tym momencie widzieliby sami politycy Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Nie jest to jednak kandydat popularny wśród samych mieszkańców Iranu. Również dlatego, że w powszechnej ocenie jest to człowiek niekompetentny. Nie ma zadatków na władcę: jest mało charyzmatyczny, nie mówi językiem konkretów ani językiem faktów, tylko ogólnikami. Nawet wtedy, gdy opowiada – a robił to wielokrotnie – o tym, jak widzi swój powrót na tron, do którego przyznaje sobie naturalne prawo ze względu na to, że siedział na nim jego ojciec.

Wiemy, że jego plan na czas po ewentualnym obaleniu Islamskiej Republiki obejmuje pewien okres monarchii i dopiero w jej następstwie przejście w kierunku demokracji. Według niego wymagałoby to jakiejś przerwy, jakiegoś okresu nauki Irańczyków, jak powinno wyglądać społeczeństwo obywatelskie.

Mówisz, że Iran chce wprowadzić na arenę tej wojny jak największą liczbę aktorów. Kto pierwszy się stawi?

– Myślę, że – jak zawsze w takich okolicznościach – Iran może liczyć na Hezbollah. Wiemy, że Izrael złamał zawieszenie broni i zaatakował również południowy Liban, czyli region, w którym dominuje, i którym faktycznie rządzi Hezbollah.

Wydaje się, że – podobnie jak w poprzednich latach – może liczyć na ruch Huti w Jemenie, który odpowiedziałby za ataki na flankę sojuszniczą wobec Stanów Zjednoczonych w Zatoce. Wbrew powszechnej opinii, Huti nie są od Iranu zależni i nie jest to decyzja automatyczna – skoro zaatakowano Iran, to Ruch Huti na pewno włączy się w działania militarne. Jemeńczycy udowodnili jednak, że mogą stanowić skuteczne wsparcie w potrzebie. Atakując kompleksy naftowe sojuszników USA w regionie Zatoki Perskiej, względnie łatwo zaszkodziliby temu, czego miejscowe potęgi paliw kopalnych boją się najbardziej. Czyli zahamowaliby biznes.

Jak twoim zdaniem zachowają się Chiny i Rosja?

Mówisz, że Iran chce wprowadzić na arenę tej wojny jak największą liczbę aktorów. Kto pierwszy się stawi?

– Myślę, że – jak zawsze w takich okolicznościach – Iran może liczyć na Hezbollah. Wiemy, że Izrael złamał zawieszenie broni i zaatakował również południowy Liban, czyli region, w którym dominuje, i którym faktycznie rządzi Hezbollah.

Wydaje się, że – podobnie jak w poprzednich latach – może liczyć na ruch Huti w Jemenie, który odpowiedziałby za ataki na flankę sojuszniczą wobec Stanów Zjednoczonych w Zatoce. Wbrew powszechnej opinii, Huti nie są od Iranu zależni i nie jest to decyzja automatyczna – skoro zaatakowano Iran, to Ruch Huti na pewno włączy się w działania militarne. Jemeńczycy udowodnili jednak, że mogą stanowić skuteczne wsparcie w potrzebie. Atakując kompleksy naftowe sojuszników USA w regionie Zatoki Perskiej, względnie łatwo zaszkodziliby temu, czego miejscowe potęgi paliw kopalnych boją się najbardziej. Czyli zahamowaliby biznes.

Jak twoim zdaniem zachowają się Chiny i Rosja?

– Nie jestem przekonana, czy Iran może liczyć na wsparcie Rosji czy Chin.

Mam w ogóle wrażenie, że często używamy uproszczenia, nazywając Iran i Rosję czy Iran i Chiny państwami sojuszniczymi.

To jest zdecydowanie za duże słowo, bo ta relacja jest bardzo asymetryczna. Tutaj Iran jest zdecydowanie w pozycji klientelistycznej wobec obu tych państw. Wątpię, by Rosja czy Chiny były gotowe w jakikolwiek sposób bezpośrednio wesprzeć Iran w obliczu wojny. Natomiast możliwe są takie działania, jak wsparcie w zakresie samego dostarczania sprzętu i innej technologii wojskowej. Zresztą widzieliśmy je już w poprzednich tygodniach czy miesiącach, ale po prostu teraz mogą być to działania na większą skalę.

Co w tej sytuacji powinny zrobić kraje Unii Europejskiej?

– Naturalną logiką działań Unii Europejskiej, która przecież stanowczo potępiła krwawe tłumienie protestów w Iranie, byłoby również potępienie zbliżającej się wojny. Tym bardziej, że na pewno byłaby ona wbrew interesom obywateli Iranu.

Po pierwsze musieliby doświadczyć jeszcze intensywniejszego przestawienia się na gospodarkę wojenną, co oznaczałoby znacznie większą biedę niż teraz, a przecież już teraz obserwujemy tam sytuację absolutnie kryzysową, nawet wobec lat pikowania w dół irańskiej gospodarki. 

Po drugie w Iranie służba wojskowa jest obowiązkowa, a niepoddanie się jej i ucieczka jest równoznaczna z konsekwencjami prawnymi i dużym utrudnieniem życia w przyszłości. Zaplecze ludzkie w Iranie jest olbrzymie, bo to jest gigantyczny kraj. Jak już wspomniałam, walka byłaby asymetryczna i obliczona na zmęczenie przeciwnika, co oznacza, że Iran nie wahałby się nad ewentualnym poświęceniem – brzydko mówiąc – swojego zasobu ludzkiego. W tym też oczywiście przeciwników Islamskiej Republiki Iranu, którzy zostaliby siłą wcieleni do wojska, czyli tych Irańczyków, za którymi jeszcze niedawno tak intensywnie i głośno się opowiadaliśmy. 

Mając w pamięci ich interes, Unia Europejska powinna jak najbardziej surowo potępić działania, które zostały podjęte przez Izrael i Stany Zjednoczone.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Liberalny kulturysta wyzwala Izrael i Palestyńczyków


Liberalny kulturysta wyzwala Izrael i Palestyńczyków

Andrzej Koraszewski


„Kultura liberalna” ogłosiła kolejny tekst informujący nas o okrutnych Żydach znęcających się nad Palestyńczykami. Występujący w roli mesjańskiego kulturysty Konstanty Gebert, informuje nas już w tytule o „systemowej przemocy” oraz o osadniczej ideologii, która kolonizuje Izrael. Zawsze miałem wrażenie, że ci propagandowi kulturyści to bardziej papugi niż pawie i nie trzeba być docentem plagiatologii, żeby odkryć zamiłowanie do plagiatów oraz ścieżki zapożyczeń.

Odpowiadał niedawno Jan Hartman na pytanie, czy Polacy są antysemitami. Już samo pytanie wydało mi się troszkę niepoważne, bo Polacy to trochę zapóźnieni w rozwoju Europejczycy i nasz narodowy antysemityzm nigdy nie był własnego chowu. Chrześcijański antyjudaizm przyjęliśmy z dobrodziejstwem teologii zastąpienia, kłamstwami o zabijaniu chrześcijańskich dzieci na macę, o roznoszeniu zaraz, o bogobójstwie i innymi ideami kulturystyki liberalniej. Oświecenie przyniosło nam wolteriańską niechęć do Żydów, bardziej oświeconą, bardziej świecką, bardziej rasistowską niż religijną. Marksizm Marksa dał solidne podstawy do oskarżania Żydów, o to, że są wrogami ludu pracującego, a ta teoria została doprowadzona do perfekcji przez dziadów i ojców naszych dzisiejszych kulturystów liberalnych.

Są całe biblioteki książek autorów próbujących odpowiedzieć na pytanie czym właściwie jest fenomen antysemityzmu. Mam wrażenie, że najkrócej można to ująć tak:

Żyd prezentowany jako antybliźni, Izrael jako Żyd narodów – antyjudaizm, antysemityzm, antysyjonizm to wariacje z powtórzeniami. Antysemityzm w jego wszystkich odmianach to furtka (brama) do prawa do krzywdzenia – rabunku, gwałtu, mordu. Bogobójcy, chciwcy, manipulanci rządzący światem, przeciw nam. ONI. Powiedzenie: “zaczyna się od Żydów, nigdy na nich nie kończy” informuje doskonale, że antysemityzm jest kulturowym mechanizmem wyzwalającym niechęć usprawiedliwiającą gwałt. Dalej możemy sobie filozofować, czy ta potrzeba znalezienia winnego płynie z natury (genów), czy jest efektem frustracji? Tak czy inaczej, poszukiwanie winnego ma trwały wzorzec. Zamiast spojrzeć badawczo w lustro, wygodniej wyjrzeć przez okno, czy pod krzakiem nie siedzi Żyd. Mamy gwarancję, że im bardziej tego potrzebujemy, tym wyraźniej będziemy go widzieć.

Dlaczego dziś ten polski antysemityzm ma dla tak wielu większy urok niż ten berliński z lat 30., czy sowiecki z 60.? Ponieważ jest bardziej szykowny, bardziej światowy, jest pobierany z łam „Guardiana”, „Le Monde”, „The New York Times’a”, z raportów Amnesty Internatinal, HRW i ONZ. Polski kulturysta liberalny chce być światowy i czerpie garściami z kawiarnianych krynic.

Konstanty Gebert serwuje oczekującym z łopotem spragnionych warg sałatkę firmową:

Tydzień temu 85 państw, w tym Polska, potępiło „jednostronne decyzje izraelskie mające na celu rozszerzenie nielegalnej obecności Izraela na Zachodnim Brzegu”. Poszło o rządowe rozporządzenia administracyjne ujawniające rejestry własności ziemi i ułatwiające przejmowanie przez państwo ziem bez ustalonego właściciela. Izraelski rząd nadał sobie także większe uprawnienia w zakresie gospodarki wodnej i ochrony zabytków.

No, no, jeśli „85 państw w tym Polska”, to o czym my mamy dyskutować. To jakby “A imię jego czterdzieści i cztery”. Nie ma powodu zastanawiać, o co chodzi z tym rejestrem, z kim niby miał Izrael o nim dyskutować, co było wcześniej w sprawie rejestrowania własności ziemi na obszarze C Judei i Samarii, na jakiej podstawie kulturysta liberalnie orzeka o nielegalności obecności Izraela i jakie rząd Izraela miał powody do rozszerzenia uprawnień władz w sprawie gospodarki wodnej i zabytków. Tylko pierwszy akapit wypracowania Geberta, a tyle pytań.

Zacznijmy od tego, czy rządy 85 państw, w tym Polski mogą być zainteresowane w systemowym i bezkrytycznym potępianiu Izraela? 55 państw tzw. bloku islamskiego może mieć inne powody do takiego systemowego potępiania niż na przykład Rosja czy Chiny. Jeszcze inne powody mogą mieć postchrześcijańskie kraje Europy Zachodniej, zaś Polska (jak poinformowało mnie swego czasu Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP), potępia zgodnie z wytycznymi UE. Publicysta Kulturystyki liberalnej doskonale o tym wie i świadomie używa stylistyki dobrze znanej z „Notnika lektora” („Notatnik lektora” to było takie czasopismo Wydziału Pracy Ideowo-Wychowawczej KC PZPR przeznaczone dla lektorów podstawowych organizacji partyjnych.)

No to teraz po kolei. Liberalne orzeczenie Geberta o nielegalnej obecności Izraela w Judei i Samarii ignoruje istnienie Porozumień z Oslo, które czynią tę obecność całkowicie legalną. Porozumienia nie są jeszcze prawem międzynarodowym, były tymczasowym uzgodnieniem, które miało wygasnąć w momencie uzgodnienia granic i podpisania traktatu. Gebert wie, że również premier Rabin nie zamierzał rezygnować z korekty tych granic uwzględniających bezpieczeństwo Izraela. Wie również, że reprezentująca Palestyńczyków Organizacja Wyzwolenia Palestyny ani na moment nie planowała ustalenia granic ani podpisania traktatu pokojowego z Izraelem. Tak więc, nasz kulturysta kłamie i wie, że kłamie.

A jak to jest z tym rejestrem własności ziemskiej? Odpowiedź zależy od tego, czy zadajemy to pytanie sztucznej inteligencji, dziennikarzom Al Dżaziry, czy szukamy odpowiedzi w prasie podporządkowanej władzom w Ramallah, czy sprawdzamy historię i powody podane przez władze izraelskie.

Piętnastego lutego 2026 r. rząd Izraela zatwierdził nowy proces rejestracji gruntów na obszarze C w Judei i Samarii. Ta sprawa był dyskutowana od bardzo dawna i jest spóźniona o dziesięciolecia.

„Do 1967 roku jedynie około jedna trzecia wszystkich gruntów na Zachodnim Brzegu została formalnie zarejestrowana w procesach prowadzonych w okresie mandatu brytyjskiego, a następnie pod kontrolą Jordanii w latach 1949–1967” – czytamy w artykule na łamach „Times of Israel”. Brak rejestru własności ziemskiej paraliżuje możliwości zarządzania ekonomią, transportem, osadnictwem, gospodarką wodną, itp. Efektem jest dzika gospodarka ziemią, powodująca konflikty i blokująca rozwój.

Czy wprowadzenie rejestracji własności ziemskiej jest równoznaczne z aneksją (jak twierdzą niektórzy)? Nie, rząd Izraela nie zerwał Porozumień z Oslo, aczkolwiek po 7 października 2023 nadzieje na dotarcie do traktatu pokojowego z Autonomią Palestyńską traktowane są jako absurdalne i pojawiły się żądania powrotu do sytuacji sprzed 1995 roku. (Również władze Autonomii Palestyńskiej wielokrotnie zapowiadały możliwość zerwania tych porozumień.) Uporządkowany rejestr własności ziemskiej to działanie, które w każdym kraju uznawane jest za normalne oczywiste i konieczne. Izrael legalnie zarządza obszarem C., którego dalszy rozwój bez takiego rejestru jest tragicznie utrudniony.

Czy zatem wprowadzenie rejestru gruntów będzie sprzyjać umocnieniu żydowskiej obecności na tym obszarze? Zacznijmy od tego, że w przeszłości kolejne rządy izraelskie bardzo stanowczo zwalczały nielegalne osadnictwo żydowskie na tych terenach i mniej stanowczo osadnictwo arabskie (silnie wspierane przez UE). Uporządkowanie rejestracji gruntów może sprzyjać bardziej liberalnemu traktowaniu legalnego osadnictwa żydowskiego niż arabskiego. To są jednak tylko spekulacje. Ustawa zastrzega „poszanowanie prawa lokalnego w możliwie najszerszym zakresie”, co oznacza poszanowanie prawa zasiedzenia. Tak więc, rejestr gruntów może być i zapewne będzie korzystny również dla arabskich mieszkańców, kładąc kres niepewności co jest czyje i na jaką własność można zaciągać kredyty hipoteczne, co jest fundamentalnym warunkiem gospodarczego rozwoju.

Innymi słowy „dyskusja” o tym, że rejestracja gruntów to forma aneksji jest wyłącznie propagandową gimnastyką, w której kulturyści w rodzaju Konstantego Geberta są olimpijczykami.

Czytanie reszty tego wypracowania na łamach „Kultury liberalnej” jest stratą czasu. Mamy tu obwieszczenia takie jak to:

Mieszkający na Zachodnim Brzegu Palestyńczycy systematycznie padają ofiarą przemocy ze strony osadników, którzy podpalają plony i domy, zaczepiają, biją i okradają ludzi z niemal całkowitą bezkarnością.

Mamy opowieści o „kolonizacji Izraela” gdzie ten autor pisze:

Ten stan usankcjonowanego bezprawia oznacza, że państwo odmawia pełnienia obowiązków, jakie na nim jako mocarstwie okupacyjnym spoczywają. Czyli przede wszystkim ochrony bezpieczeństwa mieszkańców, niezależnie od narodowości czy wyznania. Państwo, owszem, broni bezpieczeństwa, ale jedynie żydowskich mieszkańców. Na skutek walk z palestyńskimi terrorystami zginęło w ubiegłym roku 225 Palestyńczyków.

Wojsko podaje, że 96 procent ofiar to terroryści, ale liczby tej nie sposób sprawdzić. Terroryści zabili z kolei w ubiegłym roku dwudziestu Żydów, o połowę mniej niż rok wcześniej. Do tej statystyki należy jednak doliczyć ofiary śmiertelne terroru ze strony osadników: dziewięciu zabitych w 2025 roku.

Gebert udaje, że nic nie wie o zapowiedziach władcy Iranu „Uzbroimy Zachodni Brzeg tak jak uzbroiliśmy Gazę”. Udaje, że nic nie wie o sile Hamasu i Islamskiego Dżihadu na terenach Judei i Samarii, ani o ideologii Organizacji Wyzwolenia Palestyny. To jego stara praktyka, od której ani nie chce, ani nie może się uwolnić.

Oskarża władze Izraela, że nie radzi sobie z arabską przestępczością skierowaną przeciwko innym Arabom, jakby nie wiedział jak witany jest izraelski ambulans przyjeżdżający do arabskiego miasteczka z pomocą dla ciężko chorego Araba. Propagandysta jest zawsze konsekwentny. Chciałby jednak najpierw zdekolonizować Izrael.

W rejestrze polskich antysemitów Konstanty Gebert zasługuje na honorowe miejsce. Nigdy nie szczędzi sił i talentu na produkcję materiałów przydatnych w pracy aktywistów z podstawowych kółek przyjaciół nienawiści do Izraela.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel, US strike Iran


Israel, US strike Iran

Charles Bybelezer, Adam Haskel


Defense Minister Israel Katz warned that a missile and drone attack targeting Israeli civilians was expected “in the immediate future.”

A plume of smoke rises following an explosion in Tehran on Feb. 28, 2026. Photo by AFP via Getty Images.

The Israel Defense Forces launched a preemptive strike against Iran on Saturday morning to neutralize threats against the Jewish state, Defense Minister Israel Katz announced.

He signed an order declaring a special state of emergency across the entire country.

The Israeli military later confirmed that Iran fired ballistic missiles, and that defense systems were operating to intercept the enemy projectiles.

President Donald Trump said in a video posted to Truth Social that the United States military began “major combat operations” in Iran.

“Our objective is to defend the American people by eliminating imminent threats from the Iranian regime, a vicious group of very hard, terrible people. Its menacing activities directly endanger the United States, our troops, our bases overseas and our allies throughout the world,” he said.

“For 47 years, the Iranian regime has chanted ‘Death to America’ and waged an unending campaign of bloodshed and mass murder targeting the United States, our troops, and the innocent people in many, many countries,” Trump continued.

The U.S. president noted that Iran is the “world’s number one state sponsor of terror, and just recently killed tens of thousands of its own citizens on the streets as they protested.

“It has always been the policy of the United States, in particular my administration, that this terrorist regime can never have a nuclear weapon. I’ll say it again: they can never have a nuclear weapon.”

Trump, on the 10th day of his deadline for Iran, added, “For decades, and decades, they rejected every opportunity to renounce their nuclear ambitions, and we can’t take it anymore.”


.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on Saturday said the operation was launched to remove “the existential threat posed by the terrorist regime in Iran,” while thanking our “great friend, President Donald Trump, for his historic leadership.”

Netanyahu stressed that for decades, the ayatollah “has spilled our blood, murdered many Americans, and massacred its own people. This murderous terrorist regime must not arm itself with nuclear weapons that would allow it to threaten all of humanity,” he said.

“Our joint action will create the conditions for the courageous Iranian people to take their destiny into their own hands. The time has come for all segments of the Iranian people—the Persians, the Kurds, the Azeris, the Baluchis and the Ahwazis—to throw off the yoke of tyranny and bring about a free and peace-loving Iran,” continued Netanyahu.

The prime minister emphasized that in the coming days the Israeli home front will be required to demonstrate “endurance and fortitude.”

“Together we will stand, together we will fight, and together we will ensure the eternity of Israel,” he said.

According to Iranian media, explosions were heard in Tehran and other cities, targeting the Ministry of Intelligence, the Ministry of Defense, the office of Supreme Leader Ali Khamenei, and the Atomic Energy Organization of Iran.

The Parchin military complex, located 19 miles southeast of Tehran, was also reportedly attacked. There were also reports in Iran of cyberattacks.

The IDF operation was codenamed “Lion’s Roar.” June’s 12-day operation against the Islamic Republic was named “Rising Lion.”

Following a situational assessment, the IDF announced immediate changes to Home Front Command guidelines, moving all areas of the country from Full Activity to Essential Activity.

Under the guidelines, educational activities, gatherings, and workplaces are prohibited, except in essential sectors.

The warning came as sirens blared throughout Israel and alerts were sent to cell phones.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com