Archives

Former Hamas Hostages Visit Rebbe’s Ohel, Grave of Chabad Leader, in New York


Former Hamas Hostages Visit Rebbe’s Ohel, Grave of Chabad Leader, in New York

Shiryn Ghermezian


Four former Hamas hostages visited the Rebbe’s Ohel on Nov. 22, 2025. Photo: Provided

Four freed Israeli hostages visited the Rebbe’s Ohel, the resting place of Chabad-Lubavitch leader Rabbi Menachem Mendel Schneerson, in Queens, New York, on Saturday night together with their families.

Segev Kalfon, Matan Angrest, Nimrod Cohen, and Bar Kuperstein prayed at the gravesite and expressed gratitude for their return home as well as the support they received from the Chabad movement during their 738 days in the captivity of Hamas terrorists in Gaza.

As is customary at the Ohel, the freed hostages and their families gave charity, lit candles, and wrote personal notes for blessings that they left by the Rebbe’s mausoleum. They also recited Psalm 100, giving thanks for their return from captivity after being abducted from Israel during the Hamas-led terrorist attack on Oct. 7, 2023.

“Until now, our families prayed here for us to come home,” said Angrest, 22. “Today, I came only to say thank you.”

“I was here exactly two years ago and many times throughout the last two difficult years, we went to pray at the Ohel, and every time we would come back strengthened to continue our efforts,” shared Kalfon’s father.  “Now, that we were successful, we came to the Rebbe to say thank you and reflect on the power of all the mitzvot that were done in their merit.”

The former hostages also prayed for the return of the remaining captives, all deceased, still held in the Gaza Strip.

Rabbi Mendy Kotlarsky hosted the visit on behalf of Chabad World Headquarters, and the evening was arranged by Rabbi Mendy Naftalin in coordination with both Yaron Cohen from Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu’s office and Yael Goren-Hezkiya, head of the Government Policy and Foreign Relations Division in the Kidnapped, Missing, and Returnees administration in Israel.

Naftalin noted that the gathering at the Ohel on Saturday night symbolized a full circle moment after two years of praying for the return of the hostages. “Here, we cried, we prayed, and we strengthened each other,” he said. “To be able to return with you all is so moving; we are closing the circle.”

“We are only here because of our forefathers, who gave us this strength to withstand all challenges,” added Rabbi Simon Jacobson, the publisher of The Algemeiner who joined the group on Saturday night. “The Ohel connects us to our roots. You all are living proof of that resilience and eternality of the Jewish people.”

The four ex-hostages were released from captivity in October during the first stage of US President Donald Trump’s ceasefire deal between Israel and Hamas. Angrest, an IDF soldier, was kidnapped near the Nahal Oz military base and faced injuries and severe torture during his captivity. His captors agreed to give him Jewish prayer books and tefillin, small leather boxes with straps traditionally wrapped on one’s head and arm at the start of weekday morning prayers.

“I prayed three times a day, morning, afternoon, and night,” he said. “It protected me; it gave me hope.”

Kuperstein was an IDF soldier on leave working as an usher at the Nova music festival when he was kidnapped. During his time in Gaza, his mother lent his tefillin to thousands around the world and urged Jews to wear it in his merit. Bar said he recited the Jewish prayer Shema Yisrael often in captivity and prayed using Hebrew prayers that he had memorized.

Several former Hamas hostages – including Omer Shem Tov, Agam Berger, Sasha Troufanov, Eli Sharabi, Noa Argaman, and Edan Alexander – have visited the Ohel in recent months. In November 2023, 170 relatives of hostages chartered a flight from Israel to New York to pray at the Rebbe’s Ohel. Israeli President Isaac Herzog, Netanyahu’s wife Sara, and other Israeli public figures also prayed at the Ohel during the Israel-Hamas war.

Trump visited the Ohel last year on the first anniversary of Hamas’s Oct. 7 attack. He was joined by a group that included Alexander’s family members. In a letter marking the anniversary of the Rebbe’s passing, Trump wrote: “When Edan Alexander was returned earlier this year, the entire country felt the power of the Ohel and the Rebbe’s enduring example.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Francesca Albanese, czyli anatomia farsy w błękitnej dekoracji


Francesca Albanese, czyli anatomia farsy w błękitnej dekoracji

Anna Grabowska


Francesca Albanese jest jednym z tych nazwisk, które w normalnym świecie powinny zniknąć w czeluści akademickich kuluarów, gdzie aktywiści udają badaczy, a ideolodzy recytują swoje mantry wśród ludzi dawno już przekonanych. Ale świat nie jest normalny, a ONZ – instytucja, którą miliony ludzi wciąż uważają za moralny kompas – od lat jest maszyną produkującą farsę.

I dlatego właśnie osoba o tak jawnie, obsesyjnie antyizraelskiej agendzie nie tylko została wpuszczona do instytucji, która powinna być neutralna, ale wręcz otrzymała stanowisko dające globalny megafon. Trudno nie widzieć w tym symbolu upadku, który dawno wyprzedził etap smutku i wszedł w stadium groteski. Albanese jest bowiem produktem środowiska, w którym ideologia zastąpiła analizę, a antysemityzm, ten wyrafinowany, przebrany w język praw człowieka, stał się przepustką do kariery.

Wychowana intelektualnie w klimacie włoskiej lewicy postkolonialnej, zbudowała całą swoją tożsamość na jednym aksjomacie: Izrael to kolonialny agresor, Palestyńczycy to wieczne ofiary, a Hamas to niewygodny szczegół, który można wymazać, bo nie pasuje do ornamentyki jej opowieści.

Ten schemat przeniosła do ONZ bez cienia wstydu. I właśnie dlatego przez całą karierę ani razu nie była w stanie wymówić wprost słowa “terroryzm” w odniesieniu do Hamasu. Nawet po 7 października, nawet po torturach, gwałtach, paleniu ludzi żywcem, po porwaniach dzieci, kobiet i starców – w jej ustach nie pojawiła się kategoria, którą świat cywilizowany uznał za oczywistą.

Zamiast terroryzmu były “wybuchy przemocy”, “reakcje uciskanych”, “konsekwencje okupacji”. Tak wygląda rzeczywistość, kiedy ideologia przejmuje miejsce sumienia. Jej raport dla ONZ, dokument, który samą konstrukcją przypominał bardziej akt oskarżenia niż analizę, stał się jednym z najbardziej skompromitowanych materiałów tej instytucji od lat. Nie było tam metodologii, nie było rzetelnej weryfikacji danych, nie było równowagi; były za to komunikaty struktur kontrolowanych przez Hamas, zdania pisane jak z podręcznika aktywizmu, jednostronność podniesiona do poziomu karykatury.

To nie był raport. To był manifest polityczny. I to manifest podpisany przez osobę, która nie spełniała elementarnych standardów bezstronności, ale w ONZ to nie problem. Bo ONZ od dawna zatrudnia ludzi, którzy nie tylko ignorują terroryzm, ale budują całą karierę na delegitymizacji jedynego państwa żydowskiego. Do tego stopnia, że państwa, które łamią prawa człowieka na skalę przemysłową, decydują o “naruszeniach praw człowieka” w Izraelu. Autokracje recenzują demokrację. Reżimy głosują nad rezolucjami dotyczącymi moralności. Dyktatorzy pouczają wolny świat. A błękitna dekoracja upiększa scenografię powagi.

W tym świecie Francesca Albanese jest objawieniem. Przez lata miała w ONZ zielone światło, a gdy jej wypowiedzi zaczęły wzbudzać międzynarodowe oburzenie – w tym otwarte potępienie ze strony USA – natychmiast wcieliła się w rolę ofiary. Opowiada w mediach, że jest “karana”, “atakowana”, “na celowniku”, że mocarstwa chcą ją uciszyć. Ani słowa o tym, że jej raporty były jednostronne. Ani słowa o tym, że powielała dane przekazywane przez organizację terrorystyczną. Ani słowa o tym, że sama używała narracji balansujących na granicy jawnego antysemityzmu.

Jej najnowsza książka kontynuuje tę autoprezentację: jest tam Francesca-męczennica, Francesca-niewygodna prawdomówczyni, Francesca-ofiara spisku. To nie jest literatura, moi Drodzy, to jest autoterapia połączona z autopromocją. Ani jednego rozdziału refleksji, ani jednego zdania o odpowiedzialności. Jedynie narracja o niesprawiedliwie uciszanej prorokini, która rzekomo płaci cenę za swoją “odwagę”. Z tą opowieścią ruszyła w trasę po Francji. I to nie byle jaką. Sciences Po, Paris 8, Lyon 2, Toulouse, wszędzie tam, gdzie grunt jest podatny, a antyizraelskie emocje buzują jak zakwaszone ciasto. Jej prelekcje to nie wykłady, lecz agitacja. Wchodzi na scenę i zaczyna od “kolonializmu”, przechodzi do „apartheidu”, kończy na “ludobójstwie”. Publiczność klaszcze, bo słyszy to, co chce usłyszeć. A tymczasem ani słowa o Hamasie. Ani słowa o masakrze z 7 października. Ani słowa o zakładnikach, których historia najwyraźniej ją nuży, tak jak w tamtej pamiętnej scenie z merostwa, gdzie, gdy tylko padła wzmianka o porwanych, przewróciła oczami, uniosła ręce i dała do zrozumienia, że temat jej przeszkadza. Ten gest był jej prawdziwym manifestem: selektywne współczucie, selektywna empatia, selektywna moralność.

Na spotkaniach we Francji towarzyszyli jej działacze BDS, wykładowcy budujący kariery na “dekolonizacji wiedzy”, przedstawiciele LFI, ugrupowania lewicy, które zrobiło z niej ikonę. Jej słowa pasują do ich programu jak klucz do zamka. Mélenchon potrzebuje “autorytetu ONZ”, by uwiarygodnić swoje obsesje – ona potrzebuje Mélenchona, by mieć publiczność. Symbioza doskonała. A kiedy do tej układanki dołożyć Gretę Thunberg, która w ostatnim roku przeistoczyła się w baryłkę paliwa dla najbardziej radykalnych haseł antyizraelskich, pełen obraz staje się jasny: tworzą trójkąt, który wzajemnie się napędza. Greta powtarza slogany, Albanese nadaje im pozór “międzynarodowej powagi”, LFI wnosi polityczną masę. Efekt? Eskalacja. Zawsze i wszędzie eskalacja. Nigdy odpowiedzialność. Do tego dochodzi klasyczna scena, która jest streszczeniem jej postawy w kilku sekundach: wspomniane spotkanie w merostwie, kiedy przy wzmiance o izraelskich zakładnikach podniosła oczy do góry, teatralnie uniosła ręce i odmówiła słuchania. Ten gest nie był wypadkiem przy pracy. To było odsłonięcie prawdziwej hierarchii współczucia. Zakładnicy bardzo przeszkadzają, burzą układ ról, w którym Izrael ma być wyłącznie oprawcą, a Palestyńczycy wyłącznie ofiarami. Jeśli rzeczywistość nie pasuje do szablonu, tym gorzej dla rzeczywistości.

I nie jest przypadkiem, że dziś Francesca Albanese stała się faktyczną personą non grata w wielu środowiskach międzynarodowych. To nie wynik prześladowania, jak sobie to wmawia w wywiadach, jeżdżąc po świecie i rozpaczliwie opowiadając, jaka jest biedna, jak bardzo ją “atakują” i jakie “okropne” sankcje na nią nałożono. Nie jest mi jej żal, ani trochę. To nie są żadne “represje” wobec niewinnej ekspertki. To jest czysta, podręcznikowa konsekwencja lat stronniczości, powtarzania komunikatów Hamasu, ignorowania faktów, unikania słowa “terroryzm”, rozdawania na lewo i prawo oskarżeń o “ludobójstwo” bez podstaw prawnych i bez elementarnej odpowiedzialności, jaka powinna obciążać osobę pełniącą mandat ONZ. Stany Zjednoczone nałożyły na nią oficjalne sankcje – pierwszy raz w historii, gdy amerykańska administracja tak jednoznacznie wskazała specjalnego sprawozdawcę ONZ jako osobę działającą nie w interesie praw człowieka, lecz w interesie politycznej wojny informacyjnej. I choć to jedyne formalne sankcje, faktem jest, że w wielu ciałach eksperckich, think tankach, komisjach międzynarodowych i organizacjach zajmujących się prawem humanitarnym jej nazwisko zaczęło działać jak sygnał ostrzegawczy. W dyplomacji nie trzeba oficjalnego zakazu wjazdu, żeby ktoś został odsunięty. Wystarcza utrata wiarygodności. A tę Albanese traciła przez lata, cegła po cegle, aż w końcu sama zamurowała sobie drogę powrotną. To nie świat ją wykluczył. To ona wykluczyła się sama, swoim językiem, swoją ideologią, swoją selektywną moralnością, swoim zawodowym fanatyzmem przebranym za prawo międzynarodowe.

W tle tego wszystkiego stoi ONZ – instytucja, która kiedyś miała być nadzieją, dziś jest błękitną dekoracją dla teatru, w którym większość aktorów łamie prawa człowieka, a reszta udaje, że tego nie widzi. Państwa, gdzie torturuje się opozycję, decydują o standardach demokracji. Kraje, gdzie kobiety nie mają praw, pouczają Izrael o etyce. Reżimy, które więżą dziennikarzy, głosują nad rezolucjami o “wolności słowa”. I w tym wszystkim – Albanese. Nie jako wyjątek, lecz jako logiczne dziecko tego systemu.

Ludzie wciąż powtarzają: “ONZ powiedziało”, “ONZ napisało w raporcie”, “ONZ uznało”. Mało kto zadaje sobie trud, by sprawdzić, kto konkretnie to pisał, z jakiego środowiska pochodzi, jakie ma poglądy, jakich słów używa, a jakich konsekwentnie unika. Mało kto zauważa, że większość krajów, które zasiadają w tej organizacji, nie spełnia nawet podstawowych standardów praw człowieka, a mimo to ich głos ma taką samą wagę jak głos państw demokratycznych. W efekcie raporty ONZ czytane są jak objawienie, choć w praktyce bywają produktem politycznych układów, nacisków i ideologicznych mód.

Francesca Albanese idealnie wpasowuje się w ten krajobraz. Jest twarzą systemu, który przestał udawać, że chodzi w nim o prawdę. Jej kariera jest możliwa tylko dlatego, że ONZ nie rozlicza swoich ludzi z intelektualnej uczciwości, tylko z lojalności wobec dominującej narracji. To nie ona “ciągnie ONZ w dół”. To ONZ ją wyniosło, bo dokładnie takiego głosu chciało słuchać i taki głos chciało pokazywać światu.

Francesca Albanese nie jest ofiarą prześladowania. Jest lustrem. Lustrem, w które ONZ panicznie boi się spojrzeć. Jest dowodem, że instytucja, która miała być sumieniem świata, sama zatrudnia ludzi, którzy z sumieniem nie mają nic wspólnego. I dowodem, że świat, który wciąż daje ONZ kredyt moralny, żyje w ułudzie. Bo jeśli symbolem tej organizacji staje się osoba, która unika słowa “terroryzm”, a z łatwością oskarża o ludobójstwo państwo broniące swoich obywateli – to znaczy, że problem nie leży w niej. Problem leży w systemie, który ją wyniósł. A jej krzyk o rzekomą “uciszanie przez mocarstwa”? To już nie tragedia. To komedia. Bo jeśli ktoś dziś ją “odsłania”, to nie rządy. To fakty, które przez lata ignorowała. I które wreszcie przestały się dawać zagłuszyć.


Źródła:

https://www.ohchr.org/en/special-procedures/sr-palestine

https://www.ohchr.org/…/a78207-situation-human-rights-opt

https://www.ohchr.org/…/report-situation-human-rights-opt

https://www.ohchr.org/…/us-sanctions-special-rapporteur

https://www.state.gov/…/sanctioning-lawfare-that

https://www.aljazeera.com/…/us-sanctions-un-expert

https://www.icj.org/usa-israel-palestine-immediately

https://www.reuters.com/…/there-are-no-red-lines…/

https://www.theguardian.com/…/francesca-albanese-un

https://www.lemonde.fr/…/francesca-albanese-a-critical

https://www.un.org/…/genocide-as-colonial-erasure…/

https://www.unwatch.org/francesca-albanese-u-s-sanctions…/


Anna Grabowska 
– urodzona i mieszkająca we Francji wspaniała syjonistka z solidnymi polskimi i żydowskimi korzeniami. Autorka udzieliła pozwolenia na publikację niektórych wpisów z jej Facebooka w „Listach z naszego sadu”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Mamdani accuses Israel of ‘genocide’ with US funding during White House meeting with Trump


Mamdani accuses Israel of ‘genocide’ with US funding during White House meeting with Trump

REUTERS, JERUSALEM POST STAFF


Trump, a former New York resident, has labeled Mamdani, 34, as a “radical left lunatic,” a communist, and a “Jew hater.”

U.S. President Donald Trump and New York City Mayor-elect Zohran Mamdani speak to members of the media as they meet in the Oval Office at the White House in Washington, D.C., U.S., November 21, 2025
(photo credit: REUTERS/JONATHAN ERNST)

New York City Mayor-elect Zohran Mamdani accused Israel of committing genocide and the United States government of funding it during a White House press conference with US President Donald Trump on Friday.

In response to one reporter who inquired about Mamdani’s view on US involvement in the Israel-Hamas War, the incoming mayor stated that he has “spoken about the Israeli government committing genocide and our government funding it,” continuing that he shared his concerns with Trump during their meeting.

Trump did not respond to the question nor deny the genocide accusation.

Mamdani told reporters that New Yorkers are “tired of seeing tax dollars fund wars,” and that the US needs to “follow through on the international human rights,” claiming that they are “still being violated, and something needs to be done, no matter where we’re speaking of.”

The incoming mayor did, however, praise Trump for his peacemaking efforts in the Middle East, stating that he “appreciates all efforts towards peace.” Trump stated that both he and Mamdani shared an interest in pursuing peace efforts.

President Donald Trump meets with New York City Mayor-elect Zohran Mamdani at the White House in Washington, D.C., U.S., November 21, 2025. (credit: JONATHAN ERNST/REUTERS)

Trump was also asked about the ongoing struggle for Hezbollah disarmament in Lebanon. Trump stated that Hezbollah is “a big problem,” elaborating that he is working with Lebanon on the disarmament and that Hezbollah is currently “not in a good position.” He added that he is also “pushing for total disarmament of Hamas.”

Mamdani, who has been vocally critical of the Israeli government, previously stated that he would consider having Prime Minister Benjamin Netanyahu arrested if Netanyahu were to visit New York City during Mamdani’s term. Trump, who has worked closely with Netanyahu, stated that he did not discuss the issue with Mamdani during the meeting.

Trump, Mamdani put aside partisan differences to meet

A democratic socialist and little-known state lawmaker who won New York’s mayoral race earlier this month, Mamdani requested the sit-down with Trump to discuss cost-of-living issues and public safety.

“We have one thing in common: we want this city of ours that we love to do very well,” Trump said after inviting journalists into the Oval Office following a private meeting. “I want to congratulate the mayor; he really ran an incredible race against some very tough people, very smart people.”

“It was a productive meeting focused on a place of shared admiration and love, which is New York City, and the need to deliver affordability to New Yorkers,” Mamdani said.

Trump said he was happy to put aside partisan differences. “The better he does, the happier I am,” Trump said.

As Mamdani surged in the polls to victory, Trump, a Republican, issued threats to strip federal funding from the biggest US city. The mayor-elect has regularly criticized a range of Trump’s policies, including plans to ramp up federal immigration enforcement efforts in New York City, where four in ten residents are foreign-born.

The 79-year-old president, a former New York resident, has labeled Mamdani, 34, as a “radical left lunatic,” a communist, and “Jew hater.”

Trump tempered his language on Friday shortly before the mayor-elect’s arrival, saying he expected it to be “quite civil” and commending Mamdani for a “successful run.”

“I was hitting him a little hard,” Trump told “The Brian Kilmeade Show” on Fox News. “I think we’ll get along fine. Look, we’re looking for the same thing: we want to make New York strong.”

Earlier, Mamdani posted a grinning selfie on social media, taken in the seat of a plane bound for Washington.

Mamdani, who will be sworn in as mayor on January 1, said at a press conference the day before heading to Washington that he had “many disagreements with the president.”

“I intend to make it clear to President Trump that I will work with him on any agenda that benefits New Yorkers,” he told reporters outside New York’s City Hall. “If an agenda hurts New Yorkers, I will also be the first to say so.”

Trump thinks Mamdani was ‘very nice’ in calling him

Uganda-born Mamdani will be the first Muslim and first South Asian mayor in the city that is home to Wall Street. His campaign provoked debate about the best path for Democrats. Out of power in Washington and divided ideologically, Democrats are mainly unified by their opposition to Trump.

Mamdani vowed to focus on affordability issues, including the cost of housing, groceries, childcare, and buses in a city of 8.5 million people. New Yorkers pay nearly double the average rent nationwide.

Inflation has been a major issue for Americans, and it’s one on which they give Trump low marks. Just 26% of Americans say Trump is doing a good job at managing the cost of living, according to a Reuters/Ipsos poll this week.

The US federal government is providing $7.4 billion to New York City in fiscal year 2026, or about 6.4% of the city’s total spending, according to a New York State Comptroller report. It was not clear what legal authority Trump could claim for withholding any funding mandated by Congress.

The two men were again trading barbs within hours of Mamdani’s election.

“If anyone can show a nation betrayed by Donald Trump how to defeat him, it is the city that gave rise to him,” Mamdani told cheering supporters in his victory speech, which called for Trump to “turn the volume up.”

Trump said he was puzzled by Mamdani’s speech after excerpts were replayed to him during the Fox News interview on Friday morning.

“I don’t know exactly what he means by ‘turning the volume up.’ He has to be careful when he says that to me,” Trump said. “He was very nice in calling, as you know, and we’re going to have a meeting.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Miss Universe Israel’s Team Reveals National Costume Was Stolen Before Debut at 2025 Pageant in Bangkok


Miss Universe Israel’s Team Reveals National Costume Was Stolen Before Debut at 2025 Pageant in Bangkok

Shiryn Ghermezian


Melanie Shiraz of Israel takes part in the National Costume show during the 74th Miss Universe pageant in Bangkok, Thailand, Nov. 19, 2025. Photo: REUTERS/Athit Perawongmetha

Miss Israel Melanie Shiraz  had her national costume stolen shortly before she was set to debut the look in the Miss Universe 2025 pageant, her team revealed on Tuesday.

The Miss Universe competition concluded in Bangkok, Thailand, on Nov. 21 with Fátima Bosch from Mexico being crowned Miss Universe from a group of contestants representing more than 130 nations around the world. The first runner-up was Thailand’s Praveenar Singh followed by Venezuela’s Stephany Abasali as second runner-up.

Shiraz, 27, had designed the outfit she was set to wear for the national costume segment of the Miss Universe competition. Edgar Saakyan, national director of Miss Universe Israel, said in a released statement on Tuesday that a day and a half before Shiraz was set to take the stage in the national costume portion of the competition, the Miss Israel team was “misled by the costume constructor’s team, and the national costume was stolen.”

“A representative of the costume constructor arrived at the Bangkok airport under the pretext of ‘clarifying details,’ approached a member of our team, took the costume, and then stopped all communication – effectively stealing it and placing us in an extremely difficult position,” Saakyan explained. “We regard this as a deliberate act of harm, including damage to our intellectual property and reputation … This matter has been transferred to our legal team.”

Saakyan added that ultimately, a team of Thai costume makers made Shiraz a new look, based on her original concept, with only 10 hours left before the national costume segment of the Miss Universe contest. The costume was completed with “incredible support” from the Miss Universe and Miss Grand International teams, he said.

“This display of professionalism, grace under pressure, and human solidarity allowed us not only to take the stage – but to do so with honor, pride, and respect for the flag,” Saakyan noted. “We are grateful beyond words.”

Shiraz ended up wearing in the national costume segment a yellow floor length gown that also featured a yellow ribbon in honor of the murdered hostages still held in captivity and the former hostages who have returned home after being abducted by Hamas-led terrorists during their deadly rampage across southern Israel on Oct. 7, 2023. A crystal Star of David was displayed on her dress, and its train was adorned with red anemones, which is Israel’s national flower and also commonly found in southern Israel where the Oct. 7 attack took place. Shiraz paired the dress with a shawl and head covering. The costume was titled “The Light of Hope.”

“While many national costumes are joyful and celebratory, this year’s theme of peace, combined with all that our people have endured over the past two years, called for a more somber presence on stage,” Shiraz said in an Instagram post. “One that carries both remembrance and the hope for a more peaceful future. I designed this piece to honor our story, our grief, and the light we continue to hold onto. I couldn’t be more proud [sic] to wear it.”

Saakyan announced in his statement on Tuesday that next year, Shiraz will be the official national costume designer for Miss Israel. “We are confident this partnership will deliver not just visual beauty, but a meaningful cultural message to the world,” he said.

Miss Palestine Nadine Ayoub sparked controversy when she took the stage during the national costume segment of the Miss Universe competition wearing a robe that depicted the Dome of the Rock and the Church of the Holy Sepulchre in Jerusalem, alongside olive branches. Earlier in the competition, Ayoub uploaded a series of posts on social media that included lies about the Israel-Hamas war, such as one that inflated the number of Palestinian casualties and another that described Kfir and Ariel Bibas, the Israeli children murdered in Hamas captivity, as Palestinian victims of the war instead of victims of Hamas terrorism. Ayoub was the first-ever “Miss Palestine” contestant in the Miss Universe pageant.

After the New York Post revealed that Ayoub was married to the son of notorious Fatah terrorist Marwan Barghouti and even named a child after him, Shiraz called on Miss Universe organizers to strip Miss Palestine of her place in the top 30. “Miss Universe should not condone fraud, violations of its code of conduct and especially terror. I expect them to take corrective action,” Shiraz told the Post on Saturday. “I don’t need to act as the moral CEO of Miss Universe – they should be able to do that themselves.”

“It makes my skin crawl thinking we were in the same room so many times,” added Shiraz. “It’s shocking that we all shared a stage with someone with serious terror ties.”

Following the Miss Universe 2025 competition, Brigitta Schaback renounced her title of Miss Universe Estonia and Olivia Yacé, the pageant’s fourth runner-up, renounced her title as Miss Universe Africa and Oceania.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Palestyńscy terroryści grożą atakami na Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne

Hamas, Palestyński Islamski Dżihad (PIJ) oraz inne palestyńskie ugrupowania terrorystyczne odrzuciły rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803, która wita z zadowoleniem powołanie „Rady Pokoju” oraz tymczasowych „Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych” w Strefie Gazy. Oświadczenie PIJ zawierało bezpośrednie groźby pod adresem proponowanych międzynarodowych sił. Na zdjęciu: terroryści Hamasu stoją obok pojazdu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża (ICRC) w Gazie, 2 listopada 2025 r. (Zdjęcie: Zrzut z ekranu wideo.


Palestyńscy terroryści grożą atakami na Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne

Khaled Abu Toameh


Hamas, PIJ i inne palestyńskie ugrupowania terrorystyczne odrzuciły wspieraną przez USA rezolucję nr 2803 Rady Bezpieczeństwa ONZ, przyjętą 17 listopada, która zakłada powołanie „Rady Pokoju” i tymczasowych „Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych” w Strefie Gazy. Rezolucja opiera się na 20-punktowym planie pokojowym prezydenta USA Donalda J. Trumpa, mającym na celu zakończenie wojny w Strefie Gazy, która wybuchła w odpowiedzi na inwazję Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku.

Tego dnia terroryści Hamasu i ich zwolennicy zamordowali 1200 obywateli Izraela i cudzoziemców oraz ranili tysiące innych. 251 osób zostało uprowadzonych do Strefy Gazy, gdzie nadal przetrzymywane są szczątki trojga zakładników – dwóch Izraelczyków i jednego obywatela Tajlandii.

Hamas twierdzi, że zgodził się jedynie na pierwszy etap planu Trumpa, który zakłada zakończenie wojny i uwolnienie wszystkich zakładników – żywych i zmarłych – w ciągu 72 godzin. Miało to miejsce 9 października 2025 roku; od tego czasu minęły już tygodnie.

Ostatnio liderzy Hamasu stwierdzili, że nigdy nie zgodzili się na kolejne etapy planu, które wymagają od zbrojnych ugrupowań złożenia broni oraz akceptacji rozmieszczenia sił międzynarodowych i powołania tymczasowego międzynarodowego organu zarządzającego Strefą Gazy.

Odrzucając rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803, palestyńskie ugrupowania terrorystyczne dają jasno do zrozumienia, że nie zamierzają się rozbrajać ani pozwolić międzynarodowym postaciom, takim jak Trump czy były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, na odgrywanie jakiejkolwiek roli w zarządzaniu Strefą Gazy.

Jedynym powodem, dla którego ugrupowania terrorystyczne zgodziły się na pierwszy etap planu Trumpa, było zakończenie wojny i utrzymanie przez nie kontroli nad Strefą Gazy.

Odrzucenie rezolucji przez ugrupowania terrorystyczne stanowi bezpośrednie wyzwanie nie tylko wobec administracji Trumpa, ale także wobec szeregu krajów arabskich i muzułmańskich, w tym Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Turcji, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Jordanii, jak również wobec Autonomii Palestyńskiej, która poparła sponsorowaną przez USA rezolucję. Czas pokaże, jak administracja Trumpa oraz państwa arabskie i islamskie odpowiedzą na nieustępliwość grup terrorystycznych.

W przeciwieństwie do administracji USA, Hamas i inne ugrupowania terrorystyczne nie postrzegają propozycji Trumpa jako planu pokojowego. Traktują go raczej jako kolejne tymczasowe zawieszenie broni z Izraelem.

Głównym powodem sprzeciwu tych grup wobec obecności sił międzynarodowych lub międzynarodowego organu zarządzającego w Strefie Gazy jest wyraźna obawa, że taka koalicja przeszkodzi im w prowadzeniu dżihadu przeciwko Izraelowi. Masakra z 7 października była dla nich kolejnym etapem świętej wojny mającej na celu zniszczenie Izraela i ustanowienie państwa islamistycznego.

W oświadczeniu wydanym w ubiegłym roku przez grupę uczonych muzułmańskich czytamy:

„Współczesny dżihad przybiera wiele form, umożliwiając muzułmanom wypełnianie obowiązku religijnego na różne sposoby. Obejmuje to zbrojny dżihad i jego rozszerzanie tam, gdzie wróg planuje swoje działania. Należy uprzedzać wroga na terenach, gdzie zamierza się rozszerzać, i zaskakiwać go, zanim podejmie inicjatywę. Dżihad obejmuje także wsparcie mudżahedinów [bojowników dżihadu] pieniędzmi, bronią i wszystkim, czego potrzebują w swoim błogosławionym dżihadzie; jak również opiekę nad rodzinami mudżahedinów, męczenników, więźniów i potrzebujących.”

Co zatem powiedziały Hamas i inne ugrupowania terrorystyczne na temat rezolucji ONZ?

„Rezolucja nie odpowiada politycznym i humanitarnym żądaniom oraz prawom naszego narodu palestyńskiego” – ogłosił Hamas w oświadczeniu. – „Rezolucja narzuca mechanizm międzynarodowej kurateli nad Strefą Gazy, co jest nie do przyjęcia dla naszego narodu i frakcji.”

Odnosząc się do klauzuli o demilitaryzacji Strefy Gazy, Hamas dodał:

„Opór wobec [izraelskiej] okupacji wszelkimi środkami jest prawem gwarantowanym przez prawo międzynarodowe i konwencje. Każda dyskusja na temat uzbrojenia musi pozostać sprawą wewnętrzną i narodową.”

Palestyński Islamski Dżihad (PIJ), kolejne ugrupowanie terrorystyczne w Strefie Gazy, odpowiedział na rezolucję:

„Odrzucamy rezolucję przyjętą przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, ponieważ stanowi ona międzynarodowy kuratelę nad Strefą Gazy, co wszystkie komponenty naszego narodu i frakcji odrzucają. Nasz naród ma prawo do oporu wobec [izraelskiej] okupacji wszystkimi legalnymi środkami – prawo to jest gwarantowane przez prawo międzynarodowe, a broń ruchu oporu jest gwarancją tego prawa. Każde przypisanie siłom międzynarodowym zadań obejmujących rozbrojenie ruchu oporu przekształca je z neutralnej strony w uczestnika realizacji agendy okupanta.”

Ostatnia część oświadczenia PIJ to w istocie bezpośrednia groźba ataków terrorystycznych na członków Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Strefie Gazy.

Fayez Abu Shamala, propalestyński akademik z Gazy, wyraził się jeszcze bardziej dosadnie w kwestii atakowania sił międzynarodowych:

„Z mojego punktu widzenia, bojownicy palestyńskiego ruchu oporu w Gazie potraktują amerykańskie siły stabilizacyjne tak, jak afgańscy mudżahedini potraktowali siły USA w 2001 roku, jak iraccy powstańcy potraktowali amerykańskich najeźdźców w 2003 roku, i jak ruch oporu potraktował ambasadę USA w Libanie w 1984 roku. Siły stabilizacyjne zostaną zaatakowane przez [palestyńskich] powstańców.”

Palestyńskie ugrupowania terrorystyczne wydają się niestety zdeterminowane, by zniweczyć plan pokojowy Trumpa i doprowadzić do dalszej śmierci i zniszczenia wśród mieszkańców Strefy Gazy.


Link do oryginału: https://www.gatestoneinstitute.org/22067/terrorists-threaten-international-stabilization-force

Gatestone Institute, 20 listopada 2025

Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, arabski dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News. (Mieszka w Izraelu.)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com