Archives

Mit osadniczo-kolonialny – obalony

Wielka Synagoga w Hara, Tunis, Tunezja, 1960. Źródło: domena publiczna, Wikimedia Commons.


Mit osadniczo-kolonialny – obalony


Lyn Julius


Tym razem – przez Arabów. Dlaczego takich głosów jest tak mało, podczas gdy zachodnia skrajna lewica, w sojuszu z islamistami, niemal jednogłośnie szerzy kłamstwa o Izraelu i Żydach?

Poniższe słowa nie pochodzą od Żyda, lecz od Ahmeda al-Khalidiego, określającego się jako „pragmatyczny Palestyńczyk”. Opublikował je w połowie października na platformie X, gdzie uzyskały 692 500 wyświetleń.

„Jako Palestyńczyk, który odmawia powielania kłamstw naszego przywództwa, muszę powiedzieć to wprost: mówienie Żydom Mizrahi – Żydom z Iraku, Jemenu, Egiptu, Maroka, Syrii i reszty świata arabskiego – że dokonują na nas ‘czystek etnicznych’, to największe odwracanie kota ogonem w historii.”

Khalidi mówi wprost to, co tak wielu „pożytecznych idiotów” na Zachodzie ignoruje: nie wszyscy Żydzi pochodzą z Europy. W swoim wpisie przypomina, że społeczności żydowskie w Babilonie, Damaszku i Sanie istniały przez 2500 lat lub dłużej.

W rzeczywistości Żydzi żyli na Bliskim Wschodzie na długo przed podbojem arabskim i przed islamem. Mówili językiem bliskowschodnim i modlili się w kierunku Jerozolimy. Judaizm od tysiącleci był zakorzeniony w lokalnej kulturze, dając początek religiom córkom: chrześcijaństwu i islamowi.

Arabsko-izraelski influencer Nuseir Yassin (znany jako Nas Daily na Instagramie) powiedział swoim 5 milionom obserwujących, że większość ludzi nigdy nie słyszała o tym, że blisko milion Żydów zostało wypędzonych z krajów arabskich. (Jego przekaz jest nieco osłabiony przez to, że przez dużą część filmu nazywał ich Arabami). Stworzony przez niego materiał wideo przy pomocy AI zyskał ponad 80 000 polubień. Jak skomentował jeden z widzów: „Wreszcie ktoś mówi głośno o temacie tabu w krajach arabskich.”

Nas podkreśla, że „dwie prawdy mogą istnieć jednocześnie”. Palestyńczycy zostali wygnani ze swoich domów po powstaniu współczesnego państwa Izrael w 1948 roku, ale tak samo Żydzi mówiący po arabsku zostali zmuszeni do opuszczenia swoich społeczności w kolejnych latach.

Jak napisał Khalidi na X: „Te same rodziny, które zostały wygnane z Bagdadu, Aleppo i Trypolisu, które odbudowały życie w obozach dla uchodźców w Izraelu, są dziś oskarżane o popełnienie dokładnie tego samego, co je spotkało.”

Żydzi nie są europejskimi kolonizatorami. A jednak elity liberalne, studenci uniwersytetów i media – zaślepione sprawą palestyńską – są przekonane, że tak właśnie jest. Dziesięciolecia indoktrynacji, przy niemal całkowitym braku reakcji ze strony Izraela, utrwaliły te fałsze.

Żydzi należą do rdzennej ludności Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – obok Kurdów, Berberów, Jezydów, Mandejczyków, Asyryjczyków i Koptów – wszystkich skolonizowanych przez Arabów. W VII wieku Arabowie podbili imperia bizantyjskie i perskie, rozszerzając swoje panowanie przez Afrykę Północną aż do Hiszpanii i południowej Francji.

Persowie, Berberowie, Koptowie, Aramejczycy, Żydzi, Grecy i inni znaleźli się pod panowaniem arabskim; ich języki i religie zostały zepchnięte na margines, a język arabski i islam stały się dominujące.

W istocie Izrael jest jedynym projektem dekolonizacyjnym na Bliskim Wschodzie – rdzenny naród, który zdołał zrzucić jarzmo arabskiego i osmańskiego panowania. A jednak wielu ludzi zakłada, że prawa polityczne przysługują wyłącznie arabskim muzułmanom.

Po I wojnie światowej, gdy rozpadło się Imperium Osmańskie, istniały wielkie nadzieje, że rdzennym mniejszościom chrześcijańskim i innym zapewnione zostaną enklawy z gwarancjami szczególnej ochrony. Asyryjczycy i Kurdowie liczyli na autonomię, jeśli nie na własne państwo. Jednak tylko Deklaracja Balfoura z 1917 roku, zawierająca zobowiązanie do stworzenia domu dla Żydów, została zatwierdzona podczas konferencji w San Remo w 1920 roku i wpisana do Traktatu Lozańskiego z 1923 roku.

Dla Khalidiego mit osadniczo-kolonialny to „nie tylko hipokryzja – to historyczna amnezja. Jeśli naprawdę zależy nam na sprawiedliwości, musimy przestać ogłupiać naszych sąsiadów i zacząć uznawać, że ich historia również jest bliskowschodnia. Nasze wyzwolenie nie przyjdzie poprzez negowanie ich wyzwolenia.”

Dlaczego tak niewiele jest umiarkowanych głosów arabskich, podczas gdy zachodnia skrajna lewica – w sojuszu z islamistami – niemal jednogłośnie powiela ekstremistyczne narracje lub szerzy kłamstwa o Izraelu i Żydach?

Pomówienie, że Izrael to biały kolonialno-osadniczy twór, opiera się na dwóch fałszywych założeniach: odcina Żydów od ich bliskowschodnich korzeni etniczno-religijnych oraz neguje, że są oni narodem odrębnym od diaspory, w której przebywali przez 2000 lat. Cierpiący na izraelofobię przedstawiają judaizm jako religię, taką jak chrześcijaństwo czy islam. Odmawiają uznania, że Żydzi są odrębni genetycznie, kulturowo, językowo i historycznie od ludów, wśród których żyli.

By przedstawić syjonizm jako europejski twór narzucony z zewnątrz, antysyjoniści datują jego powstanie na 1882 rok i przyjazd rosyjskich Żydów w ramach pierwszej aliji. Tymczasem prawda jest taka, że Żydzi nigdy całkowicie nie opuścili Erec Israel. Przez stulecia powracali, choć w niewielkich liczbach.

Aby pamięć o 850 000 Żydów zmuszonych do opuszczenia krajów arabskich i Iranu w XX wieku nie zanikła, organizacje takie jak JIMENA (Żydzi Rdzenni dla Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej) i HARIF (Stowarzyszenie Żydów z MENA), a także synagogi i wspólnoty na całym świecie, obchodzą w listopadzie „Miesiąc Dziedzictwa Mizrachi”.

Izraelski Kneset ustanowił oficjalny „Dzień Dziedzictwa Mizrachi” w kalendarzu na 30 listopada – dzień po uchwaleniu przez ONZ Planu Podziału Palestyny w 1947 roku, który wywołał zamieszki w krajach arabskich.

Historia ma znaczenie. Nie możemy pozwolić, by prawda została zagłuszona przez prymitywne i nieuczciwe slogany. Musimy nieustannie powtarzać fakty. Każde wsparcie ze strony arabskich członków społeczeństwa jest mile widziane.


Link do oryginału: https://www.jns.org/the-settler-colonial-lie-debunked/

JNS, 14 listopada 2025
Lyn Julius jest brytyjską dziennikarką, jej rodzice przyjechali z Iraku, jest autorką książki „Uprooted: How 3,000 Years of Jewish Civilization in the Arab World Vanished Overnight” (Vallentine Mitchell, 2018).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


MAGA Favorite Marjorie Taylor Greene to Resign After Split with Trump


MAGA Favorite Marjorie Taylor Greene to Resign After Split with Trump

Reuters and Algemeiner Staff


U.S. Representative Marjorie Taylor Greene (R-GA) announces her resignation from her position, in this screen grab from a statement released on social media, November 21, 2025. Marjorie Taylor Greene via X/Handout via REUTERS

Saying she refused to be a “battered wife,” US Representative Marjorie Taylor Greene announced on Friday she was resigning from the House of Representatives in the wake of a dramatic falling out with President Donald Trump.

Her exit marks a stunning turn of events that few would have imagined months ago. Greene, a Republican from Georgia, was once one of Trump’s closest allies and an outspoken advocate of his “America First” agenda, but the rift between the two widened in recent months over the release of government files related to sex offender Jeffrey Epstein and other matters.

In a 10-minute video posted on social media, Greene said she was spurred to resign by the prospect of having to face a Trump-backed Republican primary challenger and the potential takeover of the House by Democrats in next year’s midterm elections. She also complained that Congress has largely been “sidelined” since Trump returned to the presidency in January.

RUPTURE PROMPTS CONCERNS OVER MAGA BASE BEFORE MIDTERMS

“I have too much self-respect and dignity, love my family way too much, and do not want my sweet district to have to endure a hurtful and hateful primary against me by the president we all fought for, only to fight and win my election while Republicans will likely lose the midterms,” Greene said.

“I refuse to be a battered wife hoping it all goes away and gets better,” she added.

Interviewed by ABC News, Trump said Greene’s resignation, to take effect on January 5, was “great news for the country. It’s great.”

Greene lamented the state of American politics, contending that neither Republicans nor Democratic lawmakers were working to solve the nation’s problems, including the rising cost of living.

She said voters were tuning out Washington because “they know how much credit card debt they have, they know how much their own bills have gone up over the past five years, they actually do their own grocery shopping and know food costs too much, their rent has increasingly gone up, they have been outbid by corporate asset managers too many times when they put in an offer to buy a house.”

The public dispute between Trump and Greene had fueled concerns among some Republicans that Trump’s “Make America Great Again” base could fracture a year before the midterms, when Democrats hope to regain control of Congress.

Greene’s resignation will narrow the Republican majority in the House to 218 members over the Democrats’ 213. Republicans have a 53-47 majority in the Senate.

Greene had been increasingly exhibiting her independence from Trump, joining a House effort to force the release of the Epstein files over his objections, blasting House leadership for not doing more to address healthcare costs during the recent government shutdown and calling Israel’s assault on Gaza a genocide.

Trump, in turn, became more critical of her.

Before the House voted overwhelmingly to release the Epstein files, he called her a “traitor” and “disgrace” to the Republican Party. He withdrew his support for her and called her a “ranting lunatic.”

GREENE SAYS ORDINARY AMERICANS BEING ‘CAST ASIDE’

In her video, Greene defended her Epstein vote.

“Standing up for American women who were raped at 14, trafficked and used by rich powerful men, should not result in me being called a traitor and threatened by the president of the United States, whom I fought for,” she said.

Greene said she was proud of her conservative voting record, adding, in a swipe at Trump, that “loyalty should be a two-way street.”

Her ally in the House, Representative Thomas Massie, posted on X that Greene “embodies what a true representative should be.”

Barbara Comstock, a former Republican House member and a Trump critic, lauded Greene’s decision on social media.

“She doesn’t want to be a Republican ‘battered wife’ taking Trump’s abuse and getting death threats and pretending it’s all ok only to end up in the minority. Good for her,” Comstock posted.

Greene won her northwest Georgia district with 64% of the vote in 2024. Residents there said this week they hoped her rift with Trump would soon heal and expressed a willingness to support both of them. But Greene made clear on Friday that she had no interest in sparring with a Trump-backed opponent.

Even if she prevailed, she said, she likely would be in the House minority after the midterms and would have to defend Trump in impeachment proceedings, a situation she called “absurd” and “completely unserious.”

“If I am cast aside by MAGA Inc and replaced by Neocons, Big Pharma, Big Tech, Military Industrial War Complex, foreign leaders, and the elite donor class that can’t even relate to real Americans, then many common Americans have been cast aside and replaced as well,” she said.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izrael zbombardował cele Hamasu w Libanie. Nie żyje kilkanaście osób

Ratownicy medyczni w miejscu izraelskiego nalotu, który w nocy zabił kilka osób, według libańskiego Ministerstwa Zdrowia, w palestyńskim obozie uchodźców Ain al-Hilweh w mieście Sydon w Libanie, 19 listopada 2025 r. (Fot. REUTERS/Ali Hankir)


Izrael zbombardował cele Hamasu w Libanie. Nie żyje kilkanaście osób

Anna Wyrwik Marta Urzędowska


Kilkanaście osób zginęło w izraelskich atakach na cele Hamasu w Libanie, w okolicach obozu dla palestyńskich uchodźców Ejn al-Hilwa. Izraelska armia regularnie bombarduje cele Hamasu i Hezbollahu na tych terenach.

Izraelskie bomby spadły w poniedziałek (18.11) w okolicach miasta Sydon i pobliskiego obozu dla uchodźców palestyńskich Ein al-Hilwa na południu Libanu. Ein al-Hilwa, jak wiele tzw. obozów dla Palestyńczyków w Libanie, to spore miasto. Liczy kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców.

Jak podaje BBC, na miejscu zginęło trzynaście osób.

Ratownicy medyczni w miejscu izraelskiego nalotu, który w nocy zabił kilka osób, według libańskiego Ministerstwa Zdrowia, w palestyńskim obozie uchodźców Ain al-Hilweh w południowym mieście Sydon w Libanie, 19 listopada 2025 r. Fot. REUTERS/Ali Hankir

Izraelskie wojsko twierdzi, że atak był wycelowany w ośrodek szkoleniowy palestyńsiiego Hamasu na terenie obozu. Izraelczycy twierdzą, że miejsce to było wykorzystywane przez Hamas do przeprowadzania ataków na Izrael.

Reuters cytuje oświadczenie Hamasu: – Twierdzenia i insynuacje syjonistycznej armii okupacyjnej, jakoby zaatakowany obiekt był <<ośrodkiem treningowym należącym do ruchu>> są zwykłym kłamstwem, które ma na celu usprawiedliwienie zbrodniczej agresji. 

Kruchy rozejm trwa od roku. Ale izraelskie naloty to codzienność

Do ataków izraelskiej armii na cele Hamasu i Hezbollahu w południowym Libanie dochodzi regularnie. Zaczęły się jesienią 2023 r., kiedy w odpowiedzi na atak Hamasu na Izrael i wybuch wojny w Gazie libański Hezbollah, solidaryzując się z Hamasem, rozpoczął ostrzał północnego Izraela. 

Izraelczycy, skupieni na walce z hamasowcami w Gazie, przez kilka miesięcy odpowiadali jedynie ograniczonym ostrzałem. Dopiero jesienią 2024 przeprowadzili intensywną kampanię nalotów i operację lądową w Libanie. Celem była infrastruktura i terroryści Hezbollahu — izraelskiej armii udało się zdziesiątkować potężną grupę, zabić wszystkich jej najważniejszych przywódców, wśród nich szefa grupy Hassana Nasrallaha. Do najintensywniejszych nalotów dochodziło w głównych przyczółkach Hezbollahu — w Bejrucie i Dolinie Bekaa na południu kraju.

Choć pod koniec listopada 2024 r. wszedł w życie rozejm, na granicy nadal jest niespokojnie. Izraelska armia regularnie prowadzi naloty na cele Hezbollahu i rzadziej Hamasu w Libanie, libańscy terroryści nie wycofali się, jak obiecali, z południa kraju. Podobnie jak izraelska armia, która nadal pozostaje na miejscu.

Latem b. roku libański rząd ogłosił plan rozbrojenia Hezbollahu, jednak łatwo nie będzie. Rozbrojenie będzie trudne, Hezbollah nie chce złożyć broni — tłumaczył “Wyborczej” mieszkający w Bejrucie Nicholas Blanford, ekspert Atlantic Council i autor m.in. „Warriors of God: Inside Hezbollah’s Thirty-Year Struggle Against Israel”. – Ma świadomość, co to oznacza dla jego przyszłości, ostatecznie jest ugrupowaniem militarnym. Jeśli chodzi o fundament, to jest to organizacja dżihadystyczna, powołana do walki z Izraelem — dodał.

Kolejne ataki Izraela w Libanie

Tymczasem telewizja Al-Dżazira poinformowała, że jedna osoba zginęła, a wiele zostało rannych w kolejnym izraelskim ataku – na pojazd w południowym Libanie. Na razie nie są znane szczegóły, ale to zapewne kolejny atak na cel Hezbollahu albo Hamasu.

Według Al-Dżaziry Izraelczycy przeprowadzili też w środę naloty na części miast Rafah i Chan Junis w południowej części Strefy Gazy. Telewizja informuje o jednej ofierze śmiertelnej i dwóch osobach rannych (kobiecie i dziecku). Na miejscu od miesiąca trwa pierwsza faza rozejmu między Izraelem i Hamasem, w ramach których hamasowcy zwolnili resztę przetrzymywanych w enklawie zakładników, a izraelscy żołnierze wycofali się z połowy terytorium Gazy. Trwają wysiłki, by przejść do kolejnych etapów, ale na razie nie ma na to szans — izraelska armia nie chce wyjść z enklawy, a Hamas — złożyć broni.

“Guardian”: Izrael używał bomb kasetowych w Libanie

Tymczasem brytyjski dziennik “The Guardian” ujawnił w środę 19 listopada, że dotarł do zdjęć pozostałości amunicji, wykorzystywanej przez Izrael podczas 13-miesięcznej wojny w Libanie w 2023-2024 r. Wskazują one na użycie przez Izraelczyków powszechnie zakazanej amunicji kasetowej. Do takich wniosków doszło sześciu ekspertów, którzy przeanalizowali zdjęcia. Jak pisze dziennik, pozostałości broni kasetowej znaleziono na południe od rzeki Litani w zalesionych dolinach Wadi Zibqin, Wadi Barghouz i Wadi Deir Siryan.

“Dowody te stanowią pierwszą wskazówkę, że Izrael używał amunicji kasetowej od prawie dwóch dekad, odkąd użył jej podczas wojny w Libanie w 2006 roku. Byłby to również pierwszy raz, kiedy Izrael użył dwóch nowych rodzajów amunicji kasetowej – pocisków kierowanych M999 Barak Eitan kal. 155 mm i Ra’am Eitan kal. 227 mm” – pisze dziennik.

Jak dodaje, Izrael nie potwierdził ani nie zaprzeczył stosowaniu amunicji kasetowej. Stwierdził natomiast, że „używa wyłącznie legalnej broni, zgodnie z prawem międzynarodowym i przy jednoczesnym ograniczaniu szkód wyrządzanych ludności cywilnej”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Exposed Hamas’s Terror Network Across Europe. Will UK Media Now Stop Treating Its Leaders With Kid Gloves?


Israel Exposed Hamas’s Terror Network Across Europe. Will UK Media Now Stop Treating Its Leaders With Kid Gloves?

Jonathan Sacerdoti


Basem Naim, a senior Hamas official in Gaza, speaks during an interview with Reuters in Istanbul, Turkey, Oct. 16, 2024. Photo: REUTERS/Murad Sezer

Over the past two years, senior Hamas official Basem Naim has been granted multiple high‑profile interviews on UK platforms such as Sky News and the BBC — remarkable visibility for someone with a leadership position in a designated terrorist group. Now, in light of a startling disclosure by Israel’s intelligence agency Mossad concerning a Europe‑wide terror infrastructure attributed to Hamas, those media appearances demand re‑examination.

The Israeli Prime Minister’s Office released a statement this week on behalf of the Mossad saying the agency, in cooperation with European counterparts, has dismantled a network of terror cells across Germany, Austria, and beyond — cells that stockpiled weapons and stood ready to strike Jewish and Israeli targets on the continent.

Among the most striking details was a weapons cache seized in Vienna last September, consisting of pistols and explosives and traced to a certain Muhammad Naim, who was identified by Israeli intelligence as the son of Basem Naim. Investigators reportedly uncovered a meeting in Qatar between father and son, allegedly signaling leadership‑level approval of the European operation.

When one considers that Basem Naim has been treated in the UK media as a mainstream political figure, flattered with copious airtime, speaking from Istanbul and Doha, questions must be asked.

On Oct. 10, Sky News’ lightweight foreign news presenter Yalda Hakim interviewed Naim in Doha (perhaps she flew there on Sky News’ weather forecast sponsor Qatar Airways’ own fleet), where she didn’t once question Hamas’s international terrorism aimed at Jews. Instead, Naim was given time to claim Hamas was prepared to relinquish governing Gaza but would not agree to disarm.

Hakim’s three softball interviews of Naim never one challenged the terrorist and his organization’s evil, sadistic behaviors or ideology in as aggressive a way as she badgered me for doubting the discredited and disproven Hamas-supplied casualty figures during the Gaza war. Earlier, a BBC “HardTalk” session with Sarah Montague on Jan. 29 featured Naim on Gaza’s future, once again without evident interrogation of his organization’s international terror links.

I myself appeared on Hakim’s Sky studio show back in February 2024, immediately after another segment with Naim, and openly criticized the absurdity of the interview — from Turkey, during active warfare in Gaza — where no questions were asked about Hamas’s torture of its own people or its transnational terror ambitions. I pointed out that he had served as minister of health in the first government of arch-terrorist Ismael Haniyeh, only for the other guest, Baroness Sayeeda Warsi, to jump in and suggest that his willingness to perpetuate the suffering of Gazans while he was safe in Turkey was somehow akin to Yair Netanyahu, the son of the Israeli Prime Minister and a private citizen, living in the US. In conversion outside the studio, she insisted to me that Israel’s main problem was its democratically elected leader but, when challenged, couldn’t name a single other Israeli leader who she thought would act differently in the circumstances. I’m not sure she could name any other Israeli politicians at all. No criticism of Dr. Naim, though.

Having highlighted this at the time, I hope that now the mainstream media and establishment’s choice to confer legitimacy on Naim without substantive challenge on important issues is reconsidered. (I haven’t had the opportunity to ask Hakim or Warsi since then).

To dismiss Palestinian terrorism as only a local Israeli problem is to ignore how Hamas has long viewed itself: as a regional, even global, movement, and an offshoot of the Muslim Brotherhood — a transnational Islamic jihadist movement. Indeed, senior Hamas leadership in Gaza have, for years, framed their cause not simply as liberation of the enclave but as vanguard of a broader “resistance” spanning all of Israel, with their own founding charter clear on its views of Jews in general. They want us dead. To anyone who claims it’s all just rhetoric, the European arrests and weapon caches expose their ambitions in operational form.

The recent arrest in London of a British man accused of helping move firearms into Europe for attacks on Jewish and Israeli targets should dispel any lingering doubt about how far these networks extend.

German authorities say the suspect was detained in the UK on a German warrant after a monthslong investigation into a Hamas-linked cell operating across Germany and Austria. According to Germany’s Federal Prosecutor, he was a member of Hamas and twice traveled to Berlin over the summer to meet a German citizen referred to as Abed Al G, who was arrested earlier alongside two others described as “foreign operatives” alleged to have been seeking weapons for attacks on Jewish sites. During those arrests police seized an AK-47, several handguns, and quantities of ammunition. Prosecutors say the suspect had already taken delivery of five handguns and ammunition and transported them to Vienna for safekeeping.

The picture emerging is of a network that now reaches into Britain itself.

In this context, Britain’s recent decision to admit young Palestinian students from Gaza with fully‑funded scholarships — and dependent family members — is disturbing. On the face of it, the initiative is humanitarian. But when set against the backdrop of a terror network active on European soil, rooted into Hamas leadership and stretched into host‑countries, it smacks of policy naïveté, or worse, “suicidal empathy.”

Granting access to students and their families from a territory under Hamas control where generations have been educated to idolize terrorists and carry out attacks like the Oct. 7, 2023, invasion of southern Israel seems more than a little foolish. UK campuses are experiencing rising extremism as it is, and radicalization is a known problem without importing the children of a Gazan education system built on antisemitism and violence.

The threat, it seems, is not only on Israel’s doorstep — it may be on our own. And while compassion is a noble instinct, in a world of asymmetric warfare, porous borders, and subterranean terror networks, we risk opening doors without knowing what, or whom, may walk through.

When the media treats a senior Hamas figure as legitimate without challenge, when Western academic institutions open their doors to students from societies led by terrorist groups, and when intelligence agencies expose the apparatus of terror on our continent, can we still afford to view Palestinian terrorism as someone else’s problem? Or have we now become part of that problem ourselves?


Jonathan Sacerdoti, a writer and broadcaster, is now a contributor to The Algemeiner.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Płonące drzewo oliwne i bomba, której nie było


Płonące drzewo oliwne i bomba, której nie było

Sheri Oz


Izrael stoi w obliczu unikalnego strategicznego paradoksu: im skuteczniej udaremnia palestyński terroryzm, tym bardziej świat przekonany jest, że to Izrael jest agresorem.

Media społecznościowe nagradzają to, co widoczne, a nie to, co prawdziwe. Zapobieganie terrorowi jest niewidzialne.

Liczne doniesienia o coraz brutalniejszych atakach osadników na palestyńskich rolników w obecnym sezonie zbioru oliwek skłoniły mnie do przeanalizowania liczby postów na platformie X (Twitter) oraz relacji mediów dotyczących przemocy na Zachodnim Brzegu – zarówno tej ze strony osadników, jak i Palestyńczyków. Nie była to analiza naukowa i nie ma ona takiego charakteru.

Zdecydowana większość treści krążących w internecie skupiała się niemal wyłącznie na domniemanej agresji osadników. Tylko niewielki ułamek postów wspominał o palestyńskich atakach, a zaledwie garstka uwzględniała przemoc z obu stron. Cały ekosystem informacyjny wydawał się zaprojektowany tak, by ukazywać przemoc żydowską jako centralną, a przemoc palestyńską – jako marginalną lub nieistotną.

Nie da się zrozumieć globalnej narracji bez zrozumienia tej nierównowagi.
Opinia publiczna nie reaguje na faktyczne wydarzenia. Reaguje na te wydarzenia, które są jej wielokrotnie i emocjonalnie prezentowane.

A w tym przypadku niemal wszystko, co dociera do opinii publicznej, dotyczy osadników. To wypaczone skupienie uwagi wzmacnia i utrwala zniekształcony obraz sytuacji.

Posty ukazujące agresję osadników regularnie zdobywają tysiące polubień i udostępnień, czasem stając się viralowe. Viralowe posty zawierają nagrania wideo. Telefony rejestrują zniszczone gaje oliwne, rannych aktywistów albo kogoś przebijającego oponę. Widzowie dostrzegają akcję, hałas, ruch, konfrontację. Te nagrania stają się surowcem dla influencerów, dziennikarzy, organizacji pozarządowych i dyplomatów, którzy na ich podstawie kształtują moralny język opisu regionu.

Tymczasem posty dotyczące palestyńskiej agresji przyciągają minimalne zaangażowanie. Niewiele z nich zawiera nagrania. Brakuje elementów działających na zmysły, które media społecznościowe mogłyby „skonsumować” — takie posty szybko znikają z pola widzenia.


Nierówny dialog

Akty przemocy ze strony Żydów są nagrywane cyfrowo przez aktywistów i organizacje pozarządowe, które przybywają z kamerami gotowymi do działania. Często nagrywają za pomocą kamer nasobnych, rejestrując prawdziwe punkty zapalne — niekiedy je eskalując.

Tymczasem przemoc, która niemal nigdy nie trafia do viralowych materiałów, to właśnie ta, która pochłania najwięcej ofiar.

Według śledztwa „Ynet” obejmującego ostatni rok, na terenie Judei i Samarii miało miejsce ponad 6800 ataków palestyńskich. Zginęło 46 Izraelczyków i obywateli innych państw. Do incydentów należały: strzelaniny, ataki nożowników, próby linczu, bomby przydrożne, głazy zrzucane na samochody, koktajle Mołotowa i ataki samochodowe. Wydarzenia te mają miejsce z częstotliwością, która sparaliżowałaby każdą inną społeczność.

A jednak niemal nie pojawiają się w globalnej narracji.

Przemoc ze strony osadników jest realna. I narasta. To fakt. Według „Times of Israel”, armia izraelska (IDF) odnotowała 704 „nacjonalistyczne incydenty” w 2025 roku i 675 w 2024 roku — obejmujące nękanie, wandalizm, a w mniejszym stopniu przemoc fizyczną wobec ludzi lub zwierząt. Tego rodzaju czyny są niewłaściwe, przestępcze i mają charakter incydentalny, nie systemowy. Nie da się ich porównać pod względem skali, intencji czy śmiertelności do 6828 udokumentowanych ataków palestyńskich.


Nieobecni

Siły bezpieczeństwa udaremniły 1040 planowanych ataków terrorystycznych, w tym zamachy bombowe z dużą liczbą ofiar i porwania. Zapobieganie terrorowi opiera się na tajnych informacjach wywiadowczych, aresztowaniach w ciemności i lakonicznych komunikatach prasowych.

Płonące drzewo oliwne to zniszczone źródło utrzymania — ale dobrze wygląda na nagraniu.
Zamach samobójczy, do którego nie doszło, nie wygląda na nic.

A nieproporcjonalna uwaga tworzy nieproporcjonalne postrzeganie.


Konkretna ilustracja

8 listopada natychmiast pojawiły się reakcje na nagrania i zdjęcia ukazujące starcia między osadnikami a izraelskimi aktywistami i palestyńskimi rolnikami. Obrazy Odeda Yehayi, uderzonego kamieniem w głowę, zdobyły tysiące polubień i udostępnień oraz dziesiątki tysięcy wyświetleń — w języku hebrajskim i angielskim.

Dla kontrastu, „Ynet” poinformował, że w ostatnich miesiącach siły bezpieczeństwa zatrzymały palestyńskie komórki terrorystyczne przewożące materiały wybuchowe i karabiny w kierunku Jerozolimy. W jednej z takich grup byli ojciec i syn planujący masakrę w klubie nocnym w Tel Awiwie. Komunikat izraelskiej policji na platformie X zdobył 179 polubień, 50 udostępnień i ok. 12 tys. wyświetleń.


Konsekwencje

Gdy palestyński terroryzm znika z narracji, samo istnienie IDF w Judei i Samarii wydaje się nieuzasadnione. Obraz staje się prosty: to osadnicy stanowią główne zagrożenie dla pokojowego współistnienia.

Nawet dobrze nastawione do Izraela głosy przejmują ten wypaczony obraz. Duchowni, komentatorzy i dziennikarze coraz częściej mówią, jakby żydowski ekstremizm zastąpił palestyński terroryzm jako główne zagrożenie.

A przecież gdyby Izrael wycofał się jutro z Judei i Samarii, te 1040 udaremnionych ataków nie zniknęłoby. Zostałyby przeprowadzone.

Izrael obecnie ponosi koszty za powstrzymywanie masakr również w wojnie psychologicznej.
Nagrania, które dziś stają się viralowe, tworzą warunki pod masakrę, która jutro również stanie się viralowa.

A gdy ta masakra nastąpi — gdy eksplodują autobusy i pizzerie — te same głosy, które dziś domagają się wycofania, zapytają, dlaczego Izrael nie zareagował wcześniej.


Link do oryginału: https://ozsheri.substack.com/p/the-burning-olive-tree-and-the-bomb

Israel Diaries, 16 listopada 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com