Nie tylko w Jedwabnem płonęła stodoła

Nie tylko w Jedwabnem płonęła stodoła

Michał Bojanowski


Miejsce spalenia Żydów w Radziłowie / Zdjęcie ze śledztwa : S15/01/Zn w sprawie zabójstwa w dniu 7.07.1941 r. w Radziłowie 800 osób narodowości żydowskiej, z których część zastrzelono, a część spalono w stodole. (Postępowanie zawieszone). OKŚZpNP, IPN Białystok.
Miejsce spalenia Żydów w Radziłowie / Zdjęcie ze śledztwa : S15/01/Zn w sprawie zabójstwa w dniu 7.07.1941 r. w Radziłowie 800 osób narodowości żydowskiej, z których część zastrzelono, a część spalono w stodole. (Postępowanie zawieszone). OKŚZpNP, IPN Białystok.

Rozmowa z Mirosławem Tryczykiem, autorem książki „Miasta śmierci”

W swojej książce opisuje pan piętnaście miejscowości na Podlasiu, w których dochodziło do niewyobrażalnych mordów na Żydach dokonanych przez ich polskich sąsiadów. Czy Podlasie było wyjątkowym regionem na mapie Polski?

Mirosław Tryczyk: Wschodnia część Polski, zwłaszcza rejon białostocki i łomżyński, była pod znacznym wpływem prądów nacjonalistyczno-narodowych. Z tej perspektywy Podlasie w dwudziestoleciu międzywojennym było rejonem typowym dla wschodniej części Polski. Z drugiej zaś strony do pewnego stopnia wyjątkowym. Po pierwsze dlatego, że Narodowa Demokracja miała tam bardzo silne zaplecze – to był jej „bastion”. Po drugie bliskość granicy z Prusami, z których promieniował nazizm niemiecki, nie pozostawał bez echa w okolicach Białegostoku i Łomży. W pobliżu Radziłowa młodzież urządzała na przykład pochody na wzór marszy NSDAP.

Nastrojom narodowym ulegali właściwie wszyscy, łącznie z przedstawicielami miejscowego Kościoła. Zarówno poszczególni księża, jak i biskup Łukomski aktywnie wspierali narodowców. Te nastroje odbiły się w wynikach wyborów parlamentarnych i do władz lokalnych (w których dominowała endecja). Nie bez znaczenia pozostaje też zalew narodowej, antysemickiej prasy, która rozszerzała zasięg swojego oddziaływania na kościelne kazania, treści w niej przedstawiane wracały też w wypowiedziach lokalnych władz i opiniotwórczych przedstawicieli inteligencji, powszechne były wiece, agitacje i manifestacje narodowców.

W takich nastrojach rozpoczyna się okupacja sowiecka?

Być może okupacja hitlerowska uzmysłowiłaby tym ludziom absurdalność ich poglądów, ale po 17 września 1939 roku te tereny trafiły pod okupację sowiecką. To spowodowało pogłębienie się nastrojów faszystowskich, które stanowiły opozycję do znienawidzonego komunizmu, reprezentowanego przez Sowietów. Ponadto przedwojennej endecji udało się zbudować rasistowsko-antysemicką mitologię. Jedną z głównych osi narracji stanowił Żyd – Bolszewik (a przy okazji przeciwnik Boga, zabójca Chrystusa, etc.), choć także Żyd –kapitalista i demokrata.

Narodowcy odrzucali zarówno bolszewizm, jak też demokrację i kapitalizm jako przeniknięte duchem Talmudu. Łatwo było więc mieszkańcom tamtych terenów po wkroczeniu wrogich wojsk sowieckich skojarzyć wszystkie zasłyszane fakty i wykorzystać je później do walk przeciwko Żydom. Z dokumentów NKWD nie wynika, aby w powstających na terenach okupowanej Polski organizacjach sowieckich Żydzi stanowili większy procent niż Polacy. Na przykład w rejonie Jedwabnego 8,5% urzędników administracji sowieckiej było Żydami, dominującą rolę odgrywali zaś Białorusini, którzy przyjechali tam w 1940 r. ze wschodnich rejonów sowieckiej Białorusi. Byli też oczywiście miejscowi Polacy. Żydzi również w takim samym, a nawet w większym stopniu w stosunku do ogólnej liczby obu społeczności, byli ofiarami deportacji na Syberię (decydowała ich „kułacza” klasa społeczna, a nie – narodowość, oraz to, że byli członkami organizacji żydowskich takich jak „ruch syjonistyczny” czy BUND). Ofiarami byli też oczywiście Polacy, przedstawiciele miejscowej inteligencji, działacze przedwojennej Narodowej Demokracji, a także rodziny partyzantów antykomunistycznych, którzy rozpoczęli walkę z Sowietami właściwie od razu po ich wkroczeniu na tamte tereny. Partyzantka zorganizowana w tamtym czasie była od razu z gruntu antykomunistyczna i w jakiejś części – antyżydowska.

Po 1940 r. miejscowy polski komunista, funkcjonariusz sowieckiej administracji na tym terenie, zdradził położenie jej najważniejszej bazy na tzw. Kobielnie. Poskutkowało to falą aresztowań i wywózek na Syberię kilkuset rodzin – mężczyźni zostali zatrzymani w Łomży do dyspozycji sowieckich śledczych, ale ich bliskich wywieziono. Miejscowa ludność o spowodowanie tej sytuacji od razu posądziła Żydów. Co ciekawe, w 1942 roku wątek ten również wykorzystali Niemcy, gdy ich wojska ugrzęzły pod Stalingradem, zachęcając Polaków do mordowania i wydawania Żydów. Przypominali, że major Aleksander Burski, który dowodził bazą na Kobielnie (wśród miejscowych istniało podejrzenie, że to on wydał ją Sowietom), nazywał się tak naprawdę Epstein.

Do świadomości tamtych ludzi nie przenikały w ogóle dane na temat rzeczywistego udziału Żydów. Ksenofobiczna narracja dwudziestolecia była tak silna, że wystarczyło, by gdzieś w radzie gminnej pojawił się jeden Żyd (jak np. w Wąsoszu), aby skutecznie karmić wyobrażenie o żydowskich bolszewikach.

To dalej nie wyjaśnia ogromu nienawiści.

Jeśli w międzywojniu w tych miejscowościach urządzano na Żydów zamachy (np. bombowy w pobliżu Radziłowa), jeśli Żydzi byli szykanowani, bici na ulicach, wybijano im szyby w oknach, bojkotowano sklepy, oblewano towary naftą, zakazywano chrześcijanom robić w żydowskich sklepach zakupy, to potem, gdy w okresie okupacji sowieckiej pojawili się we władzach gminnych (nawet jeśli była to jedna osoba), bardzo kuła w oczy ta obecność, wywoływała frustrację i złość podobną nieco do tej, którą teraz powoduje kwestia emigrantów. Załóżmy, że Polska ich wreszcie przyjęła i nagle Syryjczyk zostaje prezydentem Wrocławia, a dwóch innych imigrantów – wiceprezydentami. Byłoby ich trzech we władzach, ale zapewne uznano by, że Syryjczycy „rządzą miastem”. W ten sposób to działało. Jeżeli gdzieś odkryto, że jakiś Żyd współpracował z NKWD, rozdmuchiwano to do niewyobrażalnych rozmiarów, udowadniając z góry postawioną tezę. A przecież NKWD musiało współpracować z przedstawicielami wszystkich grup społecznych, gdyż potrzebowali informacji o każdej z nich. Szczególnie współdziałano z miejscowymi Polakami, stanowiącymi najliczniejszą grupą etniczną na tamtym terenie, i aktywnie walczącymi z Sowietami.

Co działo się po wycofaniu Sowietów?

Kiedy w czerwcu 1941 r. na Podlasie wkroczyła armia niemiecka, kontynuując ofensywę na Wschód, powstała chwilowa pustka: nie było ani administracji sowieckiej, ani niemieckiej, ani jakiejkolwiek innej. Wówczas partyzanci wyszli z lasów i zaczęli powoływać własne organy administracji tymczasowej: sądy, milicję, samoobronę, noszące różne nazwy. W Goniądzu na przykład powstał Komitet Wyniszczania Komunizmu. Te organizacje przystąpiły do rozprawy z miejscowymi kolaborantami sowieckimi – nazywam to pierwszym etapem mordów. Wszystko zaczęło się od pojedynczych zbrodni. W Rajgrodzie powieszono trzech Polaków.

Przed egzekucją miejscowy proboszcz udzielił im rozgrzeszenia, wyprowadzono ich z kościoła i powieszono. Jeśli Żyd współpracował (a nawet jeśli tego nie robił, gdyż wystarczyło samo podejrzenie), to zabijany był wraz z całą rodziną, natomiast jeśli był to Polak, zabijano tylko jego. Czasem nawet udawało mu się ujść z życiem, zwłaszcza, jeśli miał licznych braci. Tak się zdarzyło właśnie w Rajgrodzie: trzech powieszono. Planowano ukarać czterech, ale ponieważ rodzina pilnowała jednego, został wypuszczony. To pokazuje, jakie znaczenie od samego początku miał antysemityzm, gdyż w przypadku Żydów nie szło się na żadne ustępstwa.

Przemoc stopniowo narastała i zaczęto kierować ją tylko na Żydów. To drugi etap, w którym dochodziło do fali mordów o charakterze antyżydowskim połączonych z grabieżą mienia, nie mającą bezpośredniego związku z ewentualną współpracą z komunistami. Gwałcono kobiety. Zresztą przemoc wobec nich miała niewyobrażalną skalę. W kolejnym, trzecim etapie dochodziło do masowych eksterminacji ludności żydowskiej (jak w Radziłowie czy w Jedwabnem).

Przedmioty wydobyte ze stodoły w Jedwabnem, zdjęcie ze śledztwa : S1/00/Zn w sprawie spalenia osób narodowości żydowskiej 10.07.1941 r. w Jedwabnem, prowadzący prokurator Radosław Ignatiew, OKŚZpNP, IPN Białystok.
Przedmioty wydobyte ze stodoły w Jedwabnem, zdjęcie ze śledztwa : S1/00/Zn w sprawie spalenia osób narodowości żydowskiej 10.07.1941 r. w Jedwabnem, prowadzący prokurator Radosław Ignatiew, OKŚZpNP, IPN Białystok.

Czytaj dalej tu: Nie tylko w Jedwabnem…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com