Dekret Bieruta był nieunikniony. Bez niego nie byłoby odbudowy Warszawy

Dekret Bieruta był nieunikniony. Bez niego nie byłoby odbudowy Warszawy

Tomasz Parzybut


warszawa po wojnie
Warszawiacy z entuzjazmem włączali się w odgruzowywanie i odbudowę miasta, kładzenie torów i chodników. Na zdjęciu junacy sprzątają tereny Śródmieścia, Warszawa, lipiec 1948 r.

Po wojnie zastanawiano się nad pozostawieniem całego Starego Miasta w ruinie jako świadectwa niemieckiego barbarzyństwa. Na szczęście konserwatorzy zabytków storpedowali ten pomysł – opowiada Bogdan Wyporek, architekt, członek zespołu urbanistów, którzy odbudowywali stolicę.

„Newsweek Historia”: Wyobraźmy sobie, że architekci po wojnie decydują się na odtworzenie przedwojennej siatki ulic.

Bogdan Wyporek: Miasto w ogóle by nie funkcjonowało, ulice wąskie, Marszałkowska wyglądałaby jak dzisiejsza Poznańska.

„Newsweek Historia”: Czy dekret Bolesława Bieruta był słuszny?

Bogdan Wyporek: Był nieunikniony, bez dekretu o komunalizacji odbudowa stolicy byłaby bardzo trudna, wręcz niemożliwa. Ludzie, którzy przed wojną mieszkali w Warszawie, byli rozproszeni po świecie i kraju, nie można było ich znaleźć, tysiące rodzin zamordowano.

„Newsweek Historia”: Czy Bierut wywierał presję przy podejmowaniu decyzji?

Bogdan Wyporek: Uczestniczył w spotkaniach, ale nie narzucał swoich koncepcji. Akceptował zdanie architektów, a jego zgoda nadawała naszym działaniom rozpędu.

„Newsweek Historia”: Wiele osób uważa, że główne decyzje podejmowali komunistyczni dygnitarze.

Bogdan Wyporek: W Biurze Odbudowy Stolicy pracowało 1400 osób. Byli to ludzie z najróżniejszych środowisk i ich poglądy polityczne były sprawą drugorzędną. Większość decydentów to byli akowcy, Kazimierz Marczewski, Stanisław Jankowski „Agaton”. Fakt, Józef Sigalin w tamtym czasie był komunistą. Ale dla nich najważniejsza była odbudowa Warszawy. Powojenne plany rozbudowy stolicy opierały się na założeniach wypracowanych za czasów prezydentury Stefana Starzyńskiego.

„Newsweek Historia”: Odbudowa miasta wymagała często nietypowych działań. Tunel trasy W-Z…

Bogdan Wyporek: Wykopano go ręcznie, metodą odkrywkową. Pamiętam setki ludzi z łopatami, była też kolejka, która wywoziła gruz i ziemię na Stadion Dziesięciolecia. Miliony ton gruzów i setki tysięcy ton ziemi wywieziono z trasy W-Z. Nasze możliwości techniczne zaraz po wojnie były bardzo ograniczone.

„Newsweek Historia”: Na Lesznie, stał kościół, po odbudowie znalazł się na samym środku ulicy.

Bogdan Wyporek: Wszystko robiliśmy tak, by zachować nietkniętą substancję zabytkową. Do tej operacji przesunięcia świątyni doszło w latach 60. Najpierw wycięto fundamenty, wstawiono w ich miejsce żelbetowe rusztowanie, pod nie rolki z szynami, a następnie zaczepiono liny. Robotnicy całą konstrukcję przeciągali ręcznymi wyciągarkami. To był wyczyn, zważywszy, że kościół ważył ponad 6 tys. ton!

To tylko fragment rozmowy z Bogdanem Wyporkiem o tym, jak po II wojnie światowej odbudowywano Warszawę. Całość znajdziecie w najnowszym „Newsweeku Historia” i na Newsweek Plus. W marcowym wydaniu naszego magazynu historycznego odbudowie stolicy jest także poświęcony artykuł Piotra Osięki „Gruzy, trupy i stragany”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com