Archives

Israeli Muay Thai Fighter Returns Home After Victory Over Anti-Israel Turkish Rival


Israeli Muay Thai Fighter Returns Home After Victory Over Anti-Israel Turkish Rival

Shiryn Ghermezian


Israeli Muay Thai fighter Ahavat Gordon. Photo: YouTube screenshot

Israeli Muay Thai fighter Ahavat Hashem Gordon returned home to Israel on Monday morning after winning a match in Lithuania on Saturday night against a Turkish rival who reportedly had posted on social media a series of threats against the Israeli athlete as well as anti-Israel messages before their fight.

The 19-year-old Israeli, who is nicknamed “Golden Boy,” defeated Turkish fighter Ali Koyuncu, 25, after just two rounds at the Lithuanian UTMA 17 held at the Zalgirio Arena in Kaunas. Gordon has no UTMA losses and put on an aggressive performance in the Muay Thai fight, where the fighters use MMA gloves. In the second round, Koyuncu injured his foot shortly before Gordon knocked him to the floor with a blow to the head. When the fighters were pulled apart, Koyuncu was seen heavily bleeding from the side of his head. The judges then made the call to end the fight and Gordon was named the winner.

At the pre-fight weigh-in on Friday, Gordon was draped in an Israeli flag and wore a kippah, tzitzit, and a Star of David necklace. Koyuncu tried to grab his Israeli opponent by the throat and as officials attempted to hold the two men back from each other, the Turkish fighter managed to kick Gordon in the stomach.

Koyuncu additionally raised his middle finger at Gordon and made antisemitic threats, which led to the Israeli Embassy in Lithuania requesting increased security around Gordon ahead of the fight, according to Israel Hayom. Before getting into the ring, Koyuncu also reportedly posted a video on social media that featured a message about the “bloodshed” he hoped Gordon would suffer.

At a special press conference after arriving back home to Israel, Gordon talked about his victory.
“Everything is from God,” he said, according to Ynet. “Especially since the fight was against a Turkish opponent who is antisemitic, this whole week was crazy. This is the moment I’ve been waiting for my entire life. If I had let everything that was happening get into my head, it would have thrown me off balance and I would have stopped this fight.”

“I always try to avoid bringing politics into sports. The moment he brought it in, there was no turning back,” Gordon added about his opponent. “I’m glad I showed the whole world that the people of Israel are strong. It’s incredible and it’s a privilege. I gave strength and showed that a Jewish Israeli can step into the ring wearing a kippah and tzitzit and not hide who he is … I asked him why he wrote what he wrote and told him not to do it again. I do respect him for stepping into the ring because that takes a lot, but beyond that I don’t respect him.”

Gordon thanked the public for their supportive messages, especially those he received from IDF troops. “Soldiers who watched the fight in Gaza, it moved me almost to tears,” he said. “Did I receive antisemitic responses about this fight? Yes, absolutely,” he admitted. “Not only me, but my family also did. I also heard about incidents in the crowd. We’re doing what we need to do, and we’re doing the right thing.”
.

.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Irański gambit w Zatoce


Irański gambit w Zatoce

Hussein Aboubakr Mansour


Być może to właściwy dzień, by przypomnieć, że mimo podobieństw w owłosieniu twarzy Iran nie jest Hamasem. Jego rakiety nie są domowej roboty pociskami wystrzeliwanymi bez systemów naprowadzania z gruzów zawalonego budynku UNRWA. Gdy irańskie rakiety uderzają w lotnisko lub hotel Fairmont w Dubaju, trafiają w Dubaj dlatego, że ktoś w Teheranie zdecydował, iż tak ma być — to świadomy wybór strategiczny, a nie przypadek wynikający z bezładnego ostrzału.

Istnieje tu wyraźna strategia. Pytanie brzmi, czy jest ona rozsądna.

Desperacki gambit Teheranu staje się coraz bardziej czytelny. Model gospodarczy państw Zatoki — przede wszystkim model Emiratów — opiera się na obietnicy oazy stabilności w sąsiedztwie chaosu: że kapitał przepływa swobodnie, że turyści, biznesmeni, rosyjscy oligarchowie i kobiety z Europy Wschodniej przybywają bezpiecznie, że linia horyzontu zawsze olśniewa. PKB państw Zatoki jest w istocie wskaźnikiem zaufania. Uderz w lotniska, hotele, dzielnice handlowe Dubaju, Dohy czy Manamy, a uderzysz w fundament całego projektu dywersyfikacji postnaftowej. Iran wyraźnie zakłada, że nadzwyczaj niska tolerancja państw Zatoki na zmienność gospodarczą przełoży się na polityczną presję na Waszyngton, by zakończył operację, zanim osiągnie ona swoje cele.

Istnieją powody, by sądzić, że ten zakład może się powieść, a Teheran nie działa tu irracjonalnie. Główna strategiczna korekta w polityce zagranicznej państw Zatoki w ciągu ostatnich pięciu lat — zwrot ku balansowaniu między Rosją i Chinami oraz to, co Rijad i Abu Zabi nazywały „dywersyfikacją portfela” — była napędzana właśnie tym doświadczeniem. Wspierane przez Iran ataki na Rijad (2019) i na instalacje naftowe Abu Zabi (2022), którym Stany Zjednoczone nie zdołały ani zapobiec, ani na nie znacząco odpowiedzieć, nauczyły przywódców Zatoki lekcji, której nie zapomnieli: amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa są warunkowe, sporadyczne i zawodne. Teheran wyciągnął z tej sytuacji lekcję po drugiej stronie — że uderzanie w infrastrukturę gospodarczą Zatoki przynosi rezultaty polityczne nieproporcjonalne do poniesionych nakładów militarnych. Sam Trump jest tu wielkością znaną; preferuje krótkie zaangażowania, spektakularne deklaracje i szybkie wyjścia z jeszcze bardziej bombastycznymi oświadczeniami na Truth Social. (Nie mogę się doczekać, by opowiedzieć moim dorosłym dzieciom o dniu, w którym Trump pogratulował „obu stronom” zakończenia „udanej wojny”). Irańskie kalkulacje zakładają, że długotrwała kampania zakłóceń gospodarczych w całej Zatoce złamie amerykańską wolę polityczną, zanim złamie Islamską Republikę.

Tym razem jednak Teheran może się poważnie przeliczyć.

Różnica polega na skali. Poprzednie irańskie ataki były możliwe do wyparcia się, ograniczone i punktowe — tu atak dronem na instalację Aramco, tam atak pełnomocników na Abu Zabi — wystarczające, by wysłać sygnał bez wymuszania strategicznego zwrotu ku akceptacji kosztów. To, co wydarzyło się w ten weekend, jest jakościowo inne. Iran wystrzelił jednocześnie pociski balistyczne na terytorium Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu i Jordanii, zabijając cywilów w Abu Zabi, uderzając w hotele w Dubaju, trafiając w lotniska i atakując infrastrukturę gospodarczą oraz cywilną wszystkich stolic GCC poza Maskatem. Rozróżnienie między wyważonym sygnałem a aktem wojny przeciwko całemu systemowi Zatoki naraz nie jest kwestią interpretacji.

To zaś najpewniej całkowicie zmienia logikę polityczną w porównaniu z poprzednimi epizodami. Gdy zagrożenie było sporadyczne i możliwe do wyparcia się, balansowanie miało sens — utrzymywać kanały z Teheranem, dywersyfikować partnerstwa, unikać wciągnięcia w amerykańską konfrontację, która mogłaby zakończyć się bez rozstrzygnięcia. Kiedy irańskie rakiety spadają na twoje hotele, lotniska i dzielnice mieszkaniowe w biały dzień, balansowanie przestaje być realną strategią, a staje się niebezpieczną kapitulacją, niosącą większe ryzyko dla przyszłości i stabilności.

Państwa Zatoki nie wybrały tej wojny, lecz decyzja Iranu o uderzeniu w ich terytorium nie była — jak twierdzi Teheran — jedynie odwetem za amerykańskie aktywa na ich ziemi. Była to świadoma strategia wykorzystania gospodarczej kruchości Zatoki przeciwko Waszyngtonowi — tak, by koszt operacji spadł na państwa najbardziej skłonne domagać się jej natychmiastowego zakończenia. Amerykańskie bazy stanowiły jedynie pretekst, lecz prawdziwymi celami są hotele, lotniska i dzielnice handlowe, ponieważ to właśnie takich obrazów przywódcy Zatoki nie mogą pozwolić, by pokazywały się w międzynarodowej telewizji. Teheran właśnie pokazał, w najbardziej dosadny sposób, że neutralność nie daje ochrony przed reżimem, który traktuje swoich sąsiadów jako cele niezależnie od ich stanowiska dyplomatycznego.

Moja ocena jest taka, że stolice Zatoki są teraz znacznie bardziej skłonne naciskać na Waszyngton, by „dokończył robotę” — mocniej, szybciej i bardziej zdecydowanie — niż by domagać się przedwczesnego zawieszenia broni. Wiele wczesnych sygnałów to potwierdza. ZEA i inne państwa Zatoki ogłosiły kary dla każdego, kto filmuje ataki i uszkodzone budynki — nie jest to postawa rządu szykującego się do proszenia o pokój, lecz takiego, który zarządza środowiskiem informacyjnym w perspektywie przedłużającej się walki. Oświadczenia Emiratów i Arabii Saudyjskiej zostały wyważone tak, by wysłać Teheranowi jasny sygnał: że ataki na terytorium Zatoki raczej legitymizują operację, niż ją podważają, co oznacza gotowość do ponoszenia kosztów. MbS nie zadzwonił do MbZ, by omawiać deeskalację, lecz dlatego, że zdesperowany Iran, który właśnie uderzył w arabskie stolice w zasięgu rakiet, stanowi większe zagrożenie niż Iran pokonany i wymaga koordynacji wykraczającej poza ich własne spory.

Logika stanowiska Zatoki została w praktyce odwrócona względem tego, czego oczekiwał Iran: ryzykiem nie jest już to, że operacja eskaluje zbyt daleko, lecz że zakończy się zbyt wcześnie, pozostawiając przy władzy reżim, który zademonstrował zarówno wolę, jak i zdolność do uderzania w gospodarcze serce Zatoki i który będzie szukał odwetu.

Jednak tolerancja państw Zatoki — jakkolwiek dziś stanowcza — nie jest nieskończona. Ich przywódcy sięgają do ograniczonego rezerwuaru kapitału politycznego i gospodarczego, by absorbować koszty irańskiego odwetu — a ten rezerwuar ma dno, które zbliża się szybciej, jeśli Iran eskaluje z hoteli i lotnisk na infrastrukturę krytyczną — zakłady odsalania, sieci energetyczne, systemy, od których fizycznie zależy życie w Zatoce. Każdy dzień, w którym irańskie rakiety nadal uderzają w terytorium Zatoki bez widocznego osłabienia zdolności Teheranu do ich wystrzeliwania, przybliża moment, w którym kalkulacja ponownie się odwróci.

Waszyngton i Jerozolima działają w istocie pod presją zegara wyznaczanego nie tylko przez ich własne harmonogramy wojskowe, lecz także przez malejącą tolerancję Zatoki na to przedłużające się uderzenie. Operacja musi zatem w sposób widoczny sparaliżować zdolność Iranu do projekcji siły w Zatoce, zanim wola polityczna, która obecnie ją podtrzymuje, wyczerpie się.

Zakład Teheranu polegał na tym, że nietolerancja Zatoki wobec zmienności przeważy nad postrzeganiem zagrożenia — był to rozsądny zakład w świetle precedensów wcześniejszych prowokacji, które przyniosły nieproporcjonalne ustępstwa polityczne. Lecz wcześniejsze precedensy dotyczyły ukłuć szpilką, nie salw. Iran pokazał właśnie przywódcom Zatoki, w ciągu jednego poranka, co Islamska Republika robi, gdy zostaje przyparta do muru — a odpowiedzią na tę demonstrację najpewniej nie będzie ugoda.


Link do oryginału

The Abrahamic Metacritique
Iran’s Gulf Gambit
It is perhaps a good day to remember that, despite the facial hair affinities, Iran is not Hamas. Its missiles are not home-made projectiles lobbed without guidance systems from the rubble of a collapsed UNRWA building. When an Iranian drone strikes the airport or the Fairmont in Dubai, it strikes them because someone in Tehran decided it should — a del…
Read more

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Los Chameneiego pokazuje, że rosyjska polisa na życie jest bezwartościowa


Los Chameneiego pokazuje, że rosyjska polisa na życie jest bezwartościowa

Bartosz T. Wieliński


19.07.2022, Teheran, spotkanie Alego Chameneiego z Władimirem Putinem (SalamPix/ABACA / PAP)

Donald Trump, atakując Iran i zabijając ajatollaha Alego Chameneiego, kolejny raz obnażył globalną słabość Rosji.

Już zapomnieliśmy o wydarzeniach z 17 stycznia 2025 roku. Na Kreml przybył wówczas prezydent Iranu Masud Pezeszkian, by podpisać traktat o rosyjsko-irańskim partnerstwie strategicznym. Dokument cementował wieloletnią i szeroką – w tym wojskową i wywiadowczą – współpracę między krajami. I choć nie przewidywał wzajemnej pomocy na wypadek ataku, było jasne, że Iran jako kraj sojuszniczy znajduje się pod rosyjską ochroną. Tak Rosja rewanżowała się za technologiczną pomoc w wojnie z Ukrainą. Dzięki tanim i skutecznym irańskim dronom Szahed Rosjanie mogli rozpocząć zakrojoną na szeroką skalę terrorystyczną kampanię przeciwko ukraińskim miastom. A przecież Iran dostarczał Rosjanom także pociski balistyczne i amunicję dla artylerii.

Już pół roku później okazało się, że rosyjska ochrona jest niewiele warta. Izraelskie lotnictwo zniszczyło opartą na rosyjskim sprzęcie irańską obronę przeciwlotniczą i bezkarnie bombardowało obiekty wojskowe. A Amerykanie uderzyli w znajdujący się głęboko pod ziemią zakład wzbogacania uranu w Fordo. Rosja ograniczyła się do niemrawych protestów. Podobnie reaguje, gdy izraelskie i amerykańskie samoloty wróciły nad Iran, a bomby zabiły rządzącego krajem ajatollaha Alego Chameneiego.

Syria, Wenezuela, Iran. Rosja traci sojusznika za sojusznikiem

To analogiczna sytuacja do reakcji na rajd amerykańskich komandosów w Caracas, skąd 3 stycznia porwali prezydenta Nicolasa Maduro. On również słono płacił za rosyjską polisę na życie, ale i tak gwarancje Rosji okazały się bezwartościowe. Na kremlowskiej polisie przejechał się też syryjski despota Baszar al-Asad. I tak miał szczęście. Stracił kraj i władzę, ale nie życie. Wegetuje w daczy pod Moskwą.

Rosja przez lata tworzyła na świecie sieć zaprzyjaźnionych satrapii, za pomocą których mogła destabilizować otoczenie i zaznaczać swoje ambicje do współrządzenia światem na równi z USA i Chinami. W piątym roku wojny w Ukrainie ta sieć przestaje funkcjonować. Być może wkrótce przekona się o tym reżim na Kubie, hołubiony przez Moskwę od ponad 60 lat. Wyspiarski kraj jest państwem wielokrotnie upadłym, całkowicie pogrążonym w nędzy. Prezydent USA Donald Trump już zapowiada jego przyjazne przejęcie. Gdyby do niego doszło, Kreml – który jesienią 1962 r. broniąc kubańskiego komunizmu, był gotów rozpętać wojnę atomową – nie będzie w stanie nic zrobić.

Korci, by napisać, że to ostentacyjne demonstrowanie przez USA, że Rosja jako globalne mocarstwo jest naga, to mimo wszystko pozytywy uzysk z trwającej właśnie izraelsko-amerykańskiej operacji w Iranie. Sprawa niestety nie jest tak oczywista. Polityka nie znosi próżni, a miejsce Rosji w świecie przejmą Chiny.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iran, Irańczycy i reszta (Czy militarna chirurgia zdoła skutecznie usunąc irańskiego raka?)


Iran, Irańczycy i reszta – (Czy militarna chirurgia zdoła skutecznie usunąc irańskiego raka?)

Andrzej Koraszewski


Długo zapowiadany atak rozpoczął się w sobotę. Jakie będą jego rezultaty? Oczywista odpowiedź brzmi – zobaczymy. Nie ma żadnej gwarancji, że ostateczny wynik będzie taki lub inny. Dopiero co na łamach „Foreign Affairs” były amerykański dyplomata, który przez 18 lat zajmował się sprawami Iranu, przypominał, że przed przeniesieniem ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy przepowiadano apokaliptyczną reakcję arabskiego świata — skończyło się na cichych pomrukach. Ten sam alarmistyczny ton słyszeliśmy po likwidacji generała Sulejmaniego, po przyzwoleniu na rozprawę Izraela z Hamasem w Gazie i z Hezbollahem w Libanie. Katastrofizm powrócił po zeszłorocznym wspólnym z Izraelem ataku na Iran i po aresztowaniu prezydenta Maduro w jego pałacu. Dyplomata przyznaje, że to wszystko prawda, że analitycy byli w błędzie, ale teraz uderzenie na Iran to fatalny błąd.

Nie jestem analitykiem i wyłącznie zdaję sobie sprawę z faktu, że obserwujemy historyczny moment oraz że od sukcesu tej operacji bardzo wiele zależy. Tak, ryzyko niepowodzenia jest ogromne, władzę mogą przejąć ludzie jeszcze gorsi od Chameneiego, co jednak trudno sobie wyobrazić. Sukces zmieniłby jednak bardzo wiele.

Zmiana reżimu w Teheranie to nie tylko wyzwolenie Irańczyków, to poważny cios zadany Chinom i Rosji, to gwóźdź do trumny Hezbollahu, Hamasu i Huti, cios dla Turcji i Kataru. To radykalne uderzenie w całą sieć islamskiego terroryzmu. Z pewnością nie śmiertelny cios — ideologia dżihadu to bestia, której nie można zabić jednym uderzeniem, ale to bestia, którą Islamska Republika Iranu w ostatnich dziesięcioleciach karmiła i zbroiła.

Oczywiście Unia Europejska jest zatroskana. Kaja Kallas podkreśla poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa.

Chwilowo widzimy początek czegoś, co może się zakończyć równie nagle, jak się zaczęło, lub trwać przez długie tygodnie. W nocy z soboty na niedzielę otrzymaliśmy potwierdzenie, że Ali Chamenei został zlikwidowany. Wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref poinformował urzędników o planach powierzenia mu kierowania państwem w czasie wojny. Czy to znaczy, że prezydent Pezeszkian z jakiegoś powodu nie jest zdolny do prowadzenia swoich obowiązków? Wiadomo, że żyje, czyli to raczej walka o władzę.

Według informacji Czerwonego Półksiężyca w sobotę w Iranie 200 osób zostało zabitych, a ponad 700 rannych. Irańskie uderzenia na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie spowodowały śmierć jednej osoby w Abu Zabi. Uderzenia na Izrael są jak dotąd słabsze, niż się spodziewano — rakiety skierowane na północny Izrael i Jerozolimę zostały skutecznie zestrzelone. Jedna rakieta uderzyła w budynek mieszkalny w Tel Awiwie — jedna kobieta zginęła.

W samym Iranie szef bezpieczeństwa Iranu Ali Laridżani ostrzega przed próbami podziału kraju po zabiciu najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego.

„Grupy dążące do podziału Iranu powinny wiedzieć, że nie będziemy tego tolerować” — powiedział Laridżani, przewodniczący Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w wywiadzie wyemitowanym w państwowej telewizji, wzywając Irańczyków do jedności.

To oznacza tylko, że państwowa telewizja nadal działa, ale nie wiadomo, o jakie grupy może chodzić — czy w armii, czy w stworzonym na wzór SS Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej?

Tymczasem syn szacha, Reza Pahlawi, wkrótce po sobotnich atakach opublikował w internecie nagranie wideo, sugerując koordynację działań opozycji.

„Jesteśmy bardzo blisko ostatecznego zwycięstwa. Chcę jak najszybciej być u waszego boku, abyśmy razem mogli odzyskać i odbudować Iran” — powiedział Pahlawi.

Pahlawi opowiada się za świecką demokracją w Iranie, ma znaczące poparcie wśród krytyków Islamskiej Republiki, brak jednak informacji, czy ma swoich sojuszników w armii. Chwilowo zwrócił się z apelem, aby ludzie pozostali w domach.

„Proszę was, abyście na razie pozostali w swoich domach i zadbali o swoje bezpieczeństwo. Zachowajcie czujność i gotowość, aby w odpowiednim momencie — który ogłoszę wam dokładnie — móc wrócić na ulice do ostatecznego działania.”

Chwilowo jest powód do nadziei — militarne uderzenie było doskonale przygotowane, ale teraz wiele zależy od tego, czy będą podziały w siłach zbrojnych, kto i z kim będzie walczył na arenie wewnętrznej oraz jaki będzie przebieg działań sił zbrojnych USA i Izraela.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli woman killed in Iranian missile strike on Tel Aviv


Israeli woman killed in Iranian missile strike on Tel Aviv

JNS Staff


A woman was killed and more than 20 people were hurt when Iranian missiles slammed into a Tel Aviv residential block, triggering major rescue and medical operations.

Israeli Home Front Command troops work at the scene of a missile impact in central Israel, where rescue teams searched damaged buildings for trapped civilians on Feb. 28, 2026. Credit: IDF.

A woman was killed and at least 21 people were injured late on Saturday when Iranian missiles struck a Tel Aviv residential block, according to Israeli media reports and Magen David Adom, Israel’s national emergency medical service.

MDA paramedics initially treated the 40-year-old woman at the scene. She was pronounced dead shortly after midnight. A man about 40 years old was evacuated to Ichilov Hospital in serious condition with shrapnel injuries, and a man about 30 years old and a woman about 90 years old were hospitalized in moderate condition. Seventeen others, including seven children, sustained mild injuries, according to Channel 12.

The woman is the first person killed in Israel since the start of “Operation Roaring Lion/Epic Fury,” the joint Israeli-American military action against the Iranian regime that began on Saturday morning.

Two apartment buildings suffered heavy damage in the attack.

A second fatality was reported on Sunday when a woman in her 60s died after suffering from severe shortness of breath while rushing to a safe room, Channel 12 reported.

Magen David Adom teams administered initial medical treatment at the scene before evacuating her to the emergency room at Ichilov Hospital in Tel Aviv, performing resuscitation efforts during the journey. At the hospital, Ichilov staff continued prolonged efforts to stabilize her condition, but despite intensive treatment she could not be saved and was pronounced dead.

Iran has launched hundreds of missiles and dozens of drones at Israel since fighting began.

A second wave of missile fire early on Saturday morning targeted the northern region and the Jerusalem area. MDA teams conducted searches at several sites and reported no casualties from those strikes.

A third round of alerts on Saturday morning prompted MDA teams to respond to several people injured while rushing to shelters, as well as others suffering from anxiety. No impact sites were reported from that barrage.

MDA urged the public to follow Home Front Command directives.

The IDF said early on Sunday that the National Search and Rescue Unit of the Home Front Command rescued three civilians at an impact site in central Israel. Troops and rescue personnel are conducting extensive searches and extraction operations for individuals trapped beneath rubble.


.

The IDF said it is operating in full coordination with all emergency and rescue services and repeated the call for the public to adhere to Home Front Command safety directives.

Maj. Gen. Shay Kleper, commander of the Home Front Command, said at the scene:

“This is a tragic incident in which a civilian was killed as a result of an Iranian missile strike. We are reviewing the details of the incident. The troops acted swiftly to rescue trapped individuals and continue to operate to save lives. Complex days lie ahead. Your mission—reach the scene quickly and save lives.”

United Hatzalah volunteers, medics, and paramedics remained on site hours after the attack, continuing to provide critical medical and psychological care to residents impacted by the strike. The organization said the missile caused heavy structural damage, destroying homes and displacing dozens of civilians.

Teams have been delivering emergency medical treatment, stabilizing patients, assisting residents down damaged stairwells, and supporting evacuation efforts in structurally compromised buildings. Among those rescued was an elderly wheelchair-bound man who was carefully evacuated and transferred to safety.

United Hatzalah’s Drone Unit deployed to the area to locate injured individuals trapped in rubble and assess unsafe zones. The Psychotrauma and Crisis Response Unit provided psychological first aid and emotional stabilization to residents experiencing shock and anxiety.

Israel mobilizes 20,000 reservists

Israel’s Home Front Command has called up approximately 20,000 reservists and fielded roughly 65,000 calls to its emergency hotline in a 24-hour period, the IDF said on Sunday.

.

Commander Maj. Gen. Shai Klapper conducted a situation assessment on Saturday and visited multiple operational theaters alongside Dan District Commander Col. Shani Gerashi, according to an IDF statement.

Regular and reserve Home Front Command forces are deployed nationwide, the military said, adding that written and digital inquiry channels received more than 9,000 additional contacts during the same period.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com