Archive | January 2015

Jak uratować islam przed islamistami

Jak uratować islam przed islamistami

Qanta Ahmed
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zamach terrorystyczny w Paryżu w zeszłym tygodniu reprezentuje najbardziej wyraźną deklarację wojny islamizmu z wolnym społeczeństwem. Zmasakrowano nie-muzułmanów w nie-muzułmańskim kraju, żeby pomścić tak zwane przestępstwo przeciwko prawu o bluźnierstwie, które nawet nie jest islamskie – jedynie islamistyczne. Jeśli jest tu jakieś bluźnierstwo, to popełnia je sam islamizm przeciwko mojej religii, islamowi.

Nareszcie w dzień Nowego Roku prezydent Egiptu Abdel Fattah al-Sisi zrobił to, czego jak dotąd nie zrobił żaden przywódca w świecie muzułmańskim: nazwał po imieniu prawdziwego wroga islamu. Na spotkaniu duchownych w starożytnym uniwersytecie Kairu, Al-Azhar, wezwał do uratowania islamu przed „ideologią”. Jego przemówienie zostało bardzo słabo nagłośnione w prasie zachodniej, ale warto je dość obszernie przytoczyć.

“Potrzebujemy rewolucji religijnej – powiedział. – Wy, imamowie, jesteście odpowiedzialni przed Allahem. Cały świat, powtarzam, cały świat czeka na wasz następny krok, ponieważ świat islamski jest rozdzierany, jest niszczonym, zmierza do zagłady. A zmierza do zagłady z naszych rąk”. Jest niewyobrażalne, powiedział, że “ten sposób myślenia – a nie mówię religia – ma powodować, że cały świat islamski staje się źródłem niepokoju, zagrożeń, mordów i destrukcji na całym świecie”. Terapią dla islamu, powiedział al-Sisi, jest rozpoznanie i dyskutowanie o tym zmutowanym nurcie. „Dyskusja religijna jest największą bitwą i największym wyzwaniem stojącym przed narodem egipskim – powiedział. – Potrzebujemy nowoczesnego, wszechstronnego zrozumienia religii islamu” zamiast „polegać na interpretacji, która nie zmieniła się od 800 lat”.

Przemówienie Sisiego jest istotne, ponieważ świat islamski ma niesłychanie mało przywódców mówiących o zbiorowej odpowiedzialności muzułmanów za toksyczną ideologię panującą wśród nas. Szczerość prezydenta Sisiego rzuciła snop światła na najistotniejszą kwestię naszych czasów: na pilną potrzebę świata muzułmańskiego potępienia islamizmu jako uzurpatora i wyjaśnienia prawdziwego znaczenia Koranu.

Jestem brytyjską muzułmanką, mieszkałam w Arabii Saudyjskiej, pracowałam jako lekarz w Pakistanie – i widziałam, jak każda dyskusja o islamie stawała się coraz bardziej niebezpieczna w tych miejscach. W narodach przeżartych przez ideologię islamistyczną jakakolwiek krytyka islamu uważana jest za „islamofobię”. Także na Zachodzie trudniej jest prowadzić krytyczną dyskusję. Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła szereg rezolucji, które dają islamofobii status przestępstwa według prawa międzynarodowego.

Nie wystarcza więc po prostu powiedzieć, jak to wielu robiło w zeszłym tygodniu, że islamiści nigdy nie wygrają. Na wielu ważnych arenach już wygrywają. Ich koncepcja bluźnierstwa działa szczególnie silnie: Shahbaz Bhatti, pakistański minister, został zabity przez muzułmańskich „obrońców wiary”, kiedy odważnie skrytykował nieludzkie (i jawnie islamistyczne) prawo o bluźnierstwie w Pakistanie. Z tego samego powodu zabito gubernatora Pendżabu Salmana Taseera. Francuskich dziennikarzy zabito, by ustanowić de facto prawo o bluźnierstwie w Europie przez pokazanie: jeśli publikujesz pewnego rodzaju karykatury, narażasz życie własne – i twoich współpracowników.

Innym celem dżihadystów jest przemawianie w imieniu całego świata muzułmańskiego i propagowanie idei zderzenia cywilizacji. To idzie im zupełnie dobrze, jeśli można wierzyć badaniom opinii publicznej – mniej więcej połowa mieszkańców Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji i Stanów Zjednoczonych mówi, że ich zdaniem islam jest nie do pogodzenia z Zachodem. I to jest powodem, dla którego muzułmanie nie mogą polegać na potępieniach terroryzmu przez prezydentów i premierów – społeczeństw nie przekonają słowa ich przywódców, potrzebują słów muzułmanów.

Zapewnienie, że islamizm jest nie-islamski, nie jest instynktowną reakcją na jego potworności, ale jedynym wnioskiem, jaki można wyciągnąć po starannym rozważeniu jego zasad. Muzułmański uczony z Damaszku, Bassam Tibi, identyfikuje sześć zasad islamizmu. Pierwszą jest dążenie do nowego porządku świata przez nowy, dyktatorski, globalny „kalifat”. (Nie ma znaczenia, że słowo „dawla” – islam jako państwo – nie występuje nigdzie w liczącym 80 tysięcy słów dokumencie, który akceptujemy jako objawiony Koran). Następnym jest ustanowienie islamizmu w ramach demokracji – islamiści chętnie stają do wyborów, ale kiedy zdobędą władzę, chcą zamknąć za sobą furtkę do demokracji.

Czytaj dalej tu: Jak uratować islam przed islamistami


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pierwiastek ludzki w bestiach

Pierwiastek ludzki w bestiach

Paweł Szaniawski


Album Karla Hockera

Oryginalne zdjęcie z albumu Karla Hockera / fot. www.ushmm.org / źródło: Materiały prasowe

Osobisty album oficera SS zawiera 116 unikatowych zdjęć ukazujących hitlerowskich oprawców po pracy w Auschwitz. Pół roku analizowaliśmy te fotografie ludzi uśmiechniętych, zbierających jagody, śpiewających, by ożywić postaci na scenie – mówi „Newsweekowi” aktorka Marta Król. W środę premiera sztuki teatralnej „Album Karla Höckera”.

NEWSWEEK: Na czym polega wyjątkowość sztuki „Album Karla Höckera”?

MARTA KRÓL: Spektakl zainspirowany jest autentycznymi zdjęciami, pochodzącymi z mało znanego, osobistego albumu fotograficznego oficera SS Karla Höckera, adiutanta jednego z komendantów obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau. Nie dokumentował on jednak scen z obozu zagłady, a prywatne życie wysokiej rangi oficerów SS – ich życie poza obozem. W tym tkwi wyjątkowość tego materiału. Temat Oświęcimia każdemu kojarzy się głównie z obrazami ofiar, z okrucieństwem, które się tam wydarzyło. Moje pokolenie zostało wychowane na tych obrazach, na książkach, filmach. Rzadko przyglądamy się oprawcom, gdyż naturalnie są dla nas odpychający, boimy się ich. Są dla nas bestiami, potworami, zbrodniarzami, kim zresztą bez wątpienia byli. Ale byli też mężami, ojcami, wujkami, żołnierzami, księgowymi, biznesmenami, miłośnikami koni, polowań, muzyki i dobrymi kumplami. Na wyjątkowych zdjęciach Karla Hockera widzimy ich w sytuacjach do tej pory nieznanych. Uśmiechniętych, flirtujących z dziewczynami, zbierających jagody, śpiewających. Gdybyśmy nie wiedzieli, czym zajmowali się na co dzień, moglibyśmy przypuszczać, że oglądamy album najpiękniejszego roku z życia jakiegoś żołnierza.

NEWSWEEK: Kogo gra pani w spektaklu?

MARTA KRÓL: Gram kilka ról: Richarda Baera – komendanta Auschwitz I, Eduarda Wirthsa – głównego lekarza Auschwitz, żonę Karla Haeckera oraz anonimową kobietę, pracownicę komendantury obozu i pomocnicę Josefa Mengele, zakochaną w nim do szaleństwa. Samo zbliżanie się do tych ludzi nie jest łatwe.

NEWSWEEK: Kiedy rozmawiałem z reżyserem tego spektaklu Paulem Bargetto, podkreślał szczególną rolę aktorów w procesie ożywiania postaci ze zdjęć albumu Höckera. Jak to wygląda z pani perspektywy?

MARTA KRÓL: Sposób pracy nad tym spektaklem różni się od typowej pracy nad przedstawieniem. Studiowaliśmy te zdjęcia szczegółowo od ponad pół roku, zbieraliśmy informacje na temat tych ludzi, ich rodzin, czytaliśmy książki, wywiady z ich dziećmi, ale też próbujemy ożywić te zdjęcia, wchodząc w sytuacje, które przedstawiają i tworząc nowe. Ustawiamy się w ich pozycjach, przyjmujemy ich gesty, nastój, wyraz twarzy i zaczynamy improwizować. Po chwili okazuje się, że mówimy ich głosem i rozmawiamy o sprawach, o których często by nam się nie przyśniło rozmawiać. Nagle okazuje się, że zdjęcia ożywają a my – aktorzy – stajemy się tymi postaciami.

Czytaj dalej tu: Pierwiastek ludzki w bestiach


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Sweden: From “Humanitarian Superpower” to Failed State

Sweden: From “Humanitarian Superpower” to Failed State

by Ingrid Carlqvist and Lars Hedegaard


Participants in Sweden’s Asylstafetten (Asylum Relay) 2013 marched for 34 days from Malmö to Stockholm, to demand their government enact a “humane refugee policy,” with more support and protection for refugees.

Sweden’s “December Agreement” may be fairly described as a soft coup d’état; it has paved the way for Sweden’s demise. Six of the eight political parties in parliament have simply decided to exclude from the parliamentary process the only party to oppose mass immigration and defend Swedish culture. The new system may also be described as a consensual dictatorship.

The price tag for immigration is possibly 110 billion Swedish kroner (close to $14 billion) per year. That is a lot of money in a country with 10 million inhabitants. The politicians, however, keep insisting that immigration from third-word countries is an economic boon. Nor is it discussed in the media. Anyone even daring to mention that there may be a problem is labeled a “racist,” a “fascist,” or a “xenophobe.”

One may safely predict that Sweden’s goose will be cooked well before the December Agreement runs out in 2022. Its days as a free and democratic welfare state will be over. A population of perhaps eight million Swedes cannot accommodate and pay for perhaps four million such immigrants in eight years. It is as if the U.S. were to accept 150 million.

As Europe braces itself for new terror attacks, its political establishments face a choice: Will they finally start listening to their citizens’ growing concerns over Muslim mass immigration and the spread of political Islam, or will they dig in and try to perpetuate decades of failed multicultural policies?

Sweden, perhaps leading the way, seems to have chosen the latter. As part of the country’s so-called December Agreement, six of the eight political parties represented in parliament (Riksdagen) have simply decided to exclude the Sweden Democrats [SD] — the only party to oppose mass immigration and defend Swedish culture — from the parliamentary process.

No new elections

Technically, the six parties (in addition to the ex-communists, who were not included in the agreement but will no doubt adhere to it, as they are close allies of the Social Democratic government) have agreed that the budget presented by whoever is prime minister will not be voted down by the opposition. That was what happened in early December 2014, when Social Democratic Prime Minister Stefan Löfven’s budget proposal failed because the Sweden Democrats voted with the center-right opposition. Consequently, Stefan Löfven’s minority government found itself in the intolerable position of having to govern on the basis of the opposition’s budget.

PM Löfven decided to call for new elections, to be held on March 22, 2015. But unfortunately for both the government and the opposition, several opinion polls left no doubt that the Sweden Democrats were steaming ahead. Some polls put them at 18% (up from 12% in the last election), meaning that neither the ex-communist-green-socialist governing block nor the center-right opposition could command a majority in a new parliament.

So the six parties got together in a common front against Sweden’s only real opposition party, the Sweden Democrats. On December 27, they announced that there would be no new elections. Thus, the one million plus Swedes who had intended to vote for the SD, would have to wait for another four years, and even then their votes will not matter because the December Agreement runs until 2022.

Until the unlikely event that the Sweden Democrats obtain 51% of the vote, their supporters might as well howl at the moon. No other party will negotiate with their representatives or listen to their arguments.

Politics from the back room

The December Agreement may be fairly described as a soft coup d’état that has paved the way for Sweden’s demise.

On the surface, Sweden’s democratic institutions are intact, but from now on they are a hollow shell. The December Agreement introduces what may be labeled a dual parliamentary system. The official parliament, Riksdagen, remains in place, but in the shadows lurks the real parliament, made up of the seven party leaders — all the way from the ex-communists (Vänsterpartiet) to the conservatives (Moderaterna). This back-room assembly conducts its deliberations in secret and protected from public scrutiny. From time to time, it will present its decisions to the Riksdag. As the seven parties make up 300 of the 349 members, the Riksdag will, of course, give its assent.

The new system may also be described as a consensual dictatorship. Regardless of what government Sweden will have over the next eight years, it will in reality have dictatorial powers. Its yearly budgets, which are the foundations of any other policies, are guaranteed to pass. In addition to the budget, the unified parties have announced that they will seek unanimity on defense, security, pensions and energy.

recommended by:
Lusia Holcman Vogel

“Orderly” and “responsible” government

According to the six party leaders, the December Agreement was necessitated by Sweden’s need for “orderly” and “responsible” government. Only the leader of the centrist People’s Party (Folkpartiet), Jan Björklund, revealed the true intent: To keep “resentment parties” (read: the Sweden Democrats) away from influence.

None of the journalists present at the press conference, where PM Löfven revealed the new political order, asked the obvious question: Is it not the obligation of the political opposition to oppose — indeed be resentful of — the government’s policies? Otherwise, what is the opposition for? And why have democratic elections if all “responsible” parties are expected to agree?

Unfortunately such questions were not asked, and by and large — with a few dissenting voices — the Swedish mainstream media have applauded the December Agreement.

At the December 27 press conference, hardly a word was said about the overweight elephant that is stalking Sweden: Immigration from the Middle East and Africa, which is so massive and costly that it is bound to thwart any budget.

Read More: Sweden: From “Humanitarian Superpower” to Failed State


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Death of Courageous AMIA Jewish Center Special Prosecutor Alberto Nisman

Wiesenthal Center Mourns Death of Courageous AMIA Jewish Center Special Prosecutor Alberto Nisman

Alberto Nisman has a 500-page report on the AMIA bombing and Iran activities

Wiesenthal Center Mourns Death of Courageous AMIA Jewish Center Special Prosecutor Alberto Nisman

Centro Simon Wiesenthal
Cabello 3872, PB “C” (C1425APR) – Buenos Aires – Argentina
Teléfono: (5411) 4802-1744 * Fax: (5411) 4802-1774
E-mail: info@cswlatinoamerica.org

Buenos Aires, 19 January 2015

The Wiesenthal Center is deeply saddened and shocked by the tragic death of Argentine Special Prosecutor Alberto Nisman, who was found dead in his apartment this morning, with a gunshot wound to his head.

Prosecutor Nisman was scheduled to testify in Congress today, in order to offer details about the accusations he made last week against Argentine President Cristina Fernández de Kirchner, Foreign Minister Héctor Timerman, members of the Congress and radical activists who are close to the government of having organized a cover-up operation that would disengage the Iranian suspects from the AMIA terror attack.

Nisman’s tragic death put us further away than ever before from truth and justice, both in the AMIA attack itself as well as in his last denunciation.

Today’s deadly outcome must not hide a core question: his denunciation regarding an alleged cover up by the Argentine government must be investigated till the end.

There is a new course of investigation: beyond the AMIA bombing and the accusations of covering up, we demand an independent investigation about the circumstances around Prosecutor Nisman’s death.

The Simon Wiesenthal Center urges the Argentine authorities to preserve all the material gathered by Prosecutor Nisman and to guarantee the security of all the members of Nisman’s staff.

We express our condolences to the family of Prosecutor Alberto Nisman.

We reaffirm our solidarity with the families of the 85 victims of the AMIA bombing.

Since 1994, and throughout all of its administrations, Argentina holds a debt with the democratic world which is under terrorist fire, with the victims of terror all over the world, with the Argentine society and, particularly, with the families of the 85 victims of the AMIA massacre: 20 years after the bombing no person is in prison.

Our mentor, the late Simon Wiesenthal, said: “Freedom is not a gift from heaven; one must fight for it every day”.
We must also fight for truth and justice. And we will.

The Simon Wiesenthal Center is one of the largest international Jewish human rights organizations with over 400.000 members. It is an NGO at international agencies including the United Nations, UNESCO, the OSCE, the Council of Europe, the OAS and the Latin American Parliament.

Read more: Wiesenthal Center Mourns Death…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ewakuacja i likwidacja obozu Auschwitz-Birkenau

Ewakuacja i likwidacja obozu

Od 17 do 21 stycznia wyprowadzono z KL Auschwitz i jego podobozów około 56 tys. więźniów w pieszych kolumnach ewakuacyjnych, głównie na zachód, przez Górny i Dolny Śląsk, dwa dni później w transportach kolejowych ewakuowano 2 tys. więźniów z podobozów w Świętochłowicach i Siemianowicach. Główne piesze trasy ewakuacyjne wiodły do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, gdzie wiele kolumn ewakuacyj­nych przeformowano w transporty kole­jowe. Jedną z najdłuższych tras przebyło około 3,2 tys. więź­niów z podobozu w Jaworznie − 250 km do KL Gross-Rosen na Dolnym Śląsku.

Kolumny ewakuacyjne miały składać się wyłącznie ze zdrowych, silnych lu­dzi, zdolnych do odbycia kilkudziesięciokilometrowego marszu, lecz w prak­tyce zgłaszali się do wyjścia także więź­niowie chorzy i wycieńczeni, sądzili bo­wiem − nie bez podstaw, że ci, którzy pozostaną na miejscu, zostaną zgładze­ni. Razem z dorosłymi więźniami wy­ruszyli w drogę także małoletni więź­niowie − dzieci żydowskie i polskie.

Na wszystkich trasach esesmańscy konwojenci strzelali zarówno do więźniów usiłujących zbiec, jak i do nie nadążających za współtowa­rzyszami z powodu wyczerpania fizycz­nego. Zarówno piesze, jak i kolejowe trasy ewakuacyjne usłane zostały ty­siącami zwłok więźniów zastrzelonych oraz zmarłych z wycieńczenia lub prze­marznięcia. Tylko na Górnym Śląsku poniosło śmierć około 3 tys. ewakuo­wanych więźniów. Ocenia się, że w trak­cie całej ewakuacji zginęło nie mniej niż 9 tysięcy, a prawdopodobnie do 15 tysię­cy więźniów KL Auschwitz. Przemarsze ewakuowanych więźniów nazwano po wojnie „marszami śmierci”.

Jednym z nielicznie zachowanych dokumentów proweniencji nazistowskiej odnoszących się do „marszów śmierci” jest raport esesmański z 13 marca 1945 r. stwierdzający przybycie w dniu uprzednim do obozu Leitmeritz (Litomierzyce) w Czechach 58 więź­niów ewakuowanych z wymienionego podobozu oświę­cimskiego Hubertushütte. W raporcie stwierdzono, że 144 więź­niów tego podobozu (w większości Żydów) „zmarło” (verstorben) w drodze.

W niektórych miejscowościach na trasach ewakuacyjnych miały miejsce masakry więźniów. W nocy z 21/22 stycznia 1945 r. na stacji kolejowej w Leszczynach/Rzędówce koło Rybnika. zatrzymano pociąg odprawiony z Gliwic z około 2,5 tys. więźniami. Po południu 22 stycznia rozkazano więźniom opuścić wagony. Z powodu wycieńczenia fizycznego część z nich nie była w stanie wykonać tego rozkazu. Esesmani z eskorty transportu oraz miejscowi policjanci hitlerowscy otworzyli więc ogień z karabinów maszynowych w otwarte drzwi wagonów. Ocalałych, wypędzonych z wagonów więźniów pognano na zachód. Po ich odejściu na terenie stacji i w okolicy zebrano ponad 300 zwłok więźniów zastrzelonych oraz zmarłych z wycieńczenia bądź przemarznięcia.

Wielu Polaków oraz Czechów, mieszkańców miejscowości, przez które, względnie obok których przebiegały trasy ewakuacyjne, pospieszyło z pomocą ewakuowanym więźniom. Polegała ona głównie na podawaniu więźniom wody i żywności oraz ukrywaniu uciekinierów. Za pomoc uciekinierom w dotrwaniu do wyzwolenia szereg osób zostało uhonorowanych po wojnie izraelskim odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Najdokładniej dotąd został rozpoznany i przedstawiony w publikacjach przebieg marszu więźniów trasami: Oświęcim – Pszczyna − Wodzisław Śląski, Oświęcim – Tychy – Gliwice oraz Leszczyny/Rzędówka – Kamień – Rybnik – Racibórz (przede wszystkim w pracach Andrzeja Strzeleckiego, Jana Delowicza, Haliny Wróbel i Ireny Pająk), także trasami, które wiodły przez Opolszczyznę (m. in. w pracach Stanisława Łukowskiego i Krzysztofa Świerkosza) oraz trasą Kamienna Góra – Kowary (w pracy Hermanna F. Weissa), stanowiącej odcinek szlaku wiodącego do Mielęcic (Geppersdorf) na Dolnym Śląsku.
W oparciu o materiały dokumentalne zgromadzone w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau można by też stosunkowo dokładnie przedstawić marsze ewakuacyjne więźniów trasami: Jaworzno – Gliwice – KL Gross Rosen (trasa z podobozu Neu Dachs) i Goleszów – Wodzisław Śląski (trasa z podobozu Golleschau), ponadto przejazd kolejowych „transportów śmierci” przez Morawy i Czechy oraz niektóre miejscowości w Saksonii.

Czytaj dalej tu: Ewakuacja i likwidacja obozu


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com