Archive | November 2023

Opinion: Nothing has prepared me for the antisemitism I see on college campuses now

Opinion: Nothing has prepared me for the antisemitism I see on college campuses now

ERWIN CHEMERINSKY


A sign at a demonstration supporting Palestinians at Pershing Square in Los Angeles on Saturday. (Gina Ferazzi/Los Angeles Times)

I am a 70-year-old Jewish man, but never in my life have I seen or felt the antisemitism of the last few weeks. I have heard antisemitic things from time to time through my life. I remember as a child being called a “dirty Jew,” and my friends and I being called “Christ killers” as we walked to Hebrew school. I recall a college girlfriend’s parents telling her that she should not go out with me because “Jews are different.” I had an incident in a class I was teaching about the ethics of negotiations, where a student matter of factly said, “the other side will try to Jew you down,” without the slightest sense of how that was a slur.

But none of this prepared me for the last few weeks. On Friday, someone in my school posted on Instagram a picture of me with the caption, “Erwin Chemerinsky has taken an indefinite sabbatical from Berkeley Law to join the I.D.F.” Two weeks ago, at a town hall, a student told me that what would make her feel safe in the law school would be “to get rid of the Zionists.” I have heard several times that I have been called “part of a Zionist conspiracy,” which echoes of antisemitic tropes that have been expressed for centuries.

I was stunned when students across the country, including mine, immediately celebrated the Hamas terrorist attack in Israel on Oct. 7. Students for Justice in Palestine called the terror attack a “historic win” for the “Palestinian resistance.” A Columbia professor called the Hamas massacre “awesome” and a “stunning victory.” A Yale professor tweeted, “It’s been such an extraordinary day!” while calling Israel a “murderous, genocidal settler state.” A Chicago art professor posted a note reading, “Israelis are pigs. Savages. Very very bad people. Irredeemable excrement…. May they all rot in hell.” A UC Davis professor tweeted, “Zionist journalists … have houses w addresses, kids in school,” adding “they can fear their bosses, but they should fear us more.” There are, sadly, countless other examples.

How can anyone celebrate the killing of 260 people attending a music festival, or the brutal massacre of more than 100 people in a kibbutz, or the pulling of people from their houses to take as hostages? If this happened to people who were not Jews would there be such celebrations?

I have heard few campus administrators speak out publicly about the antisemitism that has become prevalent this month. They want to seem neutral or not be perceived as Islamophobic. I understand. I, too, refrained from speaking out against those who defended Hamas’ terrorist attack.

But when do we stop being silent and when do we say the antisemitism must be condemned and it is not acceptable on our campuses? I believe this must be that time.

To be clear, I — and I hope all of us — mourn the loss of life in Israel and in Gaza. There is surely room in our hearts to feel compassion for all who are in danger and all who have lost loved ones. But it is simply wrong to confuse condemning antisemitism with ignoring the plight of the Palestinians.

Of course, criticism of the Israeli government is not antisemitism, any more than criticizing the policies of the United States government is anti-American. I strongly oppose the policies of the Netanyahu government, favor full rights for Palestinians, and believe that there must be a two-state solution. But if you listen to what is being said on college campuses now, some of the loudest voices are not advocating for a change in Israeli policies, but are calling for an end to Israel. Students regularly chant, “from the river to the sea, Palestine will be free” and “We don’t want no two states, we want all of 48,” referring to going back to 1948 before Israel existed.

An oft-repeated mantra among some is that Israel is a settler colonialist country and should be forced to give the land back to the Palestinians. I have no idea how it would be determined who is rightly entitled to what land, but I do know that calling for the total elimination of Israel is antisemitic.

There has been enough silence and enough tolerance of antisemitism on college campuses. I call on my fellow university administrators to speak out and denounce the celebrations of Hamas and the blatant antisemitism that is being voiced.

Students have the right to say very offensive and even hateful things, but school administrators — deans, presidents and chancellors — have free speech rights too. They must exercise them and take a stand even if it will offend some and subject them to criticism.

It is a very difficult time on campuses across the country. Many of our students and faculty members have family and friends in Israel or in Gaza. Many care deeply about the suffering we are seeing, and yet there is no bridge between those who seek the elimination of Israel and those who believe it is essential to have a Jewish state. I hope there will be a time when campus officials can find ways to bring their communities together. But it is not realistic now. This makes it all the more important that they show moral leadership and speak out against the antisemitism that is rampant now, as they would condemn all other forms of racism and hate on campus.


Erwin Chemerinsky is a contributing writer to Opinion and the dean of the UC Berkeley School of Law. His latest book is “Worse Than Nothing: The Dangerous Fallacy of Originalism.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Normalizacja barbarzyństwa. Społeczeństwa, które rezygnują z wolności, wkrótce zobaczą, że zastąpiła ją przemoc.

Znak na demonstracji popierającej Palestyńczyków na Pershing Square w Los Angeles w sobotę. (Gina Ferazzi/Los Angeles Times)


Normalizacja barbarzyństwa. Społeczeństwa, które rezygnują z wolności, wkrótce zobaczą, że zastąpiła ją przemoc.


Brendan O’Neill
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Od chwili, kiedy Hamas dokonał pogromu 7 października, widzimy zalew komentarzy na temat tego, jak obłąkana stała się kultura kampusów na Zachodzie. Politycy i pisarze są zdumieni, że na uniwersytetach, gdzie pytanie kogoś, skąd pochodzi, jest „mikroagresją” i gdzie można zostać przemaglowanym niczym za czasów polowania na czarownice z Salem za nałożenie niewłaściwego kostiumu na Halloween, faktyczna ludobójcza przemoc nie wydaje się przeszkadzać ludziom. Ci sami maoiści o młodych twarzach, którzy będą płakać i tupać nogami, jeśli powiesz „kobiety nie mają penisów”, zbiorowo wzruszyli ramionami w związku z masowymi mordami żydowskich kobiet i dzieci. Niektórzy nawet to uzasadniali. „Chwała naszym męczennikom” – głosił napis świetlny rzucony na ścianę budynku Uniwersytetu George’a Washingtona.

Dotknij włosów afroamerykańskiego studenta, a jesteś zwolennikiem białej supremacji, ale zamorduj z zimną krwią Żydów, a jesteś męczennikiem. Noś swoje włosy białego człowieka  splecione w dredy, a jesteś rasistowskim złodziejem, ale najedź kraj z wyraźnym zamiarem zabijania Żydów, a jesteś „ruchem oporu”. Podaj niesmaczne sushi – tak jak kilka lat temu zrobiła to kafeteria w super „przebudzonym” Oberlin – a będziesz wyklęty jako złodziej cudzej kultury. Ale zabij setki uczestników koncertu na rzecz pokoju w południowym Izraelu, a te same dzieciaki, które lamentują nad japońskimi potrawami serwowanymi przez białych restauratorów, będą szukać dla ciebie usprawiedliwienia. Izrael jest „całkowicie odpowiedzialny” za „wszelką przemoc, która ma miejsce” na Bliskim Wschodzie, stwierdzili działacze studenccy z Harvardu, zanim ostygły zwłoki 1400 Izraelczyków.

Nasze „przebudzone” uniwersytety poruszają „każdy temat pod słońcem” powiedział były senator z Nebraski Ben Sasse, mimo to z dystansem patrzą na „najbardziej makabryczne  ataki na Żydów od czasów Holokaustu”. Dzieciaki z college’u wszczynają zamieszanie na temat „głupich” rzeczy, takich jak „mikroagresje i zaimki płciowe”, niemniej wydają z siebie dźwięki „hm” i „ale” – lub gorzej – na temat „rzezi niewinnych Izraelczyków”, pisze jeden z publicystów. Kiedy żydowskich studentów Cooper Union w Nowym Jorku trzeba było zamknąć w bibliotece, żeby uratować ich przed tłumem „propalestyńskich” aktywistów, Robert Pondiscio z American Enterprise Institute powiedział: „Nigdy więcej ani słowa o bezpiecznych przestrzeniach, mikroagresji lub ‘anulowaniu’ na terenie kampusu uniwersyteckiego. Ani jednego cholernego słowa więcej”.

Ta wściekła krytyka moralnie infantylnych osób na naszych kampusach jest zrozumiała. To nie tylko irytujące, ale i wściekające, że młodzi ludzie, którzy uważają, że „błędne określenie płci” jest aktem przemocy, uśmiechają się lekceważąco, kiedy chodzi o dosłowną przemoc. Ci niesamowicie wrażliwi synowie i córki uprzywilejowanych będą domagać się bezpiecznej przestrzeni, wyposażonej w książeczki do kolorowania i pieski, które mogą głaskać, kiedy kontrowersyjny mówca pojawia się na uniwersytecie Ivy League, mimo to nie wydają się uważać, że izraelscy Żydzi zasługują na bezpieczną przestrzeń przed neofaszystami Hamasu. Zranić ich poczucie własnej wartości? Świętokradztwo. Ranić i zabijać nieuzbrojonych Żydów? Wspaniałe męczeństwo.

A jednak ważne jest powiedzenie, że ta przerażająca sympatia dla Hamasu, to mizantropijne lekceważenie bezpieczeństwa i godności Żydów, w rzeczywistości nie są sprzeczne z ideologią bezpiecznej przestrzeni. Nonszalanckie podejście „przebudzonych” do makroagresji masakrowania cywilów tak naprawdę nie jest zerwaniem z ich obsesyjnym nadzorowaniem mikroagresji polegającej na zranieniu czyichś uczuć nieprzyjemną ideą. Przeciwnie, istnieje logiczna linia łącząca wściekłe potępianie pewnych form mowy jako „przemocy” z milczącą akceptacją faktycznej przemocy, jeśli jest ona skierowana przeciwko „złym” ludziom. Tę linię można nazwać narcystycznym barbarzyństwem, gdzie prawie wszystko można usprawiedliwić w imię ochrony własnych przekonań i psychicznego poczucia bezpieczeństwa przed krzywdą. Cenzura, molestowanie, a nawet napaść fizyczna – kiedy sakralizuje się JA i jego zdrowie emocjonalne, obrona ego ponad wszelkie względy moralne i społeczne, wszystko staje się dopuszczalne w jego obronie.

W ciągu ostatnich kilku tygodni zobaczyliśmy ukrytą przemoc w ideologii bezpiecznej przestrzeni. To, że działacze na rzecz bezpiecznej przestrzeni na kampusie XXI wieku wydają się nie mieć nic przeciwko jednemu z najgorszych aktów przemocy współczesnych czasów, nie jest dowodem na to, że zdradzili zasady bezpiecznej przestrzeni, ale raczej na to, że bezpieczna przestrzeń niezwykle dobrze nadaje się do nietolerancji, nawet tej najbardziej morderczej odmiany. Kilka lat temu wygłosiłem wykład na University of California, Irvine na temat „przemocy w bezpiecznej przestrzeni”. Twierdziłem, że najbardziej uderzającą rzeczą w bezpiecznych przestrzeniach jest to, jak wydają się niebezpieczne. Tak, ta nowa ideologia uzasadnia je słowami o zapewnieniu studentom bezpieczeństwa przed „zastraszeniem”, ale tak naprawdę bezpieczne przestrzenie to „paskudne, autorytarne strefy”, które „wspierane są przez groźby” – powiedziałem. Bowiem już w samym akcie zapewnienia ochrony przed osobami transgresywnymi bezpieczna przestrzeń stawia ludzi transgresywnych na celowniku, narażając ich na surowe formy nagany, zarówno społecznej, jak i fizycznej.

Przemoc od dawna towarzyszy kultowi bezpiecznej przestrzeni na kampusach. Ludzie byli zawstydzani, atakowani, a nawet oblewani moczem, a wszystko to w imię „bezpieczeństwa”, a wszystko w imię ochrony świętej bezpiecznej przestrzeni przed ich złowrogim wpływem moralnym. Na brytyjskich uniwersytetach na spotkania proizraelskich studentów wdzierały się władze studenckie i lewicowcy, którzy pryncypialnie potępiają takie zgromadzenia jako „niebezpieczne” dla studentów arabskich i innych mniejszości etnicznych. Spotkania, w których uczestniczyli głównie studenci pochodzenia żydowskiego, były nawet atakowane fizycznie: wybijano okna, rzucano krzesłami. To jest terror bezpieczeństwa. Oświadczając, że takie zgromadzenia są niebezpieczne i stanowią zagrożenie dla emocjonalnego dobrostanu studentów, ideolodzy z kampusu dają zielone światło ekstremizmowi.

Można też rozważyć traktowanie „zagrażających” naukowców krytycznie nastawionych do gender. Jednej badaczce oblano moczem drzwi jej gabinetu. Inni musieli zatrudnić ochroniarzy, żeby poruszać się po kampusie. Kathleen Stock została brutalnie wypędzona z Uniwersytetu Sussex przez tak zwanych trans-sojuszników. Powiedzieli, że jest „szkodliwa i niebezpieczna” dla ich zdrowia psychicznego. Orwellizm przekroczył czerwone linie. W imię naszego bezpieczeństwa obrabujemy profesor Stock z jej bezpieczeństwa. Aby Sussex pozostało „bezpieczną przestrzenią”, należało odebrać jej poczucie bezpieczeństwa, żeby odeszła i zabrała ze sobą swoje złowrogie poglądy – takie jak to, że mężczyźni nie mogą być lesbijkami. Kiedy na początku tego roku Stock przemawiała w Oxford Union, tłumy studentów kipiały z nienawiści. Zasługujemy na to, aby czuć się „bezpieczni przed bigoterią i molestowaniem” – mówili, a w obecności profesor Stock nie możemy. Wersja krótsza: musimy zaatakować Stock, żeby czuć się bezpiecznie.

Zastraszanie jest wbudowane w ideologię bezpiecznej przestrzeni. Sam pomysł, że niektóre osoby i idee są tak szkodliwe dla zdrowia duchowego człowieka, że potrzebne są specjalne środki, aby je powstrzymać, aktywnie podżega do histerii i przemocy. W 2014 r. uniemożliwiono mi wystąpienie na Uniwersytecie Oksfordzkim, uzasadniając to tym, że moja obecność „sprawiłaby, że studenci poczuliby się zagrożeni”. Protestujący studenci zagrozili, że jeśli debata się odbędzie, przyjdą na nią z „instrumentami” – i nie mieli na myśli instrumentów muzycznych. Byli tak przekonani, że moje słowa – w tym przypadku w sprawie aborcji – wyrządzą nieodwracalną szkodę ich poczuciu własnej wartości, że byli gotowi chwycić za pałkę przeciwko mojej wolności. Aby zachować swoje bezpieczeństwo, musieli narazić moje.

Ideologia bezpiecznej przestrzeni podsyca egzystencjalny strach. Podobnie jak wieśniacy w średniowieczu, którzy doprowadzali się do szaleństwa wizjami wilków i potworów czających się na granicach ich pól, student mieszkający w bezpiecznej przestrzeni przekonuje samego siebie, że wszyscy znajdujący się poza tą przestrzenią są zagrożeniem, czyli są niegodziwi. Właśnie dlatego, jak argumentowałem w Kalifornii w 2016 r., bezpieczną przestrzeń należy zawsze „wzmacniać kipiącą groźbą użycia siły wobec transgresorów”, wobec każdego, kto narusza „nowy kult bezpieczeństwa psychicznego i konformizmu moralnego”. Błędem jest myślenie o radykałach z kampusu jako o „płatkach śniegu”, niezwykle wrażliwych stworzeniach, które mogą stopić się w kontakcie z alternatywną myślą. Aktywizm bezpiecznej przestrzeni jest bowiem mroczny i bezwzględny. To tyrania udająca terapię.

Nie jest więc zaskakujące ani sprzeczne, że ideolodzy z kampusu, którzy wściekają się na słowa, które nie są politycznie poprawne, teraz z zadowoleniem przyjmują lub przynajmniej usprawiedliwiają neofaszystowską przemoc. Projektują swoją ideologię bezpieczeństwa na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. W ich mniemaniu Izraelczycy gwałcą bezpieczną przestrzeń palestyńską i dlatego zemsta na nich jest nie tylko uzasadniona, ale i dobra. Uderzające jest, jak często zachodni język mentalnego lęku jest używany do wyjaśnienia kryzysu na Bliskim Wschodzie. W wyniku ostatniego konfliktu Gaza-Izrael nastąpi „tsunami problemów związanych ze zdrowiem psychicznym”, donosi NPR. Atak na Gazę ma straszliwy wpływ na „zdrowie psychiczne palestyńskich dzieci”, twierdzi psycholog mieszkający w USA. Wielu radykałów z kampusu odczytuje każde wydarzenie przez pryzmat zachodniego pojęcia narażenia. Nie byłoby zaskakujące, gdyby postrzegali pogrom Hamasu z 7 października nie tyle jako rasistowski atak na naród żydowski, ale jako akt terapeutycznej zemsty na „uprzywilejowanym” sąsiedzie – oczyszczającą zemstę na tych, którzy sprawiają, że Arabowie czują się „zagrożeni”.

Od październikowego pogromu na kampusach w USA nasilił się antysemityzm, a jego większość ma podłoże w egocentrycznym kulcie bezpieczeństwa. Erwin Chemerinsky, dziekan Wydziału Prawa University od California w Berkeley, donosi, że studentka powiedziała mu, że „to, co sprawiłoby, że poczuje się bezpiecznie” w jego szkole prawniczej, to „pozbycie się syjonistów”. Krótko mówiąc, aby schlebić mojemu narcystycznemu poczuciu bezpieczeństwa psychicznego i ideologicznego, niektórzy Żydzi muszą zostać wyrzuceni. Bezpieczna przestrzeń wyraźnie upoważnia również do rasizmu.

Nienawiść była nieubłagana. Profesor na Uniwersytecie Columbia powiedział, że atak Hamasu na Izrael był „oszałamiającym zwycięstwem”. Profesor Yale powiedział, że 7 października był „niezwykłym dniem” i wielkim ciosem dla „ludobójczego państwa osadniczego” w Izraelu. Profesorka sztuki w Chicago powiedziała: „Izraelczycy to świnie. Dzicy… Niereformowalne ekskrementy”. Profesorka University of California, Davis złowieszczo powiedziała: „Dziennikarze syjonistyczni… mają domy [z] adresami, dzieci w szkole” i „powinni się nas bać”.

Zwróć uwagę na zastępczy dreszczyk emocji, jaki ci ludzie wydają się czerpać z odległych aktów niewyobrażalnej przemocy. Kult zagrożenia – i jego ohydny kuzyn, zemsta – okradł ich z człowieczeństwa. Postrzeganie Izraelczyków jako świń i gówna, a zachodnich syjonistów jako podejrzanych istot, które zasługują na życie w strachu, świadczy o nieludzkości ciągłego abstrahowania od różnic między jednostkami. O traktowaniu ludzi albo jako „uciskanych”, a zatem dobrych, albo jako „uprzywilejowanych”, a przez to złych. Od akademickich teorii o „białych przywilejach” do poniżania Izraelczyków jako ekskrementów, których mordowanie należy świętować, jest krótki krok. Powodem, dla którego niektórzy na amerykańskich uniwersytetach czerpią przyjemność z pogromu dokonanego przez Hamas, jest ich przekonanie, że wzmacnia to ich światopogląd „uprzywilejowanego i ciemiężyciela” i nadaje fizyczną siłę ich własnej pogardzie dla nosicieli zagrożenia. Z radością witają pogrom jako rodzaj pierwotnej terapii.

To przerażające, jak wielu młodych ludzi wydaje się obojętnych w obliczu terroryzmu Hamasu. Sondaż przeprowadzony na Harvardzie w USA wykazał, że 52 procent osób w wieku od 18 do 24 lat popiera Izrael, ale zdumiewające 48 procent popiera Hamas. Pięćdziesiąt jeden procent stwierdziło, że przemoc Hamasu wobec izraelskiej ludności cywilnej jest uzasadniona. Jak głosi tytuł artykułu „Newsweeka”: „Niesamowita liczba pokolenia Z popiera rzeź niewinnych Izraelczyków przez Hamas”. Sondaże przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wskazują, że znaczna liczba młodych ludzi odrzuca pogląd, że Hamas to terroryści. Nie może być większego oskarżenia naszego systemu edukacji i wszystkich nowych systemów socjalizacji niż fakt, że wielu członków nowego pokolenia było świadkami najgorszego aktu antysemickiej przemocy od czasu Holokaustu i pomyślało: „Może Izrael na to zasłużył”. Teraz możemy zobaczyć wyraźnie, jak zgubny wpływ wywarła polityka tożsamości i kult litości na dusze młodych. Ta polityka oderwała ich od wartości naszej cywilizacji do tego stopnia, że czują się bardziej powiązani z regresywnym, antyzachodnim barbarzyństwem Hamasu niż z żydowską ludnością cywilną i demokratycznym państwem, które zostały zbezczeszczone przez to barbarzyństwo.

Żyjemy w czasach normalizacji przemocy. Zdziesiątkowanie ideałów wolności, szczególnie wśród milenialsów i pokolenia Z, doprowadziło do sytuacji, w której zniechęca się do debaty ze względu na jej szkodliwość, w której wobec dysydentów stosowana jest brutalna siła i gdzie można celebrować nawet ludobójczy terror, jeśli to ucisza „uprzywilejowanych”. W obliczu braku wolności słowa przednowoczesne rytuały poniżania i karania przestępców przeciwko ortodoksji powróciły z krwawą nawiązką. Być może ponury i tragiczny październik 2023 r. będzie sygnałem alarmowym dla Zachodu.


Brendan O’Neill znany brytyjski publicysta i komentator polityczny, wieloletni naczelny redaktor „Spiked” publikujący często w „The Spectator”. W młodości zapalony trockista, członek Rewolucyjnej Partii Komunistycznej i autor artykułów w „Living Marxism”. (Jak się wydaje, z tamtych poglądów została mu wiedza o tym, jak ideologia może odczłowieczać.)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hamas Official Promises to Carry Out Oct. 7 Massacre ‘Again and Again’ Until Israel’s ‘Annihilation’

Hamas Official Promises to Carry Out Oct. 7 Massacre ‘Again and Again’ Until Israel’s ‘Annihilation’

Andrew Bernard


Hamas official Ghazi Hamad speaking on LBC TV, Oct. 24, 2023. Photo: Screenshot

A Hamas official has promised that the Palestinian terrorist group will repeat its Oct. 7 massacre of Israelis “again and again” to bring about the Jewish state’s “annihilation.”

Ghazi Hamad, a member of Hamas’ political bureau and a spokesman for the Iran-backed terror organization, told Lebanon’s LBC TV in an Arabic language interview on Oct. 24 that Israel “must be finished.”

“We must teach Israel a lesson, and we will do this again and again,” Hamad said. “[The Oct. 7 massacre] is just the first time and there will be a second, a third, a fourth … the occupation must come to an end.”

Asked if by ending “the occupation” he meant the “annihilation” of Israel, Hamad replied, “Yes, of course.”

“The existence of Israel is what causes all that pain, blood, and tears,” he said. “It is Israel, not us. We are the victims of the occupation. Period. Therefore, nobody should blame us for the things we do. On Oct. 7 … everything we do is justified.”

Hamad added, in English to emphasize the point, “It is justified.”

Hamad’s comments were first translated on Wednesday by the Middle East Media Research Institute (MEMRI).

On Saturday, Hamad made headlines for storming out of a BBC interview when he was asked about Hamas murdering entire families in their beds during the Oct. 7 massacre.

“How do you justify killing people as they sleep, families?” the BBC’s Hugo Bachega asked.

“I want to stop this interview,” Hamad said, ripping off his microphone and throwing it on the ground.

The UK’s Foreign Secretary James Cleverly on Wednesday said that Hamad’s comments were proof that there can be no peace with Hamas.

“How can there be peace when Hamas are committed to the eradication of Israel?” Cleverly posted on X/Twitter. “This is an official from Hamas committing to repeat the atrocities from 07/10 again and again.”

On Oct. 7, Hamas invaded Israel from neighboring Gaza, which it controls, and killed 1,400 people, mostly civilians, injured thousands more, and kidnapped over 200 people as hostages in the deadliest single-day slaughter of Jews since the Holocaust.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Daily News – War Day 27, November 2, 2023

Israel Daily News – War Day 27, November 2, 2023

ILTV Israel News


Day 27 of the war in Gaza and the IDF has moved faster than expected, surrounding the capital city of terror, Gaza City. More soldiers have been lost in battle and Blinken plans his visit to Israel. And much more.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Powraca oszczerstwo o rytuale krwi

Na zdjęciu: parking szpitala Al-Ahli w Gazie, 18 października 2023 r., po upadku szczątków rakiety wystrzelonej przez Palestyński Islamski Dżihad. (Zdjęcie: Shadi Al-Tabatibi/AFP via Getty Images)


Powraca oszczerstwo o rytuale krwi

Alan M. Dershowitz

Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Ten konflikt nie dotyczy jakiejś okupacji czy osiedli. Wrzaski antyizraelskich demonstrantów: “Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna” oznaczają, że cały obszar pomiędzy rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym – cały Izrael – musi być wolny od Żydów.

Dla bigotów prawda nie ma znaczenia.

Dokument z końca XV w. zdobi ilustracja przedstawiająca brodatego Żyda upuszczającego krew z chrześcijańskiego dziecka. Tekst tego dokumentu wyjaśnia, że prawo żydowskie wymaga, aby maca paschalna była pieczona z krwią chrześcijańskich dzieci.

Takie dokumenty były popularne w Europie i szczególnie w okresie wielkanocnym i prowadziły do pogromów – masowych mordów, gwałtów, rabunków i podpaleń – do przemocy wobec żydowskich dzieci, kobiet i mężczyzn w zemście za rzekome zabijanie chrześcijańskich dzieci na krew do produkcji macy.

Nigdy nie było żadnych dowodów takiego kanibalizmu. W rzeczywistości prawo żydowskie wyraźnie zabrania spożywania krwi i jej używania do gotowania.

Całkowity brak dowodów nie miał żadnego znaczenia dla tych, którzy byli nauczani i wierzyli w coś, co stało się znane jako “oszczerstwo o rytuale krwi“. Mimo braku jakichkolwiek dowodów, wielu to kłamstwo uznawało za “świętą prawdę”.

To oszczerstwo było powszechne w całej Europie aż do początków XX wieku. Żydzi byli stawiani przed sądami i skazywani na śmierć za rzekome zabijanie chrześcijańskich dzieci dla pozyskania ich krwi.

Inne oszczerstwa wobec Żydów współtworzyły fundament klasycznego antysemityzmu, którego kulminacją były nazistowskie kłamstwa, odczłowieczające Żydów w stopniu, który umożliwił Holokaust. Po zamordowaniu 6 milionów niewinnych Żydów, w tym setek tysięcy dzieci, świat powiedział: “Nigdy więcej”, a antysemityzm osłabł w wielu częściach świata.

Teraz powraca ze zdwojoną siłą, czemu towarzyszą krwawe oszczerstwa i inne systematyczne kłamstwa na temat narodu żydowskiego i jego państwa narodowego, Izraela.

To właśnie na tym okropnym tle historycznym można najlepiej zrozumieć i ocenić obecne oszczerstwo – jakoby Izrael obrał za cel szpital w Gazie, powodując śmierć 500 muzułmańskich dzieci, kobiet i mężczyzn.

Nie ma absolutnie żadnego dowodu na to, że Izrael uderzył w szpital, celowo lub przypadkowo. Dowody z filmów, zdjęć i przechwyconych rozmów telefonicznych udowodniły agencjom wywiadowczym na całym świecie, że z okolic szpitala wystrzelono w kierunku Izraela grad rakiet, prawie na pewno przez Palestyński Islamski Dżihad (PIJ), oraz że jedna z rakiet uległa awarii, spadając po wystrzeleniu nie bezpośrednio na szpital, ale na jego zewnętrzny parking, oraz że w wyniku eksplozji zginęło znacznie mniej osób.

Twierdzenie o śmierci 500 osób przyszło w ciągu kilku minut od ataku rakietowego PIJ z “Ministerstwa Zdrowia Gazy” – innymi słowy od Hamasu. Oni kłamią. Żadnych faktów ani liczb nie da się nigdy zweryfikować. Co więcej, Hamas twierdzi, że nie przetrwały żadne części rakiety – kolejne ordynarne kłamstwo. Jednak wrogowie Izraela powszechnie wierzą w ich oszczerstwa krwi – być może dlatego, że chcą w to wierzyć. To zbyt piękna historia, żeby mogły psuć ją fakty. Jak napisał dziennikarz Becket Adams w National Review:

Media nigdy nie wybaczą Izraelowi, że nie zbombardował tego szpitala… Reporterzy i eksperci źle poinformowali o historii szpitala w Gazie, ponieważ tak bardzo chcieli, aby była to prawda“.

Publicysta New York Timesa Thomas Friedman napisał:

“Jak powiedział mi izraelski dziennikarz Nahum Barnea, Palestyński Islamski Dżihad osiągnął w tym tygodniu więcej dzięki jednej wadliwej rakiecie, “niż osiągnął wszystkimi swoimi skutecznie odpalonymi rakietami”.

“Ulica muzułmańska” została zindoktrynowana przez swoich przywódców, aby wierzyli we wszystko, co jest negatywne na temat Żydów i Izraela. A media arabskie podają kłamstwa i wyolbrzymienia Hamasu – takie właśnie jak twierdzenie, że w szpitalu zginęło 500 cywilów – jako niekwestionowaną prawdę.

Jest mało prawdopodobne, że wszystkie fakty dotyczące tragedii w szpitalu w Gazie zostaną ujawnione. Większość dostępnych dowodów potwierdzających wystrzelenie rakiety ze Strefy Gazy przez terrorystów została wyciszona lub zmanipulowana przez Hamas.

Wiarygodne agencje wywiadowcze na całym świecie oceniły prawdopodobieństwo różnych możliwych scenariuszy: wadliwa rakieta terrorystów; szczątki rakiety obronnej Żelaznej Kopuły; zbłąkany izraelski pocisk; świadomie skierowany na ten obiekt izraelski pocisk. Obecny konsensus jest taki, że to palestyńska rakieta terrorystyczna uległa awarii, jak podobno dzieje się w przypadku około 20% palestyńskich rakiet, i spadła w Strefie Gazy. Nie było żadnej obiektywnej oceny, która wskazywałaby na zamierzony izraelski atak.

Palestyńczycy odmówili udostępnienia fragmentów, które mogłyby ujawnić, czy rakieta była izraelska, i jak dotąd żadne dowody nie wskazują na to, że Izrael celowo wystrzelił rakietę w tym kierunku, aby zabić cywilów lub z jakiegokolwiek innego powodu. W rzeczywistości Izrael zasypał północną Gazę ulotkami w języku arabskim wzywającymi swoich mieszkańców do ucieczki na południe, aby uniknąć ich zabijania, podczas gdy przywódcy Gazy nakazali im pozostać, a następnie próbowali zablokować ich bezpieczne przejście na południe.

Jednak to kłamstwo jest klasycznym krwawym oszczerstwem, które podsycają wrogowie Izraela – w Gazie, na “ulicy muzułmańskiej”, w mediach arabskich i na kampusach uniwersyteckich na całym świecie.

Nie można zrozumieć obecnej reakcji na wydarzenia w Gazie bez uwzględnienia długiej historii oszczerstw dotyczących krwi i nienawiści do Żydów. Obecnie uwaga skupia się na Gazie, ale celem zwolenników Hamasu jest to, co sam Hamas głosi w swoim statucie : unicestwienie państwa narodowego dla narodu żydowskiego niezależnie od tego, gdzie są jego granice.

Ten konflikt nie dotyczy okupacji czy osiedli. Wrzaski antyizraelskich protestujących: “Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna” oznaczają, że cały obszar pomiędzy rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym – cały Izrael – musi być wolny od Żydów.

Antysemityzm zawsze opierał się na kłamstwach. Żadna ilość dowodów, niezależnie od ich siły, nie jest w stanie przekonać zagorzałych przeciwników Żydów do zaakceptowania prawdy.

W nadchodzących tygodniach izraelskie ataki przypadkowo zabiją cywilów w Gazie, ponieważ Hamas celowo wykorzystuje palestyńskie dzieci, kobiety, osoby starsze i niepełnosprawne jako ludzkie tarcze. Niektórzy są chętnymi tarczami; inni są pod presją lub zmuszeni do ryzykowania życia, aby chronić morderców z Hamasu. Międzynarodowe prawo “proporcjonalności” pozwala Izraelowi niszczyć ważne cele wojskowe – takie jak przywódcy Hamasu czy wyrzutnie rakiet – nawet jeśli Izrael wie, że pewna liczba cywilów może zginąć lub zostać ranna. Jedynym wymaganiem jest, aby wartość militarna celu była proporcjonalna do liczby przewidywanych dodatkowych ofiar śmiertelnych i obrażeń wśród ludności cywilnej. Zasada “proporcjonalności” nie oznacza, że Izraelowi wolno zabijać taką samą liczbę cywilów, jak ci zabici przez Hamas. Zasada proporcjonalności zależy również od tego, jak “cywilni” w rzeczywistości są ci “cywile”. Izrael ma zgodnie z prawem większą swobodę w narażaniu życia cywilów, którzy zgłaszają się na ochotnika do pełnienia roli tarcz lub w inny sposób są współwinni wraz z Hamasem, niż miałby to w przypadku małych dzieci lub innych całkowicie niewinnych osób.

Nie spodziewajcie się jednak, że oszczercy z Hamasu lub ich cheerleaderki wezmą pod uwagę te i inne rozróżnienia prawne i moralne. Dla nich każda śmierć Palestyńczyka jest automatycznie winą Izraela, nawet jeśli zostaną zabici przez wadliwą rakietę terrorystyczną wycelowaną w Żydów lub gdy Hamas wykorzysta ich jako ludzką tarczę. Dla bigotów prawda nie ma znaczenia.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com