Archive | January 2015

Sadyści z Auschwitz. Oprawcy po podstawówce, mordujący z uśmiechem na twarzy

Sadyści z Auschwitz. Oprawcy po podstawówce, mordujący z uśmiechem na twarzy

Waldemar Kowalski


Dziewczyny ze służb pomocniczych obozu i esesmani. Międzybrodzie Bialskie, ośrodek wypoczynkowy SS, 1944 r.

Dziewczyny ze służb pomocniczych obozu i esesmani. Międzybrodzie Bialskie, ośrodek wypoczynkowy SS, 1944 r. / Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau

Kompleks obozowy Auschwitz był doskonale zorganizowaną, prężnie funkcjonującą fabryką, w której stosowano przemysłowe metody zabijania. Mordowanie setek tysięcy “podludzi” wymagało sporych sił i środków, stąd tak rozbudowana administracja i liczny personel obozu. Nie brakowało wśród nich sadystów, którzy znęcali się nad więźniami ot tak, dla rozrywki.

Pełna lista funkcjonariuszy SS z obozu liczy 9519 nazwisk – wynika z wstępnych ustaleń krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, prowadzącego od lat śledztwo oświęcimskie.

Większość esesmanów było ludźmi z nizin społecznych. Spośród badanej grupy aż 70 proc. zakończyło edukację na szkole podstawowej. Wyższe wykształcenie posiadało zaledwie 5,5 proc. zbrodniarzy. Wśród nich lekarze prowadzący pseudomedyczne doświadczenia. Tu niekwestionowanym “królem” był dr Josef Mengele, “Anioł z Auschwitz” – człowiek o twarzy dziecka, znany z eksperymentów nad tzw. ciążą mnogą czy też dziedziczeniem cech u karłów i bliźniąt.

Richard Baer, Josef Mengele i Rudolf Hoess. Międzybrodzie Bialskie, ośrodek wypoczynkowy SS, 1944 r.

Richard Baer, Josef Mengele i Rudolf Hoess. Międzybrodzie Bialskie, ośrodek wypoczynkowy SS, 1944 r.•Panstwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau

Obozem zarządzali komendanci, a w całej historii tego ponurego miejsca było ich trzech: Rudolf Höss, Arthur Liebechenschel i Richard Baer.

– Pierwszy z nich był awanturnikiem i żołnierzem Freikorpsu, w 1923 r. trafił na kilka lat do więzienia za udział w mordzie politycznym. Ale potem – jak mogło się wydawać – ustatkował się, ożenił i zajął pracą na roli. To była jego pasja. Określał siebie mianem agronoma. Z kolei Liebehenschel był urzędnikiem. Gdyby nie wojna pewnie pracowałby na poczcie, w banku lub urzędzie skarbowym. Baer był cukiernikiem – mówi kierownik Centrum Badań w Muzeum Auschwitz dr Piotr Setkiewicz w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. Właściwi ludzie na “właściwym” miejscu?

Czytaj dalej tu: Sadyści z Auschwitz. Oprawcy po podstawówce, mordujący z uśmiechem na twarzy


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Przepraszamy, że zwyciężyliśmy

Przepraszamy, że zwyciężyliśmy

Liat Collins

Tłumaczenie Małgorzata Koraszewska


Ephraim Kishon (zdjęcie: BARRY DAVIS)

Ephraim Kishon (zdjęcie: BARRY DAVIS)

Ostatnio dużo myślałam o satyryku Ephraimie Kishonie. Nie dlatego, że satyra wywołała wiele uwagi w następstwie morderstw w “Charlie Hebdo”. I nie dlatego, że prace Kishona przeżywają odrodzenie w serii imprez upamiętniających 10 rocznicę jego śmierci. Myślałam o tytule jego książki z 1967 r. So Sorry We Won! (Bardzo przepraszamy, że zwyciężyliśmy!), który nadal zwięźle podsumowuje kłopotliwe położenie Izraela po wojnie sześciodniowej.

Ten urodzony na Węgrzech i ocalony z Holocaustu pisarz (“Popełnili błąd, zostawili przy życiu jednego satyryka” – pisał o nazistach) stał się fenomenalnym obserwatorem kondycji człowieczej. Jego prace przetłumaczono na 35 języków, z niemieckim, który jak na ironię dostarczył największego rynku dla jego twórczości. Zmarł 29 stycznia 2005 r. w Szwajcarii. W tym tygodniu zastanawiałam się, jak dziś interpretowałby sytuację na świecie (włącznie z faktem, że w styczniu 2015 r. gospodarka Szwajcarii miała czkawkę, podczas gdy gospodarka Izraela – mimo wojny, terroryzmu i częstych wyborów – nadal trzymała się mocno). Miał cięty dowcip i był bystrym obserwatorem dziwactw klasy średniej – jego opowiadanie o elegancko opakowanej bombonierce, która przechodzi nieotwarta od jednej obdarowanej osoby do drugiej, może brzmieć bardzo znajomo. W Izraelu najbardziej popularna jest jego sztuka “Sallah Shabati” (a następnie film, w którym gra Chaim Topol), o trudnym wchłanianiu fali imigrantów sefardyjskich w latach 1960.

Przybywający dzisiaj masowo do Izraela Francuzi mają wygodniej, niewątpliwie jednak mogą identyfikować się z tym bólem spowodowanym zderzeniem kultur.

Do najlepiej znanych cytatów Kishona należy powiedzenie, iż “Izrael jest tak małym krajem, że nie ma miejsca do wpisania jego nazwy na mapie” i “To jest kraj, w którym nikt nie oczekuje cudów, ale każdy przyjmuje je jako rzecz oczywistą”.

Także dzisiaj jest to kraj, który stoi w centrum teatru absurdu. Międzynarodowy Trybunał Karny chce postawić Izraelczyków przed sądem za ich odpowiedź na tysiące rakiet, jakie Hamas wystrzelił tego lata, ale nie Hamas za ich wystrzelenie. Wczoraj ONZ miał specjalną sesję o wzroście antysemityzmu, a w następnym tygodniu będzie Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holocauście, potem z całą pewnością powróci do ataków na państwo żydowskie i do podminowywania go.

Wydaje się śmieszne, że dwa tygodnie temu szkoły w Jerozolimie i innych miejscach w Izraelu były zamknięte z powodu śniegu; Izraelczycy doskonale przetrwali wojnę, ale nie potrafią poradzić sobie nawet z kilkoma płatkami śniegu. Nie ma jednak nic śmiesznego w przyczynie zamknięcia szkół w Belgii w ostatni piątek albo synagog w Paryżu tydzień wcześniej: zagrożenie terroryzmem.

Wydaje się zdumiewające, że w tym tygodniu kanadyjski minister spraw zagranicznych, John Bair, został obrzucony jajkami przez związanych z Fatahem demonstrantów, którzy oskarżali go o “terroryzm”, kiedy wychodził ze spotkania w Ramallah ze swoim palestyńskim odpowiednikiem, Riadem Malikim, podczas gdy japoński premier, Shinzo Abe, musiał skrócić swoją wizytę w Autonomii Palestyńskiej z powodu porwania przez Państwo Islamskie dwóch obywateli japońskich i trzymania ich jako zakładników.

Witamy na nowym Bliskim Wschodzie, gdzie powróciło mordercze Średniowiecze.

Atak nożowy w autobusie w Tel Awiwie w środę, w którym rannych zostało 13 osób, ledwie dostał się do wiadomości za granicą. Miał miejsce na dwie godziny zanim wystąpiłam na antenie w regularnym programie Radio New Zealand’s Nights.

“Czy to na pewno był atak terrorystyczny?” – zapytał życzliwy prezenter, Bryan Crump, i nagle zrozumiałam, jak różne są postawy na Bliskim Wschodzie od postaw w świecie, w którym panuje fair play.

Izrael, powiedziałam, nieco inaczej widzi terroryzm.

Ataki “samotnych wilków” nie odbywają się w próżni. Odbywają się w atmosferze, która kultywuje przemoc i terror. Pojedynczy zamachowiec może mieć problemy psychiczne lub osobiste, ale na własną zgubę ignorujecie tło, które sprzyja takim zamachom.

Czytaj dalej tu: Przepraszamy, że zwyciężyliśmy


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Państwo Islamskie umacnia się w przyszłej Palestynie

Państwo Islamskie umacnia się w przyszłej Palestynie

Khaled Abu Toameh


france gaza

“Pójdziecie do piekła, francuscy dziennikarze!”, “Tylko nie Prorok!”, “Niech Allah was przeklnie wy czciciele krzyża!”

Hamas i pozostałe grupy palestyńskie nadal zaprzeczają oczywistym faktom. Chodzi o to, że terrorystyczne grupy Państwa Islamskiego ustanowiły potężne struktury na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy.

Palestyńczykom nie jest wygodnie mówić o tym, że Państwo Islamskie prowadzi wśród nich intensywną akcję werbunkową.

Obecność Państwa Islamskiego na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy jest zawstydzającym faktem zarówno dla Hamasu, jak i Autonomii Palestyńskiej.

Hamas nie chce, żeby świat się dowiedział o tym, że Państwo Islamskie już od dawna operuje w Strefie Gazy.

Hamas nie może pozwolić sobie na sytuację, kiedy inna terrorystyczna grupa islamska rzuca Hamasowi wyzwanie w sporze o władzę nad Strefą Gazy. Hamas przejął kontrolę nad Strefą Gazy w 2007 roku i od tamtej pory z powodzeniem dusił pojawiających się rywali, przede wszystkim świecki Fatah kierowany przez Mahmuda Abbasa.

Do niedawna to właśnie Fatah stanowił konkurencję i zagrożenie dla hamasowskiej władzy. Jednak teraz na nową konkurencję wyrosło Państwo Islamskie, a jego zwolennicy zupełnie otwarcie sprzeciwiają się hamasowskiemu reżimowi.

Kiedy pierwsze raporty o obecności Państwa Islamskiego pojawiły się w zeszłym roku, to Hamas i inne grupy bardzo szybko odrzuciły je jako “fałszywe”.

Salah Bardaweel, jeden z dygnitarzy Hamasu, powiedział w lutym 2014 roku, że Państwo Islamskie “nie istnieje” w Strefie Gazy.

Jednak w tym tygodniu stało się jasne, że Hamas kłamał, kiedy zaprzeczał istnieniu Państwa Islamskiego w Strefie Gazy.

Grupa 200 zwolenników Państwa Islamskiego wyruszyła na ulice Gazy niosąc sztandary Państwa Islamskiego, żeby zaprotestować przeciwko ostatnim rysunkom francuskiego magazynu satyrycznego Charlie Hebdo. Protestujący podjęli próbę szturmu na Francuskie Centrum Kultury w Gazie. Wzywali też do mordowania Francuzów. Spalili francuską flagę.

Ich protest bardzo zaskoczył Hamas. Służby bezpieczeństwa Hamasu wyruszyły na miejsce, rozgoniły tłum i aresztowały 7 zwolenników Państwa Islamskiego.

Hamas próbował nałożyć cenzurę na informowanie o tym proteście Państwa Islamskiego, ale nieskutecznie, bo zdjęcia i filmy wideo z demonstracji powędrowały na media społecznościowe. Media Hamasu oczywiście w ogóle o tym proteście nie wspomniały, bo liczyły na to, że świat również nie dostrzeże demonstrantów Państwa Islamskiego na ulicach Gazy.

Czytaj dalej tu: Państwo Islamskie umacnia się w przyszłej Palestynie


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szef Światowego Kongresu Żydów o polskim antysemityzmie

Szef Światowego Kongresu Żydów o polskim antysemityzmie

Jerzy Haszczyński


Ronald S. Lauder

Ronald S. Lauder

Mało go dostrzegam w dzisiejszej Polsce – mówi Ronald S. Lauder. I obiecuje wsparcie walki z „polskimi obozami”.

„Rzeczpospolita” zapytała przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów, który przyjeżdża na obchody 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz, o to, jak Polska wypada w porównaniu ze starą Europą Zachodnią, jeżeli chodzi o antysemityzm?

Ronald S. Lauder: – Dostrzegłem mało antysemityzmu w Polsce. Polacy tyle przeszli, widzieli horror w obozach koncentracyjnych, tak że trudno im już się widzieć w roli antysemitów. Poza tym społeczność żydowska w Polsce jest mała w porównaniu z tymi na Zachodzie.

Co niepokoi pana w Polsce najbardziej w kwestii antysemityzmu?

Tak bardzo się nie niepokoję, bo współpracuję z polskim rządem, który jak sadzę, jest bardzo dobry, a ludzie, których spotkałem, między innymi w mediach, wykazywali tak daleko idące zrozumienia dla tego problemu, że trudno mi powiedzieć, co mnie najbardziej niepokoi. Jeżeli naprawdę coś, to boję się antysemityzmu o podstawach ekonomicznych. Częściowo antysemityzm wynika ze złej sytuacji gospodarczej, która powoduje, że ludzie szukają kozła ofiarnego i znajdują go w społeczności żydowskiej.

Jaka jest przyszłość wspólnoty żydowskiej w Polsce?

Sądzę, że będzie rosła. Gdy przyjechałem do Polski po raz pierwszy, 20-30 lat temu, społeczność żydowska była bardzo mała i bardzo wiekowa. Teraz widzę, w związku z tym, że mam szkołę w Warszawie z żydowskimi uczniami, wzrastającą ilość rodzin żydowskich w Polsce, co jest wspaniałe.

Jakie miał pan skojarzenia z Polską, gdy przyjechał pan po raz pierwszy?

Wtedy tylko związane z tragiczną historią, ale im bardziej się Polsce przyglądałem, tym bardziej mi się podobała. Poznawałem ludzi mocnych i inteligentnych. O dzisiejszej Polsce mogę mówić tylko dobre rzeczy.

Polska walczy z niesprawiedliwym i kłamliwym określeniem pojawiającym się za granicą „polskie obozy śmierci”. Jak pan reaguje, gdy pan słyszy o „polskich obozach”?

Nie wiedziałem wystarczająco dużo o tym. Pan napisał jeden z artykułów, w których ten problem dokładnie opisano.

Moglibyśmy razem coś w tej sprawie zrobić?

Oczywiście. Myślę, że jak się spotkamy osobiście, to znajdzie pan we mnie dobrego sojusznika.

(rozmowa przeprowadzona telefonicznie)

Ronald S. Lauder jest przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów, reprezentującego wspólnoty z 100 krajów. Jest filantropem, szefem fundacji swojego imienia, działającej też w Polsce. W przeszłości pracował w administracji amerykańskiej, był ambasadorem USA w Wiedniu. 421 na liście najbogatszych ludzi świata sporządzonej przez „Forbesa” (3.8 mld dolarów).


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Holocaust, którego nikt by nie zauważył

Holocaust, którego nikt by nie zauważył

Daniel Greenfield
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Podczas gdy gazety zachodnie debatują, czy przedrukować karykatury Mahometa, czy nie, w Nigerii Islamskie Państwo Nigerii znane jako Boko Haram zmasakrowało około dwóch tysięcy ludzi w najkrwawszym jak dotąd zamachu tej grupy muzułmańskiej.

Ci, którzy przeżyli, opisali, jak Państwo Islamskie zorganizowało sprawne zespoły zabijania i masakrowało wszystkich z okrzykami “Allahu Akbar”. Jeden z ocalonych opowiadał: “Pięć kilometrów szedłem potykając się o martwe ciała, aż doszedłem do wsi Malam Karanti, która także była opuszczona i spalona”.

Istnieje na to słowo. Jest nim – ludobójstwo.

Islamskie Państwo Nigerii zabiło w zeszłym roku, według doniesień, dwa tysiące ludzi. W tym roku zrobili to w ciągu jednego tygodnia. Nie zwracamy jednak uwagi na to, co dzieje się w Nigerii, chyba że jest hasztag. Nikt jeszcze nie wymyślił sprytnego hasztagu na morderstwo dwóch tysięcy ludzi. #Bringbackourdead nie działa zbyt dobrze.

Następnym celem Państwa Islamskiego jest Maiduguri, największe miasto w Borno z populacją ponad miliona mieszkańców. Jeśli padnie Maiduguri, znane jako „Dom pokoju”, liczba ofiar śmiertelnych będzie przerażająca.

Katolicki arcybiskup, Ignatius Kaigama, ostrzega, że zabijanie na zakończy się w Nigerii. „Rozszerzy się. Dojdzie do Europy i gdzie indziej”.

Oczywiście już doszło, ale nie na tę samą skalę.

“Pewnego dnia zdobędziemy Europę. Nie jest to kwestia czy zdobędziemy Europę, a tylko kwestia tego, kiedy to się zdarzy” – mówił rzecznik Państwa Islamskiego. „Europejczycy powinni wiedzieć, że kiedy przyjdziemy, nie będzie to w uprzejmy sposób. Będzie to z naszą bronią”.
“Ci, którzy nie nawrócą się na islam lub nie zapłacą podatku islamskiego, zostaną zabici”.

Wyobraźcie sobie, że płonące miasta i wsie nie są w Nigerii lub Syrii. Wyobraźcie je sobie we Francji lub w Szwecji. Skok nie jest aż tak wielki od zbrojnych komórek przeprowadzających zamachy do zbrojnej milicji zdobywającej całe miasta i wsie. Są to różne etapy tego samego konfliktu.

Al-Kaida w Iraku w jedno dziesięciolecie przeszła od grupy terrorystycznej, przeprowadzającej zamachy samobójcze, do kierowania państwem. To samo zrobił Hamas w Izraelu. Już są strefy w Europie, które są pod kontrolą nieoficjalnej policji szariatu. Francja ma mniej muzułmanów niż Nigeria i ma stabilniejszy rząd z profesjonalną policją i armią. Te dwa czynniki są jedynymi, które trzymają na dystans islamskie ludobójstwo.

Masakr we Francji dokonał ten sam rodzaj ludzi i ruchów, którzy są odpowiedzialni za morderstwa w Nigerii i Iraku. Po prostu nie są jeszcze wystarczająco zorganizowani i nadal zbyt mało liczebni, by prowadzić ludobójstwo na tę samą dużą skalę, na jaką prowadzą je w Nigerii, Syrii i Iraku.

Dwa Państwa Islamskie, jedno w Nigerii i drugie w Iraku/Syrii są zaangażowane w ludobójstwo. Obama zwlekał z reakcją na ISIS do czasu, kiedy już dokonywało ludobójstwa i ruszało na Bagdad. Jego ludzie zrobili wszystko, co możliwe, by uniknąć reagowania na ludobójstwo dokonywane przez Boko Haram w Nigerii.

Mamy tu zwykłe wymówki: rządy centralne są skompromitowane, niekompetentne i skorumpowane, jedyne możliwe rozwiązanie jest polityczne, prawdziwym problemem jest bieda. Tymczasem zabijanie ludzi i zaprzeczanie faktom trwa.

Czytaj dalej tu: Holocaust, którego nikt…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com