Archive | 2015/12/19

Julian Tuwim: niepokorny poeta

Julian Tuwim: niepokorny poeta

Michał Zygmunt


Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA
Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA

Urodził się w 1894 roku w Łodzi, w mieszczańskiej rodzinie żydowskiej, zasymilowanej i dalekiej od religijności. Tam spędził pierwsze 22 lata życia. To, co istotne, zaczęło się jednak w Warszawie, gdzie Tuwim przeniósł się w roku 1916 na studia. Na frontach I wojny światowej waliły się zaborcze potęgi, a grupa sztubaków, którzy przejdą później do historii polskiej literatury, kładła podwaliny pod sukces “Skamandra”. Skamandryci, “poeci dnia dzisiejszego”, czerpiąc z mowy potocznej, odnieśli wielki, czytelniczy sukces. Tuwimowi do gwiazdorskiego statusu wystarczył jeden wiersz. “Wiosna” zyskała mu miano skandalisty, “żydowskiego pornografa”, piewcy rui i porubstwa.

Ganiały za nim dziewczyny, jego erotyki robiły furorę wśród niewyżytych gimnazjalistów. “Jest chudy, szybki, dziki” — zachwycała się Kazimiera Iłłakowiczówna. Irena Krzywicka opisywała go jako gorącego Południowca, o intrygującym, mocno zakrzywionym nosie. Zachwycała się też konwersacjami z Tuwimem, nabierającymi szybko “irracjonalnego, fantastycznego charakteru”.

Mimo powodzenia u kobiet Tuwim miał poważne kompleksy na punkcie swego wyglądu. Najpoważniejszym problemem było znamię na policzku, zwane czule “myszką”. Wierze w siebie nie sprzyjała też silna agorafobia. Z jej powodu poeta często był poddenerwowany i zestresowany. Współcześni uważali go jednak za pięknego; nawet mężczyźni doceniali i wspominali jego urodę, by wymienić tylko Ilię Erenburga czy Jarosława Iwaszkiewicza.

Nie stronił od flirtów; bodaj najgłośniejszym była relacja z Janiną Broniewską, żoną Władysława, lubiącą zrewanżować się mężowi za seryjną niewierność. Ich niedopowiedziana gierka nabrała szczególnego smaczku w związku z aresztowaniem przez sanacyjne władze lewicowego poety Adama Ważyka. Broniewska udała się po pomoc do autora “Lokomotywy”, dobrze ustosunkowanego w kręgach sanacyjnej władzy, od lat współpracującego z piłsudczykami. Tuwim usiłował się wykręcić, okropnie mu się nie chciało tej sprawy załatwiać, ale w końcu interweniował (skutecznie), komentując “czegóż bym ja, dla Ciebie, Janeczko, nie zrobił”. Wedle wersji oficjalnej, w zamian dostał ponoć czułego całusa w czółko…

Związki z sanacją zaczęły rozpadać się w życiu poety w roku 1929. Napisał wtedy słynny wiersz “Do prostego człowieka”, za który zebrał gromy z obu stron politycznej barykady. Pacyfistyczna wymowa tekstu nie spodobała się ani prawicowcom, ani lewicy. Tuwim nie mógł jednak pisać inaczej. Rok temu obserwował piłsudczykowską milicję strzelającą do manifestacji prowadzonej przez Adolfa Warskiego; z krwią robotników płynącą po ulicach odeszła jego namiętność do sanacji. Odtąd zawsze wspierał przyjaciół mających problemy z władzą. Gdy w 1931 roku aresztowano Wata i Broniewskiego, Tuwim woził im do więzienia paczki, a dzięki protekcji przyjaciela, wpływowego generała Wieniawy-Długoszowskiego, załatwił aresztantom dostawy wódki.

Podziwiał kobiety opozycjonistki. Janinie Broniewskiej i Wandzie Wasilewskiej mówił kiedyś: “Jak ja wam zazdroszczę. Wy się nie boicie, ja się śmiertelnie boję”. Ciężko pracował, pisząc pod kilkunastoma pseudonimami, artykuły, skecze, wiersze dla dzieci i dla dorosłych, słuchowiska, zbiory dowcipów. Odpowiedział też licznym krytykom, atakującym go nieustannie na łamach mediów, dedykując im “Wiersz, w którym grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, by go w dupę pocałowali”.

Pod koniec września 1939 roku Tuwim został zaproszony publicznie, na falach radzieckiego radia, do zajętego przez Sowiety Lwowa. Elita polskich lewicowych pisarzy miała tam dostać możliwość swobodnej pracy twórczej. Twórca “Wiosny” uciekł jednak do Kazimierza, gdzie chciał przeczekać wojnę, licząc na szybką klęskę Niemiec. Kilka dni później musieli z żoną uciekać dalej, w stronę granicy rumuńskiej. Podróż przeżyli cudem; poeta wspominał, że po wyjeździe ze Stanisławowa dostali się pod niemiecki nalot. Nad głową latały mu potrzaskane kawałki domów i aut, wśród eksplozji zaginął bagaż Tuwimów. Dotarli jednak do Rumunii, a stamtąd, via Jugosławia i Włochy, do Francji.

W Paryżu znalazł się wraz ze Słonimskim, Lechoniem i Grydzewskim. Znajomy “biały” Rosjanin doradzał, by porzucili mrzonki o kulturze i kupili taksówkę, póki czas, pisarze zdecydowali się jednak wydawać “Wiadomości Polskie”, kontynuujące tradycje “Literackich”. Ich “Ziemiańską” była kawiarnia “Regence”. Tuwim tęsknił jednak za Polską i bardzo w Paryżu cierpiał. Nie mógł pisać, czuł się obco, umierał z nudów, wreszcie popadł w depresję. Podobnie było w Rio de Janeiro, gdzie uciekł z Lechoniem, a także w Nowym Jorku. “Wracać, wracać jak najszybciej!” — pisał. Wrócił do tworzenia tylko dzięki rywalizacji z Lechoniem, który wyzwał go na poetycki pojedynek. W wyniku zmagań powstały słynne “Kwiaty polskie”.

Po ataku Niemiec na ZSRR Tuwim zdecydowanie opowiedział się za sojuszem Polski z Sowietami. Ta deklaracja przypieczętowała rozpad “Skamandra”. Przyjaźń z Lechoniem rozleciała się, decyzji przyjaciela nie akceptował też Grydzewski. Wiosną 1943 roku z politycznych przyczyn Tuwim odmówił mu napisania tekstu o śmierci przywódców polskiego Bundu z rąk Sowietów. Wierzył w ich niewinność, jednak sprawa sojuszu z ZSRR była dla niego ważniejsza.

Do Polski chciał wrócić w glorii i chwale. Grunt pod powrót przygotowywał w intensywnej korespondencji z Borejszą i Kruczkowskim, kierującymi życiem literackim w socjalistycznej Polsce. W czerwcu 1946 roku w Gdyni witały go tłumy. Dostał mieszkanie w Warszawie, sekretarkę i sowicie opłacaną posadę dyrektorską w Teatrze Nowym. Adoptował sześcioletnią sierotkę wojenną o imieniu Ewa i prowadził z żoną spokojne, komfortowe życie, dzielone między pracę literacką, ojcostwo i udział w pracach związku literatów. Zgodnie z wytycznymi socrealizmu Tuwim napisał głośny wiersz “Do narodu radzieckiego”, opiewający wielkość Stalina, gdy jednak było trzeba, interweniował u prezydenta Bieruta, ratując aresztowanych “karłów reakcji”, jak w sprawie poety Jerzego Kozarzewskiego, prawnuka Norwida.

Tuwim, jako zasymilowany Żyd, miał do swoich rodaków bardzo złożony stosunek. W młodości odczuwał głęboką niechęć wobec ortodoksów. Nie znosił “tych umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej”. Pisał: “Najwyższy czas panowie obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, śród którego mieszkacie”. Był rozdarty między polskością i żydostwem. Uważał się za Polaka, jednak wyraźnie różniącego się od “aryjskich” współbraci. Różnić miał go bardziej żywiołowy, semicki temperament. Nie wierzył w asymilację, a za najlepsze rozwiązanie kwestii żydowskiej uważał syjonizm, mimo iż sam syjonistą nigdy nie był. Jako Żyd w pełni zdefiniował się dopiero we wstrząsającym liście “My, Żydzi polscy” opublikowanym w 1944 roku w Tel Awiwie. “Jestem Polakiem, bo bardziej nienawidziłem polskich faszystów, niż faszystów innych narodowości” — pisał. Do Żydów zwracał się: “Przyjmijcie mnie, bracia, do tej zaszczytnej wspólnoty niewinnie przelanej krwi”.

Powaga czasów po Zagładzie nie zniwelowała jego legendarnego poczucia humoru, aktywnego do ostatnich chwil życia. Gdy 27 grudnia 1953 roku zasłabł w zakopiańskim pensjonacie, zdołał jeszcze zapisać na serwetce swoje ostatnie słowa: “Dla oszczędności zgaście światło wiekuiste, gdyby kiedyś miało mi zaświecić”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


About 250,000 Jewish soldiers were killed while fighting for Allied armies

i24newsAbout 250,000 Jewish soldiers were killed while fighting for Allied armies, more than 200,000 were decorated

Itzchak Tessler


Simha Goldin and his father, a Polish soldier who was taken captive by the Soviet Army
(Photos: Ido Erez, the Goldstein-Goren Diaspora Research Center at Tel Aviv University)

Simha Goldin and his father, a Polish soldier who was taken captive by the Soviet Army (Photos: Ido Erez, the Goldstein-Goren Diaspora Research Center at Tel Aviv University)

There is not a single student in the Israeli educational system who doesn’t learn about the Jewish Brigade from Palestine that fought in the British army in World War II. The bravery of the 5,000 Brigade soldiers should be praised and admired, but it’s just a drop in the ocean of Jewish blood which was shed in the fight against the Nazis.

About 1.5 million Jews fought as part of the Allied armies. They stood out both because their number was much higher than their percentage in their homelands and because of the huge losses they suffered.

About 250,000 Jews were killed fighting and a relatively high number of Jews received medals of honor.

Shimha Goldin, the son of a Polish soldier taken captive by the Soviet Army, and the father of Lieutenant Hadar Goldin, who was killed in Operation Protective Edge in Gaza in the summer of 2014, decided to highlight the role of the Jewish fighters in World War II.

Goldin, director of the Goldstein-Goren Diaspora Research Center at Tel Aviv University and a senior lecturer at the Department of Jewish History, initiated a conference held this past week in the presence of researchers from leading universities in Israel and the world.

Outstanding contribution

Goldin says the Goldstein-Goren Diaspora Research Center managed to get its hands on a particularly large number of letters written by Jewish soldiers who served in the Russian army.

“If you break down the number of Jews among the high-ranking soldiers and those who received citations, alongside the huge number of losses, the Jews’ contribution stands out both in the Russian army and in the American army,” he says.

What effect did the anti-Semitism in Europe and in the United States have on the Jews’ military service?

“Prof. Catherine Merridale, the author of ‘Ivan’s War,’ examined the lives of fighters in the Red Army and discovered, among other things, that although everyone was equal according to the Soviet model, there was definitely anti-Semitism inside the army and Jews were required to demonstrate courage.

“The research in this field is at an early stage, and thanks to the huge amount of archive material collected by Brigadier-General (res.) Zvika Kan-Tor and the Museum of the Jewish Soldier in World War II, we will be able to publish studies on the issue in the future.”

A Jewish girl’s letter to her father the soldier (photo courtesy of Tel Aviv University)
Courtesy Ynet

200,000 fallen Jewish soldiers in Red Army alone

Prof. Dina Porat, the chief historian of Yad Vashem and head of the Kantor Center at Tel Aviv University, strongly opposes the attempt to compare the Jewish Brigade’s contribution to the war and that of Jews who fought for the Allied armies.

“The Brits didn’t want to train an army which would act against them in the Land of Israel later on,” she says. “That’s the reason why even after agreeing to create the Brigade, they only did it in September 1944, nearly at the end of the war, and sent the soldiers to fight in just one battle or two.

“But the Brigade’s contribution was particularly significant in caring for the Holocaust survivors and bringing them to Israel. The fighters stole food and clothes for them from the British Army’s warehouses, got hold of fuel and trucks to drive them and played a significant part in the establishment of the Israel Defense Forces and in turning it from an underground organization into a regular, trained army.”

Prof. Porat agrees, though, that the Jewish fighters in the Allied armies have yet to receive the honor they deserve and provides some amazing figures: “Of the one and a half million Jewish soldiers, half a million were in the US Army and 36,000 of them received awards of excellence.

“Half a million Jews served in the Red Army, 120,000 of them were killed in action and 80,000 were taken captive by the Nazis and murdered. Of all the Jewish soldiers in the Red Army, 300 were generals, 160,000 received citations, and 150 of them were awarded the prestigious title “Hero of the Soviet Union.”

‘Some concealed the fact that they were Jewish’

Goldin explains that in the 1930s many Jews enlisted for regular service in the Red Army and were promoted. They worked as professionals in all of the army’s branches, including combat service for women who worked as flight physicians, nurses on the front and combat pilots.

Jews in the US, on the other hand, did not see the army as a professional field.

“But Jews did stand out in the rest of the armies and among the partisans. As the extent of the Holocaust was revealed, they sought to prove to their colleagues that Jews don’t go like lambs to the slaughter. So they volunteered for any dangerous mission and made double the effort.

“Some concealed the fact that they were Jewish, and that’s why the extent of their contribution was only revealed later on. When at the end of the war, the Soviets learned of the huge number of Jews among the soldiers who received citations, they decided not to award the medals to the all the Jewish fighters who were entitled to them, as they were afraid of the implications in the Soviet Union.”


This article was written by Itzchak Tessler and is published courtesy of [ Ynet ]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nowa wystawa czasowa w Starej Synagodze w Krakowie

Nowa wystawa czasowa w Starej Synagodze w Krakowie

M. Służewski


17 grudnia 2015 r. o godz. 17.00 Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zaprasza na otwarcie wystawy czasowej „Byliśmy, jesteśmy, będziemy. Społeczność żydowska Krakowa po 1945 roku”. Wernisaż odbędzie się w Starej Synagodze przy ul. Szerokiej 24.

Wystawa przybliża historię krakowskich Żydów na przestrzeni ostatnich 70 lat. Wystawa ukazuje społeczność żydowską Krakowa i Polski po II wojnie światowej, jej adaptację do nowej sytuacji społeczno-politycznej w czasach Polski Ludowej, fazy emigracji, niemoc odrodzenia życia społeczno-religijnego, aż po możliwość stworzenia nowych struktur organizacyjnych po 1989 r.

Teksty do wystawy opracowano na podstawie koncepcji dr Edyty Gawron z Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W przyszłości wystawa „Byliśmy, jesteśmy, będziemy. Społeczność żydowska Krakowa po 1945 r.” stanie się częścią stałej ekspozycji planowanego Nowego Muzeum Żydowskiego.

Wystawa będzie otwarta do 4 grudnia 2016 roku.

Godziny otwarcia wystawy:
wtorek-czwartek, sobota-niedziela: 09.00-16.00
piątek: 10.00-17.00


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com