Archive | 2015/12/21

Okupowani z wyboru: dlaczego nie popieram sprawy palestyńskiej

Okupowani z wyboru: dlaczego nie popieram sprawy palestyńskiej

Fred Maroun


Wrogowie Izraela oferują proste rozwiązanie konfliktu izraelsko-arabskiego: zakończyć okupację.

Okupacja ciąży ludowi palestyńskiemu i ciąży Izraelowi, który musi ją egzekwować. Gershon Baskin napisał: “Od 1967 r. ponad 800 tysięcy Palestyńczyków odsiadywało wyroki w wojskowych więzieniach armii izraelskiej. Ci, którzy zaprzeczają istnieniu okupacji, żyją w świecie fantazji. Istnieje okupacja i jest to surowa okupacja”.

Niestety, bez solidnego porozumienia z Palestyńczykami w sprawie bezpieczeństwa Izrael nie może zakończyć okupacji. Izrael nie może pozwolić sobie na to, by jego główne lotnisko i największe miasta były tylko kilka kilometrów od wyrzutni rakietowych terrorystów.

Niestety, Palestyńczycy wybrali dla siebie okupację i wybierają pozostawanie pod okupacją. Trudno w to uwierzyć, ale dowody są przytłaczające:

  • Plan podziału ONZ z 1947 dawał Palestyńczykom państwo, które zawierało pewną liczbę Żydów, ale miało olbrzymią większość Arabów. W planie było także państwo żydowskie z dużą mniejszością arabską. Palestyńczycy mogli mieć własne państwo i nadal mieliby znaczne wpływy w państwie żydowskim. Nie było potrzeby, by kogokolwiek uciekał. Nie było potrzeby „nakby”. “Nakba”, podobnie jak okupacja, była wyborem palestyńskim.
  • Po wojnie 1947/1948, podczas której Żydzi zostali wyczyszczeni etnicznie z Jerozolimy wschodniej, Zachodniego Brzegu i Gazy, te terytoria miały tylko nieżydowskich mieszkańców. Palestyńczycy mieli 19 lat, od 1948 do 1967 r., na stworzenie wolnego od Żydów państwa palestyńskiego.
  • W lipcu 2000 r., na szczycie w Camp David, premier Izraela, Ehud Barak, oferował Palestyńczykom państwo, które obejmowało Gazę, Zachodni Brzeg (z kilkoma wymianami terenów granicznych) i Jerozolimę Wschodnią.
  • We wrześniu 2005 r., Izrael zakończył ewakuację swoich osiedli i żołnierzy z Gazy, dając Palestyńczykom możliwość pokazania swojej zdolności kierowania państwem przez życie w pokoju w Gazie i rozwijanie swojej gospodarki.
  • We wrześniu 2008 r. premier Ehud Olmert oferował Palestyńczykom państwo według tej samej propozycji, jaką przedstawił Barak w lipcu 2000 r.
  • Premier Benjamin Netanyahu przez kilka lat oświadczał i ponawiał to oświadczenie, że jest gotowy do negocjacji o rozwiązaniu w postaci dwóch państw bez żadnych warunków wstępnych, ostatnim razem powtórzył to we wrześniu 2015 r.

Na każdą taką okazję i propozycję padała jednoznaczna odpowiedź palestyńska: “Nie”.

Jako okupowani Palestyńczycy zyskują wiele korzyści, których nie otrzymaliby inaczej:

  • Nie mają potrzeby odpowiedzialnego działania w kierowaniu państwem.
  • Otrzymują sympatię i współczucie dla swojej sprawy, podczas gdy Izrael jest oczerniany jako okupant.
  • Otrzymują olbrzymią pomoc finansową i inne formy pomocy humanitarnej, nie tylko od Zachodu, ale także od Izraela.
  • Zachowują nadzieję, że da się wyeliminować z Bliskiego Wschodu suwerenność żydowską i że Żydzi zostaną zmuszeni do ucieczki dla ratowania swojego życia.
  • Osądza się ich według znacznie niższych standardów niż Izrael, ponieważ – w dodatku do tego, że są Arabami (którzy są obiektem bigoterii niskich oczekiwań), są także ludem okupowanym.

Oczywiście, Palestyńczycy mają prawdopodobnie brzmiące wymówki za każdym razem, kiedy mówią “nie” dla własnego państwa, ale jest wyraźne, że własne państwo nigdy nie było dla nich priorytetem. Ich priorytetem była, za każdym razem, odmowa zaakceptowania państwa żydowskiego w jakiejkolwiek postaci lub granicach.

Tak więc Palestyńczycy pozostają ludem okupowanym z wyboru. Wybrali kontrolowanie przez Izrael. Wybrali brak wolności i godności. Wybrali życie z izraelskimi punktami kontrolnymi. Wybrali zależność od izraelskiej i międzynarodowej dobroczynności. Wybrali pozostanie największą cause célébre świata.

Każdego dnia od 29 listopada 1947 r., dokładnie 68 lat temu, Palestyńczycy wybierali nienawiść, terroryzm i zależność, nie zaś państwowość i niezależność. To samo robią dzisiaj.

W odróżnieniu od tego Żydzi zaakceptowali oenzetowski plan podziału w 1947 r., mimo silnych zastrzeżeń, ewakuowali Gazę, mimo bólu, jaki sprawiło to wielu Izraelczykom, oferowali porozumienia pokojowe, które sprawiały udrękę większości Izraelczyków, a premier izraelski nadal akceptuje koncepcję dwóch państw mimo malejącej wiarygodności tej koncepcji wśród Żydów. Jest tak, ponieważ Żydzi, w odróżnieniu od Palestyńczyków, cenią swoje państwo narodowe i są skłonni do kompromisu, by je mieć.

Jako Arab, który czuje pokrewieństwo z ludem palestyńskim, chciałbym popierać sprawę palestyńską. Jako człowiek o poglądach lewicowych, który czuje sympatię wobec słabych i upośledzonych, chciałbym popierać sprawę palestyńską. Ale tego nie robię i nie powinien tego robić żaden rozumny człowiek.

Gdyby sprawa palestyńska polegała na dążeniu do zakończenia okupacji i stworzenia państwa palestyńskiego, popierałbym ją. Popierałbym ją równie silnie, jak prawo Izraela do istnienia. Ale nie o to chodzi w sprawie palestyńskiej. Chodzi o zniszczenie państwa żydowskiego, a to jest coś, czego nigdy nie poprę.

 

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Hipokryzja solidarności – od Gazy do Ferguson

Hipokryzja solidarności – od Gazy do Ferguson

Kasim Hafeez
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Kiedy mieszkańcy Ferguson w Missouri odczuwali wpływ kolejnych fal zamieszek, które zaczęły się od zastrzelenia Michaela Browna i rozpaliły się znowu, kiedy Darren Wilson, policjant, który zastrzelił Browna, nie został postawiony w stan oskarżenia, kwestie rasy i sprawiedliwości objawiły się w postaci przemocy i rabunków w wielu miastach USA.

Innym pożałowania godnym rezultatem, który zaszokował nawet nas, przyzwyczajonych do walki z antysemityzmem, było to, że wielu antyizraelskich aktywistów przeprowadziło paralelę między sytuacją w Ferguson a sytuacją w Gazie i dokooptowało tę tragedię do własnej sprawy, dołączając się do demonstracji, by propagować własny porządek dnia. Niestety, opinia, że wszystko to jest częścią wspólnej walki, zyskała uznanie i niedawno jeden z graczy NFL [Ogólnokrajowej Ligi Piłkarskiej] mówił o tym w mediach społecznościowych. Nie sądzę, bym musiał tłumaczyć, że nie ma absolutnie żadnej paraleli między tymi dwoma scenariuszami: to nie Izrael jest na ławie oskarżonych, a już szczególnie nie mają prawa sadzać go na niej ludzie, którzy starają się o jego zniszczenie. Te wydarzenia, które obecnie wzmocnił kolejny brak oskarżenia w sprawie śmierci Erica Garnera w Nowym Jorku, ujawniają bezwstydne przywłaszczanie sobie przez tak zwane grupy pro-palestyńskie tragedii i walki innych ludzi, żeby demonizować Izrael.

Nie jest to nowość: kooptowanie walki innych od dawna jest taktyką demonizowania Izraela i utrwalania własnego wizerunku jako ofiary przez grupy, które przyklejają swoją sprawę do spraw całkowicie z nią niezwiązanych. Poczynając od wykorzystywania Holocaustu, walki o swoje prawa Indian amerykańskich, apartheidu RPA, do mitu, że walka ludu palestyńskiego jest odbiciem lustrzanym walki o prawa obywatelskie Afroamerykanów, nie ma takiej traumy historycznej, która nie zostałaby zarekwirowana dla celów propagandowych.

Mimo że twierdzenia, iż “walka” palestyńska jest paralelą do ruchu o prawa obywatelskie czarnych, zostały rozbite w puch przez działaczy tego ruchu, włącznie z Chlöe Valdry and Dumisani Washingtonem, antyizraelscy aktywiści nie ustają w robieniu takich porównań i przywłaszczaniu sobie walk Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych, twierdząc, że są równoznaczne z ich walką. Po śmierci Nelsona Mandeli widzieliśmy jak jego pamięć została porwana, by wspierać sprawę antyizraelską i raz jeszcze cierpienia pokoleń czarnych mieszkańców RPA w systemie apartheidu zostały użyte przez aktywistów antyizraelskich, by rościć sobie braterstwo w cierpieniu. Wszyscy powinniśmy być oburzeni tą jawną pogardą wobec historii i tego, co jest faktem, kiedy takie grupy kradną traumę i cierpienia wielu, obrażając pamięć tysięcy, którzy zginęli, a w tym celu używają oszczerstwa o rzekomym apartheidzie w Izraelu.

Zastanawiam się nad selektywnym oburzeniem tych “aktywistów”, noszących kefije i wymachujących zmodyfikowanymi flagami arabskimi (znanymi jako flagi palestyńskie), krzyczących, że amerykańscy policjanci są rasistami i że USA nie zaznają pokoju dopóki nie nastanie sprawiedliwość. Twierdzą, że Palestyna stoi wraz z Ferguson za sprawiedliwością dla wszystkich, a szczególnie dla społeczności afro-amerykańskiej, ale są zdumiewająco niemi w kwestii rasizmu w Gazie i w całym świecie arabskim.

Obok systemowego rasizmu i częstych prześladowań tych, którzy należą do grup mniejszościowych w Gazie, pospolity rasizm jest endemiczny. W listopadzie 2013 r. Asma Al-Ghoul pisała w „Al-Monitor”, „Hej, czekolada”, „Hej, cappuccino”, „Hej, Galaxy [marka czekolady]”, „Hej, brązowy” i „Hej, czarny” są żartobliwymi, popularnymi zawołaniami w Gazie, kiedy przechodzi mężczyzna, kobieta lub dziecko afrykańskiego pochodzenia. Czasami rasizm wyrażany jest bezsłownie, nienawistnymi spojrzeniami. Gazańczycy jednak wydają się nieświadomi własnego rasizmu.

Al-Ghoul opisuje niektóre problemy, z jakimi musi radzić sobie licząca 10 tysięcy ludzi społeczność afrykańska w Gazie. Jest niemal pewne, że niektórzy obwiniają o to Izrael, ponieważ Izrael jest obwiniany niemal za wszystko, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, niezależnie od tego, czy ma to cokolwiek z nim wspólnego, czy nie. A jeszcze nie wspomnieliśmy nawet zysków Hamasu ze sprzedaży afrykańskich niewolników. Niemniej ci ludzie twierdzą, że stoją razem z Afroamerykanami. Brak jakiegokolwiek potępienia tego rasizmu ze strony aktywistów, którzy wiążą sprawę Gazy z Ferguson, rozbrzmiewa donośnie jak dzwon.

W szerszym świecie arabskim szalejący rasizm wobec nie-Arabów jest szokujący. Z własnych doświadczeń w Arabii Saudyjskiej mogę powiedzieć, że widok Saudyjczyków zwracających się do osób o ciemnej skórze per Abd (niewolnik lub sługa) wzbudzał odrazę. Świat wydaje się czuć zażenowanie, kiedy mówi się o uprzedzeniach istniejących w świecie muzułmańskim i o rasizmie przejawianym przez muzułmanów wobec tych, których uważają za gorszych od siebie. Jeśli przypomina nam to postawy Europejczyków z lat 1930. wobec Żydów, nie powinno to stanowić niespodzianki.

Ci, którzy występują w obronie praw człowieka Palestyńczyków, jak takie grupy żarliwie zapewniają, w jakiś sposób znajdują czas na demonizowanie Izraela i protestowanie przeciwko wydarzeniom w USA, niemniej zachowują osłupiające milczenie wobec morderstw honorowych kobiet palestyńskich. Czy prawa człowieka wobec kobiet nie mają znaczenia? Czy też interesuje ich protestowanie tylko wtedy, kiedy mogą obwiniać Izrael?

Media, między innymi Al Dżazira i “Washington Post”, donosiły w marcu 2014 r., że liczba morderstw honorowych na Zachodnim Brzegu podwoiła się. Więcej niż dwie kobiety są mordowane co miesiąc przez rodzinę lub przyjaciół w imię „honoru”, ale tak zwani obrońcy palestyńskich praw człowieka na kampusach i poza nimi stoją i milczą. Palestyńczyk zamordowany w imię honoru przez innego Palestyńczyka nie jest ich zdaniem powodem do nawoływań o sprawiedliwość.

Jeśli naprawdę szczerze popierasz sprawy innych, jeśli protestujesz przeciwko cierpieniu innych, to jesteś godzien szacunku. Jeśli jednak protestujesz i demonstrujesz, kiedy za winnego uważany jest Izrael, ale milczysz wobec pogwałceń praw człowieka dokonywanych w każdym innym kraju na Bliskim Wschodzie, to może mniej jesteś działaczem na rzecz praw człowieka, a bardziej zwykłym antysemitą. Selektywne oburzenie, milczenie w obliczu ludobójstwa Jazydów i chrześcijan na Bliskim Wschodzie i milczenie wobec powtarzających się pogwałceń praw człowieka przez Hamas i Fatah nie jest prawdziwą działalnością w obronie praw człowieka. Oto moja sugestia: zanim owinięty w kefiję zaczniesz skandować „Gaza stoi razem z Ferguson”, być może ty i inni aktywiści, którzy popierają sprawę Gazy, powinni stanąć razem z kobietami, którym grozi mord w imię honoru. Może Gazańczycy i ci aktywiści, którzy ich popierają, powinni stanąć razem z pokoleniami dzieci, które otrzymują edukację nienawiści. Być może Gazańczycy i aktywiści, którzy ich popierają, powinni stanąć razem z chrześcijanami z Zachodniego Brzegu, którzy uciekli w obawie o swoje życie. Może wtedy zasłużysz na wiarygodność, kiedy będziesz mówić o sprawiedliwości.


Kasim Hafeez

Brytyjski muzułmanin pochodzenia pakistańskiego, założyciel muzułmańskiego stowarzyszenia “Kampania na rzecz Izraela”, określający się jako muzułmański syjonista. Kasim Hafez często opowiada o swoim dzieciństwie, o systematycznej indoktrynacji, o wpajaniu nienawiści do Żydów i do Izraela. Impulsem do wyzwolenia się spod wpływu tej indoktrynacji była lektura książki Dershovitza The Case for Israel. Odkrywając jak bardzo został oszukany, często powtarza: „Nie jestem pro-izraelski, jestem zwolennikiem prawdy, chcę, żeby ludzie dowiedzieli się o faktach.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kuwait Airways drops New York-London route to avoid selling tickets to Israelis

Kuwait Airways drops New York-London route to avoid selling tickets to Israelis

The incident revolves around the company’s refusal in 2013 to sell a ticket to an Israeli citizen who wanted to fly from New York’s JFK airport to Heathrow airport in London.

Kuwait Airways Photo By: STEVE FITZGERALD/WIKIMEDIA
Kuwait Airways

Kuwait Airways is eliminating service between New York and London after the US Department of Transportation ordered the carrier to stop refusing to sell tickets to Israelis.

Namrata Kolachalam, a spokeswoman for the Department of Transportation, announced the airline’s decision, USA Today reported Tuesday.

On September 30, the department announced that the airline had acted illegally when it refused to sell a ticket to Eldad Gatt, an Israeli citizen, in 2013. Gatt wanted to fly from New York’s John F. Kennedy to London’s Heathrow airport.

On October 29, the department ordered the airline to “cease and desist from refusing to transport Israeli citizens between the U.S. and any third country where they are allowed to disembark,” USA Today reported, citing a letter from the department’s assistant general counsel for enforcement.

The newspaper reported that Kuwait Airways explained its refusal to sell Gatt a ticket by saying it needed to comply with a Kuwaiti law barring citizens from agreements “with entities or persons residing in Israel, or with Israeli citizenship.”

The airline filed a counter suit against the department on November 24, which it has not yet withdrawn. If it prevails, it may resume the New York-London flights.

Kuwait’s discriminatory has landed it in hot water in other arenas as well. In October, the country was stripped of its Olympic qualifying status after an Israeli delegate was refused an entry visa in order to participate in the Asian Shooting Championship.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com