Archive | January 2016

Stowarzyszenie Dzieci Eichmanna

Stowarzyszenie Dzieci Eichmanna

Andrzej Koraszewski



Żyjemy w różnych narracjach, ale jesteśmy tolerancyjni. Można powiedzieć, że żyjemy w epoce wielkiej tolerancji. Trudno powiedzieć dlaczego te różne narracje tak często zaczynają się od Żydów i kończą na Żydach. Różnice zdań są nieznaczne. Jedni mówią, że są podli Żydzi, a inni, że Żydzi są podli. Wśród ludzi dobrze wychowanych stwierdzenie, że należy zabić wszystkich Żydów, jest nadal towarzyskim nietaktem, poparcie dla planów Eichmanna należy wyrażać ostrożnie, najlepiej podpierając się ekspertyzą żydowskich historyków i żydowskich obrońców praw człowieka.

Stowarzyszenie Dzieci Holocaustu zrzesza w Polsce około 600 osób. Jak pisano na ich stronie internetowej w 2013 roku, „obecnie nasi najstarsi członkowie mają 87 lat a najmłodsi 69” (nowszych informacji brak). Dzieci Holocaustu to ludzie pochodzenia żydowskiego, którzy podczas wojny byli małymi dziećmi i byli przez nazizm skazani na zagładę, ale zostali uratowani przez ludzi dobrych i odważnych. Naziści zabili półtora miliona żydowskich dzieci. Większość na terenach okupowanej Polski. Dzieci Holocaustu są już w podeszłym wieku i z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Stowarzyszenie Dzieci Eichmanna nie ma problemów z naborem nowych członków jest niezwykle prężne i z każdym miesiącem zdobywa nowe masy sympatyków. Stowarzyszenie nie jest formalnie zarejestrowane, zrzesza ludzi w ten lub inny sposób popierających ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.

Sam Adolf Eichmann w wiele lat po wojnie, na emigracji w Argentynie, kierował swoje nadzieje raczej do muzułmanów niż do mieszkańców Zachodu. Uważał, że to muzułmanie ocenią go sprawiedliwie i uznają szlachetność jego planów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. W roku 1956 pisał:

Wy, 360 milionów mahometan, z którymi mam silny związek wewnętrzny od dni mojej więzi z waszym Wielkim Muftim Jerozolimy. Wy, którzy macie większą prawdę w surach waszego Koranu, wzywam was, byście mnie osądzili.

Nadzieje, że wynik tego osądu będzie pozytywny nie były płonne. W wydanej 60 lat później książce Piotr Ibrahim Kalwas opisuje swoją rozmowę ze starym egipskim profesorem, który z rozpaczą mówił o rosnącej od lat trzydziestych ubiegłego wieku popularności „Mein Kampf” w krajach arabskich. Nazizm stał się częścią już nie tylko obłąkanych ambicji elit politycznych, ale mentalności arabskich społeczeństw. „Mein Kampf” nie zawierał jeszcze idei ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, jednoznaczny plan fizycznej eliminacji wszystkich Żydów naszkicowany został już po rozpoczęciu wojny i związany jest z nazwiskiem Adolfa Eichmanna właśnie.

W muzułmańskiej ideologii zamiar kontynuacji realizacji tego planu wyrażany jest pokrętnie przez odwołanie się do koranicznej obietnicy walki z Żydami do Dnia Sądu Ostatecznego, kiedy to ostatni Żydzi będą się ukrywać za drzewami i skałami, a drzewa i skały będą ludzkim głosem wzywać muzułmanów, by przyszli i ich zabili.

Ten mit religijny jest inkorporowany do konstytucyjnych dokumentów (Hamas), jest przywoływany przez czołowych polityków (Iran, Autonomia Palestyńska i wiele innych) jest obecny w nauczaniu islamu na wszystkich kontynentach.

Jeden z najważniejszych duchownych Bractwa Muzułmańskiego, Jusuf Karadhawi, u progu Wiosny Arabskiej mówił:

Przez całą historię Allah zsyłał na Żydów ludzi, którzy karali ich za ich zepsucie. Ostatnią karę wymierzył Hitler przy pomocy wszystkich rzeczy, które im zrobił – chociaż oni to wyolbrzymili – udało mu się pokazać gdzie ich miejsce. To była dla nich boska kara. Z wolą Allaha następnym razem odbędzie się to z rąk wiernych. Na zakończenie mojej mowy chcę powiedzieć, że jedną rzeczą, na którą mam nadzieję, jest to że kiedy moje życie zbliży się do końca, Allah udzieli mi możliwości pojechania do ziemi Dżihadu i oporu, choćby w wózku inwalidzkim. Będę strzelał do wrogów Allaha, Żydów, a oni rzucą na mnie bombę i w ten sposób przypieczętuję moje życie męczeństwem. Chwała Allahowi, Panu Światów. Niechaj miłosierdzie i błogosławieństwo Allaha będzie nad wami.

W tej narracji mamy nieustannie obecną negację Holocaustu i równocześnie zamiar jego dokończenia. Jest tu podziw dla Hitlera i równoczesne oskarżanie Izraelczyków o nazizm, jest odwoływanie się do praw człowieka i nagradzanie terroryzmu.

Widzimy tu często świadomość, że zachodni członkowie Stowarzyszenia Dzieci Eichmanna oczekują pewnej ostrożności w wyrażaniu swoich sympatii i formułowaniu celów. Charakterystyczny jest poniższy wywiad z członkiem Komitetu Centralnego Fatahu, a więc ugrupowania, które wskazywane jest przez Zachód jako wiarogodny partner rozmów pokojowych mających na celu ustanowienie palestyńskiego państwa.

Polityk Autonomii Palestyńskiej zapewnia, że Hitler nie był moralnie zdeprawowany, że był tylko odważny. Palestyński dziennikarz z uśmiechem aprobaty przerywa wywiad, mówiąc, że nie warto za taki wywiad trafić do więzienia. Z tym lękiem przed uwięzieniem za wywiad to pewna przesada, izraelskie władze okupacyjne nie posiadają jurysdykcji w Autonomii, chociaż czasem aresztują a nawet zabijają terrorystów. To ostatnie nazywane jest przez polityków zachodnich „pozasądowym zabójstwem”. Interesujące określenie na działanie w obronie własnej i pozbawienia życia terrorysty w trakcie zamachu na ludzkie życie. Ostatnio najczęściej i najgłośniej o tych „pozasądowych zabójstwach” mówiła szwedzka minister spraw zagranicznych, jednak nie ona jedna.

Izrael jest jedynym na świecie państwem, potępianym i karanym za walkę z terroryzmem. Te głosy są szczególnie głośne w Szwecji i Norwegii. Nic dziwnego, z obydwu tych krajów kilkadziesiąt lat temu setki ochotników zgłaszało się do Waffen SS. Atrakcyjność Stowarzyszenia Dzieci Eichmanna związana jest z długą tradycją.

Jeśli idzie o zachodnich sympatyków Stowarzyszenia Dzieci Eichmanna, to starają się oni być wierni pytaniu „czy wolno krytykować Izrael?”. Narracja tej krytyki ma swój kanon – nie słyszymy gróźb, nie widzimy aktów terroru, litujemy się nad terrorystą i jego rodziną, żądamy pokoju, nie wiemy i nie chcemy wiedzieć, co druga strona rozumie przez pokój. Mapy, na których nie ma już Izraela nic nam nie mówią i nie zwracamy na nie uwagi. Ludzie dobrze wychowani bronią praw człowieka i kierują się empatią. Tylko tym, niczym więcej.

Kiedy wychowany do nienawiści piętnastolatek morduje matkę sześciorga dzieci, „New York Times”, najbardziej prestiżowy dziennik na świecie, zamieszcza łzawy reportaż o eksmitowanej z mieszkania Arabce. Dziennikarze tej gazety nie dotarli do informacji, że dom przed 1948 rokiem był własnością Żydów i że został przejęty przez Arabów w czasie jordańskiej okupacji Jerozolimy, że po odzyskaniu własności arabska lokatorka nie została wyrzucona, że ostatecznie eksmitowano ją po latach odmowy płacenia czynszu. Zbieranie tych informacji byłoby niestosowne, pilnie potrzebny był reportaż o cierpieniach Palestyńczyków zamiast informacji o dokonanym dzień wcześniej mordzie. „New York Times” osiemdziesiąt lat temu również zaprzeczał jakoby Hitler miał jakieś niemoralne poglądy.

Oczywiście „New York Times” nie popiera zapowiedzi dokończenia planów Adolfa Eichmanna, ależ skąd, nawet o nich nie informuje.

NYT nie jest odosobniony, czołowe brytyjskie dzienniki od lat donoszą w tym samym stylu. Jerozolima jest największym skupiskiem zagranicznych korespondentów na świecie. Korespondentów z misją, korespondentów, którzy mają dostarczyć dowodów, że Izrael jest jądrem ciemności, a jego likwidacja będzie zbawieniem dla ludzkości. Korespondenci rozmawiają tylko z tymi, którzy mówią to, co korespondenci chcą usłyszeć, rządy płacą organizacjom dostarczającym sfabrykowanych dowodów, historycy i dziennikarze gotowi dostarczać odpowiednich materiałów są nie tylko noszeni na rękach, otrzymują również stosowne gratyfikacje. Praca zagranicznego korespondenta jest w Izraelu niezwykle ciężka, tylko najsilniejsi mogą się przebić do pierwszego szeregu.

Tylko wielkonakładowe pisma mogą sobie pozwolić na wysłanie do Izraela dobrze wyszkolonych korespondentów. Kłamstwo powtórzone milion razy staje się prawdą. Niezachwianą prawdą elit społecznych. Nic dziwnego, że Stowarzyszenie Amerykańskich Historyków debatuje nad rezolucją potępiającą Izrael. Na konferencji w Atlancie 9 stycznia 2016 rezolucja została odrzucona 111 głosami przeciwko 50. Interesujące jest jednak fakt, że jest to jeden epizod z całej fali niesłychanie podobnych działań. W tym samym czasie ponad siedemdziesięciu brytyjskich lekarzy zaproponowało wyrzucenie Izraela z World Medical Association. Znaczna część zachodniego akademickiego świata jest głęboko zanurzona w narracji Stowarzyszenia Dzieci Eichmanna.

Oczywiście kształceni na uniwersytetach i czytający prasę studenci podzielają poglądy swoich najbardziej postępowych nauczycieli.

Lisa Marie Mendez z University of California Los Angeles została skarcona przez władze uczelni za serię wpisów o „pieprzonych syjonistycznych świniach, mordercach palestyńskich dzieci, kapitalistycznych kolonialistach okradających inne rasy”. Studentka oskarża Żydów o rasizm, nazizm i dziesiątki innych grzechów. Jej poglądy nie dziwią, dziwi fakt, że ktoś jednak dostrzegł, że jest to mowa nienawiści i uznał, że należy zwrócić dziewczynce uwagę.

Ugruntowane poglądy tej studentki (i setek tysięcy jej rówieśników) oparte są na autorytecie organizacji Narodów Zjednoczonych, a w szczególności oenzetowskiej Rady Praw Człowieka, Amnesty Interniational, Human Rights Watch, wielkich, renomowanych mediów. Narracja wydaje się być ujednolicona, zmienne jest tylko nasycenie oszczędnym posługiwaniem się prawdą. Emerytowany dziennikarz BBC proponuje mi uzupełnienie lektur o świecie. Oferuje listę autorów pozwalających lepiej zrozumieć otaczającą mnie rzeczywistość. Ilan Pappe, Noam Chomsky, Norman Finkelstein, Judith Buttler, Max Blumenthal. Czytając tę listę zalecaną przez dziennikarza znanej z najwyższych standardów dziennikarstwa rozgłośni zaczynam podejrzewać, że jestem antysemitą, sami Żydzi. Pierwszy z tej listy, rzekomo historyk, ale deklaruje otwarcie, że fakty się dla niego nie liczą, drugi znany z negowania zbrodni Pol Pota, miłości do Mao, otwarcie popierający ludobójczy Hezbollah i otwarcie głoszący niechęć do Izraela wykraczającą daleko poza namiętność cytowanej studentki. Finkelstein autor książki „Przedsiębiorstwo Holocaust”, Buttler uważająca, że Hamas to pełnoprawna część światowej lewicy i Blumenthal, podobnie jak Buttler, nie tylko staranie ukrywający zbrodnie Hamasu, ale przez lata starający się udowodnić. że obrona życia obywateli Izraela jest zbrodnią przeciw ludzkości.

Tych zalecanych autorów łączy poparcie narracji otwarcie głoszącej zamiar dalszej realizacji planów Adolfa Eichmanna, łączy ich również żydowskie pochodzenie, stanowiące niezwykle cenne alibi dla nieżydowskich członków Stowarzyszenia Dzieci Eichmanna. Podzielający poglądy tych autorów zapewniają, że mając żydowskich nauczycieli nie mogą być antysemitami, że zajmują się wyłącznie krytyką Izraela, walczą o pokój i wspierają Palestyńczyków.

Wszyscy wspierają Palestyńczyków, chociaż czasem to poparcie ze strony feministek czy gejów może wydawać się odrobinę samobójcze. Również głęboko oddani walce z kolonializmem tracili czasem życie jadąc z poparciem dla wspólnej sprawy. (Patrz m. in. życie i śmierć Vittorio Arrigoni, włoskiego aktywisty na rzecz Hamasu.)

Rachel Wahba mieszka w San Francisco, jest psychoterapeutką, pochodzi z żydowskiej rodziny egipsko-irackiej. Jak pisze, współcześni muzułmańscy fundamentaliści proszą codziennie Allaha “Itbach el Yahud” – wyrżnij Żydów. Jej rodzice słyszeli ten okrzyk w Iraku i w Egipcie, dziś słyszymy go w Europie. Obok fizycznych morderczych napaści, widzimy zalew nieskrywanej ludobójczej nienawiści w Internecie.

Bandy Hezbollahu i Hamasu traktowane są przez romantycznych mieszkańców Zachodu jak bojownicy o wolność i sprawiedliwość. Ich nieodłączny okrzyk yitbach el Yahud pozostaje z jakiegoś powodu niezauważony.

Nie zawsze mam pewność, czy jest niezauważony, czy dyskretnie świadomie pomijany, właśnie dlatego, że jest aprobowany, ale nie wypada tego głośno mówić. Zapewne mamy tu cały wachlarz postaw i poglądów. Wielu ludzi informacji o tym okrzyku nie dopuszcza nawet do podświadomości, walczą przeciw kolonializmowi, walczą o wolność i demokrację. Inni, jak Adolf Eichmann, świadomie upatrują nadzieję w muzułmanach. Jeszcze inni nienawidzą jednych i drugich i marzy im się wielki Holocaust na półtora miliarda plus Żydzi.

Pod filmem Hamas uczy dzieci: zabijajcie wszystkich Żydów polski internauta pisze (zachowana pisownia oryginału):

No i bardzo dobrze, nienawidzę muzułmanów ale narodu obrzezanego również. Te dwie zarazy powinny być zmiecione z powierzchni ziemi. Kto odpowiada za tą inwazję muslimów? Chyba każdy nieco ogarnięty w temacie wie doskonale że to robota parchów. Solidarność to również twór żydlęcy. Od 25 lat rządzą nami same parchy, no i co? przelewa wam się z nadmiaru bogactwa. Już tyle polaków uciekło z judeopoloni, taki oni tu dostatek mieli. Nie chcieliście socjalizmu to macie dziki kapitalizm. Czyli brud, smród i ubóstwo oraz wszelką patologię. Ten kraj przez żydów nie istnieje.

Stowarzyszenie Dzieci Eichmanna ma miliony członków ze wszystkich warstw społecznych. Jego polski oddział jest ubogi i bez znaczenia. Od wojny i Zagłady minęło ponad siedemdziesiąt lat. Międzynarodowy porządek ustanowiony po tej wojnie rozpadł się ćwierć wieku temu, nowy porządek okazał się chwiejny i rodzi wiele niepokojów. Irracjonalną odpowiedzią na strach jest powrót do odwiecznych zabobonów. Dzieci Holocaustu powoli wymierają, Stowarzyszenie Dzieci Eichmanna zdobywa niezliczone ilości sympatyków. Awangarda z salonów mamrocze „Nigdy więcej” i powtarza pokojową propagandę tych, których głównym hasłem jest okrzyk yitbach el Yahud.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The Departure of the Jews and the Decline of Western Europe

The Departure of the Jews and the Decline of Western Europe

Michael Lumish


European Union Map
European Union Map-

In a piece by Italian journalist Giulio Meotti for Israel National News we read that the last Jews of Sweden are departing for more amicable locales.

He writes:


… Jews are fleeing Malmö. In the seventies, the community had more than 2,000 members: today there are less than 500. The others left for Stockholm or for Israel. The Simon Wiesenthal Center issued a warning to all Jews who visit Malmo, “hide public religious signs and do not speak Hebrew.”


The Departure of the Jews

Jews in Europe are not only losing their rights to walk in safety in the streets of their towns and neighborhoods, they are even being robbed of their public identity as Jews so that their “filthy-footed” presence does not incite the local Jihadis or Islamists into fits of bloody genocidal rage.

Meotti writes:


Before the attack in Copenhagen, a year ago, there were 23 children in the Jewish kindergarten in Malmö: today there are only 5 left. The armed guards in front of the school triggered panic and parents prefer to enroll their children in public school. It is the end of Jewish identity. Some people whispered that the synagogue of the city will soon be turned into a museum. From 2010 to today, the synagogue lost a third of the faithful. The rabbi, Shneur Kesselman, is constantly attacked in the streets: almost 200 episodes of anti-Semitism in ten years.


But this kind of thing has been going on for the Jews of western Europe, and particularly towns with high rates of Arab-Muslim immigration like Malmö, for many years now. It is not an exaggeration to say that traditional Arab-Muslim violent prejudice against Jews, now justified through the demonization of the Jewish state, is driving Jews out of their homes in Europe.

If a Jew cannot walk down the streets of Marseille without looking over his shoulder for the sudden appearance of a knife-wielding maniac screeching “Alahu Akbar” then Jews have lost their freedom to live like normal human beings in the European countries of their birth.

According to Meotti, a European Jewish Congress poll shows that around one-third of European Jewry, about 700,000 people, is considering emigration out of what is becoming a European nightmare.

Meotti concludes:


This is what Malmö teaches Jews all over Europe: for the Jews, the next step after removing the kippah is leaving the city and then the country. The once placid and civilized Sweden, the “paradise of refugees” has turned into a nightmare for the Jewish people.


Few non-Jews in Europe care about this unjust Quran-based malice toward the Jewish people because they think that nefarious “Zionists” support the allegedly racist, colonialist, imperialist, militaristic, genocidal, apartheid, racist State of Israel and, thus, richly deserve whatever beatings Arab-Muslims wish to dish out.

So, Jews have lost their freedom to live normal lives in Europe, but now native Europeans are learning what Jewish Europeans have known for a long time, i.e, they are not safe in their homes, their townships, or their country.

The Decline of Western Europe

In a relatively new German blog concerned with the immigration crisis we learn that in the small city of Hilden, Germany, a 36 year-old Iraqi migrant attempted to rape an 8 year old German girl who managed to escape. The German news media, in-line with Angela Merkel’s open-door immigration policies, barely covered the story, just as they are down-playing all such stories up to, and including, the mass immigrant attacks on women in the city of Cologne.

It took four days for the German news media to even bother covering that story.

The anonymous blogger writes:


So now even the most tolerant parent in Hilden will, from now on, probably stop letting his or her children walk around their small town alone. The chance of an incident just rose from tiny enough to be ignored to still very small, but no longer negligible. And everyone knows that this small but significant change in the level of social trust came about for one reason alone: that hundreds of strangers, mostly young single men from a vastly different culture, were brought into their sleepy community.


For Germans to live in fear of the “Syrian war-refugees” – which, for the most part, are not Syrian war-refugees – is to sacrifice a serious measure of their well-being, both physical and otherwise, and to rob their children of the freedoms that they, themselves, took for granted when they were young.

After the series of Taharrush Gamea in Cologne on New Years Eve, what the India Times calls The Sickening And Terrifying Arab Rape Game That Is Spreading Across Europe, Cologne’s Mayer, Henriette Reker, told the young women of her city, “It is always possible to keep a certain distance that is longer than an arm’s length.”

In Munich they have even started distributing flyers to immigrant men that suggest that assaulting women may not be a very good idea.

What accounts for this unbelievable stupidity, insensitivity, and refusal to take the necessary measures to clamp down on these remarkable scum, is politics. Reker, like many western European politicians, opinion makers, and media people, is heavily invested in the immigration policies of Merkel, Sweden, and the EU. She is, therefore, willing to fling young German women to the rapists rather than stand against an immigration policy that is violently shaking Europe and that could easily lead to the demise of its liberal, democratic nature.

Media Complicity

Read more: The Departure of…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


I w Pruszkowie było getto… – 75 rocznica likwidacji getta w Pruszkowie

Pruszków MówiI w Pruszkowie było getto… – 75 rocznica likwidacji getta w Pruszkowie

Angelika Sobańska


Dzisiejsza ulica Komorowska w Pruszkowie jest jedną z wielu ulic pruszkowskich i nie wyróżnia się niczym. Jednak był czas, kiedy po jej jednej stronie nie mogli chodzić Polacy, a po drugiej Żydzi… Wtedy była ona granicą, jedną z czterech. A były to granice getta pruszkowskiego.

Getto

Dzisiejsze ulice getta są dla nas takie zwyczajne, bo idąc nimi nie znajdziemy śladów, że to na tym terenie wydzielono obszar getta. Nie ma tutaj zarysowanych granic getta jak w Warszawie – metalowymi płytami z napisem „Mur getta”, bo tutaj żadnego ogrodzenia, muru nie było. Terenu pilnował policjant, ale pozwalał Żydom wychodzić i nawet handlować. Oprócz Komorowskiej, granicami getta były ulice Armii Krajowej, Ceramiczna, Polna. W listopadzie 1940 r. Żydzi musieli się przenieść na ten obszar, opuszczając swoje mieszkania i zapewne nie bardzo wiedząc co będzie dalej z ich losem. Był to niewielki teren na którym musiało się pomieścić 1331 Żydów. Wcześniej mieszkało tutaj tylko 623 Polaków.

Patrząc na te liczby można sobie wyobrazić, że warunki nie były dobre i panowała ciasnota, a we wspomnieniach różnych ludzi się to potwierdza – Henryk Krzyczkowski, autor kilku książek o Pruszkowie ze swoich młodych lat, wspomina w „W cieniu Warszawy”, że „warunki ich życia były nadzwyczaj tragiczne. Tego nie da się opisać ani opowiedzieć.

Wyglądali coraz biedniej. (…) i z każdym dniem smutniejsi.” W getcie panował głód, ale Żydzi mogli liczyć na pomoc Pruszkowiaków, a do tej pomocy nawoływali także niektórzy księża z miejscowych parafii. Mimo tych problemów, w getcie starano się żyć normalnie – konspiracyjnie działała młodzieżowa organizacja syjonistyczna, dzieciom zapewniono naukę, kontynuowano działalność Żydowskiego Koła Dramatycznego.

Nie było jednak wolności, bezpiecznego domu, a wszędzie unosiła się niepewność jutra i strach. Niemcy, spotykanych Żydów na mieście, wyzywali, bili, kopali, a na koniec tego bestialskiego traktowania kazali im się ukłonić, jak wspomina Henryk Krzyczkowski.

Likwidacja

W styczniu 1941 r. zaczęła roznosić się wiadomość, że Żydzi z Pruszkowa zostaną wysiedleni. Już 25 stycznia nie pozwalano nikomu opuszczać getta. 30 stycznia 1941 r. o godz. 8 rano zaczęto wywozić Żydów do Warszawy. Najpierw przyjechano ciężarówkami po kobiety, dzieci i starszych mężczyzn i zawieziono ich do warsztatów kolejowych, w których poddano kąpieli i dezynfekcji. Z relacji świadków znany jest poniżający incydent, podczas którego żołnierze wpadli do wagonu z kąpiącymi się nagimi kobietami, golili im włosy oraz robili im zdjęcia. Ze względu na dużą ilość osób, nie poddano kąpieli wszystkich i zrobiono to dopiero w Warszawie.. Podróż specjalnym pociągiem trwała 4 godziny. Tak wyglądała deportacja Żydów pruszkowskich do getta warszawskiego… Zdecydowana większość już nigdy nie zobaczyła swojego miasta.


Rodzina Szpilbergów. Nikt nie ocalał.

Obchody 75 rocznicy likwidacji pruszkowskiego getta
Od tych strasznych wydarzeń, dziejących się tu, w naszym mieście, minęło już 75 lat.


Pierwszy raz w Pruszkowie odbędą się obchody upamiętniające likwidację getta pruszkowskiego. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy w imieniu Książnicy Pruszkowskiej na 29 stycznia 2015 r. (piątek) na godz. 13:00 na teren znajdujący się w podwórzu kamienic na które można wejść przejściem pomiędzy kamienicami na ul. Bolesława Prusa 38 i 40.

Kiedyś pisałam już o tym miejscu- było to najważniejsze miejsce dla pruszkowskich Żydów, bo tutaj znajdowała się bożnica oraz rytualna łaźnia – mykwa, a także inne budynki żydowskie. Obchody będą kontynuowane także w sobotę 30 stycznia od 11:00. W obydwa te dni będzie można złożyć znicze i wieńce. Organizatorem jest Książnica Pruszkowska, a zaangażowaną osobą w organizowanie jest także m.in. pan Marian Skwara, któremu zawdzięczamy wiedzę o Żydach pruszkowskich, którą przedstawił on nam w swojej książce „Pruszkowscy Żydzi”.

Przy wejściu każdy otrzyma materiały na temat Żydów pruszkowskich, którzy zginęli w Holocauście oraz listę dzieci uczęszczających na lekcje religii mojżeszowej do szkoły powszechnej im. T. Kościuszki z których także prawie każde zostało zamordowane. Załączam te materiały do artykułu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Potęga mitów: Dekalog i przymierze na górze Synaj

Potęga mitów: Dekalog i przymierze na górze Synaj

Lucjan Ferus


Według tego biblijnego mitu przedstawiającego początki kultu Boga Jahwe (wcześniej JESTEM KTÓRY JESTEM), zaczął się on nieomal z dnia na dzień, kiedy to Bóg osobiście (nazywany najczęściej Panem) dał swemu wybranemu ludowi zbiór praw, przykazań i norm moralnych. Można odnieść wrażenie, iż w przeciągu tego krótkiego czasu (kilkudziesięciu dni) narodziła się religia judaistyczna, jak i kapłaństwo działające według szczegółowych przepisów, rytuałów, norm moralnych, obrzędów oraz liturgii.

Zanim przejdę do meritum, przypomnę tylko, iż poprzedni odcinek tego cyklu poświęcony dziesięciu biblijnym plagom egipskim, zakończony jest pieśnią dziękczynną, w której znajduje się interesujący fragment: „Któż jest pośród bogów równy Tobie, Panie w blasku świętości, któż Ci jest podobny, straszliwy w czynach, cuda działający!” (Wj 15,11). I aby rozwiać wątpliwości, że to nie błąd drukarski, nieco dalej w tej samej księdze napisano:

„I powiedział Jetro: „Niech będzie uwielbiony Pan, który was uwolnił z rąk Egipcjan i z rąk faraona /../ Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie, gdyż w ten sposób ukarał tych, co się nimi pysznili” (Wj 18,11).

Zatem samo Pismo Święte przyznaje, iż korzenie monoteizmu tkwią w politeizmie. Zgodne jest to z wiedzą religioznawczą, ale nie z doktryną teizmu. Czyli nie jest tak, jak to tłumaczą kapłani, że prawdziwy Bóg objawił się ludziom dopiero w osobie Boga Jahwe, a później w osobie swego syna, Jezusa Chrystusa. Natomiast wszyscy wcześniejsi bogowie byli fałszywi, ponieważ byli wymyśleni przez ludzi. Te fragmenty mogą świadczyć o tym, że wszyscy bogowie byli uważani wtedy za prawdziwych, chociaż niekoniecznie równych sobie. To tak dla ścisłości, przejdźmy jednak do tematu.

W trzecim miesiącu wędrówki przez pustynię, Izraelici przyszli pod górę Synaj. Mojżesz wstąpił wtedy do Pana i ten mu oznajmił:

„Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wyście widzieli, co uczyniłem
Egiptowi /../ Teraz jeśli pilnie będziecie słuchać głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiesz Izraelitom” (Wj 19,3-6).

Po tym pierwszym spotkaniu z Bogiem, Mojżesz powrócił do obozu, zwołał starszyznę i przekazał im słowa Pana. Następnie wrócił na górę i przekazał Bogu słowa swego ludu. „Pan rzekł do Mojżesza: „Oto Ja przyjdę do ciebie w gęstym obłoku, aby lud słyszał, gdy będę rozmawiał z tobą, i uwierzy tobie na zawsze”. Potem wrócił do obozu i powiedział Izraelitom to, co mu Pan odpowiedział. Widocznie nie wszystko im przekazał, bo jeszcze raz musiał się pofatygować, po szczegółowe instrukcje, dotyczące jego spotkania z Bogiem.

„Wtedy Mojżesz zstąpił z góry i nakazał przygotować się ludowi. I wyprali swoje szaty. Później powiedział ludowi: „Bądźcie gotowi za trzy dni i nie zbliżajcie się do kobiet”. Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak, że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. /../ Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu /../ i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów. Pan zstąpił na górę Synaj, na jej szczyt i wezwał Mojżesza na szczyt góry, a Mojżesz wstąpił” (Wj 19,14-20).

Bóg nakazał mu, aby upomniał lud surowo, by w czasie jego pobytu na górze nikt nie zbliżał się do niej, gdyż może to przypłacić życiem. Na co Mojżesz mu odparł, że uprzedził już lud na tę okoliczność i nikt nie śmie zachować się inaczej. Mimo to, Bóg polecił mu zstąpić do obozu i przyjść razem z Aaronem. Mojżesz wypełnił jego polecenie i Bóg mógł wreszcie przekazać mu przykazania, prawa dotyczące kultu, prawa rodzinne i karne, jak i normy moralne przeznaczone dla swego ludu wybranego. W takiej kolejności jest to opisane w Biblii na czterech stronach, a później samo zawarcie przymierza tak przedstawiono:

„I rzekł (Pan) do Mojżesza: „Wstąp do Pana, ty, Aaron, Nadab, Abichu i siedemdziesięciu ze starszych Izraela i oddajcie pokłon z daleka. Mojżesz sam zbliży się do Pana, lecz oni się nie zbliżą i lud nie wstąpi z nimi”. Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zalecenia /../ Wstąpił Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięciu starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela, a pod jego stopami jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecących jak samo niebo. Na wybranych Izraelitów nie podniósł On swej ręki, mogli przeto patrzeć na Boga. Potem jedli i pili” (Wj 24,1-11).

Wygląda więc na to, iż nie jest prawdą (często również powtarzaną na stronicach Biblii), że Boga nikt nie widział. Z powyższych słów wynika, że widziały go przynajmniej 74 osoby, a wliczając Salomona, któremu Bóg ukazał się dwukrotnie (1Krl 11,9), to widziało go 75 osób. I co?! Nic! Zamiast opisać jego wygląd dla potomności, ich zachwyciło „jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecące jak samo niebo, znajdujące się pod stopami Boga”. Tylko tyle! A szkoda, bo moglibyśmy porównać czy podobieństwo Stwórcy do nas jest uderzające, czy raczej dalekie. To jeszcze nie koniec, bowiem dalej znajduje się taki fragment:

„Pan rzekł do Mojżesza: „Wstąp do mnie na górę i pozostań tam, a dam ci tablice kamienne, Prawo i przykazania, które napisałem, aby ich pouczyć”. /../ Gdy zaś Mojżesz wstąpił na górę, obłok ją zakrył. Chwała Pana spoczęła na górze Synaj, i okrywał ją obłok przez sześć dni. W siódmym dniu /../ Mojżesz wszedł w środek obłoku i wstąpił na górę. I pozostał Mojżesz na górze przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy” (Wj 24,12-18).

Co tam robił tyle czasu bez jedzenia i picia, tylko Bóg wie.. i zapewnie natchnieni autorzy Biblii. Następnych kilkanaście jej stron (niemal do końca Księgi Wyjścia), poświęconych jest przepisom o zorganizowaniu kultu. Okazuje się bowiem, że najwięcej informacji jakich miał Pan do przekazania Mojżeszowi, dotyczyło szczegółowej instrukcji organizacji kultu jego boskiej osoby (jeśli wliczyć w to przepisy zawarte w Księdze Kapłańskiej, Księdze Liczb i Księdze Powtórzonego Prawa, to będzie tego około 70 stron).

Według tego biblijnego mitu przedstawiającego początki kultu Boga Jahwe (wcześniej JESTEM KTÓRY JESTEM), zaczął się on nieomal z dnia na dzień, kiedy to Bóg osobiście (nazywany najczęściej Panem) dał swemu wybranemu ludowi zbiór praw, przykazań i norm moralnych. Można odnieść wrażenie, iż w przeciągu tego krótkiego czasu (kilkudziesięciu dni) narodziła się religia judaistyczna, jak i kapłaństwo działające według szczegółowych przepisów, rytuałów, norm moralnych, obrzędów oraz liturgii.

I co istotne (z mojego punktu widzenia oczywiście), dopiero w następnej Księdze Kapłańskiej Bóg wytłumaczył ludziom jak należy rozumieć rytualną czystość i nieczystość zwierząt, i które zaliczać do jednej lub drugiej grupy. Skąd patriarcha Noe miał wiedzieć, które zwierzęta są czyste, a które nie, kompletując ładunek arki według wskazań bożych, do dziś trudno mi pojąć (nie wychodząc poza religijną rzeczywistość).

Jednakże na powyższym wydarzeniu nie kończy się ta interesująca historia. Ma ona dalszy ciąg i to o jeszcze większym stopniu dramaturgii. Otóż kiedy już Pan wyjaśnił Mojżeszowi w jaki sposób mają kapłani wykonać przybytek i nieodzowne w nim sprzęty, jak na przykład Arkę Świadectwa (nazywaną później Arką Przymierza), stół chlebów pokładnych i naczynia, świecznik ze szczerego złota (menora), ołtarz całopalenia, dziedziniec, efod, pektorał, szaty kapłańskie i suknię arcykapłańską, diadem na tiarze – uwzględnił jeszcze inne aspekty swego kultu; ofiarę ustawiczną (czyli dwa baranki dziennie, jako ofiara całopalna), ołtarz kadzenia, pogłówne (czyli okup dla Pana od każdego, za to, że żyje ), kadź z brązu, sporządzanie oleju i kadzidła, oraz sposób przyrządzania odpowiedniej jakości oliwy do świecznika.

Tu mała dygresja: czytając biblijny opis początku kultu Boga Jahwe, można odnieść wrażenie, że jest to nowatorski pomysł Boga, który Izraelczycy mają wprowadzić w życie. Jednak z wiedzy religioznawczej wynika coś innego: są to pomysły symboliki zapożyczonej z innych religii. W książce Jerzego Cepika Jak człowiek stworzył bogów, czytamy:

„Przybytek Mojżesza podzielony był na trzy części: ziemi, morza i nieba. Dwanaście bochnów chleba w sanktuarium, to dwanaście miesięcy roku. Siedem ramion świecznika, to siedem planet astrologii mezopotamskiej. Kolory tkanin Przybytku, to symbole czterech żywiołów: ziemi, wody, ognia i powietrza. /../ W szatę arcykapłana wplecione są złote nici, które wyobrażają przenikające wszystko światło słoneczne /../ Było to nawiązanie do kultu słońca, Atona z Amarny czy wcześniejszego Re”.

Potem Pan udzielił Mojżeszowi ważnych wskazówek odnoszących się do przestrzegania jego szabatu, który powinien na zawsze pozostać świętością dla Izraelitów, i którego nie respektowanie będzie karane śmiercią, gdyż według Boga jest on synonimem wierności i przymierza zawartego ze swym ludem wybranym. „Gdy skończył rozmawiać z Mojżeszem na górze Synaj, dał mu dwie tablice kamienne, napisane palcem Bożym” (Wj 31,18).

Następna część Księgi Wyjścia, zatytułowana „Odstępstwo Izraela i odnowienie przymierza”, zaczyna się od opisu, jak to lud widząc, że Mojżesz tak długo nie wraca, zażądał od Aarona, brata Mojżesza, aby uczynił im boga ze złota, który mógłby iść z nimi. Aaron przychylił się do ich żądań i polecił, aby przekazali na ten cel złote kolczyki swych żon, córek i synów (tak jest napisane). Potem odlał im z tego cennego kruszcu posąg w formie cielca, któremu rano złożono stosowne ofiary całopalne i zaczęli wszyscy biesiadować i bawić się.

„Pan rzekł wówczas do Mojżesza: „Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: „Izraelu, oto bóg twój, który cie wyprowadził z ziemi egipskiej”. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem” (Wj 32,7-10).

Mojżesz zaczął usilnie błagać Pana, aby wybaczył im tę zniewagę, zwracając jego uwagę na to, że sam obiecał wcześniej temu ludowi, iż uczyni go tak licznym, jak gwiazdy na niebie. Jeśliby mimo to, teraz wytracił go w górach, to jakby to zachowanie zostało ocenione przez inne plemiona? Co pomyśleliby sobie o bogu, który nie dotrzymuje obietnic? Widać, że te argumenty trafiły do przekonania Bogu, bo napisano: „Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud” (Wj 32,14). Dalej ta historia tak wyglądała (w skrócie):

„Mojżesz zszedł z góry z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga, wyrytym na tablicach. /../ A Mojżesz zbliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Rozpalił się wówczas gniew Mojżesza i rzucił z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry. A porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić Izraelitom” (Wj 32,15-20).

Interesujący szczegół: kamienne tablice z Dekalogiem były zapisane po obu stronach! To jeszcze nie koniec kary za dokonane przez Izraelitów bałwochwalstwo. Mojżesz widząc, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron „wodze mu popuścił”, zawołał:

„Kto jest za Panem, do mnie!”. A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. I rzekł do nich: „Tak mówi Pan Izraela: „Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego”. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Mojżesz powiedział wówczas do nich: „Poświęciliście ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa” (Wj 32,25-29).

Czy Bóg ukarał synów Lewiego za to, iż dokonując rzezi swoich bliźnich z rozkazu Mojżesza, sprzeciwili się bożemu przykazaniu „Nie będziesz zabijał”, które dał Izraelitom w Dekalogu? Otóż z dalszej części tej opowieści wynika, że owszem ukarał, ale nie sprawców tej bratobójczej rzezi,.. lecz lud, który uczynił sobie złotego cielca. I odtąd tak będzie już zawsze: wszelkie zło wyrządzane bliźnim i każda zbrodnia czyniona w „imię Boga” mogła liczyć na aprobatę jego kapłanów i bożą nagrodę w życiu pośmiertnym. I to nie tylko w tej jednej religii. Zakończenie tej historii przedstawia się tak oto:

„Pan rzekł do Mojżesza: „Wyciosaj sobie dwie tablice z kamienia podobne do pierwszych, a na tych tablicach wypisz znów słowa, jakie były na pierwszych tablicach, które potłukłeś. Bądź gotów jutro rano wstąpić zaraz na górę Synaj. I zaczekasz na mnie na wierzchu góry. /../ Mojżesz wyciosał dwie tablice kamienne jak pierwsze, a wstawszy rano wstąpił na górę, jak mu nakazał Pan, i wziął do rąk tablice kamienne. A Pan zstąpił z obłoku i (Mojżesz) zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe” (Wj 34,1-5).

Które to już jest przymierze tego biblijnego Boga z człowiekiem? Pierwsze było z Noem po potopie, drugie z Abrahamem, trzecie natomiast z Mojżeszem na górze Synaj (nieudane) i to już czwarte, też z Mojżeszem. W dalszej części Biblii jest przedstawiony następny Dekalog, tzw. rytualny, a w „Księdze Powtórzonego Prawa” jeszcze jeden (Pwt 5,5). Wszystkie różnią się od siebie szczegółami (najbardziej rytualny). Następne trzy księgi (Kapłańska, Liczb i Powtórzonego Prawa) poświęcone są przepisom dotyczącym kultu Boga teraz już Jahwe.

Jest tam dużo ciekawych przepisów, jak np. ten, iż kapłanom nie wolno pić wina podczas służby liturgicznej, i że ten zakaz jest wieczny. Albo przepis o ofiarach, w którym Pan zwraca się do Mojżesza: „Oznajmij Izraelitom następujące rozporządzenie: Czuwajcie nad tym, by składać Mi w określonym czasie dary ofiarne, moje pokarmy jako ofiary spalane, na miłą woń dla Mnie” (Lb 28,1). Lub ten o czystości obozu Izraelitów:

„Będziesz miał miejsce poza obozem i tam poza obóz będziesz wychodził. Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył, gdyż Pan, Bóg twój, przechadza się po twoim obozie, aby chronić ciebie, a wrogów na łup twój wydać. /../ Pan nie może w nim ujrzeć nic odrażającego, aby nie odwrócił się od ciebie” (Pwt 23,13-15).

Pewno, że to nic przyjemnego wdepnąć w kupę i to nie tylko dla człowieka, jak się okazuje. Swoją drogą uzasadniać wymogi sanitarne bożymi spacerami po obozie, to trzeba mieć naprawdę wielką wyobraźnię! Dużo jest tych biblijnych zakazów i nakazów (613 + 10 Dekalogu), obejmujących prawie każdą dziedzinę życia ludzkiego, ale najwięcej przepisów dotyczy sprawowania kultu. Jednak te najwięcej mówiące o Bogu Jahwe (a właściwie o kapłanach, którzy wykreowali taki jego wizerunek), są w rozdziale „Upomnienia końcowe – błogosławieństwa i przekleństwa”, gdzie między innymi znajdują się takie fragmenty:

„Jeżeli zaś nie będziecie Mnie słuchać i nie będziecie wykonywać tych wszystkich nakazów, jeżeli będziecie gardzić moimi ustawami, jeżeli będziecie się brzydzić moimi wyrokami, tak, że nie będziecie wykonywać moich nakazów i złamiecie moje przymierze, to i Ja obejdę się z wami odpowiednio: ześlę na was przerażenie, wycieńczenie i gorączkę, które prowadzą do ślepoty i rujnują zdrowie. /../

Jeżeli i wtedy nie będziecie mnie słuchać, będę w dalszym ciągu karał was siedem razy więcej za wasze grzechy. /../ Jeżeli (nadal) będziecie postępować Mnie na przekór i nie zechcecie mnie słuchać, ześlę na was siedmiokrotne kary za wasze grzechy: ześlę na was dzikie zwierzęta, które pożrą wasze dzieci. /../ Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować Mnie na przekór, to i Ja postąpię wam na przekór i będę was karał siedmiokrotnie za wasze grzechy. /../ ześlę zarazę pomiędzy was, /../

Jeżeli i wtedy nie będziecie Mi posłuszni /../ Będziecie jedli ciało synów i córek waszych /../ rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydził wami. Zamienię w ruiny wasze miasta, spustoszę wasze miejsca święte, nie będę wchłaniał przyjemnej woni waszych ofiar. /../ A ci, którzy pozostaną z was, zgniją z powodu swego przestępstwa w ziemiach nieprzyjacielskich, z powodu przestępstw swoich przodków zgniją, tak jak i oni” (Kpł 26,14-39).

Kiedy się czyta podobne do powyższych fragmenty Biblii, nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. W taki oto oryginalny sposób radzi sobie z człowiekiem wszechmocny Bóg – stwórca całego Wszechświata. Bóg, który ponoć cały kosmos stworzył słowem, wystarczyło, by powiedział: „Niech się stanie!”, aby wszystko się stawało zgodnie z jego wolą i zamysłem. Dla ścisłości dodam, iż z perspektywy religioznawczej te „początki kultu” Boga Jahwe, tak barwnie opisane w Biblii, wyglądają „nieco” inaczej i w o wiele bardziej prozaiczny sposób. W przypisach do książki Jak człowiek stworzył bogów Jerzego Cepika, jest taki fragment:

„Mały, wojowniczy, plemienny bóg Jahwe długo nie mógł się równać z bogami Syrii, z wpływami Ela, Baala pod różnymi imionami, czy z Panią Baalat z Byblos. Jego religia długo musiała czerpać ze starych, znakomicie opracowanych teologii egipskich i mezopotamskich, zanim gdzieś w VI wieku p.n.e. objawi się jako monoteistyczna, to znaczy, wyłączająca wszystkich innych bogów, jacy rządzą światem i człowiekiem. Przyczyną jego dominacji i jedynowładztwa będą warunki bardziej polityczne niż religijne. /../ Jahwe miał potężnych konkurentów; w łonie samego Izraela był nim kult bóstwa słonecznego, które w sztuce Izraela, niezwykle ubogiej i nieoryginalnej, przedstawiane było według wzorów egipskich, jako uskrzydlona tarcza słoneczna”.

Ale to jest zupełnie inna historia – nie mniej dramatyczna i ciekawa, mimo, że nie zawierająca elementów baśniowych, za to więcej prawdy o świecie i człowieku – którą przedstawiłem wiele lat temu w tekście opartym na wyżej cytowanej publikacji i zatytułowanym Prehistoria religii w pigułce (opublikowany w Racjonaliście w 2005 r.)

Styczeń 2016 r.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Lack of Arrests for ‘Ugly’ Anti-Israel Protest at King’s College

London Politician Concerned Over Lack of Arrests for ‘Ugly’ Anti-Israel Protest at King’s College

Ruthie Blum


Conservative London mayoral candidate Zac Goldsmith, who criticized police inaction in relation to the antisemitic incident on the King's College campus. Photo: Facebook.

Conservative London mayoral candidate Zac Goldsmith, who criticized police inaction in relation to the antisemitic incident on the King’s College campus. Photo: Facebook.

A London mayoral candidate has expressed dismay at what he considers a lack of response on the part of British authorities to an anti-Israel incident that took place last Tuesday evening at King’s College, Britain’s Jewish News reported on Friday.

In an extensive interview with the publication, Zac Goldsmith, the mayoral race’s Conservative candidate, said he was “[worried]…that no one has to [his] knowledge been arrested or charged by the police” for the attack on an event at which former Israeli Shin Bet chief Ami Ayalon was invited to give a talk.

At the event – co-sponsored by the Israel Societies of Kings College London and the London School of Economics — as The Algemeiner reported on Wednesday — anti-Israel activists chanted “Free Palestine,” hurled chairs, smashed a window and even physically assaulted Esther Endfield, one of the organizers.

Goldsmith told the Jewish News that the demonstrators “weren’t just saying ugly things but they were doing ugly things. They very clearly crossed the line.”

In spite of pre-arranged security guards on the premises, and dozens of police officers subsequently called to the scene of the violence — which included the angry protesters setting off fire alarms on every floor of the building in which the lecture was held – no suspects have been apprehended. That there were several cellphone cameras shooting videos throughout Ayalon’s lecture, both indoors and outside, where the commotion was taking place, makes the lack of arrests striking to many observers.

According to the Jewish News, other political figures have been weighing in on the incident, such as Conservative Minister for Universities Jo Johnson, who called it “violent intimidation that curtails free speech,” and former Communities Minister Eric Pickles, who referred to the perpetrators as “neo-fascists.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com