Archive | 2021/06/18

Ofiary Szoah oburzone słowami Baumana – [ 03.09.2011 ]

Ofiary Szoah oburzone słowami Baumana

[ 03.09.2011 ]

Piotr Zychowicz


Znany socjolog porównał mur między Izraelem a Palestyną z murem warszawskiego getta. Żydzi protestują.

Rozmowę z Zygmuntem Baumanem tygodnik „Polityka” opublikował 17 sierpnia, ale dopiero teraz zrobiło się o niej głośno na Bliskim Wschodzie.

Zygmunt Bauman w 1939 r. był w Polsce, ale uciekł wraz z rodzicami do Sowietów /  Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch

Wszystko za sprawą tekstu, jaki ukazał się w izraelskim dzienniku „Haarec”. „Polacy nie mieli do czynienia z takim pamfletem na syjonizm i Izrael od czasu antysemickiej kampanii reżimu komunistycznego podczas wojny sześciodniowej” – oceniła gazeta.

– To, co powiedział Bauman, było jednostronne i nieoparte na faktach. Po prostu nie na miejscu – mówi „Rz” autor tekstu w „Haarecu” Roman Frister, który jest izraelskim korespondentem „Polityki”.

Wcześniej swój sprzeciw wobec słów znanego socjologa wyraził ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav-Ner.

W rozmowie z Arturem Domosławskim Bauman ostro skrytykował Izrael. Według socjologa „ciemięży on i upokarza” Palestyńczyków, nie chce pokoju i wykorzystuje Holokaust do usprawiedliwiania swoich „bezecnych” działań.

„Czymże jest mur wznoszony dziś wokół terenów okupowanych, jeśli nie próbą prześcignięcia zleceniodawców muru wokół warszawskiego getta?” – pytał Bauman.

Mur, o którym mówił, powstał między Izraelem a Zachodnim Brzegiem Jordanu. Izraelczycy zbudowali go, by powstrzymać terrorystów, ale Palestyńczycy skarżą się, że utrudnia im codzienne życie – dojazdy do szkół, szpitali czy nawet własnych pól.

PIEKŁO NA ZIEMI

Porównanie Baumana oburzyło izraelskich ocalałych z Holokaustu.

– Jak można w ogóle coś takiego powiedzieć? Getto było ostatnim etapem przed eksterminacją. To, co się w nim działo, było piekłem na ziemi – mówi „Rz” Kazik Ratajzer, jeden z ostatnich żyjących weteranów powstania w getcie. –  Większość Palestyńczyków zaś prowadzi normalne życie.

Podobnego zdania jest Hawka Raban, która była łączniczką żydowskiego podziemia w Warszawie. – Mnie także nie wszystko, co robi Izrael, się podoba. Politykę naszego kraju można, a nawet trzeba krytykować, ale to, co powiedział Bauman, jest po prostu nieprawdziwe. Byłam w getcie i wiem, co tam się działo. Ludzie konali z głodu na ulicach – podkreśla.

Beniamin Anolik dwa lata spędził w getcie w Wilnie.

– Trudno opisać to, co tam się działo. Niemcy tysiącami wywozili nas na Ponary, gdzie dokonywali masowych rozstrzeliwań. Życie ludzkie nie miało w getcie najmniejszego znaczenia. Nic takiego w Palestynie nie ma miejsca – zaznacza.

Zachwyceni opinią Baumana są natomiast Palestyńczycy. – Oby słowa tego wybitnego człowieka zostały wysłuchane. Fakt, że powiedział to Żyd, ma dla nas podwójne znaczenie – ocenia polityk z Zachodniego Brzegu Mustafa Barguti. – Baumana w Izraelu nazywają już „Żydem nienawidzącym własnego narodu”, ale to tylko pokazuje, jak prymitywni są ci ludzie. Jak bardzo boją się prawdy.

ETYCZNY SPRZECIW

Ocaleli z Holokaustu nie dają się jednak przekonać. – Wypowiedź Baumana to skandal. Gdyby sam był w getcie i przeżył to, co my, nigdy by takiej bzdury nie powiedział – uważa  Anolik.

Bauman w 1939 r. był w Polsce, ale uciekł wraz z rodzicami do Sowietów. Tam trafił do armii Berlinga. Ranny pod Kołobrzegiem, służył jako oficer polityczny. W latach 1945 – 1953 pracował w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Również w pionie politycznym.

Jak wynika z dokumentów, brał udział w „walkach z bandami”. W latach 1945 – 1948 był zaś agentem Informacji Wojskowej o pseudonimie Semjon. Z KBW zwolniono go w 1953 r., dziesięć dni po śmierci Stalina. W 1968 r. został wyrzucony z PRL w ramach antysemickich czystek. Na Zachodzie zrobił zawrotną karierę. Jest jednym z najwybitniejszych socjologów.

Bauman nie odpowiedział na e-mail „Rz”. – Solidaryzuję się z etycznym sprzeciwem Zygmunta Baumana wobec trwającej od kilku dekad okupacji – mówi natomiast „Rz” Domosławski.

– Smutne jest to, że podobnego oburzenia jak takie czy inne zdanie prof. Baumana nie wzbudza los Palestyńczyków, którzy nie mają swojego państwa ani warunków do godnego życia.

Zapytany, dlaczego nie zareagował na porównanie muru na Zachodnim Brzegu z murem getta, odpowiedział, że Bauman „nie przekroczył granic przyzwoitości”. – Zresztą zadaniem dziennikarza nie jest korygowanie poglądów rozmówcy. Szczególnie gdy rozmawia się z kimś takim jak Zygmunt Bauman – dodaje.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nie tylko śpiewem. 120. rocznica urodzin Mieczysława Fogga

Mieczysław Fogg. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Nie tylko śpiewem. 120. rocznica urodzin Mieczysława Fogga 
 [ 20.05.2021 ]

Przemysław Batorski


„To ostatnia niedziela”, „Jesienne róże”, ponad 60 lat kariery estradowej – i o wiele więcej. W 120. rocznicę urodzin wspominamy Mieczysława Fogga – jednego z najpopularniejszych artystów w dziejach polskiej piosenki, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

.

14 marca 1989 r. Mieczysław Fogg skierował do Żydowskiego Instytutu Historycznego oświadczenie:

Ja, niżej podpisany Mieczysław Fogg (…) oświadczam, że w czasie okupacji okazałem pomoc mojemu przyjacielowi (dyrygentowi orkiestry teatru Qui Pro Quo) Ignacowi Singerowi pseudonim Ivo Wesby.

Pomocy tej udzieliłem również jego żonie Loli Wesby oraz ich córce [to jest] po ucieczce z getta warszawskiego przechowałem ich w moim mieszkaniu, co równało się uratowaniu im życia. (…)

Obecnie pisząc to oświadczenie przypominam sobie kilka przypadków z czasów okupacji.

1/ Przez cały okres, aż do likwidacji getta, dawałem obiady chłopcu (8-9 lat) oraz do menażki dla jego siostry, które chłopczyk ten zabierał. Nazwiska tego dziecka nie znałem.

2/ Przez cały okres okupacji do Powstania dawałem również obiady znakomitemu profesorowi wokalistyki Stanisławowi Kopfowi. Od Powstania kontakt się urwał.

3/ Przyszedł do mnie po zamknięciu getta inny mój przyjaciel Stanisław Tempel, inżynier nagrywający w fabryce płyt Syrena Record. Przeszedł on granicę z Wilna, gdzie się ukrywał, z tęsknoty do Rodziny. Mieszkał u mnie parę dni i wbrew moim namowom i ostrzeżeniom poszedł do getta i nigdy go już więcej nie widziałem. (…)[1]

W oświadczeniu Fogg wymieniał jeszcze Ignaca Zalcsztaina, „ukrywającego się gdzieś za szafą u dozorcy przy ul. Dobrej”[2] oraz Tadeusza Glicksberga, kolegę syna Fogga, który uciekł z transportu do Treblinki. Żydowski Instytut Historyczny zaakceptował oświadczenie i skierował do Instytutu Yad Vashem wniosek o nadanie tytułu Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Yad Vashem uznał, że Fogg uczestniczył w ratowaniu łącznie aż 7 osób[3]. Spośród nich co najmniej Ivo Wesby, jego żona i córka, Ignacy Zalcsztain i Tadeusz Glicksberg przeżyli wojnę.

*

Mieczysław Fogg urodził się w Warszawie 120 lat temu, 30 maja 1901 r. jako Mieczysław Fogiel. Rodzina pochodziła z Niemiec. W młodości Fogg brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, walczył m.in. pod Wilnem i został ranny. Pracował jako kasjer PKP i niemal całą pensję przeznaczał na lekcje śpiewu. Dostał się najpierw do chóru w kościele św. Anny w Warszawie. „Bardzo mnie zdziwiło, kiedy nagle spośród nijakich i wystraszonych głosów, które nam odpowiadały, usłyszałem wybijający się ponad nie wyraźny, donośny, czysty głos, którego dotąd nie słyszałem”[4] – wspominał aktor i reżyser Ludwik Sempoliński. Dzięki jego pomocy w 1922 r. Fogg rozpoczął studia wokalne w Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina.

Śpiewał jednak głównie na ślubach i pogrzebach. „Dostawałem za taki występ piętnaście do dwudziestu złotych. Jeżeli miałem śpiewać po włosku, kosztowało to pięć, dziesięć złotych drożej”[5] – wspominał. Mimo późniejszych występów, uczył się śpiewu nieprzerwanie aż do wojny – ostatnią lekcję odebrał w 1944 r., podczas powstania warszawskiego.

fogg_dana_nac_comp.jpg [389.64 KB]Chór Dana. Od lewej: Tadeusz Bogdanowicz, Tadeusz Jasłowski, Mieczysław Fogg, Adam Wysocki, Władysław Daniłowski-Dan. Lipiec 1936 r. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W 1928 r. Fogg zadebiutował jako piosenkarz w Chórze Dana na scenie teatrzyku Qui Pro Quo. Z chórem założonym przez Władysława Daniłowskiego związany był do 1938 r., koncertując w Polsce, Europie, USA i Związku Radzieckim. Rocznie tworzył około 150 nowych piosenek. Do najbardziej znanych utworów w jego repertuarze należały Jesienne róże, To ostatnia niedziela, Tango Milonga, Już taki jestem zimny drań, Co nam zostało z tych lat. W 1937 r. zwyciężył w plebiscycie Polskiego Radia na najpopularniejszego piosenkarza.

Kiedy na początku okupacji teatry zostały zamknięte, artyści estrady występowali w kawiarniach. Aby się utrzymać, Fogg śpiewał w lokalach dostępnych polskiej publiczności za zgodą władz Polski Podziemnej, jeździł z występami do innych miast. Pracował też jako kelner. Mimo propozycji ze strony Niemców nie podpisał volkslisty.

Po wybuchu powstania warszawskiego Fogg nie uczestniczył w walkach. Pojawiał się za to w zdobytych domach, na barykadach, w szpitalach polowych i w schronach, by śpiewem podnosić powstańców na duchu. Do upadku powstania wraz z akompaniującym mu akordeonistą Wiesławem Brodzińskim dał 104 koncerty. Śpiewał utwory takie jak Hej chłopcy, bagnet na broń!, Piosenkę o mojej Warszawie, powstańczy Marsz Mokotowa.

W marcu 1945 r. otworzył kawiarnię Café Fogg, rok później założył wytwórnię płytową Fogg Record, w czym pomagał mu Wesby. Oba przedsiębiorstwa zostały wkrótce zamknięte przez władze komunistyczne.

*

Przez ponad 60 lat kariery Mieczysław Fogg dał 16 tysięcy koncertów w 32 krajach – ostatni raz wystąpił w 1986 r., w wieku 85 lat.

Nie zdążył jednak osobiście pojechać do Instytutu Yad Vashem w celu odebrania medalu. Zmarł 3 września 1990 r. w Warszawie. „W latach pogardy, kiedy reżim hitlerowski skazał naród żydowski na zagładę on, Mieczysław Fogg, nie pozostał bierny wobec tych zbrodni. Nie tylko śpiewem zagrzewał powstańców Warszawy do walki z okupantem, ale ratował także swoich przyjaciół – Żydów z getta warszawskiego” – wspominał go wtedy Żydowski Instytut Historyczny. Potomkowie Fogga do dziś mieszkają w Warszawie.

*

„O tę pomoc zapytałem pana Mieczysława dopiero podczas naszej ostatniej rozmowy, jesienią 1989” – pisze w swojej biografii artysty Dariusz Michalski. – „Żachnął się:

– O czym tu mówić, proszę pana. Kto był w biedzie, temu należało pomóc. Każde nieszczęście wymaga wsparcia. Zwłaszcza takie. Getto! Pan sobie wyobraża? Miejsce, gdzie mordowano ludzi! Więc pomagałem, komu mogłem. Wciąż się zastanawiam, czy nie mogłem więcej.”[6]


Przypisy:

[1] Za: Dariusz Michalski, Poletko pana Fogga, Warszawa 2015, s. 253.

[2] Tamże.

[3] Fogg Mieczyslaw, The Righteous Among the Nations Database, https://righteous.yadvashem.org/?searchType=righteous_only&language=en&itemId=4014853&ind=NaN, dostęp 28.05.2021 r.

[4] Za: D. Michalski, dz. cyt., s. 28.

[5] Tamże, s. 30.

[6] D. Michalski, dz. cyt., s. 252.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


British Actress Helena Bonham Carter Explores WWII Heroism of Her Grandparents in New Series

British Actress Helena Bonham Carter Explores WWII Heroism of Her Grandparents in New Series

Shiryn Ghermezian


British actress Helena Bonham Carter speaking with a Jewish woman whose family escaped Czechoslovakia with the help of the actress’ grandmother, Violet Bonham Carter. Photo: Screenshot/”My Grandparents’ War.”

British actress Helena Bonham Carter discovered new details about the heroism of two grandparents during World War II in a new four-part docuseries that debuted Sunday on PBS.

In the premiere episode of “My Grandparents’ War,” Bonham Carter, 54, learned about her paternal grandmother — an air raid warden and politician who spoke out against the rise of Hitler and Fascism in the 1930s — and her maternal Jewish grandfather, a Spanish diplomat who save thousands from the Holocaust.

Bonham Carter’s grandmother, liberal politician Violet Bonham Carter, was the daughter of a former prime minister and close friends with former UK Prime Minister Winston Churchill. She helped Jews from across Europe seek refugee in Britain and campaigned against antisemitism, Helena discovered. The British actress, who played Princess Margaret on The Crown for the past two seasons, met a descendant of a family Violet helped escape from Czechoslovakia, and the survivor shared letters between her parents and Violet.

Helena also saw speeches Violet gave in the 1930s — including a speech at the UK’s Royal Albert Hall, in which she voiced solidarity with the Jewish community amid War War II and slammed the British government for not doing more to help Jewish refugees. As a result of her outspokenness, Violet was put on the Gestapo black list to be arrested and executed in the event of a German invasion. Helena also learned that during the Blitz of 1940–41 in London, Violet remained in the city as a volunteer air raid warden when other citizens fled.

On her Jewish mother’s side of the family, Helena’s grandfather, Eduardo Propper de Callejón, was a Spanish diplomat in Paris during WWII who defied government orders and issued exit visits that helped thousands of people escape Nazi-occupied France in 1940. The travel visas allowed people to cross safely into neutral Spain and then make their way to Portugal and, ultimately, the US. He was punishing for defying orders by being sent to an outpost in Morocco.

In 2008, he was recognized by Yad Vashem as Righteous Among the Nations for his role in saving Jews in the Holocaust.

In Sunday’s episode, Helena met a woman whose Polish Jewish family was saved by the Spanish travel visas. She still had travel documents with the handwriting of Helena’s grandfather, and revealed that one of her ancestors saved by the visas went on to create UNICEF.

“One thing I think about when I often think about the Holocaust is how much was destroyed. But then, the tiny consolation prize is that you meet the one life that was saved,” Helena said. “It’s almost like one humanitarian act breeds a whole genealogy; a whole tree of other humanitarian acts. When you see his signature on a visa it’s exciting, because it brings him back again and makes it real. Makes the myth real.”

Propper de Callejón’s daughter and Helena’s mother, Elaina, said, “[Eduardo] never talked about what he achieved in his life, he was extremely modest. I remember my mother telling me in the evening that she had to take hot water, put a lot of salt in it, and ask my father to put his hands in it because they were so exhausted and crippled by how much he’d been signing, with both hands. But he never spoke about what he’d done.”

The actress encouraged everyone to dig into their family trees. She said, “We carry our grandparents and what they did inside us. They have a lot to teach.”

“I’m so proud to now know that both Eduardo and Violet in the face of strong oppression stood up for what they believed.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com