Archive | 2021/06/09

“Wall Street Journal”: pandemia koronawirusa mogła mieć źródło w chińskim laboratorium

Instytut Wirusologii Chińskiej Akademii Nauk w Wuhan. (Fot. Yomiuri Shimbun / AP Photo / East News)


“Wall Street Journal”: pandemia koronawirusa mogła mieć źródło w chińskim laboratorium

Maria Kruczkowska


Amerykański dziennik powołuje się w swojej publikacji na poufny raport w sprawie pochodzenia wirusa. Przygotowało go związane z wywiadem USA laboratorium Lawrence’a Livermore’a w Kalifornii.

.

Demokraci, którzy nie wierzyli byłemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, gdy ten mówił o „chińskim zarazku” i wymknięciu się go z laboratorium w Wuhanie, ostatnio zmienili zdanie i biorą pod uwagę właśnie taki scenariusz. Sugeruje go poufny raport kalifornijskiego laboratorium Lawrence’a Livermore’a, o którym pisze poniedziałkowy „Wall Street Journal”. Gazeta powołuje się na rozmówców, którzy mieli do niego dostęp.

Raport przygotował „Wydział Z” laboratorium związany z amerykańskim wywiadem. Jego ustalenia są oparte na analizie genomu koronawirusa, cząsteczki materiału genetycznego SARS-CoV-2.

To istotny głos w globalnej debacie o źródłach pandemii, bo kalifornijski ośrodek badawczy jest uważany za wiodący w USA w kwestiach biologicznych. Z raportu wynika, że kwestia początków pandemii wymaga dalszego dochodzenia.

Raport WHO nie zamknął sprawy

Dokument sporządzony przez „Wydział Z” kalifornijskiego laboratorium, który jest związany z wywiadem, zamówiła poprzednia administracja. Donaldowi Trumpowi – oskarżany o zaniedbania na początku pandemii prezydent mówił o „chińskim zarazku”, który miał się wymknąć się z laboratorium wojskowego w Wuhanie – raport służył do celów wyborczych, co wzbudziło nieufność jego oponentów. Wątpliwości przybyło, gdy pod koniec rządów poprzedniej administracji ówczesny sekretarz stanu Mike Pompeo powtarzał, że istnieją „znaczące dowody”, że wirus pochodzi z chińskiego laboratorium, ale żadnego takiego dowodu nie przedstawił.

Jeszcze w lutym, gdy do Wuhanu pojechała misja ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), uważano, że kolebką koronawirusa był tamtejszy „mokry” targ z egzotycznymi żywymi zwierzętami. To tam miało dojść do zakażenia się człowieka od nietoperza lub łuskowca. W stopę strzelili sobie wtedy sami Chińczycy, którzy na oczach świata zamiast postawić na przejrzystość, robili wszystko, by utrudnić pracę misji. Pekin wpuścił ekspertów, ale pokazał im tylko to, co chciał.

Mimo wątpliwości w wydanym w marcu raporcie eksperci napisali, że kolebką pandemii był przypuszczalnie targ w Wuhanie, na którym zarazek mógł się przenieść od nietoperza, być może za pośrednictwem jeszcze jednego zwierzęcia, może łuskowca, na człowieka. Raport WHO, z widocznymi słabościami, nie zamknął sprawy.

Za oceanem powrócono do pogrzebanej hipotezy o zarazku, który wymknął się z laboratorium. 

Zwrot w Białym Domu

W maju „Wall Street Journal” ujawnił dokument, z którego wynika, że w listopadzie 2019 r., miesiąc przed początkiem pandemii, w Instytucie Wirusologii Chińskiej Akademii Nauk w Wuhanie trzech badaczy trafiło do szpitala z objawami nieznanej choroby. Przeczyło to oficjalnej narracji Pekinu, że pierwszy chory na COVID-19, mieszkaniec Wuhanu, został przyjęty do szpitala 8 grudnia. Po tej rewelacji na Chiny i WHO posypały się gromy.

A w Białym Domu doszło do zwrotu. Pod koniec maja prezydent Joe Biden poinformował, że zlecił wspólnocie wywiadowczej – grupie 18 rządowych agencji śledczych, w tym CIA i NSA – „podwojenie wysiłków” na rzecz zidentyfikowania pochodzenia koronawirusa.

Wywiad amerykański rozważa obecnie dwa alternatywne scenariusze – mówił pod koniec maja Biden. Według pierwszego w laboratorium, w którym prowadzono badania nad wirusem, popełniono błąd, a efektem było jego przeniesienie się na człowieka. Prezydent nie odrzuca jednak hipotezy o odzwierzęcym wirusie.

Uzbrojony w raport z czasów poprzedniej administracji Waszyngton wzywa Pekin do wyjaśnienia początków pandemii. Na odpowiedź nie musiał długo czekać.

WHO rozkłada ręce

Waszyngtonu „nie obchodzą fakty ani prawda, a USA mają zerowe zainteresowanie poważnymi naukowymi badaniami nad pochodzeniem wirusa” – odpowiedział niezwłocznie rzecznik MSZ Chin Zhao Lijian. To jeden z chińskich „tygrysich wojowników”, przedstawicieli ultranacjonalistycznej dyplomacji, która z niczego się nie tłumaczy, a na zarzuty odpowiada atakiem.

– Ich [USA] celem jest wykorzystanie pandemii do stygmatyzacji, manipulacji politycznej i zrzucania winy. Nie szanują nauki, zachowują się nieodpowiedzialnie wobec życia ludzkiego i podejmują przeciwskuteczne środki w walce z wirusem – dodał Zhao.

Tymczasem WHO rozkłada ręce. Na płynącą w jego kierunku krytykę Mike Ryan, wysoki rangą przedstawiciel organizacji, odpowiadał w poniedziałek, że WHO nie jest w stanie zmusić krajów członkowskich do ujawnienia dodatkowych danych o początkach COVID-19. Zamiast tego obiecuje, że organizacja zainicjuje badania, które umożliwią przeniesienie studiów nad początkami wirusa „na wyższy poziom”.

W sporze wypowiedział się kilka dni temu główny amerykański wirusolog Anthony Fauci. Ekspert zaapelował do Chin o ujawnienie dokumentacji medycznej dziewięciu chorych, których dolegliwości mogą dostarczyć ważnych wskazówek, czy doszło do ucieczki wirusa z laboratorium.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Biden i Iran: pokusa uratowania zombi

W poniedziałek “Najwyższy Przewodnik” Ali Chamenei powiedział, że “wyzwolenie Palestyny” jest “celem numer jeden islamskiej ummah”, stawiając jasno sprawę, że nawet jeśli “umowa nuklearna” zostanie przywrócona, starcie dwóch wizji przyszłości na Bliskim Wschodzie nie dobiegnie końca. Na zdjęciu: Chamenei spotyka się z Hassanem Nasrallahem, szefem libańskiej organizacji terrorystycznej, Hezbollahu (Zdjęcie: khamenei.ir)


Biden i Iran: pokusa uratowania zombi

Amir Taheri
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Sądząc po tym, co mówią irańscy i amerykańscy dyplomaci, zaangażowani w obecne rozmowy, by ożywić konającą “umowę nuklearną”, okno możliwości otwarte przez zwycięstwo Joego Bidena w zeszłorocznych wyborach prezydenckich prawdopodobnie zamknie się w ciągu następnych kilku tygodni.

Irańska strona twierdzi, że tylko porozumienie osiągnięte, kiedy zespół prezydenta Hassana Rouhaniego nadal jest u władzy, przynajmniej nominalnie, miałoby realną szansę na przepchnięcie go przez przeszkody wobec tej międzynarodowej ugody, jakie piętrzą się w Republice Islamskiej. Dla USA jednak problem polega na tym, że choć prezydent Biden jest pełen chęci do przypieczętowania umowy w nadziei na normalizację stosunków z islamistycznym reżimem, nie może być pewien, że zespół w Wiedniu będzie w stanie spełnić jakąkolwiek daną przez siebie obietnicę.

Jest jasne, że obie strony wygłaszają potoki nonsensownych informacji, by ukryć głęboko zakorzenione różnice pod czymś, co udaje umowę o tym, co jest fałszywie postawioną kwestią. Teheran będzie obiecywał, że zdemontuje pewną liczbę centryfug, które uruchomił, by wzbogacać uran potrzebny do budowy bomb, o których twierdzi, że nigdy ich nie chciał i nie będzie się o nie starał. Ta obietnica umożliwi Bidenowi twierdzenie, że odniósł dyplomatyczne zwycięstwo i będzie mógł chwalić się, że zapobiegł nuklearnemu wyścigowi zbrojeń w tym najbardziej na świecie niestabilnym regionie. W zamian USA pomogą mułłom złagodzić ich problem braku gotówki i zapewnią wystarczająco dużo pieniędzy, by płacić siłom bezpieczeństwa w kraju i “dżihadystom” za granicą.

Problem polega na tym, że wyczarowanie takiej sztuczki może nie być łatwe.

Przede wszystkim, rozumiejąc, że strona amerykańska jest chętna do produkowania dymnej zasłony informacyjnej, irańska strona podnosi stawki.

W poniedziałek “Najwyższy Przewodnik” Ali Chamenei powiedział, że “wyzwolenie Palestyny” jest “celem numer jeden islamskiej ummah“, stawiając jasno sprawę, że nawet jeśli “umowa nuklearna” zostanie przywrócona, starcie dwóch wizji przyszłości na Bliskim Wschodzie nie dobiegnie końca. Następnego dnia rzecznik Rouhaniego, Ali Rabi’i, powiedział, że Iran zamierza podnieść kwestię palestyńską i “przebudowanie regionu” podczas negocjacji w Wiedniu. Irańska strona próbuje także uzyskać zniesienie ponad tysiąca sankcji narzuconych na Republikę Islamską w sprawach nie związanych z “umową nuklearną”, bez oferowania jakichkolwiek ustępstw w zamian.

Rzecznik Rouhaniego dorzucił jeszcze sensacyjną informację: jakąkolwiek umowę zawrą oficjalni przedstawiciele formalnego rządu Iranu w Wiedniu, będzie ona musiała być zaaprobowana “na wyższym szczeblu” w Teheranie. Innymi słowy, Chamenei ma weto, którego może użyć, kiedy tylko uzna to za właściwe. To umożliwi Chameneiemu używanie przypuszczalnej umowy, rekwizytu “dobrego samopoczucia”, by przekonać Irańczyków do wzięcia udziału w nadchodzących wyborach prezydenckich, które reklamuje jako referendum w sprawie legitymacji swojego reżimu. Kiedy już skończy się farsa wyborcza, może powrócić do taktyki “oszukaj i wycofaj się”, którą opisuje jako “heroiczną elastyczność”. Użył tej taktyki wiele razy nie tylko do idiotycznego planu upichconego przez byłego prezydenta Baracka Obamę, ale również do wielu umów, jakie Teheran zawarł z Unią Europejską, Chinami i Rosją.

Zapał z jakim amerykańska strona goni za umową w Wiedniu jest zakorzeniony w starym złudzeniu, jakie Biden żywi wobec irańskiej rewolucji od 1979 roku. Z powodów, których nie jestem w stanie pojąć, już młody senator Biden miał w sercu wielką słabość do wspaniałej chomeinistycznej rewolucji, która obaliła reżim Szacha.

W 2004 roku w Davos w Szwajcarii Biden odbył długie spotkanie z Kamalem Charrazim, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych mułłów, wyrażając nadzieję, że przyszła Demokratyczna administracja będzie kontynuować otwarcie prezydenta Billa Clintona na Teheran, podobno zatrzymane przez prezydenta George’a W Busha.

Czego Biden nie wiedział, lub postanowił ignorować, to że Charazzi był – jak mówił koordynator polityki zagranicznej Unii Europejskiej, Chris Patten – “aktorem grającym ministra spraw zagranicznych”.

Biden nie wiedział jeszcze o jednym: cały projekt chameinistyczny został wzniesiony na mistyczno-ideologicznym antyamerykanizmie, bez którego reżim mułłów czułby się słaby.

Fascynacja młodego Bidena rewolucją Chomeiniego mogła być zrozumiała 40 lat temu. Szach był przez lata oczerniany przez większość prasy amerykańskiej, świat akademicki i elity polityczne. Magazyn “Time” nazywał ajatollaha Chomeiniego “Gandhim islamu” i umieścił go na okładce. Henry Precht, dyplomata odpowiedzialny za politykę wobec Iranu w administracji prezydenta Jimmy’ego Cartera, przypominał bez przerwy, że przecież USA powstały dzięki “rewolucji przeciwko królowi”. Jest także ustalonym faktem, że Amerykanie częściej wybaczają swoim wrogom niż swoim przyjaciołom.

W bardziej rzeczowych kategoriach: Iran był znacznie ważniejszy 40 lat temu niż jest dzisiaj. Z drugą najdłuższą granicą ze Związkiem Radzieckim był ważnym atutem w kontekście zimnej wojny. Doradca Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, Zbigniew Brzeziński, marzył o islamskim “zielonym lasso” rzuconym przeciwko sowieckiemu imperium. W owym czasie USA potrzebowały także bliskowschodniej ropy naftowej i mogły używać postrzeganego irańskiego zagrożenia dla Arabów jako środka złagodzenia ich nacisku na Izrael.

Dzisiaj żaden z tych czynników nie odgrywa dłużej roli. Zimna wojna skończyła się, Iran został usunięty z rynku naftowego, a Arabowie posuwają się ku normalizacji stosunków z Izraelem dla własnych powodów.

Tak więc nie ma pilnej potrzeby ratowania chomeinistycznego reżimu z czyśćca, jaki dla siebie stworzył. Republika Islamska dzisiaj jest bladym cieniem tego, czym była 40 lat temu, kiedy uwiodła Bidena. Zbliżając się do krawędzi tego, co może być upadkiem systemu, ajatollah Chamenei wygląda jak nic nierozumiejący kapitan zbłąkanego statku podczas olbrzymiego sztormu.

Minister spraw zagranicznych, Mohammad Dżavad Zarif, ocenia, że ten reżim zombie w Teheranie potrzebuje minimum 60 miliardów dolarów rocznie, by ustać na nogach i dokonywać intryg, jakich potrzebuje, by przeżyć.

Rozmowy w Wiedniu mogą skończyć się dostarczeniem Teheranowi gotówki, jakiej potrzebuje, by pozostać w grze. Pytanie, które Biden powinien zadać, brzmi: czy taki wynik służy interesom USA, nie wspominając o irańskim narodzie, który pragnie zmiany kierunku?


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


All truth of Hamas attacks on Israel

All truth of Hamas attacks on Israel

SkyNews


Hamas holding Hostages 2 million people in Gaza.
Hamas reject’s any international and Israeli assistance to invest in Gaza population. Help to release 2 million hostages in Gaza from Hamas.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com